Umowa Kobe’ego piętą achillesową Lakers?

Opublikowane przez , 26 listopada 2013 w Artykuły, Drużyna, 1 komentarz

Po rozczarowującym sezonie 2012 – 13 i dobrze przepracowanym przez Mitcha Kupchaka offseasonie, fani Jeziorowców z niecierpliwością czekali na przyszłe lato. Lakers mieli mieć prawie całkowicie wyczyszczoną pulę płac (za wyjątkiem pensji Nasha), Kobe Bryant miał podpisać umowę na około 10 – 15 milionów dolarów, a to wszystko w celu sprowadzenia jednego Superstara i jeszcze dwóch solidnych zawodników. Niektórzy liczyli nawet na podpisanie przez Bryanta kontraktu za minimum dla weteranów, przez co 16 – krotni mistrzowie NBA mieliby praktycznie nieograniczone możliwości na rynku wolnych agentów, a Kobe swoje pieniądze mógłby odzyskać podczas następnego sezonu, dostając maksymalną umowę. Tymczasem świat nagle obiegła informacja o zawartym porozumieniu pomiędzy zarządem a Black Mambą, wartym 48.5 miliona dolarów za dwa lata gry. Nie ma jednak sensu krytykować Jima Bussa, Mitcha Kupchaka, czy też Kobe’ego za tę decyzję. Zamiast tego warto przenalizować obecną sytuację w drużynie i zobaczyć jak będzie wyglądał „plan B” menedżera Lakers. Jeszcze do wczoraj lato 2014 w Jeziorowcach było wielką zagadką. Dziś mamy już dużo bardziej przejrzysty obraz tego, co nas czeka za niecały rok.

Próg salary cap w następnym sezonie ustawione będzie na około 62.9 miliona dolarów (o 4 miliony więcej niż obecnie). Lakers mają pierwszorundowy wybór w drafcie, który prawdopodobnie skończy się w okolicach 15 – 20 wyboru. To oznacza dodatkowe wynagrodzenie dla pierwszoroczniaka (chyba, że zarząd zdecyduje się nie podpisać któregoś gracza z colleggu). Do tego dochodzą jeszcze koszty związane z wolnymi miejscami w składzie, warte 3 miliony dolarów i tym samym po podsumowaniu, Jeziorowcy będą na starcie rozgrywek płacili w sumie około 40.7 miliona dolarów sześciu zawodnikom.

To pozwala zarządowi Lakers wykorzystać jeszcze 22.2 miliony dolarów w następne lato. Idealna kwota na podpisanie jednego gracza za maksimum – np. Carmelo Anthony’ego, który może dostać dokładnie 22,458,401$. W tym momencie jednak zabrakłoby pieniędzy dla Pau Gasola i solidnych zmienników. Bardzo wątpliwe jest bowiem, że Mitch ponownie byłby w stanie ściągnąć za minimum takich graczy jak Jordan Farmar, czy Wesley Johnson.

Team salary Lakers na kolejny sezon

Lakers mogą nieco zwiększyć salary cap np. poprzez zwolnienie Eliasa Harrisa. Więcej pieniędzy przyszłoby jednak z zakończenia przez Steve’a Nasha kariery z powodów zdrowotnych lub przynajmniej wykorzystania na nim tzw. stretch provision. Gdyby tak się stało, to pensja dwukrotnego MVP zostałaby rozdzielona na 3 lata, a zatem w kolejnym sezonie tylko 3.23 miliony dolarów wliczałyby się do puli płac Jeziorowców. Tym sposobem Lakers pozbyliby się dwóch zawodników i około 6.3 milionów dolarów, co dałoby im 28.5 miliona dolarów do wydania w offseasonie. Takie rozwiązanie wydaje się być najbardziej prawdopodobne w obecnym przypadku. Lakers mieliby pieniądze na jeden maksymalny kontrakt oraz kilka milionów na znalezienie role playerów. Mogliby także wykorzystać Room Mid-Level exception w wysokości 2.7 miliona dolarów.

W takiej sytuacji pozostałoby jednak pytanie, jak Mitch wykorzystałby tą kwotę? W przypadku podpisania wspomnianego już Melo, Lakers zostałoby tylko 6 milionów dolarów do wykorzystania. To raczej za mało aby podpisać Pau Gasola, który z pewnością będzie mógł liczyć w lato na otrzymanie około 10 milionów za sezon. Tym samym zespół opierałby się na dwóch gwiazdach – Bryancie i Anthonym, a wokół nich biegaliby praktycznie sami zawodnicy rezerwowi. Z tego względu wydaje się, że takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne.

Bardziej możliwe jest raczej podpisanie Pau Gasola za około 8 milionów (lub innego podkoszowego np. Grega Monroe, który na niekorzyść Lakers będzie zastrzeżonym wolnym agentem), a za pozostałe 20 ściągnięcie takich zawodników jak Kyle Lowry i Luol Deng, którzy nie są graczami na poziomie All-Star ale na pewno solidnymi zawodnikami, którzy pełnią obecnie w swoich drużynach ważne role. Przypuszczając, że każdy z nich dostałby około 7 milionów dolarów za sezon, Lakers zostałoby jeszcze 6 milionów na uzupełnienie składu 4-5 zawodnikami rezerwowymi. Oczywiście w składzie musiałby z opcji zawodnika skorzystać Nick Young, który dostałby 1.2 miliony dolarów w następnym roku. Patrząc jednak na to co zrobił Kobe wydaje się, że Swaggy P tym razem również będzie chciał zarobić więcej pieniędzy.

To samo dotyczy takich zawodników jak Jordan Farmar, Jordan Hill, Chris Kaman i Jodie Meeks, którzy z pewnością dostaną korzystniejsze umowy w innych zespołach i opuszczą ekipę 16 – krotnych mistrzów NBA po tym sezonie. Wyjątkiem może okazać się Hill, który jeżeli miałby zostać w drużynie z Kalifornii, to tylko kosztem Pau Gasola. Dużo będzie tutaj zależało od wymagań obu zawodników co do wysokości ich kontraktów.

W grę wchodzi jeszcze jeden przypadek: Mitch Kupchak praktycznie porzucił plan „lato 2014” i w obecnym sezonie dokona kilku wymian za spadającego kontrakty. Mowa tutaj oczywiście o Steve’ie Nashu i Pau Gasolu. Być może menedżer Lakers ma jakieś interesujące oferty za tę dwójkę i już teraz rozpocznie budowę drużyny na przyszły rok. Być może w wymianie uczestniczyłby zawodnik pokroju All-Star lub kilku solidnych graczy, do których w offseasonie mógłby dołączyć wielokrotnie wspominany już Carmelo Anthony. W końcu za kontrakt Hiszpana można pozyskać nawet trzech dobrych graczy z drużyny, która np. odpuszcza obecne rozgrywki i chce się pozbyć umów swoich zawodników właśnie ze względu na przyszłoroczne lato. To wszystko na razie spekulacje i ciężko domyślać się, co może siedzieć w głowie Mitcha po takim zagraniu. Wnioskując jednak po wypowiedzi Bryanta, obecny menedżer Lakers ma jakiś pomysł na przyszłość.

To było łatwe. To nie były negocjacje. Lakers zaproponowali swoją ofertę, zaprezentowali sytuację z salary cap i plan zbudowania świetnej drużyny, przy okazji troszcząc się o mnie, jako zawodnika. Po prostu się na to zgodziłem.

Tak czy inaczej w Los Angeles Lakers nie jest już tak kolorowo, jak zapowiadano. Ten ruch, choć z marketingowego punktu widzenia na pewno bardzo opłacalny dla właścicieli Lakers (podobno Kobe jest warty dla organizacji 70 milionów dolarów), może kosztować zespół utratę szans na zdobycie kolejnego mistrzostwo w następnych dwóch latach. Co więcej, może również pozbawić Pau Gasola miejsca w drużynie. Hiszpan jest teoretycznie dla Kobe’ego jak brat ale tą decyzją, Black Mamba może się pośrednio pozbyć go z zespołu. W końcu dlaczego Gasol ma grać za np. 5 milionów dolarów, skoro lider drużyny, który świeci przykładem dla innych, dostaje 23.5 miliona? To samo dotyczy Nicka Younga i Jordana Farmara, którzy marzyli aby grać dla złota i purpury i zgodzili się na obniżkę płac.

Choć Kobe może zasługiwać na tak wysokie pieniądze, nawet w tym wieku, nawet pomimo zerwania ścięgna Achillesa, to jednak zdobycie mistrzostwa powinno być jego najwyższym priorytetem. Przy obecnych zasadach Collective Bargaining Agreement, tak wysoka umowa bardzo ogranicza następne posunięcia zarządu. Być może jednak żadnej ze stron nie zależy w najbliższej przyszłości na tytułach, a zamiast tego każdy chce zarobić jak najwięcej na swojej obecności. Z drugiej strony możliwe, że Mitch ponownie zaskoczy wszystkich i uda mu się zbudować mistrzowską drużynę praktycznie z niczego, tak jak to miało miejsce w 2008 i 2012 roku. Na dzień dzisiejszy jednak jest to bardzo mało prawdopodobne i wydaje się, że Los Angeles Lakers czeka w najbliższej przyszłości okres przejściowy.

1 komentarz

  1. DrJ

    Daniel

    To nie Kobe, a zarząd. Kobe mówił, że Zarząd zaproponował mu taką umowę, bez negocjacji, więc trudno się dziwić, że ją przyjął.

Skomentuj