28/10/2017 Lakers vs Jazz

28/10/2017 Lakers vs Jazz

Jedna z najlepszych defensyw tego sezonu zatrzymała Lakers na zaledwie 81 punktach. Fatalna skuteczność zza łuku już w drugim spotkaniu z rzędu spowodowała kolejną porażkę, tym razem bardzo dotkliwą. Na nic zdał się lepszy mecz w ofensywie ze strony Ingrama i Balla, skoro pozostali zagrali poniżej oczekiwań. Lonzo i Brandon byli 4/8 za trzy, a reszta drużyny 1/14, to pokazuje jak duży problem stanowi dla Jeziorowców gra przeciwko dobrze zorganizowanej i wracającej pod kosz ekipie. Bez punktów z kontrataku Lakers praktycznie nie istnieją, a przegranie walki na tablicach na pewno w tym nie pomaga. Utah nie potrzebowali nawet wielkiego meczu w ataku od Rudy’ego Goberta. Sprawę załatwili rozgrywający Rubio i Mitchell. Hiszpan zdobył 21 punktów, trafiając 4 z 7 trójek i dokładając do tego 7 zbiórek i 4 asysty. Natomiast rookie był najlepszym punktującym spotkania, zaliczył niesamowity dunk przeskakując nad Ballem i wyglądał jakby to on, a nie Lonzo został wybrany z numerem 2 w tegorocznym drafcie. Po stronie Lakers warto wyróżnić Jordana Clarksona. Rezerwowy kolejny raz zdobył więcej niż 10 punktów, trafiał na dobrej skuteczności i gdy był na boisku jego zespół był na plusie. Gdyby tylko reszta drużyny dorównywała mu poziomem być może bilans Jeziorowców byłby dodatni. Tymczasem o jego poprawienie Lakers powalczą dopiero we wtorek. Rywalem będzie ekipa Pistons, która znakomicie rozpoczęła sezon i dziś w nocy niespodziewanie pokonała Clippers. Jeziorowcy staną więc przed trudnym zadaniem. Kolejny mecz z rzędu rozegrają z drużyną, która znajduje się w czołówce w statystykach obronnych, a jej trener Stan van Gundy to specjalista od obrony indywidualnej, potrafiący zatrzymać wielkie gwiazdy. Lonzo Ball będzie musiał wnieść się na wyżyny, a dla Caldwella-Pope’a będzie sentymentalny pojedynek z jego byłą drużyną.

Czytaj więcej

10/10/2017 Jazz vs Lakers

10/10/2017 Jazz vs Lakers

Podopieczni Luke’a Waltona nie zdołali przed własna publicznością pokonać Utah Jazz, którzy okazali się być lepsi 105-99. Mimo to mecz był całkiem ekscytujący, głównie ze względu na grę drugiego unitu Lakers. Dominowali w nich Alex Caruso, Julius Randle, Kyle Kuzma oraz Jordan Clarkson. Ten pierwszy znakomicie zastępował Lonzo Balla, dyrygując ofensywą zespołu i ostatecznie notując 10 asyst w 32 minuty spędzone na parkiecie. Randle natomiast wyróżniał się w defensywie, gdzie zaliczył aż 5 przechwytów. Kuzma z kolei zapewnił odpowiedni firepower w ataku, zdobywając w sumie 18 punktów. Tyle samo dołożył też inni gracz złota i purpury – Jordan Clarkson, który w tym sezonie ma być sixth manem w szeregach ekipy z Kalifornii. Tym samym powyższa czwórka pozwoliła nam zapomnieć o mało efektywnej grze pierwszego składu, w której to tylko Brandon Ingram zdobył więcej niż 10 oczek (13). Niestety Jeziorowcom zabrakło dobrej postawy w defensywie, a konkretniej – nie potrafili zatrzymać Rudy’ego Goberta oraz Donovana Mitchella. Pierwszy z nich zanotował 29 oczek i zebrał 13 piłek, a drugi zgromadził na swoim koncie 26 oczek. Ponadto również Ricky Rubio regularnie trafiał do kosza i w efekcie zdobył 22 punkty. A to wszystko bez odpowiedniej postawy na dystansie, gdzie Jazzmani trafili tylko 26.9% swoich wszystkich prób. Lakers nie byli jednak lepsi w tym elemencie (27.3%), a do tego gorzej spisywali się na linii osobistych (FT 21-28) oraz słabiej zbierali (39 zbiórek przeciwko 49 gości). Gospodarzom nie pomógł nawet fakt, że po raz kolejny zdobyli wiele oczek z kontrataków (21) oraz po stratach rywali (24). Obecnie więc legitymują się z bilansem 1-4, a przed nimi ostatni mecz w ramach preseasonu – z L.A. Clippers.

Czytaj więcej

Classic Games: 2009 Playoffs Run

Classic Games: 2009 Playoffs Run

Playoffs 2009 – rok wcześniej Los Angeles Lakers dostali się do Finału NBA ale przegrali w nim po bezlitosnym szóstym meczu w wykonaniu Boston Celtics 2-4. Kobe Bryant i jego koledzy nie chcą dopuścić do podobnej sytuacji i tym razem, zamierzają zrobić wszystko aby wygrać upragnione mistrzostwo ligi. O to nie było jednak łatwo. Co prawda seria z Utah Jazz nie należała do najbardziej emocjonujących ale już druga runda, w której to Jeziorowcy zmierzyli się z Rakietami, już tak. W końcu ekipa z Texasu przez większość czasu grała w niej bez Tracy’ego McGrady’ego oraz Yao Minga, a mimo to doprowadziła do siedmiu meczów. W Finale Konferencji natomiast, w drugiej konfrontacji Denver Nuggets niespodziewanie ukradli Lakers przewagę własnego parkietu, co również zwiastowało bardzo interesującą serię. Te wszystkie pojedynki jednak bardzo pozytywnie wpłynęły na drużynę Phila Jacksona, która dzięki temu przeszła prawdziwy test i była gotowa na finałową rywalizację z Orlando Magic.

Niestety, nie masz uprawnień aby zobaczyć tę zawartość.

Czytaj więcej

26/01/2017 Lakers vs Jazz

26/01/2017 Lakers vs Jazz

Nie udało się Los Angeles Lakers sprawić niespodzianki w starciu z Utah Jazz i doznali 8-punktowej porażki. W spotkaniu dała o sobie znać szczelna defensywa Jazz – pozwolili oni Jeziorowcom na zdobycie zaledwie 88 punktów, z czego większość była autorstwa 3 zawodników – Williamsa (20), Clarksona (16) i… Ivicy Zubaca (16 i 10 zbiórek!). Młody środkowy w ostatnich spotkaniach udowadnia, że wcale nie musi być postacią drugo-, a nawet trzecioplanową w młodym rosterze Lakers. O ile obrona graczy z Salt Lake City była bardzo zespołowa, o tyle w ataku mieli oni jednego głównego aktora – Gordona Haywarda (24 punkty). Swoje zrobił też Rudy Gobert (9 pkt, 13 zb, 6 blk). Podopieczni trenera Waltona znów mają za sobą bardzo nierówny mecz – zaczęli bardzo słabo, od wyniku 2:10. W drugiej kwarcie poprawili ofensywę i zaczęli gonić gospodarzy, przegrywając do przerwy tylko 3 punktami po celnych trafieniach Clarksona i Younga. Trzecia odsłona to znów słabsza gra, szczególnie w końcowych 4 minutach kwarty, kiedy to Jazz odskoczyli z jednopunktowej przewagi na 12 oczek, dzięki runowi 11:0. Lakers stać było jeszcze na mały zryw w połowie kwarty, ale nie mieli wystarczająco argumentów, żeby odnieść wyjazdowe zwycięstwo na trudnym terenie.

Czytaj więcej

Nowy Rok, nowy/a ja!

Los Angeles Lakers zaczęli sezon 2016/17 naprawdę dobrze i po pierwszym miesiącu, kiedy ich bilans wynosił 10-10, a drużyna zajmowała 8. pozycję w Konferencji Zachodniej, wydawali się jednym z największych zaskoczeń początku rozgrywek. Młody skład wytrzymywał psychicznie zacięte spotkania, drużyna miała wiele opcji w ataku, mocną ławkę i grała przyzwoicie w obronie, a przede wszystkim atmosfera była świetna, budowana z każdym kolejnym zwycięstwem. Przed grudniem, który był miesiącem teoretycznie łatwiejszym, oczekiwania były duże, co pisaliśmy w zapowiedzi poprzedniego miesiąca, a niektórzy z Was prorokowali nawet bilans 8-8 lub 9-7 po 16 grudniowych spotkaniach. Niestety, wraz z ostatnim miesiącem roku przyszły kontuzje i pierwszy poważny kryzys w młodej ekipie trenera Waltona, co przypomniało wszystkim obrazki z poprzedniego sezonu, kiedy to bezradni Lakers seryjnie ponosili kolejne porażki. „Nowy Rok, nowy/a ja” – tak brzmi wyśmiewane w internecie styczniowe motto, ale jeśli do kogoś ono pasuje, to chyba do obecnych Jeziorowców. Zawodnicy i sztab szkoleniowy powinni wspólnie wyciągnąć wnioski z fatalnego grudnia, kiedy zanotowali bilans 2-14 i ze świeżymi głowami wejść w 2017 rok, bo szanse na playoffs się oddaliły, ale wciąż są realne.

Czytaj więcej

27/12/2016 Jazz vs Lakers

27/12/2016 Jazz vs Lakers

To był brzydki, pełen fizycznej walki mecz, w którym po 48 minutach górą okazali się być gracze Utah Jazz, którzy wygrali 102-100. O wszystkim zadecydowała końcówka, w której gospodarze po prostu zrobili wszystko, aby przegrać. Kilka beznadziejnych posiadań, w tym te ostatnie, w którym to D’Angelo Russell zamiast wykorzystać zasłony kolegów i zaatakować kosz, zdecydował się na trójkę z dziewięciu metrów, która okazała się być airballem. Zresztą rozgrywający Lakers przez cały czas grał fatalnie, o czym świadczą tylko dwa celne trafienia, na 11 oddanych rzutów. Bardziej był on kulą u nogi, niż istotnym zawodnikiem w drużynie. Co innego Julius Randle, który zdobył 25 punktów (FG 9-12), zebrał 12 piłek i rozdał 3 asysty, a do tego w końcówce trafił ważny rzut, który dał remis Jeziorowcom. Również dobre zawody rozegrali Lou Williams – autor 22 oczek oraz Luol Deng, który z kolei dołożył 9 punktów i tyle samo zbiórek. Ogólnie jednak gospodarze słabo wypadli przede wszystkim na dystansie, gdzie rzucali z 25% skutecznością, przy 34.6% Jazz. Postawa zza łukiem zrobiła chyba największą różnicę w tym wtorkowym pojedynku. W każdym innym elemencie gry obie ekipy wypadły niemalże tak samo, co potwierdza przebieg tej konfrontacji. Goście jedynie strat popełnili nieco więcej (20 vs 16), ale mimo to, udało im się zdobyć więcej punktów po stratach, niż Lakers (24 vs 22). Spotkanie 16-stokrotni mistrzowie NBA przegrali po prostu przez swoje błędy, bezsensowne rozegranie kluczowych akcji i brak dojrzałości. Nie da się także ukryć, że duży wkład w grę ekipy z Salt Lake City miał Gordon Hayward, który zdobył aż 31 oczek (FG 10-17, 3FG 3-6), zebrał 9 piłek i rozdał 3 asysty. Najważniejsze trafienie w meczu zaliczył natomiast Joe Ingles, którego trójka na 21 sekund do końca, praktycznie pogrążyła gospodarzy.

Czytaj więcej

05/12/2016 Jazz vs Lakers

05/12/2016 Jazz vs Lakers

Kontuzje weszły w drogę rozpędzającym się na początku sezonu Los Angeles Lakers. O głębi składu, która tak często decydowała o zwycięstwach Jeziorowców nie ma już mowy – wobec absencji 5 zawodników, z których 3 są absolutnie kluczowi dla systemu gry Jeziorowców, drużyna z Miasta Aniołów notuje gorszy moment, przegrywając kolejne spotkanie, tym razem z Utah Jazz na własnym parkiecie 101-107. Początek meczu był wyrównany, nienajgorsza defensywa i gra kosz za kosz doprowadziły do remisu po 26 na koniec pierwszej kwarty. W drugiej utrzymywało się status quo, może z minimalną przewagą gości, którzy po przerwie docisnęli pedał gazu i odskoczyli Jeziorowcom na 15 punktów. Na nic zdała się pogoń w końcowce i dojście podopiecznych trenera Snydera nawet na 3 punkty na 3,5 minuty przed końcem. Lou Williams, który w całym meczu był zdecydowanym liderem Lakers (38pkt, 6zb, 7as) pudłował w końcówce ważne rzuty, a poza nim Lakers nie mieli argumentów, żeby przeciwstawić się Jazz. Jeziorowcy ciągle zajmują 9. pozycję na Zachodzie, jednak tracą już 2,5 zwycięstwa do ósmych Blazers i 3,5 do siódmych Jazz.

Czytaj więcej

W nowy miesiąc z problemami

Po 20 meczach rozegranych w ciągu 36 dni ekipa Luke’a Waltona notuje bilans 10-10 i jest w ósemce na Zachodzie, co można uznać za wielki sukces. Tym bardziej, że ta młoda drużyna miała niełatwych rywali, a połowę swoich spotkań rozegrała na wyjazdach. Niestety Lakers wchodzą w nowy miesiąc z wielkimi problemami związanymi z kontuzjami czołowych graczy. Już pod koniec listopada z gry wypadli Russell, Randle i Young, zbiegło się to ze spotkaniami z bardzo silnymi zespołami takimi jak Spurs, Warriors czy Thunder i przyniosło to niestety kilka gorszych występów. Jak chociażby 106-149 z Golden State czy 85-109 z tą samą ekipą, a także mecz, w którym kolejnej kontuzji doznał Young i przydarzyła się porażka z Pelicans. Luke Walton ma nie lada problem jak skompletować pierwszą piątkę i godnie zastąpić swój duet obrońców. Jeziorowcy muszą jednak powalczyć o chociażby jedną wygraną podczas obecnej trasy wyjazdowej, która ma miejsce na przełomie listopada i grudnia. Co jeszcze czeka Lakers w nadchodzącym miesiącu oraz z kim zagrają w świąteczny dzień o tym poniżej.

Grudzień rozpocznie się od wyjazdowego starcia w Toronto. Miejscowi Raptors to druga siła na Wschodzie, lecz ich przewaga nad resztą stawki jest znikoma, a strata do Cavaliers wydaje się duża, a dysproporcje pomiędzy tymi ekipa ogromne. Jedyny kanadyjski klub w NBA pewnie nie podda się do samego końca, gdyż jak przekonali się rok temu w Playoffach przewaga własnego parkietu ma wielkie znaczenie, jednakże wątpię, aby Lebron James i spółka oddali pierwsze miejsce w Konferencji. Toronto po oddaniu Biyombo i Scoli straciło nieco siły pod koszem, tym bardziej, że z gry wypadł ich nowy nabytek Jared Sullinger. Przez to ich gra w obronie nie wygląda już tak fantastycznie jak rok temu. Pozwalają rzucać rywalom aż 104.3 pkt przy 98.2 w ostatniej kampanii. Z pewnością dla Lakers jest to szansa na urwanie wygranej, gdyż dobrze im się gra z zespołami, które gorzej bronią. Lecz nie zapominajmy, że braki w składzie Jeziorowców będą w trakcie tego meczu duże i ciężko będzie im zatrzymać dwóch kanadyjskich liderów Kyle’a Lowry’ego i Demara Derozana.

Czytaj więcej

28/10/2016 Lakers vs Jazz

28/10/2016 Lakers vs Jazz

Niestety Los Angeles Lakers przegrali na wyjeździe z Utah Jazz 89-96, choć mecz tak naprawdę był do wygrania. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana. Zespoły co chwilę wymieniały się prowadzeniem i trudno było stwierdzić, która ze stron ma przewagę. Dopiero pod koniec pierwszych 24 minut gry, Jazz przycisnęli w obronie, wykorzystali kilka błędów Lakers i objęli 5-ciopunktowe prowadzenie. Mówiąc krótko – postawili swoje warunki gry i trzymali się ich również w trzeciej kwarcie, którą przez ponad 3/4 zdominowali w defensywie. Jeziorowcy nie potrafili przełamać drugiej linii gospodarzy, a z kolei po drugiej stronie parkietu, Timofey Mozgov bardzo szybko złapał kilka przewinień, przez co w efekcie po trzech minutach ćwiartki goście już nie mogli faulować. To bardzo spowolniło grę i spowodowało, że co chwilę mieliśmy przerwy w grze. To oczywiście działało na korzyść Jazzmanów ale tylko do czasu. Gdy bowiem gospodarze wyszli na swoje największe 11-puntowe prowadzenie, 16-stokrotni mistrzowie NBA w końcu się przebudzili. Podopieczni Luke’a Waltona zaczęli odrabiać straty, w czym duży udział miał Lou Williams. Pod koniec kwarty role się odwróciły i po trójce Sweet Lou, to Lakers wyszli na prowadzenie. Od tego momentu ponownie oglądaliśmy wymianę ciosów. Walton postanowił zmienić taktykę z punktowania w polu trzech sekund, na rozciągnięcie defensywy Jazz i przerzuceniu ciężaru gry na obwód. Niestety jednak w pewnym momencie atak gości się zatrzymał, a z kolei gospodarzy rozkręcił. Utah wykonało run 11-0 i na ostatnie pięć minut prowadziło siedmioma oczkami. Lakers co prawda próbowali jeszcze odrabiać straty, ale na każde ich zagranie, odpowiedź mieli zawodnicy Quinna Snydera, a szczególnie George Hill. W samej końcówce straty do jednego oczka próbował zmniejszyć D’Angelo Russell ale jego trójce niewiele zabrakło aby wpaść do kosza. Po drugiej stronie natomiast z osobistych punkty zdobył Hill i w ten sposób zamroził mecz. Jeziorowcom przede wszystkim zabrakło lepszej gry ze strony ich podstawowego rozgrywającego (FG 3-14) oraz Jordana Clarksona (FG 2-9). Do tego mieli także problemy z faulami, przez co Jazz oddali aż 40 prób z linii rzutów osobistych, co bardzo pomogło im w zanotowaniu wygranej. Mimo to drużynie złota i purpury należą się brawa za walkę do samego końca na tak trudnym terenie. Oby ta porażka ich nie podłamała i w Oklahomie City również byli zmotywowani do gry.

Czytaj więcej

Co czeka Lakers w pierwszym miesiącu rozgrywek?

Los Angeles Lakers rozpoczynają kolejny, już 71 sezon National Basketball Association. Nie będzie on wcale należał do łatwych dla tych młodych graczy, tym bardziej, że terminarz od samego początku jest dosyć wymagający. Zresztą ciężko mówić o łatwych rywalach na arcytrudnym Zachodzie. Konferencja Zachodnia, a Wschodnia to dwie zupełnie różne bajki, a dysproporcje w ekipach pomiędzy dwoma wybrzeżami Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach jeszcze bardziej się powiększyły. Na szczęście dla Russella, Randle’a, Ingrama i paru innych „młokosów” tym razem poprowadzi ich trener z nowej ery. Nie żyjącymi przeszłością Byron Scott, czy Mike „no defense” D’Antoni ale Luke Walton – trener z wizją. Właściwy człowiek, na właściwym miejscu. Jednakże nie oczekujmy od niego sukcesów już tu i teraz. Awans do playoffs to byłby cud w przypadku obecności tak naszpikowanych gwiazdami wielu rywali. Ci Lakers muszą się zaznajomić z systemem Waltona. Muszą wprowadzić do gry potencjalną, przyszłą gwiazdę Ingrama, a dopiero później można myśleć o sukcesach. Pierwszym sprawdzianem dla nich będzie początek sezonu, który niestety zapowiada się niezwykle ciężko.

W ostatnich dniach października i w listopadzie Jeziorowców czeka w sumie aż 20 spotkań, z czego 11 meczów zostanie rozegranych przeciwko ekipom, które grały w zeszłym roku w playoffs. Na dodatek aż trzy razy rywalem Lakers będą Golden State Warriors, czyli ostatni finaliści. Jednak zacznijmy od tego co czeka ich pod koniec października. Mecz otwarcia to będzie starcie z Houston Rockets, którzy w ostatnich sezonach byli ekipą znienawidzoną w Los Angeles, głównie ze względu na obecność Dwighta Howarda. Lecz D12 tego lata odszedł do swojej rodzinnej Atlanty, a do Staples przyjedzie zupełnie inny team, prowadzony przez starego znajomego Jeziorowców – Mike D’Antoniego. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej to, że ekipa z Teksasu będzie grać piekielnie szybko, bez defensywy (tu na pewno wykaże się Harden) ale za to z ochotą na zdobywanie dużej ilości punktów. Na pewno wiele zmian zostało wykonanych na plus i wydaje się, że Rockets mogą znów znaleźć się w czołówce ligi. Wszak Ryan Anderson, Tyler Ennis czy Eric Gordon to gracze idealni w obecnych czasach NBA. Powinni sprawdzić się jako wolni strzelcy, obok lidera drużyny – Jamesa Hardena. Na sezon zasadniczy na pewno to wystarczy, ale czy na playoffs? W to już raczej wątpię. Jednak jak będzie, pokaże sezon. Na pewno pierwszy mecz w Staples będzie obfitował w zdobycze punktowe, bo Lakers w swoim składzie także mają kilka strzelb dystansowych.

Czytaj więcej