Życiowy sezon Jodie’ego Meeksa

Opublikowane przez , 11 marca 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Jodie Meeks od początku sezonu utrzymuje świetną formę i zadziwia wszystkich postępem, jaki uczynił w ostatnie lato. Od zawodnika, który często nie miał wpływu na rozgrywane spotkania w zeszłym sezonie, przeszedł długą drogę i stał się najbardziej stabilnym graczem Jeziorowców. Meeks ani na moment nie zwolnił tempa, a ostatnio nawet je zwiększył. Od czasu Meczu Gwiazd zdobywa 19.1 punktów mecz, rzucając na 51% skuteczności, a zespół może na niego liczyć praktycznie każdej nocy. Jego dobrą grę może zawdzięczać przede wszystkim sobie, gdyż jest chyba najciężej pracującym zawodnikiem w obecnej drużynie Mike’a D’Antoniego. Zawsze pierwszy przychodzi na treningi, a w dzień meczu, zjawia się w hali na 3 godziny przed jego rozpoczęciem. Jak sam mówi, tego rytuału nauczył się od Raya Allena, który jest jednym z jego idoli i na którym stara się wzorować. Ciężka praca, wysiłek i zaangażowanie opłaciły się, gdyż Jodie jest obecnie jednym z najbardziej chwalonych graczy Lakers, który ma szanse zarobić niezłe pieniądze w kolejnych latach.

W całym sezonie Meeks notuje średnio 15.3 punkty oraz prawie 1.5 przechwytów na mecz. Trafia 52% swoich rzutów z półdystansu oraz 40% zza linii 7 metrów i 24 centymetrów. Statystycznie to jego najlepszy sezon w karierze i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jodie jednak nie tylko poprawił skuteczność ale przede wszystkim – repertuar swoich zagrań. Często można go oglądać agresywnie wchodzącego pod kosz i wykorzystującego swoje ciało, do ułatwienia sobie okazji do zdobycia dwóch oczek. Wcześniej Meeks za każdym razem na siłę atakował swoich rywali licząc na to, że sędziowie odgwiżdżą faul w obronie. Do tego często decydował się na wjazdy w złych momentach, kiedy defensywa przeciwników była świetnia ustawiona lub gdy nie było zbyt dużo miejsca pod koszem. To wszystko to już jednak historia, a urodzony w Nashville zawodnik, wskoczył na zupełnie inny poziom.

Przed sezonem pisałem o tym, że ten rok będzie arcyważny dla Meeksa (link). Wcześniej bowiem zawiódł oczekiwania wszystkich i po prostu musiał poprawić swoją grę (głównie skuteczność), jeżeli chciałby pozostać w NBA. Wątpiłem jednak w to, że uda mu się tego dokonać, nie wspominając już nawet o staniu się bardziej wszechstronnym graczem. Tylko Karol Frankowski z naszej ekipy redakcyjnej (link), wierzył w tego młodego obrońcę z Kentucky i liczył na dobry sezon w jego wykonaniu. Jak widać miał on rację, a Jodie zdając sobie sprawę ze swojej niepewnej przyszłości, postanowił jeszcze więcej uwagi poświęcać treningom – zarówno tym indywidualnym, jak i zespołowym. To właśnie w głównej mierze dzięki temu jest wymieniany wśród kandydatów do nagrody Most Improved Player, chociaż szanse na jej zdobycie ma wręcz minimalne.

Trudno jednak nie dostrzec jego postępu i solidnej gry od początku listopada. W tym roku wskaźnik PER 26 – latka kształtuje się na poziomie 14.4 punktów, a TS wynosi prawie 61% – co daje mu 23 miejsce w lidze. Jak na obrońcę jest to po prostu świetny wynik, który stawia go w tej kategorii gronie najlepszych zawodników. Poza tym Meeks zdobywa 1.08 punktu na jedno zagranie, co daje mu również bardzo wysokie 19 miejsce w NBA. Najskuteczniejszy jest przy ścięciach pod kosz (69%) oraz w transition offense (53.5%) ale dobrze wypada również jako spot-up shooter czy przy oddawaniu rzutów po zasłonie (odpowiednio 44% i 40% zarówno pod względem FG jak i 3FG).

Skuteczność Jodie'ego w sezonie 2012 - 13 i .

Potwierdzeniem jego dobrej gry w ofensywie był występ przeciwko Oklahomie City Thunder, w którym zdobył 42 punkty trafiając 11 na 18 oddanych rzutów. Tym samym zanotował najwięcej oczek dla Los Angeles Lakers od czasu Kobe’ego Bryanta, który 10 kwietnia 2013 roku przeciwko Portland Trail Blazers zgromadził ich na swoim koncie 47.  Stał się również pierwszym innym od Black Mamby zawodnikiem, któremu udało się przekroczyć granicę 40 punktów, od czasu Andrew Bynuma, który dokonał tego 21 stycznia 2009 roku w starciu z L.A. Clippers. Po tak świetnym meczu z obecnym liderem Konferencji Zachodniej, Mike D’Antoni pochwalił postawę swojego podopiecznego podkreślając, że przez cały rok utrzymuje swoją formę.

Jest naszym najbardziej konsekwentnym graczem i po prostu gra dobrze. Naprawdę świetnie się ogląda kogoś, kto stale się rozwija. Jodie przychodzi na treningi każdego dnia i po prostu robi to, co do niego należy. Solidnie przepracował lato, co nas bardzo cieszy.

Meeks również w obronie spisuje się lepiej niż można było przypuszczać. Realizuje założenia taktyczne poprzez ice’owanie pick & rolli i zmuszanie rywala do rozpoczęcia dryblingu w kierunku linii końcowej, a także nieźle spisuje się indywidualnie, co pokazuje mySynergySports. W akcjach jeden na jednego Jodie plasuje się na 62 miejscu, zatrzymując swoich rywali na skuteczności poniżej 37%. Shooterzy z kolei trafiają przeciwko niemu z 33.5% skutecznością w zagraniach typu spot-up oraz 39% gdy wychodzą po zasłonie. Nie są to statystyki, dzięki którym można by powiedzieć, że Meeks jest elitarnym obrońcą ale pokazują za to, że od poprzedniego sezonu uczynił postęp w defensywie. Z pewnością byłby on jeszcze bardziej widoczny, gdyby grał przeciwko słabszym rywalom tak, jak to miało miejsce rok temu (będąc graczem rezerwowym) ale rywalizacja z najlepszymi powinna wyjść mu na dobre. Głównym problemem byłego członka Bucks i 76ers są obecnie tylko handoffy oraz obrona pod koszem, gdzie rywale zdobywają punkty w ponad 51% przypadków (biorąc pod uwagę nie tylko skuteczność z gry ale także wymuszanie fauli i trafianie osobistych).

Po tym co absolwent Kentucky zaprezentował w tych 59 meczach, na pewno każdy fan chciałby aby pozostał w Los Angeles. Zresztą sam zawodnik przyznał się, że planuje wrócić do Lakers ale wszystko zależy od Mitcha Kupchaka, długości kontrataku oraz pieniędzy. Jeżeli chodzi o dwie ostatnie kwestie, to może być z nimi największy problem. Na pewno znajdzie się wiele drużyn, które zaproponują mu dłuższą umowę z lepszym wynagrodzeniem niż Lakers, którzy podobno celują w lato 2015 roku. W tym sezonie Meeks zarobi ponad 1.5 miliona dolarów, co jest zdecydowanie za mało jak na kogoś, kto jest jednym z najlepszych zawodników w swoim zespole. Wydaje się, że ktoś może mu zaproponować nawet 5 milionów za sezon gry ale tym kimś, raczej nie będzie organizacja złota i purpury. Meeks, choć bardzo by chciał pozostać w Los Angeles, to raczej wybierze korzystniejszą dla siebie umowę, która zagwarantuje mu nie tylko odpowiedni przychód ale także stabilność.

Na brak ofert na pewno nie będzie mógł narzekać, tym bardziej, że jego gra nie jest raczej jednosezonowym wyskokiem. Zawodnicy będący w contract year, zazwyczaj poprawiają głównie swoją skuteczność z pola, a tymczasem Jodie stał się lepszym zawodnikiem niemal pod każdym względem i raczej nic nie wskazuje na to, aby miał zatracić gdzieś po drodze swoje umiejętności. Z tego powodu nawet jeśli jego skuteczność spadnie, to nadal powinien być wartościowym zmiennikiem lub w niektórych przypadkach, członkiem pierwszej piątki i właściciele zdają sobie z tego sprawę. Meeks nie jest już tylko shooterem i udowadnia to w każdym meczu.

Jedyną szansą na jego pozostanie w Lakers, może być Mike D’Antoni (pod warunkiem, że ten nadal będzie trenerem zespołu). Meeks doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że system w którym gra obecnie jest idealny dla niego, o czym mówił w wywiadzie pod koniec poprzedniego sezonu. Wie również, że Mike ma sporo zaufania do jego osoby i pod jego skrzydłami ma pełną swobodę w podejmowaniu decyzji. Dzięki temu gra z większą pewnością siebie, co publicznie potwierdził jego kolega z drużyny – Kent Bazemore. Czy to jednak zadecyduje o jego przyszłości w Mieście Aniołów? Nie nastawiałbym się na to ale jest to chyba jedyna nadzieja.

Tak czy inaczej Jodie Meeks rozgrywa świetny indywidualny sezon i nic nie wskazuje na to, aby w dalszej części sezonu miał obniżyć loty. Jest kolejnym zawodnikiem Lakers, który obecnie rozgrywa najlepsze zawody w swojej karierze. Szkoda tylko, że tego samego co o graczach Jeziorowców (Nick Young, Xavier Henry, Kendall Marshall, a wcześniej Steve Blake) nie możemy powiedzieć o całej ekipie. Podopieczni Mike’a D’Antoniego choć pojedynczo spisują się dobrze (i to pomimo kolejnych porażek), to jako zespół nie grają na tym samym poziomie, co w listopadzie. Dlatego też chyba, takie indywidualne występy jak ten Jodie’ego z niedzieli, wyjątkowo cieszą wszystkich fanów złota i purpury i są małym pozytywem w tym trudnym dla wszystkich sezonie.

P.S. Na koniec zachęcamy wszystkich do zobaczenia highlightów Jodie’ego Meeksa ze spotkania rozgrywanego przeciwko Oklahomie City Thunder.

Skomentuj