Classic Games: 2009 Playoffs Run

Classic Games: 2009 Playoffs Run

Playoffs 2009 – rok wcześniej Los Angeles Lakers dostali się do Finału NBA ale przegrali w nim po bezlitosnym szóstym meczu w wykonaniu Boston Celtics 2-4. Kobe Bryant i jego koledzy nie chcą dopuścić do podobnej sytuacji i tym razem, zamierzają zrobić wszystko aby wygrać upragnione mistrzostwo ligi. O to nie było jednak łatwo. Co prawda seria z Utah Jazz nie należała do najbardziej emocjonujących ale już druga runda, w której to Jeziorowcy zmierzyli się z Rakietami, już tak. W końcu ekipa z Texasu przez większość czasu grała w niej bez Tracy’ego McGrady’ego oraz Yao Minga, a mimo to doprowadziła do siedmiu meczów. W Finale Konferencji natomiast, w drugiej konfrontacji Denver Nuggets niespodziewanie ukradli Lakers przewagę własnego parkietu, co również zwiastowało bardzo interesującą serię. Te wszystkie pojedynki jednak bardzo pozytywnie wpłynęły na drużynę Phila Jacksona, która dzięki temu przeszła prawdziwy test i była gotowa na finałową rywalizację z Orlando Magic.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

15/03/2017 Lakers vs Rockets

15/03/2017 Lakers vs Rockets

Chciałoby się rzec: znowu to samo. Lakers w wyjazdowym meczu z Rockets znów zagrali bez jakiegokolwiek zaangażowania w obronie i przegrali aż 100-139. Rakiety do zwycięstwa poprowadził Lou Williams, który zdobył 30 punktów w 32 minuty, trafiając 11 na 17 oddanych rzutów, w tym 7 na 9 zza łuku. Do tego zebrał również cztery piłki i rozdał siedem asysty. James Harden natomiast uzbierał triple-double w postaci 18 oczek, 12 zbiórek i 13 asyst. Gospodarze tego wieczoru rzucali na 54.9% skuteczności (3FG 18-43, 41.9%), zanotowali 32 punkty po stratach gości oraz 26 z kontrataków. Mecz od samego początku przebiegał pod ich dyktando ale prawdziwe show, zawodnicy Mike’a D’Antoniego zaprezentowali dopiero w ostatniej odsłonie gry, którą wygrali 46-25. Po spotkaniu Luke Walton nie krył swego rozczarowania z tego, jak ostatnio prezentują się jego podopieczni. Tego wieczoru jedynie Julius Randle wyróżniał się na tle innych graczy, zdobywając 32 oczka (FG 13-17) – najwięcej w swojej karierze. To oczywiście marne pocieszenie mając na uwadze tak ogromną różnicę w wyniku. Lakers nawet w ataku nie byli skuteczni, a trzy trafione rzuty na 25 prób z dystansu mówi w tym temacie wszystko. Co prawda kolejne porażki są obecnie na rękę 16-stokrotnym mistrzom NBA ale sposób w jaki Jeziorowcy grają na parkiecie, może wzbudzać zażenowanie wśród ich fanów.

Czytaj więcej

Marzec – wkraczamy w erę Magica!

Po trade deadline zmieniło się wiele w Los Angeles Lakers. Dokonano drastycznych ruchów jeszcze przed końcem sezonu. Jeannie Buss nie wytrzymała i postanowiła zwolnić zarówno swojego brata jak i Mitcha Kupchaka. Oberwało się także Blackowi, który był rzecznikiem prasowym drużyny. Stery w ekipie Jeziorowców przejął Magic Johnson, a nowym generalnym managerem ma zostać agent Kobe Bryanta Rob Pelinka. Od razu dokonano też transferów przed końcem okienka. Lou Williamsa oddano do Rockets za Corey Brewera i pick z 1 rundy draftu, a Marcelo Huertasa wymieniono na Tylera Ennisa. Nie były to najlepsze ruchy, zważywszy na wartość rynkową Sweet Lou, bądź co bądź najlepszego strzelca z ławki w całej lidze. Brewer to gracz przeciętny, ze słabym rzutem z dystansu, co na pozycji której gra jest wręcz kluczowe. Na dodatek pick od Rockets będzie to wybór w granicach 25 miejsca, co nie wróży dobrze, wielkie gwiazdy idą raczej znacznie wyżej. Lato będzie jednak kluczowe dla przyszłości organizacji. Poprzednie przyniosło tylko wielkie rozczarowania. Podpisano wysokie kontrakty z Dengiem i Mozgovem, którzy teraz są zupełnie nieprzydatni i Magic najchętniej by się ich pozbył. Jednak nikt w lidze nie chce takich wypalonych koszykarzy. Pelinka będzie miał pełne ręce roboty i jeśli uda mu się dokonać jakiś wymian już podczas draftu to będzie na pewno spory sukces. Na pewno priorytetem dla Jeziorowców będzie utrzymanie swojego wyboru w nadchodzącym drafcie. Aby tak się stało Lakers muszą zająć jak najniższe miejsce w lidze. Choć jak mówi Johnson jego team nie będzie tankował, trudno jednak spodziewać się innych wypowiedzi, a kolejne przegrane tylko nas w tym utwierdzają. Marzec to będzie kwintesencja tankowania w wykonaniu Lakers. Połączona z ogrywaniem młodych zawodników. Tak więc nie zdziwcie się jeśli już niedługo w pierwszym składzie zobaczymy Ivicę Zubaca. Jednak po kolei. Zobaczmy co nas czeka w zbliżającym się miesiącu.

Czytaj więcej

07/12/2016 Lakers vs Rockets

07/12/2016 Lakers vs Rockets

Lakers przegrali trzy mecze z rzędu i dziś przed spotkaniem z Houston Luke Walton będzie miał wielki i twardy orzech do zgryzienia. Czy rozbić niesamowicie skuteczny i zabójczy duet z ławki rezerwowych Williams-Clarkson? Obaj są w czołówce najlepszych punktujących wśród graczy niestartowych. Sweet Lou jest pierwszy, a Jordan czwarty. Co więcej rezerwowi Jeziorowców zdobywają aż 53 pkt/mecz, czyli ponad 10 więcej niż ktokolwiek inny z ligi. Jak stwierdził trener Lakers jest to ich broń, która zaskakuje rywali w najbardziej nieodpowiednim dla nich momencie i ciężko się z nią rozstać. Jednakże z uwagi na narastającą plagę kontuzji Walton chyba będzie zmuszony wstawić któregoś z obrońców do pierwszego składu. Ostatni line-up w starciu z Jazz był bardzo nietypowy i eksperymentalny (bez typowego rozgrywającego) i trzeba powiedzieć, że nie zdał egzaminu. W meczu z Rockets przyda się ktoś, kto zajmie się kryciem Jamesa Hardena lidera gospodarzy. I na pewno nie można liczyć, że to zadanie wykona starzejący się Metta World Peace. Houston od czasu porażki z Lakers w meczu otwarcia bardzo się zmienili. Przede wszystkim idealnie do stylu gry Mike D’Antoniego wpasowali się Harden – lider drużyny w prawie każdej kategorii i Eric Gordon, który jest drugim najlepszym punktującym z ławki w lidze. Obaj stanowią zabójczy duet, który rozumie się niemal bez słów, a przecież rozegrali ze sobą zaledwie 21 meczów w sezonie regularnym. Czy wobec braków w składzie Jeziorowcy są w stanie zagrozić ekipie z Teksasu? O to będzie ciężko, ponieważ do Russella, Younga i Calderona dołączył także Tarik Black, a nie wiadomo także czy zdolny do gry będzie Larry Nance. Backcourt i frontcourt Lakers jest więc bardzo osłabiony, a w starciu z grającymi niezwykle szybko Rockets ma to ogromne znaczenie. Z nimi nie da się spowolnić gry i złapać drugiego oddechu. Ich domeną jest ciągłe bieganie, od kosza do kosza. Spodziewajmy się więc meczu obfitującego w dużą ilość punktów. Pytanie tylko czy dla Jeziorowców będzie miał kto je zdobywać.

Czytaj więcej

W nowy miesiąc z problemami

Po 20 meczach rozegranych w ciągu 36 dni ekipa Luke’a Waltona notuje bilans 10-10 i jest w ósemce na Zachodzie, co można uznać za wielki sukces. Tym bardziej, że ta młoda drużyna miała niełatwych rywali, a połowę swoich spotkań rozegrała na wyjazdach. Niestety Lakers wchodzą w nowy miesiąc z wielkimi problemami związanymi z kontuzjami czołowych graczy. Już pod koniec listopada z gry wypadli Russell, Randle i Young, zbiegło się to ze spotkaniami z bardzo silnymi zespołami takimi jak Spurs, Warriors czy Thunder i przyniosło to niestety kilka gorszych występów. Jak chociażby 106-149 z Golden State czy 85-109 z tą samą ekipą, a także mecz, w którym kolejnej kontuzji doznał Young i przydarzyła się porażka z Pelicans. Luke Walton ma nie lada problem jak skompletować pierwszą piątkę i godnie zastąpić swój duet obrońców. Jeziorowcy muszą jednak powalczyć o chociażby jedną wygraną podczas obecnej trasy wyjazdowej, która ma miejsce na przełomie listopada i grudnia. Co jeszcze czeka Lakers w nadchodzącym miesiącu oraz z kim zagrają w świąteczny dzień o tym poniżej.

Grudzień rozpocznie się od wyjazdowego starcia w Toronto. Miejscowi Raptors to druga siła na Wschodzie, lecz ich przewaga nad resztą stawki jest znikoma, a strata do Cavaliers wydaje się duża, a dysproporcje pomiędzy tymi ekipa ogromne. Jedyny kanadyjski klub w NBA pewnie nie podda się do samego końca, gdyż jak przekonali się rok temu w Playoffach przewaga własnego parkietu ma wielkie znaczenie, jednakże wątpię, aby Lebron James i spółka oddali pierwsze miejsce w Konferencji. Toronto po oddaniu Biyombo i Scoli straciło nieco siły pod koszem, tym bardziej, że z gry wypadł ich nowy nabytek Jared Sullinger. Przez to ich gra w obronie nie wygląda już tak fantastycznie jak rok temu. Pozwalają rzucać rywalom aż 104.3 pkt przy 98.2 w ostatniej kampanii. Z pewnością dla Lakers jest to szansa na urwanie wygranej, gdyż dobrze im się gra z zespołami, które gorzej bronią. Lecz nie zapominajmy, że braki w składzie Jeziorowców będą w trakcie tego meczu duże i ciężko będzie im zatrzymać dwóch kanadyjskich liderów Kyle’a Lowry’ego i Demara Derozana.

Czytaj więcej

Co czeka Lakers w pierwszym miesiącu rozgrywek?

Los Angeles Lakers rozpoczynają kolejny, już 71 sezon National Basketball Association. Nie będzie on wcale należał do łatwych dla tych młodych graczy, tym bardziej, że terminarz od samego początku jest dosyć wymagający. Zresztą ciężko mówić o łatwych rywalach na arcytrudnym Zachodzie. Konferencja Zachodnia, a Wschodnia to dwie zupełnie różne bajki, a dysproporcje w ekipach pomiędzy dwoma wybrzeżami Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach jeszcze bardziej się powiększyły. Na szczęście dla Russella, Randle’a, Ingrama i paru innych „młokosów” tym razem poprowadzi ich trener z nowej ery. Nie żyjącymi przeszłością Byron Scott, czy Mike „no defense” D’Antoni ale Luke Walton – trener z wizją. Właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Jednakże nie oczekujmy od niego sukcesów już tu i teraz. Awans do playoffs to byłby cud w przypadku obecności tak naszpikowanych gwiazdami wielu rywali. Ci Lakers muszą się zaznajomić z systemem Waltona. Muszą wprowadzić do gry potencjalną, przyszłą gwiazdę Ingrama, a dopiero później można myśleć o sukcesach. Pierwszym sprawdzianem dla nich będzie początek sezonu, który niestety zapowiada się niezwykle ciężko.

W ostatnich dniach października i w listopadzie Jeziorowców czeka w sumie aż 20 spotkań, z czego 11 meczów zostanie rozegranych przeciwko ekipom, które grały w zeszłym roku w playoffs. Na dodatek aż trzy razy rywalem Lakers będą Golden State Warriors, czyli ostatni finaliści. Jednak zacznijmy od tego co czeka ich pod koniec października. Mecz otwarcia to będzie starcie z Houston Rockets, którzy w ostatnich sezonach byli ekipą znienawidzoną w Los Angeles, głównie ze względu na obecność Dwighta Howarda. Lecz D12 tego lata odszedł do swojej rodzinnej Atlanty, a do Staples przyjedzie zupełnie inny team, prowadzony przez starego znajomego Jeziorowców – Mike D’Antoniego. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej to, że ekipa z Teksasu będzie grać piekielnie szybko, bez defensywy (tu na pewno wykaże się Harden) ale za to z ochotą na zdobywanie dużej ilości punktów. Na pewno wiele zmian zostało wykonanych na plus i wydaje się, że Rockets mogą znów znaleźć się w czołówce ligi. Wszak Ryan Anderson, Tyler Ennis czy Eric Gordon to gracze idealni w obecnych czasach NBA. Powinni sprawdzić się jako wolni strzelcy, obok lidera drużyny – Jamesa Hardena. Na sezon zasadniczy na pewno to wystarczy, ale czy na playoffs? W to już raczej wątpię. Jednak jak będzie, pokaże sezon. Na pewno pierwszy mecz w Staples będzie obfitował w zdobycze punktowe, bo Lakers w swoim składzie także mają kilka strzelb dystansowych.

Czytaj więcej

26/10/2016 Rockets vs Lakers

26/10/2016 Rockets vs Lakers

Cóż to był za mecz! Chyba niewiele osób spodziewało się takiego zakończenia. Nawet ci co są wiernymi kibicami Lakers pewnie w trakcie spotkania myśleli: ładnie grają, ale i tak Houston za sprawą Hardena ucieknie im w końcówce. Tymczasem młode wilki z LA nie zamierzały poprzestać na ładnej grze. Oni cały czas byli blisko Rockets, goście czuli ich oddech na swoich plecach i nie potrafili uciec na więcej niż 10 punktów. Podczas nieobecności lidera ekipy z Teksasu Jeziorowcy stopniowo odrabiali straty, by w samej czwartej kwarcie nie dać sobie wyrwać zwycięstwa. Ojców tej wygranej jest kilku, ale przede wszystkim należy wyróżnić Jordana Clarksona, który w drugiej połowie ciągnął gospodarzy do wiktorii. 23 punkty w drugiej odsłonie w tym 12 w samej czwartej kwarcie. To co Jordan dawał w ofensywie w obronie dał również Julius Randle. Blok na Hardenie na 2 minuty przed końcem przy stanie 113-112 to była ta iskra, która wznieciła pożar w postaci późniejsze wygranej. Później jeszcze Clarkson zanotował przechwyt i tak w dwóch kolejnych akcjach młodzieniaszki Waltona załatwili kandydata do MVP tego sezonu oraz jednego z najlepszych graczy z poprzednich lat. Houston nie podniosło się już po tych ciosach w swojego lidera. Oni przez cały mecz wierzyli, że to będzie dla nich łatwe i przyjemne spotkanie. W końcu „Pan Broda” grał w końcu zespołowo, pobił rekord w ilości asyst, a ich gra w ataku wyglądała naprawdę nieźle. Wszyscy brali udział w grze, zdobywając kolejne punkty. Tymczasem Lakers ich zupełnie zaskoczyli i nie wyszli na ostatnią odsłonę zdenerwowani i niepewni. Było co prawda parę głupich strat, jak ta Russella z ostatniej minuty, ale to wszystko to nic w porównaniu z tym, co Jeziorowcy pokazali po atakowanej stronie tablicy. Walczyli jak równy z równym z faworytem, który ma być pewniakiem do playoffs. Nie bali się rzucać z dystansu, a to przełożyło się na 12 celnych trójek. W całym spotkaniu trafiali ze średnią skutecznością 50%. Oby tak dalej. Oby więcej takich meczów. Luke Walton, jesteś wielki!

Czytaj więcej

10/04/2016 Lakers vs Rockets

10/04/2016 Lakers vs Rockets

W swoim ostatnim meczu w Toyota Center, Kobe Bryant zdobył 35 punktów na naprawdę dobrej skuteczności (FG 10-22) ale to nie wystarczyło na pokonanie Rakiet. Gospodarze, prowadzeni przez Jamesa Hardena (40 oczek i 13 asyst) wygrali 130-110. Wszystko jednak za sprawą ostatniej części gry. Niemalże bowiem przez cały czas mecz był na styku, co w głównej mierze spowodowane było postawą Black Mamby oraz ławki rezerwowych Byrona Scotta (w sumie zapisała ona na koncie 33 oczka). Niestety w czwartej kwarcie defensywa gości całkowicie się posypała i pozwoliła rywalowi na zdobycie aż 42 punktów. Oczywiście gwiazdą tych 12 minut był The Beard, który pomylił się tylko trzy razy, na 9 oddanych prób z pola. Tym samym na nic zdała się naprawdę bardzo dobra postawa Jeziorowców w ofensywie przez całe 48 minut. Tradycyjnie zawiodła przede wszystkim obrona strefy podkoszowej (62 punkty Rockets w tej części), transition defense (29) oraz postawa na dystansie po tej stronie parkietu (3FG 17-41). Do tego Lakers pozwolili gospodarzom na zebranie aż 16 piłek w ataku i trafianie z 51% skutecznością z gry. Szkoda tej porażki, gdyż ekipa złota i purpury miała spore szanse na utrudnienie Rockets awansu do playoffs. W związku jednak ze zwycięstwem zespołu Bickerstaffa, James Harden poprosił na koniec Kobe’ego Bryanta, aby ten dołożył wszelkich starań w swoim ostatnim występie przeciwko Jazz i pokonał drużynę z Salt Lake City. Wcześniej jednak 16-stokrotni mistrzowie NBA wyruszą do do Oklahomy City, gdzie dzisiejszej nocy zmierzą się z Thunder.

Czytaj więcej

Przed nami ostatni miesiąc Kobe’ego w NBA…

Już tylko sześć spotkań dzieli nas od zakończenia sezonu zasadniczego 2015/16 dla Los Angeles Lakers. W niedzielę podopieczni Byrona Scotta doznali porażki z ich odwiecznym rywalem – Boston Celtics, a z kolei we wtorek zmierzą się w bitwie o L.A. z Clippers. Prawie każdy z przeciwników, z którymi przyjdzie zagrać Jeziorowcom w tym miesiącu (za wyjątkiem Pelicans), walczy o playoffs lub o jak najwyższą w nich lokatę. Mike Trudell donosi co prawda, że 16-stokrotni mistrzowie NBA postarają się jak najlepiej wypaść w tych ostatnich starciach ale prawda jest raczej taka, że na więcej niż jedną wygraną nie ma co liczyć.

W końcu jutrzejsi Clippers w tym roku już dwukrotnie wygrali z Lakers, a w Konferencji Zachodniej zajmują czwarte miejsce (48-28). I to pomimo tego, że większość czasu spędzili bez Blake’a Griffina w składzie. Chris Paul wie jednak jak prowadzić drużynę i angażować pozostałych w grę na parkiecie. Ponadto dobrze spisuje się sprowadzony z Memphis Grizzlies Jeff Green, a swoje robią Jamal Crawford, J.J. Redick, czy też DeAndre Jordan, który swoją drogą notuje zazwyczaj 13.9 zbiórek na mecz. Trudno aby w tym spotkaniu liczyć na zwycięstwo przedostatniej ekipy w NBA. Szczególnie, że Clippers są w pierwszej dziesiątce zarówno pod względem ofensywy (7 miejsce) jak i defensywy (10).

Czytaj więcej

17/01/2016 Rockets vs Lakers

17/01/2016 Rockets vs Lakers

Los Angeles Lakers przegrali trzeci mecz z rzędu, tym razem ulegając u siebie Houston Rockets 95-112. Podopieczni Byrona Scotta niespodziewanie dobrze zaczęli mecz, wygrywając pierwszą kwartę 36-32, a w niej brylowała trójka Williams-Clarkson-Randle. Julius bardzo dobrze wszedł w swój pierwszy mecz w roli startera, od 6 grudnia 2015 roku. Jednak na niewiele się to zdało, bo Jeziorowcy nie mogli znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Jamesa Hardena (21 pkt w pierwszej połowie, 31 w całym meczu). O losach meczu zdecydowała trzecia kwarta, wygrana przez Rockets 34-16, a czwarta była pokazem nieporadności z obu stron, gdyż obie drużyny zdobyły w niej łącznie… 38 punktów. W drużynie gości, oprócz Hardena, jeszcze sześciu graczy zdobyło co najmniej 10 punktów, a bardzo aktywny był były center Lakers, Dwight Howard (14 pkt, 15 zbiórek). W drużynie gospodarzy, prym wiódł, jak zwykle w tym sezonie, Lou Williams, autor 20 punktów. Kobe Bryant, mimo zaledwie 5 oczek, dorzucił od siebie 9 asyst, tylko 7 mniej niż cała reszta drużyny razem wzięta. Niezły mecz i double-double 12/11 zaliczył wspomniany Randle, a z ławki z dobrej strony pokazał się Anthony Brown. Jednak pozytywów było zdecydowanie za mało i gracze złota i purpury po raz kolejny musieli uznać wyższość rywala przed własną publicznością.

Czytaj więcej