Sylwetki zawodników: Yi Jianlian

Opublikowane przez , 6 września 2016 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Yi Janlian urodził się 27 października 1987 roku w chińskim mieście Heshan. Jego rodzice nie byli zwolennikami sportu i starali się zrobić wszystko, aby ich syn poszedł na studia i znalazł przyzwoitą pracę. Jednakże pewnego dnia jeden z trenerów w szkole sportowej zauważył Yi grającego na ulicy w koszykówkę i od razu dostrzegł w nim talent. Przekonał więc jego rodziców do tego, aby ci zgodzili się pozwolić mu trenować na zawodowym poziomie. Jego osobę dostrzegł również Adidas, który w 2002 roku zaprosił go na obóz ABCD w New Jersey, aby mógł zmierzyć się z licealistami ze Stanów Zjednoczonych. Jednak jego prawdziwa przygoda z koszykówką na profesjonalnym poziomie, rozpoczęła się tego samego roku, kiedy to stał się członkiem Guangdong Southern Tigers. W swoich pierwszych rozgrywkach w Chinach zdobywał średnio 5 oczek i zbierał 3.3 piłki na mecz, za co zgarnął nagrodę Rookie of the Year. To był dopiero początek jego wspaniałej kariery. Z roku na rok bowiem Yi grał coraz lepiej (24.9 punktów, 11.5 zbiórek w sezonie 2006/07), a jego Tigers w przeciągu pięciu lat, trzykrotnie sięgnęli po mistrzostwo ligi. Janlian przez wielu uznawany był za następcę Yao Minga, który wówczas reprezentował barwy Houston Rockets.

Nic więc dziwnego, że w końcu zdecydował się spróbować swoich sił w drafcie NBA. W 2007 roku został wybrany z szóstym numerem przez Milwaukee Bucks. Ten ruch nie spodobał się jednak Danowi Feganowi – jego agentowi, który miał nadzieję na to, że jego klient trafi do bardziej popularnego dla Azji rynku w Stanach Zjednoczonych. Stąd też Yi bardzo długo zwlekał z podpisaniem kontraktu z Kozłami. Do skrzydłowego osobisty list wysłał nawet właściciel organizacji – Herb Kohl, który następnie poleciał do Hong Kongu aby przekonać do siebie chińskich przedstawicieli (ci bowiem chcieli, aby Jianlian otrzymywał odpowiednią ilość minut w każdym spotkaniu). Wreszcie więc, 29 sierpnia 2007 roku, Yi złożył podpis na kilkuletniej umowie z Milwaukee Bucks.

Chiński podkoszowy z miejsca stał się starterem, zastępując w wyjściowej piątce Charliego Villanuevę. W swoim debiucie zanotował 9 punktów i 3 zbiórki, choć jego ekipa przegrała z Orlando Magic. Trzy dni później natomiast po raz pierwszy wystąpił w Milwaukee, gdzie zanotował 16 oczek i 8 zbiórek, a Bucks pokonali Bulls 78-72. Mecz ten był pokazywany w chińskiej telewizji, gdzie zobaczyło go około 100 milionów widzów. Dwa razy więcej jednak, zgromadziło się przed telewizorami podczas pojedynku Yao vs Yi, który ostatecznie zakończył się porażką Rakiet 88-104 (był to też najbardziej oglądany mecz w historii NBA). Zarówno Ming, jak i McGrady oraz Del Harris (były trener Reprezentacji Chin) bardzo wychwalali potencjał Jianliana.

Za swoją grę podkoszowy Bucks został uznany w grudniu Pierwszoroczniakiem Miesiąca, a z kolei w lutym wziął udział w Rookie Challenge, podczas organizowanego w Nowym Orleanie Weekendu Gwiazd. Jego sezon zakończył się 2 kwietnia 2008 roku, kiedy to ogłoszono, że z powodu kontuzji kolana Chińczyk nie zagra już na parkietach w ówczesnych rozgrywkach. W 66 rozegranych wtedy spotkaniach na poziomie NBA, notował zazwyczaj 8.6 punktów oraz 5.2 zbiórki w 25 minut spędzanych na parkiecie.

Yi Jianlian podczas w barwach Milwaukee Bucks

Mimo niezłego debiutanckiego sezonu, władze Bucks postanowiły wymienić Jianliana do New Jersey Nets, w zamian za Richarda Jeffersona. Yi był zaskoczony tą decyzją, choć chętnie dołączył do składu Nets, gdzie grał na podobnym poziomie jak w Bucks. Bardzo dobrze radził sobie na dystansie (3FG 39% po pierwszych 37 meczach), co było sporym zaskoczeniem wśród ekspertów. W głosowaniu do All-Star Game 2009 zajął trzecie miejsce wśród skrzydłowych Wschodu (przed Paulem Pierce’em oraz Chrisem Boshem) ale z powodu złamania małego palca w prawej dłoni, nie mógł wziąć w nim udziału. Po powrocie do gry Jianlian aż tak już nie zachwycał, przez co stracił swoje miejsce w pierwszej piątce. A to oczywiście zdenerwowało jego agenta – Dana Fegana.

W sezonie 2009/10 Lawrence Frank ponownie więc wstawił swojego podkoszowego do wyjściowego składu. Był to jednak bardzo trudny rok dla Chińczyka, gdyż musiał on zmagać się z szeregiem różnych kontuzji, przez co opuścił w sumie 30 spotkań. Mimo to udało mu się wyrobić średnie na poziomie 12 oczek i 7.2 zbiórek, rzucając na 40% skuteczności (3FG 37%) w 31.8 minut spędzanych na parkiecie. Ale dla Nets było to za mało, więc w czasie offseasonu, został wymieniony do Washington Wizards, gdzie jego minuty spadły do 17.8, a rola w drużynie była zupełnie inna.

To był też początek końca Jianliana w NBA (aż do 2016 roku). W zespole ze stolicy Stanów Zjednoczonych spędził tylko rok, po czym 6 stycznia 2012 zasilił szeregi Dallas Mavericks. Na starcie został jednak odesłany do Texas Legends – drużyny D-League, podlegającej Mavs. Tam co prawda spisywał się świetnie, ale to nie wystarczyło aby zdobyć zaufanie szkoleniowca ekipy z Texasu i wywalczyć sobie znaczące minuty na parkietach NBA. Jianlian postanowił więc wrócić do CBA i ponownie zasilił skład Guangdong Southern Tigers, gdzie z miejsca wygrał swoje czwarte mistrzostwo ligi i stał się kluczowym zawodnikiem zespołu.

Był nim aż do końca rozgrywek 2015/16, w których to notował średnio 26.4 oczek (FG 54.9%), 9.2 zbiórki, 1.9 przechwytów oraz 1.3 bloków na mecz. W czasie swojej w sumie dziewięcioletniej przygody z Tigers, Yi dwukrotnie został wybrany MVP Finałów CBA (2006, 2013), cztery razy zgarnął statuetkę dla najlepszego gracza Pucharu Krajowego (2013-16), osiem razy brał udział w CBA All-Star Game (2004-07, 2013-16) oraz dwukrotnie był liderem CBA Slam Dunk (2015-16). Do tego udało mu się także zdobyć trzy złote i jeden srebrny medal w FIBA Asia Championship (2005, 2009, 2011, 2015) oraz zostać uznanym MVP tego turnieju w 2011 oraz 2015 roku. Na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro z kolei, w pięciu rozegranych spotkaniach, zdobywał średnio 20.4 punkty. To pozwoliło mu uplasować się na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców (za Bojanem Bogdanovicem oraz Pattym Millsem). Stąd też po odniesieniu wielu sukcesów we własnym kraju, Yi postanowił jeszcze raz spróbować swoich sił w najlepszej koszykarskiej lidze na świecie, podpisując kontrakt z Los Angeles Lakers.

Yi Jianlian to obecnie najlepszy zawodnik w chińskiej reprezentacji

Sprowadzenie Chińczyka do Miasta Aniołów to bez wątpienia przede wszystkim ruch marketingowy. Nie oznacza to jednak, że Yi nie będzie miał żadnego wpływu na grę Jeziorowców na parkiecie. Dzięki 213 centymetrom wzrostu, Jianlian może grać zarówno jako silny skrzydłowy, jak i center. Przy opisie jego sylwetki należy również zaznaczyć, że jest bardzo mobilny, a do tego potrafi celnie przymierzyć z półdystansu. Poza tym nieźle spisuje się też na obu tablicach, co pokazał już w NBA będąc graczem New Jersey Nets. Ponadto warto także wspomnieć o tym, że różni trenerzy często podkreślają jego wszechstronność oraz potencjał do stania się dobrym defensorem.

Wydaje mi się, że jest to idealna drużyna dla niego. Powinien pasować do stylu, jaki Luke (Walton) prezentował w zeszłym sezonie, gdy prowadził Warriors. Wszechstronność (Yi) powinna pomóc mu w odnalezieniu się w lidze. Luke będzie wiedział jak skorzystać z jego umiejętności do gry pod koszem i na obwodzie. Lakers potrzebują tego, co może dać im Yi – jest świetnym biegaczem, potrafi grać na różnych pozycjach w ataku, a do tego ma potencjał do stania się solidnym obrońcą – były trener Reprezentacji Chin – Del Harris.

Kogo jednak Yi będzie musiał wygryźć z rotacji Jeziorowców? Czy będzie to Mozgov? Black? Zubac? A może któryś z silnych podkoszowych – Randle, Nance Jr. lub Luol Deng (który bardzo możliwe, że będzie dostawał minuty jako stretch four). Trudno powiedzieć. Z pewnością łatwo mu nie będzie, tak samo zresztą jak i Luke’owi Waltonowi, którego zadaniem będzie poukładanie tego wszystkiego. Każdy z powyższych zawodników ma swoje wady i zalety. Bez wątpienia można jednak stwierdzić, że Chińczyk pasuje do obecnych Lakers oraz do systemu, który ma zamiar wprowadzić Walton. Jego wachlarz umiejętności może bardzo się przydać do rozciągania defensyw rywali i zachowania odpowiedniego balansu pomiędzy rzutami na dystansie oraz grą pod koszem. Ważne więc będzie, aby Yi udanie wszedł w sezon i zdobył zaufanie swojego trenera. Jeśli to się uda, to być może zobaczymy przebłyski talentu w jego grze, a Lakers zanotują w sezonie kilka zwycięstw więcej.

Tagi:

Skomentuj