Sylwetki zawodników: Thomas Bryant

Opublikowane przez , 29 czerwca 2017 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Thomas Bryant to urodzony w 1997 roku center, który obecnie mierzy 208 centymetrów wzrostu i waży 111 kilogramów. W szkole średniej reprezentował barwy Bishop Kearney, gdzie w drugim roku poprowadził swoją drużynę do bilansu 17-8, turnieju New York Class AA oraz New York Federation Tournament of Champions. Zanim dołączył do Uniwersytetu Indiana, to w 2014 roku zmienił swoja szkołę na Huntington Prep School. Wtedy też został uznany przez ESPN za jednego z 20-stu najlepszych graczy w swojej klasie, przez co interesowały się nim Indiana, Kentucky, Syracuse, UCLA oraz kilka innych uczelni. Ostatecznie dołączył do ekipy Hoosiers, o czym wspomniał na żywo 4 kwietnia 2015 roku, podczas Dick National Tournament, który pokazywała stacja ESPN.

W swoim debiutanckim sezonie w college’u, Thomas notował średnio 11.9 oczek, 5.8 zbiórek i 0.9 bloków w 22.6 minuty spędzane na parkiecie. Najlepiej wypadł w wygranym przez jego zespół starciu z Creighton, gdzie zdobył 17 punktów, zebrał 7 piłek i zablokował 4 rzuty rywali. W tym samym sezonie udało mu się załapać do Third-team All-Big Ten oraz zespołu Big Ten All-Freshman. Swoją dobrą i solidną grę kontynuował w drugim roku na uczelni. Mimo to Hoosiers nie udało się awansować do turnieju NCAA, a Bryant po zakończeniu sezonu zdecydował się przystąpić do draftu NBA.

Thomas Bryant do gry wprowadza głównie dobre warunki fizyczne i silną obecność na parkiecie. Tak jak wspomniałem na początku, mierzy 208 centymetrów wzrostu, a jego rozpiętość ramion wynosi 229 centymetrów. Natomiast jego maksymalny pionowy zasięg to aż 287 centymetrów. W obu tych kategoriach znalazł się w pierwszej trójce wśród zmierzonych prospectów podczas tegorocznego NBA Combine. To na pewno może imponować, a władze Jeziorowców oraz sztab szkoleniowy już z pewnością mają pomysł na to, jak wykorzystać możliwości Bryanta na parkietach amerykańsko-kanadyjskiej ligi.

Jego wzrost oraz zasięg ramion pozwalają mu mieć wpływ na grę pod różnymi względami. Głównie jednak w ofensywie przy kończeniu akcji oraz na atakowanej tablicy. Dzięki wspomnianym warunkom fizycznym, Bryant nie musi za bardzo odrywać się od ziemi, aby być skutecznym. Do tego wszystkiego całkiem nieźle radzi sobie z nadążaniem akcji w transition offense, które pozwala mu na zdobywanie łatwych oczek. W college’u w swoim pierwszym roku gry trafił 70.7% swoich prób za dwa punkty. Nieco gorzej sprawy się miały w drugim sezonie, gdzie jego skuteczność w tym elemencie spadła o 15.1%. Z tego też powodu niektórzy zastanawiają się jak to się przełoży na jego grę w NBA, choć ogólnie jak na wysokiego, Bryant i tak jest często chwalony za swój mechanizm rzutu.

Bryant ma całkiem niezłe warunki fizyczne i możliwości

Niewykluczone nawet, że w przyszłości Bryant będzie spot-up shooterem w NBA (stretch five). W swoim debiutanckim sezonie trafiał tylko 33% swoich trójek, przy 0.4 próbach na mecz ale już w drugim roku gry, poprawił swoją skuteczność o 5% przy 1.8 próbach. Jasne, to jeszcze o niczym nie świadczy ale pozwala mieć nadzieję na to, że to może być tajna broń Thomasa. Taka umiejętność na pewno bardzo zadowoliłaby Luke’a Waltona oraz zarząd Lakers, który przecież m.in. po to też sprowadził Brooka Lopeza. Bryant w college’u jako spot-up shooter (choć docelowo nie pełnił takiej roli) zajął 99 miejsce według Synergy Sports.

Jeżeli natomiast chodzi o zbiórki, to center Indiany bardzo dobrze wypadał na atakowanej tablicy (3.2 zbiórki PER 40 minut gry i 1.4 oczka na jedno posiadanie, po ponowieniu). Bryant jest niezwykle aktywny i energiczny pod koszem rywali, walczy o każdą piłkę i ma co do niej niezłe wyczucie. To powinno być jego mocną stroną również na poziomie NBA i pozwolić mu nadrobić pewne braki techniczne (tak jak na początku kariery pomogło Jordanowi Hillowi). Gorzej niestety wypada po bronionej stronie parkietu, gdzie po prostu jest przeciętny. Jego timing oraz wyczucie są dużo gorsze, jeśli chodzi o zbiórki w defensywie. A do tego wszystkiego nie najlepiej wykorzystuje swoje ciało do zastawiania rywali. Braki nadrabiał głównie dzięki wzrostowi i zasięgowi ramion, choć na NBA to może być za mało.

Poza tym jego wadą jest również to, że często zdarza mu się forsować grę. Słabo czuje rytm poszczególnych akcji, czasami podejmuje złe decyzje i stąd też w college’u jego wskaźnik strat wyniósł aż 18.2%. Zdarzało mu się też łapać niepotrzebne faule w ataku, które głównie spowodowane były tym, że za nisko trzymał głowę przy przepychaniu się pod koszem. Nie najlepiej spisuje się też przy podaniach z low post, a to ze względu na słabą świadomość ustawienia swoich kolegów z drużyny oraz odczytywania obrony rywali. Prawdopodobnie więc nie będzie miewał często piłki w rękach, a jego rola w NBA będzie sprowadzała się do zrobienia miejsca pod koszem innym partnerom z zespołu i kończenia rozpoczętych akcji (np. pick & rolli).

Jeśli Bryant zacznie lepiej odczytywać grę rywali, to może być cennym graczem w ataku

Taki scenariusz jest jeszcze bardziej prawdopodobny, gdy przyjrzymy się arsenałowi zagrań nowego centra Jeziorowców. Bryant bazuje głównie na swojej sile. Lubi przepychać się pod koszem i grać tyłem do niego ale brakuje mu odpowiednich ruchów, które mogłyby zgubić rywala. Dużo więc zależy od tego, czy jego przeciwnik utrzyma się na nogach, broniąc przeciwko Thomasowi. Czasami też potrafi zaskoczyć niezłym spin movem ale poza tym, raczej niczym specjalnym się nie wyróżnia. A do tego wszystkiego ma problem z wykańczaniem akcji przy pomocy swojej lewej ręki.

Również jako defensor Thomas nie spisuje się tak, jak chcieliby tego trenerzy. Co prawda w ostatnim sezonie notował 2.2 bloki PER 40 minut gry ale ogólnie, przez jego braki pod względem atletyczności, nie jest jakimś wybitnym shot blockerem. Oprócz tego ma stosunkowo słabe nogi, a jego balans ciała jest nienajlepszy, przez co na pewno będzie miał problemy przy pick & rollach. Braki nadrabia górnymi częściami ciała, które są silne i w stanie przepychać się z innymi, wymagającymi rywalami. Nie ma jednak co liczyć na to, że będzie on miał jakiś istotniejszy, pozytywny wpływ na obronę swojej drużyny. Chyba, że trenerom uda się popracować nad jego słabymi stronami i fizycznie lepiej przygotują go do gry na najwyższym poziomie, czego nie można wykluczyć. Ale do tego jeszcze długa droga.

Mimo kilku wad, jakie posiada Bryant, wydaje się on być ciekawym prospectem, który ma szansę namieszać nieco w NBA. Ma on niezłe warunki fizyczne, wykazał potencjał do bycia spot-up shooterem, a do tego potrafi biegać do kontrataków i atakować deskę rywali. Poza tym nie zapominajmy też o tym, że ma dopiero 19 lat, co daje nadzieję na to, że jeszcze się rozwinie na poziomie NBA (+2 lata doświadczenia w NCAA i 69 występów w pierwszej piątce Indianay Hoosiers). Jego początki mogą nie być znakomite (będzie musiał głównie bazować na swoim wzroście, wprowadzanej energii i sile) ale z czasem, jeśli popracuje nad swoim ciałem, podszkoli się technicznie i stanie się solidnym strzelcem zza łuku, to może znaleźć stałe zatrudnienie w lidze.

Skomentuj