Sylwetki zawodników: Timofey Mozgov

Opublikowane przez , 6 lipca 2016 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Timofey Pavlovich Mozgov, to urodzony 16 lipca 1986 roku, center urodzony w Petersburgu (Rosja). Obecnie mierzy około 216 centymetrów wzrostu, a waży 125 kilogramów. Swoją profesjonalną karierę z koszykówką rozpoczął w 2004 roku w klubie LenVo St. Petersburg, w drugiej dywizji rosyjskiej. Dwa lata później przeniósł się z kolei do CSK VVS Samara, a natomiast w sezonie 2006/07 dołączył do Khimki Moscow Region. W drużynie tej udało mu się trzykrotnie wywalczyć wicemistrzostwo ligi, a raz zwyciężyć w Pucharze Kraju (2008). To właśnie po tym wydarzeniu zdecydował się spróbować swoich sił w National Basketball Association. Nie został jednak wybrany w drafcie przez żadną z drużyn amerykańsko-kanadyjskiej ligi. Mozgov więc zdecydował się wrócić do Europy, choć oczywiście nie zamierzał rezygnować z szansy gry zza oceanem. Postanowił stać się jeszcze lepszym i silniejszym zawodnikiem, co docenili New York Knicks, którzy w 2010 roku podpisali z nim trzyletnią, wartą 9.7 milionów dolarów umowę.Już w swoich pierwszych rozgrywkach w drużynie z Big Apple, przykuł do siebie uwagę fanów zespołu. Po pierwszych trzech tygodniach spędzonych na ławce, w końcu dostał prawdziwą szansę pokazania się w meczu z Detroit Pistons (30 stycznia 2011), którą lepiej wykorzystać nie mógł. W spotkaniu tym zdobył wtedy 23 oczka i zebrał aż 14 piłek w 40 minut, a jego Knicks pokonali Tłoki 124-106. Zwolennicy miejscowej ekipy, którzy byli zgromadzeni tego wieczoru w Madison Square Garden, zaczęli wtedy skandować „Mozgov! Mozgov!”.

Mimo tego, w Nowym Jorku nie spędził za dużo czasu. Gdy tylko bowiem pojawiła się okazja pozyskania Carmelo Anthony’ego, to władze Knicks ani na moment się nie zastanawiali, jaką decyzję podjąć. Wymienili więc swojego centra oraz kilku innych zawodników (Chandler, Felton, Gallinari), do Denver Nuggets, w zamian za gwiazdę z Pepsi Arena – Melo (w wymianie uczestniczyła także Minnesota Timberwolves). To właśnie dopiero w ekipie z Kolorado, Timofey zaczął się naprawdę rozwijać i odnajdywać w świecie NBA.

W Denver grał aż przez cztery lata. Z początku spędzał na parkiecie nic nieznaczące minuty ale z czasem jego rola wzrastała, aż w końcu w sezonie 2013/14, dostawał od trenera średnio 21.6 minut w każdym pojedynku. To też właśnie w tych rozgrywkach m.in. zdobył 23 punkty i zebrał 29 piłek przeciwko Golden State Warriors, w wygranej przez Bryłki konfrontacji 100-99. W kolejnym sezonie tylko potwierdził swoją wartość, przez co zaczęły się nim interesować władze różnych organizacji, a wśród nich Cleveland Cavaliers.

Mozgov w starciu z Gasolem, kiedy ten był jeszcze graczem Lakers

Kawalerzystom był bardzo potrzebny zawodnik podkoszowy, który broniłby dostępu do obręczy, a do tego także inteligentnie grał w ataku. 7 stycznia 2015 roku Mozgov trafił więc do zespołu LeBrona Jamesa, gdzie postanowił zagrać z numerem #20, który kiedyś nosił jego ojciec – były zawodnik piłki ręcznej (numer 25 jest zastrzeżony w Cavs na cześć Marka Price’a). Timofey swój debiut zaliczył dwa dni później, kiedy to jego nowy zespół grał z Warriors. Ekipa z Ohio co prawda przegrała wtedy 94-112 ale Mozgov zaliczył niezły występ, notując 9 punktów i 8 zbiórek z ławki.

Jego rola w trakcie tego sezonu wzrastała z meczu na mecz. Według liczby punktów zdobywanych na 100 posiadań, rozgrywał swój najlepszy rok w karierze (117), a z kolei w defensywie jeden z lepszych (105). Miał dodatni wpływ na defensywę Cavaliers, o czym m.in. świadczy liczba zbieranych piłek (10) oraz notowanych bloków (1.8) według statystyk PER 36. Tak naprawdę jednak dopiero w playoffs można było zauważyć jego umiejętności do gry pod własnym koszem. Wtedy też jego DRtg poprawiło się o cztery oczka, a liczba przechwytów na 36 minut gry wzrosła z 0.6 do 1.4. Kiedy przebywał na parkiecie, to Cavs w finałach konferencji wygrywali z rywalem średnio 11 oczkami na 100 posiadań. W dużej mierze to właśnie dzięki niemu awansowali do finałów NBA, przez co Mozgov stał się pierwszym w historii Rosjaninem, który wziął w nich udział.

Co prawda Cleveland przegrali je ostatecznie 2-4 (mimo dobrej gry centra z Petersburga) ale w kolejnym roku (2016) udało im się zrewanżować i po siedmiu meczach pokonać Wojowników. Dzięki temu osiągnięciu, Timofey wraz z Sashą Kaunem (jego kolegą z drużyny) stali się jedynymi Rosjanami, którzy kiedykolwiek zdobyli mistrzostwo amerykańsko-kanadyjskiej ligi.

Timofey Mozgov podczas uroczystej parady po zdobyciu przez Cavs mistrzostwa NBA

Trudno jednak dokładnie przewidzieć w jakiej formie będzie Mozgov w swoim kolejnym sezonie. Na pewno zdrowy jest bardzo dobrym zawodnikiem ale przecież mówi się, że ma ciągłe problemy z kolanem przez to, że za wcześnie wrócił do gry po przeprowadzonej operacji latem 2015 roku. Mówi się także, że operacja nie zakończyła się pełnym sukcesem i Mozgov powinien poświęcić więcej czasu na rehabilitację. Podobno jednak sam zawodnik czuł na sobie presję (głównie ze względu na okres free agency, który właśnie trwa) i dlatego chciał dać z siebie wszystko w swoim ostatnim roku umowy. Niestety nic dobrego z tego nie wyszło, a ostatnie rozgrywki nie były dla niego udane.

Zakładając jednak, że problemy zdrowotne nie będą go dręczyć, to trzeba przyznać, że jest bardzo dobrym zawodnikiem w akcjach typu pick & roll. Zresztą zobaczcie na jego statystyki w poniższej tabeli, w porównaniu do Hassana Whiteside’a, Bismacka Biyombo, Iana Mahinmiego oraz Ala Horforda (wszyscy ci gracze, oprócz Iana, byli łączeni z Lakers w tym offseasonie). Nic więc dziwnego, że Luke Walton jest zwolennikiem talentu Rosjanina i chciał go zobaczyć w barwach złota i purpury.

ZawodnikPunkty na jedno posiadaniePunkty (suma)Liczba posiadańSkutecznośćCzęstotliwość wykorzystania
Hassan Whiteside1.3426719970%20.8%
Timofey Mozgov1.22967966.1%16.8%
Bismack Biyombo1.181069063.1%19.3%
Ian Mahinmi1.1315313661%20.9%
Al Horford1.1334030154.2%24.7%

Timofey stawia przede wszystkim bardzo twarde zasłony, co powinno pomóc uwolnić się spod opieki rywali D’Angelo Russellowi oraz Jordanowi Clarksonowi, którzy miejmy nadzieję, wreszcie będą mogli efektywnie egzekwować założenia taktyczne. Tego bardzo brakowało w ostatnim sezonie, szczególnie, że Roy Hibbert wolał grać blisko kosza, a do tego spacing nie był najlepszy z powodu gry na obwodzie m.in. Kobe’ego Bryanta, czy też braku rzutu u Juliusa Randle’a.

Wracając jednak do Mozgova, to choć w ataku na pickach gra dobrze, tak w defensywie widać u niego wyraźne braki w szybkości i dynamice. Oczywiście jak na swoje warunki spisuje się całkiem nieźle i ogólnie jest jednym z mobilniejszych podkoszowych w lidze. Ale obrona picków wymaga naprawdę wielkiego poświęcenia i sprawności w poruszaniu się. I tutaj Mozgov zawodzi. Swoje braki stara się nadrabiać wzrostem i wyczuciem co do bloków ale nie zawsze to się sprawdza. Przynajmniej za to w obronie tyłem do kosza sprawdza się dobrze i powinien dawać radę przeciwko większości rywali.

To wszystko powoduje, że umowa zaoferowana Rosjaninowi aż na cztery lata, jest chyba jednak lekką przesadą. Timofey’owi w tym miesiącu stuknie 30-stka. Lepszym zawodnikiem, niż tym którym był w sezonie 2014/15, raczej już nie będzie (co najwyżej takim samym). Z kolei w wieku 34 latach, z pewnością będzie grał na gorszym poziomie. Salary cap pewnie do tego czasu wzrośnie ale nie zmienia to faktu, że Mozgov jest i będzie przepłacony. Oczywiście od początku było wiadomo, że Jeziorowcy będą musieli wydać sporo pieniędzy na podpisanie jakiegokolwiek zawodnika. Ale mimo wszystko ten ruch ze strony zarządu wydaje się być przesadą. Szczególnie, że umowa nie zawiera opcji zespołu (a przynajmniej tak donosi Sam Amick). Sam Mozgov jako zawodnik, z pewnością nie był najgorszym graczem dostępnym na rynku. Ale mimo to dzwonienie do niego minutę po północy i oferowanie aż 16 milionów dolarów za jeden sezon gry, powinno dać wszystkim do myślenia na temat zarządu w organizacji 16-stokrotnych mistrzów NBA…

Skomentuj