Wszystkie wybory w drafcie Mitcha Kupchaka

Opublikowane przez , 8 marca 2015 w Historia, Ciekawostki, 9 komentarzy

W wypowiedziach po trade deadline menedżer Lakers wyraźnie podkreślił wagę, jaką przywiązuje do tegorocznych wyborów w drafcie (link). Oczywiście jakie dokładnie będą to picki, ciężko jest w obecnej chwili stwierdzić. Zwłaszcza gdy Jeziorowcy niedawno zaniepokoili swoich fanów serią trzech zwycięstw z rzędu. Wszyscy jednak chyba liczymy tu na wybór w pierwszej piątce, a oprócz tego pewne wydają się picki w okolicach 24-28 (od Rockets) i własny z początku drugiej rundy. Dodatkowo, istnieją szanse na bardzo mocno ograniczony przez protekcję pick Clippers z drugiej rundy (dostępny dla Lakers jedynie w przedziale 51-55). Przewidywanie, jakich rookies możemy ujrzeć w barwach szesnastokrotnych mistrzów NBA przed finałem rozgrywek akademickich, mijałoby się z celem, ale może warto przyjrzeć się z jaką skutecznością dotychczas wybierał Mitch Kupchak od momentu odejścia z organizacji Jerry’ego Westa. Ze względu na specyfikę prawdopodobnych, wymienionych wcześniej numerów w drafcie z jakimi wybierać będą Lakers, poniżej przedstawiam podział na cztery kategorie.

Wybory z numerami 1-14

2005 #10 C. Andrew Bynum – Świetny wybór Mitcha (chociaż tu tego gracza bardzo chciał również obecny właściciel Lakers). W Los Angeles rozwinął się do poziomu jednego z najlepszych centrów ligi. Ważna postać mistrzowskich Lakers, oddany w odpowiednim momencie za Dwighta Howarda. Ocenę podnosi fakt, że przed draftem większość fanów Jeziorowców miała odmienne oczekiwania (przykładowo wielka chęć na R. Feltona wybranego wcześniej).

2014 #7 PF. Julius Randle – Tu jakakolwiek ocena jest zbyt wczesna. Wybór wydawał się dobrą opcją, ale kontuzja o rok przesunęła właściwie cały debiutancki sezon Juliusa. Trzeba mieć nadzieję, że pójdzie w ślady B. Griffina.

Podsumowanie – Ze względu na to, iż Lakers w tym okresie niemal nie wypadali poza playoffs, ilość wyborów z loterii była znikoma. Niemniej Bynum to wielki (dosłownie i w przenośni) steal draftu 2005 i za to Kupchakowi należą się ogromne brawa.

Ocena : 6/6

Wybory z numerami 15-30

2002 #27 SF. Chris Jeffries – Wymieniony w draft day w mało znaczącej wymianie (pozyskanie K. Rusha i T. Murraya). Wybrani później w tym drafcie: C. Boozer, M. Barnes, L. Scola, R. Mason, Rasual Butler, J. Navarro, D. Gadzuric.

2003 #24 PF. Brian Cook – W rotacji Lakers otrzymywał przez cztery lata średnio 15 minut na mecz, nie dając od siebie zbyt wiele. Użyto go w wymianie, w której ściągnięto do Los Angeles Trevora Arizę. Wybrani później w tym drafcie: C. Delfino, K. Perkins, L. Barbosa, Josh Howard, J. Kapono, S. Blake, Z. Pachulia, K. Bogans, M. Bonner, Mo Williams, James Jones, K. Korver.

2004 #27 SG. Sasha Vujacic – Odszedł dopiero po zdobyciu dwóch mistrzostw. Ważny role player przede wszystkim w 2008 roku. Dobry rzut, wpuszczany nawet w najważniejszych spotkaniach do rzucania osobistych w końcówkach, gdyż nie zawodził wtedy. Wybrani później w tym drafcie: A. Varejao, T. Ariza.

Sasha Vujacić w barwach Lakers podczas NBA Finals 2010

2006 #26 PG. Jordan Farmar – Zmiennik Fishera podczas trzech sezonów zakończonych finałami Lakers. Miewał bardzo dobre momenty z ławki, wnosząc energię na parkiet. Wybrani później w tym drafcie: P. Millsap, P.J. Tucker.

2007 #19 PG. Javaris Crittenton – W Los Angeles jedynie pół roku. Brał udział w wymianie za Pau Gasola. Uznawany za solidnego prospecta, ale karierę zniszczył sobie ekscesami pozasportowymi. Wybrani później w tym drafcie: J. Dudley, W. Chandler, A. Afflalo, T. Splitter, C. Landry, G. Davis, M. Gasol (Lakers), R. Sessions.

2009 #29 PG. Toney Douglas – Natychmiastowo oddany do New York Knicks za pieniądze i przyszłoroczny drugorundowy wybór w drafcie. Rok po roku obsuwający się w rotacjach klubów NBA. Wybrani później w tym drafcie: DeJuan Blair, J. Meeks, P. Beverley (Lakers), M. Thornton, C. Budinger, Danny Green, P. Mills.

Podsumowanie – Trudno chwalić Mitcha za większość tych wyborów. Jedynie dwóch z sześciu graczy poważniej zaistniało w posezonowej rotacji Lakers, a dwóch pozbyto się od razu za frytki. Dobrze użyci zostali później w wymianach Cook i Crittenton. Jednakże pominięto wielu znacznie lepszych graczy, o All-Starach typu Millsap, Korver czy Boozer nie wspominając.

Ocena : 2.5/6

Wybory z numerami 31-44

2003 #32 SF. Luke Walton – Niezłe początki w Lakers, którymi wypracował sobie dobry kontrakt. Później, po problemach zdrowotnych, mimo dobrego odnajdywania się w trójkątach, był jednym ze słabszych graczy rotacji ówczesnych mistrzów NBA. Wybrani później w tym drafcie: S. Blake, Z. Pachulia, K. Bogans, M. Bonner, Mo Williams, James Jones, K. Korver.

2005 #37 C. Ronny Turiaf – Francuz w ekipie Jeziorowców grał krótko, ale wpasował się w ekipę jako rezerwowy wysoki doskonale, czego efektem była wynosząca ponad 4mln$ za sezon umowa z Warriors. Ogólnie więc był to dobry pick. Wybrani później w tym drafcie: M. Ellis, Louis Williams, A. Blatche, Amir Johnson, M. Gortat.

2005 #39 SG. Von Wafer – Co prawda zadebiutował w Lakers, ale szybko został przez klub zwolniony. Poza jednym sezonem w Rockets, gdzie na parkietach spędzał niecałe 20 minut na mecz, nie przebił się na stałe do rotacji klubów NBA. Wybrani później w tym drafcie: M. Ellis, Louis Williams, A. Blatche, Amir Johnson, M. Gortat.

Ronnie Turiaf, Jordan Farmar i Luke Walton podczas sezonu 2007/08 w Lakers

2007 #40 SG. Sun Ye – Tu nawet marketing (Chiny) za bardzo nie pomógł. Pick po prostu został zmarnowany. Wybrani później w tym drafcie: M. Gasol (Lakers), A. Gray, R. Sessions.

2009 #42 PG. Patrick Beverley – Oddany do Miami za przyszły wybór w drugiej rundzie draftu i pieniądze. Na debiut w NBA poczekał do sezonu 2012/13. I od tego momentu zadziwia, a w swoim czasie w Lakers taki defensywny bulterier bardzo by się przydał. Wybrani później w tym drafcie: C. Budinger, M. Thornton, Danny Green.

2010 #43 SF. Devin Ebanks – Nie rozwinął się mimo kilkunastu minut na mecz, które dostawał pod batutą Browna. Na chwilę obecną pożegnał się z NBA. Wybrany później w tym drafcie: J. Evans.

2011 #41 PG. Darius Morris – Przebłyski dobrej defensywy pozwoliły mu na rozegranie w NBA już ponad setki spotkań. Wątpliwe jednak, czy w przyszłości będzie w stanie zagościć na stałe w rotacji liczącej się w playoffs ekipy. Wybrani później w tym drafcie: L. Allen, E. Moore, I. Thomas.

Podsumowanie – To już ten okres draftu, gdzie szanse na znalezienie choćby dobrego role-playera znacznie maleją. Same wybory nie były tu złe (rzecz jasna, mogły być lepsze), ale chyba nie zostały najlepiej wykorzystane przy późniejszych opcjach na podpisanie umów.

Ocena : 3.5/6

Wybory z numerami 45-60

Picki z końcówki drugiej rundy to w przypadku wszystkich zespołów NBA wielu graczy, o których nikt nie słyszał i pojedyncze (na przestrzeni lat) wielkie nazwiska. Mitch aż jedenastokrotnie od 2002 roku wybierał w tych momentach poszczególnych draftów zawodników. Oczywiście, część z nich w ogóle w NBA nie zadebiutowała – Marcus Douthit, Chinemelu Elonu, Chuwkudiebere Maduabum czy też Ater Majok. Przed swym debiutem w najlepszej lidze świata oddany do Pistons został Cheikh Samb w zamian za Maurice Evansa. Kameruńczyk, jak wiemy, później kariery w NBA nie zrobił (22 spotkania łącznie), podobnie jedynie dwa spotkania do CV w Knicks może wpisać sobie wybrany wcześniej przez Lakers Joe Crawford.

Chuwkudiebere Maduabum został co prawda wybrany przez Lakers ale nie miał okazji zagrać w złocie i purpurze

Jednakże kilku zawodników tak późno wybranych w drafcie, w barwach Jeziorowców oglądaliśmy – Andrew Goudelocka czy Derricka Caractera, którzy zagrali po 41 spotkań, nim włodarze Lakers zdecydowali, iż po prostu blokują miejsce w zespole. Od momentu przejęcia sterów przez Mike’a D’Antoniego wiele gier rozegrali w L.A. obecni Jeziorowcy – center Robert Sacre oraz stretch-four Ryan Kelly. Do tej ekipy można również dołączyć wybranego teoretycznie przez Wizards Jordana Clarksona, który natychmiast przeszedł za gotówkę do Los Angeles. Niemal pewne, iż cała trójka znajdzie się w rosterze Lakers na przyszły sezon.

Na koniec wisienka na torcie, czyli świetny wybór zawodnika, który nigdy nie zagrał dla Lakers. Wymieniony w 2008 roku jako część rozliczeń za swojego brata – Marc Gasol to obecnie ścisła czołówka wysokich w NBA. Zadebiutował już w sezonie 2008/09 w Grizzlies, z perspektywy czasu równoważąc przybycie starszego brata do drużyny ówczesnego coacha Phila Jacksona. To właśnie ten wybór w drafcie, w połączeniu z obecnymi graczami Lakers, skłania do wystawienia bardzo dobrej noty Mitchowi za wybory 45-60.

Ocena : 5/6

Podsumowując, scouting Lakers można uznać za bardzo dobry, może jedynie trochę zawodziło wykorzystywanie udanych wyborów, ale już w ostatnich dwóch sezonach debiutanci ze względu na zmianę priorytetów dostają znacznie więcej szans na pokazanie się. Teraz pozostaje tylko trzymać kciuki za utrzymanie picku i podskoczenie jak najwyżej w loterii.

9 komentarzy

  1. DrJ

    Wysoki wybór to jedno,szczęście i dobry scouting,to drugie-ważniejsze-zagadnienie. Poza tym, fajnie gdyby Kobe powstrzymał się od rekrutowania wolnych agentów w nadchodzące wakacje (znowu bredzi o Rondo).

  2. Jak utrzymamy wybór to jakoś jestem w miarę pewny dobrego wyboru, choć mam nadzieję, że nie podpalą się na Mudiaya, który coraz mniej mi się podoba. Wall’em on raczej nie będzie… Wolałbym Russela.

    Ja mam obawy, że jak weźmiemy jakiegoś wysokiego w drafcie to wystartujemy po Rondo. Chętnych na niego wielu nie będzie. Kings o których wspominałeś, jeśli mają na niego ochotę to niech biorą, tylko ciekawe czy Karl go przekona. Jak go mieli wymieniać to powiedział, że z nimi nie przedłuży i deal upadł. Chyba, że osoba Karla aż tak podziała na niego.

  3. Mnie powoli coraz bardziej zastanawia jakie pieniądze będzie w stanie uzyskać po sezonie Rajon Rondo. Jakiegoś szalonego popytu na niego nie ma, wydaje się że większe pieniądze otrzymają nie tylko Dragić, ale i RJ czy Knight. A poza wymienioną czwórką na rynku najbardziej wartościowi są Beverley (RFA) i … Lin. Więc rynek jest ubogi, a i w drafcie szału nie ma poza Russellem, Mudiayem to nie widać kandydata na wybór w top5. Grant z kolei do picku od Rockets niemal na pewno nie dotrwa. Tak więc z obsadą rozgrywającego ogólnie możemy mieć problem w przyszłym sezonie.

  4. I właśnie dlatego obawiam się, że Rondo jest u nas brany pod uwagę. Knight, RJ I Dragic po coś byli brani w tych wymianach. Kwestia ile chcą i czy ktoś ich przepłaci. Lin… no ja w Linsanity 2 nie uwierzę i mam nadzieję, że końcówka tego sezonu nie wpłynie na jego ocenę w oczach naszego zarządu. Zresztą chemii miedzy nim a Kobe w ogóle nie widać.

    Też zastanawiam się ile ten Rondel dostanie. Będzie chciał maksa czyli ja wiem 19 mln? Ale może nikt mu tyle nie dać i gdzieś tak na 60/4 może się skończyć. A jak mam tyle kasy wydać, to już wolę na Dragica( choć też nie mam przekonania co do jego osoby) albo RJ’a czy Brandona Knighta.

  5. Wielu jechało po Knight’cie, a ja go zawsze chciałem. Bucks po wymianie go na MCW siedli, z różnych powodów, ale zawsze.

    Mamy jeszcze Kobe, więc Brandon nie byłby głównym graczem na piłce. Ma zajebisty rzut, spoko warunki – w niego bym poszedł. Nie żadne wynalazki typu Rondel, co udupiłoby zespół na lata.

    Kobe zejdzie, to wtedy można podbijać po jakiegoś pg. Za rok i tak nie powalczymy, a jakieś udawane ruchy właśnie w stylu RR, to byłby kabaret.

    Poza tym mam taką swoją odległą wizję, do której gracz z rzutem, jak Knight, byłby jak znalazł. Jaką? Podstawą jest oczywiście ten draft, ale za rok moim marzeniem jest atak po Gilchrista. Taki gość byłby idealny do nowego zespołu, ale właśnie potrzeba obok niego obrońców z pewnym dystansem. O półdystans Randle’a jakoś się nie martwię, więc MKG można ładnie wkomponować. A ma świetny charakter (nawet na lidera zespołu, ale takiego generała w szatni, nie ciągnącego ofensywę), warunki i "czucie" w obronie.

    Mocno liczę na pick w top 3. Okafor, Towns, Russell – każdy by do nas pasował, bo i tak budujemy od zera. A jeszcze szczęśliwie żaden nie koliduje z Julkiem. Oczywiście, najlepszy były C, ale z Russellem bym nie płakał ani trochę, materiał na następcę Kobe pierwszorzędny. Rok podglądania też były bezcenny.

  6. DrJ

    Knght jest w porządku,ale to bardziej strzelec niż playmaker,ale jestem za nim. Więcej niż 8mln/y Rondo nie dałbym,gdybym był jakimkolwiek GM’em. Rozumiem wzrost salary i nową umowę telewizyjną,ale każda umowa ponad-ok,niech będzie-10mln/y będzie przepłaceniem.

  7. Ja bym Rondo nie dał nawet minimum.

    Gdyby było mnie stać, to bym mu zapłacił, żeby nie szedł do Lakers. Gates czy inny kasiarz mógłby być podobnego zdania.

  8. MKG – gość którego zawsze miałem w 2k :). Lubię chłopaka, problem może być taki, że Jordan też go lubi… Pomysł nie mniej bardzo fajny i bardziej realny niż utopijny Durant, który do tego coś się sypie w tym sezonie.

  9. Mi się natomiast marzy Marc Gasol. Argumentów by go sprowadzić niestety jednak właściwie nie mamy. I jeszcze do tego Russell z draftu. Eh Russell-Kobe-x-Randle-Marc.

    Pomarzyć można…

Skomentuj