Wywiady końcowe: sezon 2013/14

Opublikowane przez , 19 kwietnia 2014 w Artykuły, Podsumowania, 0 komentarzy

W czwartek i piątek odbyła się sesja kończąca sezon , po której zawodnicy oficjalnie mogli udać się na wakacje. Na konferencji zabrakło jednak Kobe’ego Bryanta, który najwidoczniej stwierdził, że nie ma nic ciekawego do powiedzenia dziennikarzom i wolał pozostać jeszcze przez te kilka dni we Francji. Oprócz niego nie pojawili się również Kent Bazemore i Xavier Henry, którzy niedawno przeszli swoje operacje. Inni jednak podzielili się swoim zdaniem, w tym w szczególności Mike D’Antoni i Mitch Kupchak. Ten ostatni miał wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia na temat przyszłości Jeziorowców, w tym dwukrotnego mistrza NBA – Pau Gasola. Choć słowa nie muszą pokrywać się z czynami, tak dzięki nim możemy przygotować się na pewne scenariusze, które mogą wyreżyserować nam gracze i organizacja.

Zacznijmy jednak od samego początku, czyli Chrisa Kamana. To właśnie Niemiec rozpoczął konferencję prasową i to co najbardziej chyba zaskoczyło wszystkich to fakt, że center nie wykluczył możliwości powrotu do Lakers. Musiałyby się jednak zmienić warunki panujące w drużynie. Oznacza to, że Kaman miałby być albo jednym z dwóch podstawowych centrów, albo na stanowisku trenera znajdować się ktoś inny niż Mike D’Antoni. Były All-Star nie ma osobiście nic przeciwko D’Antoniemu ale wie, że w jego systemie nie znajdzie dla siebie miejsca, jeżeli w drużynie miałby np. pozostać Pau Gasol. Winę za to, że w ostatnim sezonie nie znalazł swojego miejsca w rotacji, bierze przede wszystkim na siebie, gdyż mógł bardziej przemyśleć otrzymywane oferty i nie kierować się stereotypami.

Przyszedłem tutaj mysląc, że będą dominować tutaj dwaj wysocy – ja i Pau. To jednak nie zadziałało tak dobrze, jak spodziewał się nasz trener. Nie sądze jednak, by zrobił to (posadził mnie na ławce, dawał mi mało czasu na parkiecie) specjalnie. Po prostu dwaj wysocy nie pasują do jego ofensywnego stylu. Taką ma filozofię. Nie ułożyło się więc to wszystko po mojej i jego myśli.

Przy okazji Kaman chwalił bardzo Roberta Sacre i Ryana Kelly’ego. Stwierdził, że obaj mają świetlaną przyszłość w tej lidze i był pod wrażeniem ich ciężkiej pracy, jaką wykonali przez cały sezon. Według niego Sacre bardzo się polepszył przez ostatnie kilka miesięcy, a Kelly zdecydowanie przewyższył oczekiwania.

Następnie przepytany został Jordan Hill, który jest bardzo pewny swoich umiejętności i wie, że dostanie wiele ofert od różnych zespołów w tym offseasonie. Jordan zdaje sobie sprawę z tego, że każdej drużynie przyda się ktoś, kto wnosi do gry wiele energii i dobrze zbiera. Hill nie wykluczył możliwości powrotu do Lakers i stwierdził, że spędził tutaj świetny czas z zawodnikami i sztabem szkoleniowym. Mimo to wydaje się być podekscytowany możliwością przebierania wśród ofert i wszystko będzie zależało od pieniędzy, a także roli jaką miałby odgrywać w otoczeniu.

Myślę, że pasuję do każdego systemu – dobrze zbieram, wnoszę wiele energii i gram na 100% swoich możliwości przez 24/7. Potrafię też blokować rzuty. Chciałbym grać tam, gdzie będą mnie potrzebować. Myślę, że mogę występować głównie na pozycji silnego skrzydłowego ale dam sobie radę w każdej sytuacji. Granie 25-27 minut w meczu wydaje się być dla mnie dobre i kiedy dostawałem takie minuty, to pokazałem, że potrafię być produktywny.

Potwierdzeniem tych słów wydają się być statystyki centra Jeziorowców z kwietnia, kiedy to pauzowali Pau Gasol i Chris Kaman. Ich absencję idealnie wykorzystał Jordan, który notował średnio 16.6 punktów i 10.1 zbiórek na mecz, zaliczając pięć double-double w ośmiu spotkaniach.

Jordan Hill podczas wywiadu końcowego w ośrodku treningowym Lakers

W czwartek w ośrodku szkoleniowym El Segundo zjawił się także Jordan Farmar, który miał pecha w sezonie, opuszczając z powodu kontuzji aż 41 meczów. Kiedy jednak grał, pokazał że dojrzał i był niesamowicie produktywny, notując 10.1 punktów i 4.9 asyst na mecz. Na dodatek jego skuteczność zza łuku (43.8%) dała mu szóste miejsce w lidze. W swoim wywiadzie Farmar już na samym wstępie zaznaczył, że chce w przyszłym sezonie również grać w barwach Jeziorowców

Jestem całkiem pewny, że tutaj wrócę. To jest oczywiście biznes i tak to musimy traktować. Kocham jednak Los Angeles, tę organizację i fanów. To właśnie do tego miejsca należy moje serce.

Ponadto Farmar uważa, że ten sezon ze względu na kontuzje nie był sprawiedliwy dla zawodników i postara się o nim zapomnieć. Stanął również w obronie Mike’a D’Antoniego przed ludźmi, którzy oskarżają go o rekordową ilość urazów.

Czasami po prostu tak się dzieje. Kontuzje są częścią tego sportu. Oczywiście szkoda, że to wszystko tak się potoczyło. Mike D’Antoni trenuje w ten sposób od bardzo dawna i jeszcze nie przytrafiła mu się taka sytuacja. Pierwsze piątki zmieniały się co noc. Trudno tak wygrywać mecze. Kiedy udało nam się zrozumieć filozofię gry i złapać kontakt z pozostałymi partnerami na parkiecie, to ktoś z nich wypadał z gry.

Docenił za to możliwość współpracy i rozmowy ze Steve’em Nashem, a także bycie częścią tej drużyny z Nickiem Youngiem.

To było świetne. On jest kimś, na kim wzoruję się od dawna. Siedziałem obok niego często w samolocie i rozmawialiśmy o koszykówce i życiu. Naprawdę jest świetnym kolegą. Tak samo w przypadku Nicka. Cieszę się jak jego sezon się potoczył. Naprawdę rozwinął skrzydła i stał się kimś, kim wiemy, że potrafi być (scorerem). Dobrze było widzieć go cieszącego się i grającego w koszykówkę. Wszystkim fanom się to podobało, tak samo jak nam w szatni. Mieliśmy wiele frajdy ze wspólnej gry na parkiecie.

Zaraz po rozgrywającym do dziennikarzy przyszedł właśnie Nick Young, który również przyznał, że bardzo chciałby tutaj zostać ale nie wie jakie są plany Lakers, które pewnie zależeć będą od draftu. Swaggy P podziękował im za wszystko co dla niego zrobili – przede wszystkim za możliwość gry tutaj oraz trenerowi, za pozwolenie mu bycia sobą. Choć kocha Lakers, tak jednak niemal pewne jest, że nie wykorzysta swojej opcji w kontrakcie.

Czuję się tutaj jak w domu. Czuję wsparcie fanów. Muszę jednak również mieć na uwadzę dobro moje i mojej rodziny.

Nick został również zapytany o jego relacje z Kobe Bryantem, które z pewnością nie były tym, czym sobie wymarzył, głównie ze względu na absencję lidera Lakers. Mimo to obrońca/skrzydłowy Lakers miał do powiedzenia wiele ciepłych słów na jego temat i uważa, że w przyszłości mógłby odciążyć go od zdobywania punktów i bardziej skupiać na sobie uwagę obrońców.

Nick Young podczas wywiadu końcowego w ośrodku treningowym Lakers

Do dziennikarzy w końcu przyszedł Steve Nash, który miał wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, a z drugiej strony z jego wywiadu można by było wyciągnąć tylko moment, w którym stwierdził, że drużyna nie może na niego liczyć i w ten sposób podsumować jego przeszłość i przyszłość w Lakers. Mimo to 18 – letni weteran bardzo docenia wsparcie, jakie zapewnił mu Mitch Kupchak.

Mitch był mi niezwykle pomocny. Oczywiście cały sezon jest dla nas wszystkich bardzo rozczarowujący, a w szczególności moja sytuacja, która jest po prostu koszmarem. Mimo to cała organizacja zapewniła mi ogromne wsparcie. Doceniają to jak ciężko pracuję aby wrócić i mam nadzieję, że uda mi się to w następnym sezonie.

Nash nie wątpi w to, że nadal potrafi grać, co udowodniły spotkania rozegrane pod koniec sezonu ale problemem jest jego zdrowie. Kanadyjczyk nie ma pojęcia, czy będzie w stanie każdego wieczoru wyjść na parkiet i dotrwać do końca meczu. Nie ma zamiaru jednak składać broni.

Pomimo wszelkich trudności, chce być pomocny, chcę mieć w to wszystko jakiś wkład. Bez względu na to czy będę grać, czy nie. Chciałbym być tutaj ze względu na tych młodych chłopaków, dla których mógłbym być mentorem.

Po kilkuminutowym wywiadzie i przerwie, na spotkanie z dziennikarzami przyszedł Pau Gasol, który był w bardzo dobrym humorze, być może ze względu na posiadanie wyboru w nadchodzące lato.

Tak jak mówię to każdego roku, nie wiem (czy tutaj wrócę). Ten rok jest jednak trochę inny. Wcześniej nie byłem pewny, czy zostanę wymieniony. Teraz nie muszę się tym martwić, ponieważ wszystko zależy ode mnie i to ja będę przeglądał oferty. To prawdopodobnie będzie mój pierwszy i ostatni raz, kiedy będę wolnym agentem i będę miał możliwość wyboru. Nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem. To jednak nie wyklucza z moich planów Lakers. Nadal mam zamiar wysłuchać ich oferty i to, co mają do powiedzenia na temat sytuacji drużyny. Wiemy jaka jest ona dzisiaj ale nie wiemy, jaka będzie 1 lipca.

Ponadto Pau został zapytany o to, co siedziało w jego głowie podczas ostatniego meczu Lakers w Staples Center i tego, że być może już nigdy tutaj nie zagra w koszulce złota i purpury.

Przez ostatnie kilka lat zawsze miałem w głowie myśl, że to mogą być moje ostatnie dni, więc starałem się po prostu czerpać radość z bycia tutaj i nie myśleć o tym. Cokolwiek się zdarzy, będzie to najlepsze dla obu stron. Do tej pory miałem niesamowitą karierę i mam nadzieje, że nadal będę taką miał. Jestem wdzięczny i doceniam wsparcie fanów, jakie otrzymałem tutaj przez ostatnie lata, nie tylko kiedy wygrywaliśmy ale także kiedy ludzie po prostu doceniali moje starania, zaangażowanie i przywiązanie do drużyny pomimo wszelkich trudności. To właśnie wtedy najbardziej doceniasz ich obecność. Myślę, że przez większość czasu tutaj było niesamowicie. Cieszę się, że w ogóle mogłem być częścią tej organizacji i tego miasta.

Hiszpan przy okazji zaznaczył, że osoba Kobe’ego Bryanta może mieć ogromny wpływ na jego decyzję. Od zawsze wzajemnie się chwalą z Black Mambą i mają do siebie wzajemny szacunek – zarówno prywatnie jak i w pracy. Możliwość gry z Bryantem może skusić Katalończyka do pozostania w Lakers i to nawet w przypadku ewentualnego pozostania Mike’a D’Antoniego na stanowisku trenera. Pau stwierdził, że przez ostatnie dwa lata nie potrafili się do końca zrozumieć ale w ostatnim czasie to się zmieniło (o czym świadczy jego forma w lutym i w marcu).

Pau Gasol podczas wywiadu końcowego w ośrodku treningowym Lakers

Tuż po Gasolu na krześle usiadł prawdopodobnie Most Improved Player of the Lakers – Jodie Meeks., który przede wszystkim pochwalił swoich kolegów za profesjonalizm i ciężką pracę mimo wielu niepowodzeń w czasie trwania sezonu. Wypowiedział się także pozytywnie o sztabie szkoleniowym oraz podzielił się swoją uwagą na temat tego, co najbardziej poprawił w swojej grze.

Dużo pracowałem nad lepszą kontrolę piłki i kończeniem akcji pod koszem. Sztab jest bardzo zadowolony z moich postępów ale ja chcę wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. (…) W tym roku mieliśmy wiele kontuzji i pewnie po części dlatego byłem w stanie rozwinąć swoją grę. Pokazałem tym samym na co mnie stać. Pod względem indywidualnym to był dla mnie dobry sezon ale nie to się liczy. Trzeba wygrywać jako drużyna.

Meeks ma także nadzieję na pozostanie w Lakers, co według niego, zależeć będzie od draftu oraz początkowej fazy free agency.

Chcę tutaj wrócić. Zobaczymy najpierw jak pójdzie draft i free agency ale naprawdę kocham tutaj grać.

Swoje pięć minut miał także Wesley Johnson, który opowiedział po krótce o jego spotkaniu z Mitchek Kupchakiem i Mike’em D’Antonim. Obaj panowie kazali mu nadal ciężko pracować, być agresywnym i pewnym swojego rzutu. W obronie natomiast widzą w nim ogromny potencjał, a on sam musi się po prostu ustabilizować. Ogólnie Wes jest zadowolony ze swojego sezonu i uważa, że pokazał na co go stać, a gra w Los Angeles była dla niego spełnieniem marzeń. Bardzo zadowolony był również z posiadania Mike’a D’Antoniego jako swojego szkoleniowca, który w żaden sposób go nieograniczał.

Będąc tutaj, czułem wolność. To była wielka ulga móc wyjść na parkiet i po prostu grać. Trener powiedział mi tylko czego oczekuje ode mnie. Każdego wieczoru miałem po prostu wyjść i dawać z siebie wszystko.

Johnson w swojej wypowiedzi zaznaczył także, że Kobe pomógł mu zrozumieć jak kryć niektórych zawodników i stwierdził, że jest on maniakiem jeżeli chodzi o przygotowania do meczów.

Po najważniejszych zawodnikach biorących udział w konferencji prasowej w czwartek, reporterzy czekali jeszcze na Roberta Sacre i Ryana Kelly’ego. Pierwszy z nich zjawił się Rob, który często żartował podczas swojego wywiadu i ogólnie był w bardzo dobrym humorze. Sacre niezwykle cieszył się, że dostał w tym sezonie szansę i uważa, że pasuje do koncepcji gry Mike’a. Ma zamiar nadal rozwijać swoje umiejętności.

Widzę siebie jako naprawdę dobrego gracza, zarówno w ataku jak i w obronie. Muszę poprawić się jeszcze w niektórych aspektach gry ale myślę, że jestem w stanie to zrobić. Ten sezon pokazał mi, że należę do tej ligi, że do niej pasuję.

Wreszcie w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu zjawił się Ryan Kelly, który miał wiele do powiedzenia dziennikarzom i emanował pewnością siebie. Pierwszoroczniak z Duke podkreślił fakt, że był to bardzo ciężki rok dla drużyny i całej organizacji ale indywidualnie, wielu zawodników poprawiło swoje umiejętności. Szczególnie on sam. Okazja do regularnego udziału w spotkaniach, pozwoliła mu rozwinąć się sportowo i prywatnie. Nigdy nie spodziewał się, że zostanie wybrany w drafcie przez Lakers i dostanie szansę gry już w swoim pierwszym roku. Wie też jednak, że mógłby zostać wybrany dużo wcześniej, gdyby nie jedno wydarzenie.

Jeżeli chcesz znać moje zdanie, to powinienem zostać wybrany dużo wcześniej, być może nawet w pierwszej rundzie. Kontuzja stopy jednak wszystko zmieniła ale cieszę się, że udało mi się trafić do Lakers. Myślę, że pokazałem, że jestem w stanie robić dużo rzeczy na parkiecie. Wielu pierwszoroczniaków ma swoje wzloty i upadki i ja też je miałem. Były chwile, w których lepiej rzucałem i poruszałem się na parkiecie oraz te, w których mi nie szło.

Kelly poza tym wypowiadał się w samych superlatywach o Mike’u D’Antonim, dziękując mu za danie mu szansy, nabranie pewności siebie i pozwolenie bycia sobą. Mimo dobrego sezonu w jego wykonaniu, wie że musi stać się lepszym zawodnikiem – nie tylko strzelcem ale także być w stanie wykreować sytuacje dla innych i szybciej podejmować decyzje. W to lato ma też zamiar szczególnie dużo uwagi poświęcić pracy nad swoim ciałem.

Dużo zależy od siły – niekoniecznie od samej masy. Muszę nabrać jednak więcej mięśni i stać się silniejszy. Już zacząłem to robić i myślę, że ten offseason będzie dla mnie bardzo owocny.

Kelly był ostatnim zawodnikiem przepytywanym w czwartek, a Exit Interviews zostały wznowione w piątek. O 19.00 czasu polskiego pierwszy z dziennikarzami rozmawiał Kendall Marshall, który nie mógł spodziewać się lepszego (indywidualnie) sezonu. W 54 meczach notował srednio 8 punktów i 8.8 asyst (drugi wynik w lidze), trafiając do tego prawie 40% swoich rzutów zza łuku. Były gracz Suns przyznał, że końcowe spotkanie z Mitchem i Mike’em przebiegło pomyślnie i zawodnik nie może doczekać się startu kolejnych rozgrywek.

Rozmawialiśmy o tym, co muszę poprawić przed rozpoczęciem następnego sezonu. Przede wszystkim chodzi tutaj o podejście psychiczne. Chcą więc abym opanował swoje problemy mentalne (i był zawsze widoczny podczas przebywania na parkiecie). Ogólnie jestem ogromnie wdzięczny za szansę jaką tutaj otrzymałem. Oczywiście nie życzę nikomu kontuzji ale muszę przyznać, że skorzystałęm na nich. Kiedy po raz pierwszy tutaj przyjechałem, po prostu cieszyłem się, że jestem w drużynie. Chciałem być jak najlepszym kumplem dla wszystkich. Potem uświadomiłem sobie, że mogę grać w tej lidze. Jeżeli będę ciężko trenował, to dostanę swoje minuty.

Wpływ na jego osobę miał także Steve Nash, którego potajemnie nagrywał, gdy ten przygotowywał się do meczów. Kendall ma ogromny szacunek do dwukrotnego MVP ligi i przyznał, że jeżeli jest on twoim partnerem, to chcesz się nauczyć od niego każdego zagrania. Jego osoba bez wątpienia pomogła mu się rozwinąć.

Pokazałem, że potrafię prowadzić drużynę, dostarczać zawodnikom piłkę itp. Nie sądzea by kiedykolwiek ktoś w to wątpił ale udało mi się to potwierdzić, a poza tym pokazałem również, że potrafię regularnie trafiać z dystansu. Teraz musze po prostu popracować nad konsekwentnością.

Po Marshallu przyszedł MarShon Brooks, który miał ogromnego pecha w tym sezonie. Był członkiem paru wymian, a kiedy w końcu dostał szansę w Lakers, do składu zaczęli wracać podstawowi zawodnicy (Nick Young i Xavier Henry). Brooks wie, że to było powodem tego, że nie grał w ostatnim miesiącu, a nie jego słaba postawa.

To jest NBA. Wszystko co możesz zrobić, to ciężko pracować. Jesteś tak dobry, jak pokażesz to gdy dostaniesz swoją szansę. Na razie jestem na rozdrożu i muszę zawalczyć o swoje miejsce w lidze ale jestem na to gotowy. Muszę stać się bardziej skuteczny, nadal pracować nad moim ciałem, stać się silniejszy i do tego lepszym strzelcem.

MarShon zaprezentował się całkiem nieźle w Jeziorowcach, szczególnie w lutym i być może, jeżeli Nick Young podpisze kontrakt z inną drużyną, to zostanie w Los Angeles na kolejny rok za minimum.

MarShon Brooks podczas wywiadu końcowego w ośrodku treningowym Lakers

W końcu po zawodnikach obszernego wywiadu udzielił Mike D’Antoni, do którego dziennikarze mieli wiele pytań. Przede wszystkim poprosili go o opinię na temat fatalnego sezonu, przepełnionego kontuzjami.

Rozmawialiśmy o tym właściwie każdego dnia przez ostatnie parę miesięcy. Wiele z kontuzji było dziwnych i zazwyczaj nie przydarzają się zawodnikom. Jednak one wystąpiły i poradziliśmy sobie z nimi najlepiej jak tylko mogliśmy. Nikt nie jest zadowolony z tego jak się ten sezon potoczył. Od początku było ciężko. Nigdy nie mogliśmy mieć wszystkich zawodników zdrowych w tym samym czasie.

Mimo kontuzji wiele osób i tak krytykowało D’Antoniego za jego pracę w Jeziorowcach. Szkoleniowca jednak to nie denerwuje, bo wie że jest to część tego biznesu. Uważa, że wszyscy trenerzy powinni być pod kontrolą i nie ma pretensji do fanów złota i purpury, że mimo wielu przeciwności losu, to on jest ich głównym winowajcą.

Zawsze są rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej. To normalne. Nasza praca polega na odpowiedzeniu na pytanie: co mogliśmy zrobić lepiej? Łatwo jest powiedzieć z boku, że powinniśmy zrobić to i tamto albo w takim, a nie innym stylu. Jednak przez większość czasu nasi zawodnicy starali się dórównać innym, a część z nich się rozwinęła, więc jest to jakiś pozytywny aspekt tego wszystkiego. Jednak w ogólnym rozrachunku, sezon był bardzo rozczarowujący dla wszystkich.

Mike jednak absolutnie nie zgadza się z tym, że tempo gry wpłynęło na ilość kontuzji w zespole. (więcej na ten temat przeczytacie w przyszłym tygodniu). Poza tym uważa, że to one były głównym powodem niepowodzeń zespołu w ostatnich dwóch sezonach, ponieważ przez nie zabrakło konsekwentnego realizowania założeń ofensywnych i defensywnych, a zawodnicy nigdy nie mogli złapać odpowiedniego języka na parkiecie.

Oprócz tego D’Antoni został zapytany o to, jak zmieniła się koszykówka w ciągu ostatnich kilku lat, od kiedy po raz pierwszy zastosował swój system w Phoenix oraz w jakim kierunku to wszystko zmierza.

Oczywiście uważam, że gra się zmieniła i nadal się zmienia. Jedną z trudności pracy trenera jest to, że musi on przeciągnąć ludzi na drugą stronę. Ludzie czuje się bowiem komfortowo prowadząc interesy w określony sposób. Kiedy ten sposób się zmienia i każe im się przystosować do niego, oni niechętnie to robią. To jest cały proces. Uważam, że liga idzie bardziej w kierunku otwartej i szybkiej koszykówki. Ten styl nie jest jednak tak oczywisty jak biały lub czarny kolor. Zawsze jest szary i zawsze zmieniasz pewne rzeczy. Jedna drużyna gra nieco szybciej, inna kładzie nacisk na lepszy spacing itp. Cały czas słyszę, że gra na półdystansie odchodzi ale to nieprawda. Nigdy nie odejdzie. Zawsze tutaj będzie. Zespoły mogą z niej rzadziej korzystać ale to nie oznacza, że w dzisiejszej lidze nie ma miejsca dla niej, czy też dla zawodników lubiących grać tyłem do kosza. Jednak po prostu nie to jest dzisiaj domeną NBA. Oczywiście dopóki ta się ponownie nie zmieni. Drużyny jednak, które szybciej się dostosują do obecnego stylu, szybciej też osiągną sukces (patrz Spurs).

Jeziorowcy jednak na razie nie dostosowali się do nowego typu koszykówki, a jedynym sposobem na przekonanie do niego ludzi, jest po prostu wygrywanie. Mike rozumie i szanuje opinie ludzie, krytykujących small ball, ponieważ Lakers mają za sobą kiepski rok. Opinię bowiem najczęściej kształtuje bilans końcowy, a ten w przypadku 16 – krotnych mistrzów NBA nie przemawia na korzyść szkoleniowca z Mullens.

Mike D'Antoni podczas wywiadu końcowego w ośrodku treningowym Lakers

Ponadto D’Antoni został zapytany o to, jak udało mu się utrzymać pozytywną energię w szatni, pomimo wielu kontuzji i porażek. Mike stwierdził, że to zależało od sztabu szkoleniowego, który codziennie przychodził na treningi i starał się zarazić nią swoich podopiecznych, motywując ich do stania się lepszymi graczami.

Jeśli jesteś szczery w tym co robisz, a do tego weźmiesz na siebie krytykę zamiast nich, to będą z tobą. Chyba że są „trudni” do trenowania. My jednak nie mieliśmy takich przypadków. Zawodnicy byli po prostu świetni. Myślę, że sztab wykonał kawał dobrej roboty, nie pozwalając im się załamać. Wszystko od dłuższego czasu zmierzało w się złym kierunku ale mimo to oni starali się pozytywnie do wszystkiego podchodzić i jak najlepiej wykonywali swoje obowiązki. Jestem dumny z ich charakteru.

Trener Jeziorowców pochwalił także Pau Gasola, który słabo rozpoczął oba sezonu pod jego okiem ale z czasem grał coraz lepiej.

On sam chciałby grać nieco inaczej ale odniósł sukces pod różnymi względami. Jego statystyki i gra pokazała, że moze być efektywny w każdym systemie. Nie ma to dla niego znaczenia. Być może mamy nieco inną filozofię gry ale mimo to myślę, że grał naprawdę dobrze.

Na zakończenie D’Antoni dał wszystkim do zrozumienia, że jest w 100% pewny tego, że organizacji uda się wrócić na właściwe tory. Los Angeles to świetne miejsce dla każdego, a Jim i Mitch wykonują kawał niewiarygodnej roboty, wykorzystując maksymalny potencjał miasta i organizacji. Nie wie jednak czy będzie miał w tym jakikolwiek udział, gdyż on i zarząd jeszcze nie przedyskutowali jego przyszłości.

Na samym końcu dziennikarze porozmawiali z menedżerem Lakers – Mitchem Kupchakiem, który nie zdradził żadnych planów co do Mike’a D’Antoniego ale przyznał, że w takich okolicznościach jakich pracował, pewnie nikt nie wykonałby lepszej roboty. Zdradził natomiast trochę podejście do draftu i nie wykluczył możliwości wymiany swojego picku. Wszystko pewnie zależy od tego, jak wysoki wybór będą mieli Jeziorowcy. Jeżeli zawodnicy, których zarząd ma na oku, zostaną wybrani przed nimi, to w przypadku pojawienia się bardzo dobrej oferty na stole, Lakers mogą pozbyć się swojego wyboru. Niemniej jednak kluczem do wszystkiego będzie cierpliwość.

Nie spodziewaliśmy się mieć wysokiego wyboru (przed sezonem), a tymczasem wszystko wskazuje na to, że będziemy go mieli. Oby tylko 20 maja był on wyższy niż można zakładać teraz, chociaż jest też szansa, że będzie niższy, co jest normalne przy loterii. Nie mieliśmy tak wysokiego picku odkąd tu jestem, czyli przez dosyć długi okres czasu. Jest to więc ekscytujące. Oglądaliśmy wiele meczów, obserwowaliśmy zawodników tak samo jak inne zespoły. To dobra grupa graczy w tym roku.

Ponadto Mitch zaznaczył, że przy free agency ważna rolę odgrywać będzie salary cap i elastyczność finansowa, szczególnie przy obecnym CBA. Wierzy jednak w to, że ich pick, a do tego kilkanaście milionów dolarów do wydania na rynku wolnych agentów powodują, że są w bardzo dobrej sytuacji i w lepszej nie mogli się znaleźć. Wraz z Jimem będą kierowali się rozsądkiem, a nie działali pod presją czasu. To oznacza, że nie będę przepłacali graczy, którzy ich zdaniem nie są tego warci i w razie czego przeczekają do następnego lata. Postarają się jednak sprowadzić do zespołu kilku graczy z obecnego składu, którzy zachwycili ich w ostatnim roku. Wszystko jednak będzie zależało od tego, jakie oferty otrzymają od innych zespółów, które tym samym ukształtują ich wartość rynkową.

Mitch Kupchak podczas wywiadu końcowego w ośrodku treningowym Lakers

Kupchak odpowiedział także na pytanie, dotyczące komentarza D’Antoniego, mówiące o zmieniającej się lidze. Oto co miał do powiedzenia na ten temat:

Nie ma żadnych wątpliwości, że się zmieniła. Ma w 100% rację i jeżeli spojrzysz na college, to to również zobaczysz. Gdy oglądałeś ostatni turniej NCAA, to nie mogłeś zauważyć non stop biegających zawodników i rzucających trójki nawet przed ustawieniem się ich kolegów pod koszem. Tak się właśnie dzisiaj gra. Jest to przyjemne dla oka. Na początku sezonu, nas też się dobrze oglądało i do tego byliśmy zdrowi. Panujące zasady w NBA właśnie na to dzisiaj pozwalają. Obecnie są trenerzy w lidze, którzy mówią swoim graczom, że będą zdobywali punkty na jeden z trzech sposobów: poprzez rzuty osobiste, layupy albo trójki. Niektórzy w ogóle nie wspominają o półdystansie. Tak to właśnie jest. Czy będzie tak za 10 – 15 lat? Nie wiem. Na pewno jest to rozrywkowe, dobrze się ogląda, a zawodnicy lubią ten rodzaj koszykówki.

Na konferencji prasowej nie mógł zostać również pominięty wątek Pau Gasola, z którymi do tej pory, drużyna nie prowadziła negocjacji odnośnie przedłużenia umowy.

Absolutnie tak, on jest priorytetem (odnośnie podpisania go). Jeżeli spojrzysz na listę wolnych agentów, prawdopodobnie nie ma na niej zawodnika tak dobrego jak Pau. Czekał przez kilka lat aby stać się jednym z nich. Będzie dostawał telefony od innych, więc postaramy się pozostać jego priorytetem. Myślę, że Pau ma dobre stosunki z tą organizacją i wiem, że kocha to miasto. Zobaczymy więc, co się będzie działo na rynku.

Sprawa Gasola wiąże się poniekąd ze zbudowaniem przez Mitcha mistrzowskiej drużyny, jeszcze przed wygaśnięciem nowej umowy Kobe’ego Bryanta. Kupchak stwierdził, że wszyscy tego chcą, doskonale więdzą jaki jest Kobe i chcą zrobić to jak najszybciej. Zaznaczył jednak, że żeby być w pozycji, w której się znajdują teraz (z elastycznością finansową), potrzeba zazwyczaj wiele lat pracy i dlatego nie będą działali zbyt pochopnie.

To jak się będzie kształtował przyszłoroczny skład Lakers, zależy najpierw od draftu, a następnie od tego, kto będzie dostępny na rynku wolnych agentów. Organiazja ma na oku kilku zawodników, prawdopodobnie wie też kogo by chciała zobaczyć z obecnych Jeziorowców w koszulce złota i purpury w przyszłym sezonie ale wszystko ostatecznie będzie zależało od ich wymagań finansowych. Mitch i Jim raczej nie czują noża na gardle i jeżeli nie będą zadowoleni z posiadanych opcji, to po prostu przeczekają jeszcze jeden sezon. Na pewno jednak w tym wszystkim nie chodzi o podatek, który w ogóle nie jest straszny Jeziorowcom (nawet mimo tak słabego sezonu) ale po prostu o rozsądne gospodarowanie środkami pieniężnymi i krok po kroku zebranie jak najlepszej grupy zawodników, która może zawalczyć o najwyższe cele.

Powyższa playlista zawiera pełen wywiad końcowy każdego przepytanego zawodnika, a także Mike’a D’Antoniego i Mitcha Kupchaka. Ci co jednak nie mają czasu na przesłuchanie wszystkich wypowiedzi, mogą zobaczyć tylko pierwsze video, które jest 20 – minutowym podsumowaniem przygotowanym przez Time Warner Cable SportsNet.

Skomentuj