Sylwetki zawodników: Tarik Black

Opublikowane przez , 30 grudnia 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Tarik Black to 23 – letni były zawodnik Houston Rockets, który w college’u reprezentował barwy Memphis Tigers, a później Kansas Jayhawks. Do NBA trafił w 2014 roku dzięki NBA Summer League, w której to zaimponował władzom Rakiet swoją defensywną mentalnością i postawą na obu tablicach. 27 sierpnia podpisał więc profesjonalny kontrakt z ekipą z Texasu, dla której rozegrał w sumie 25 spotkań, z czego 12 jako starter (trzy zakończył z podwójną zdobyczą punktową, dwa z double-double na koncie). W średnio 15.7 minut spędzanych na parkiecie, notował 4.2 punkty i 5.1 zbiórek na mecz. Black ma charakter wojownika, który daje z siebie 110% na parkiecie i który zaraża innych swoją energią. Rockets na pewno byli bardzo ciekawi tego, jak rozwinie się jego kariera w NBA ale mając do wyboru młodego skrzydłowego z Memphis, a weterana Josha Smitha, który jest także dobrym kolegą Dwighta Howarda, wybór był dla nich oczywisty.

To jednak nie oznacza, że Tarik jest złym zawodnikiem. Wręcz przeciwnie. Black ma szansę stać się solidnym graczem w tej lidze, pod warunkiem, że dostanie szansę na rozwój. W Los Angeles być może ją otrzyma, jeżeli tylko Mitch Kupchak zdecyduje się wymienić Jordana Hilla, co ze względu na słabe wyniki Jeziorowców, jest coraz bardziej prawdopodobne. Zresztą w obecnej sytuacji wydaje się wręcz, że Kupchak musi to zrobić i pozwolić Jeziorowcom tankować w tym roku, a przy okazji ogarniać młodych zawodników – takich jak Jordan Clarkson, czy właśnie Tarik Black, który już dotarł do Miasta Aniołów ale nie wiadomo kiedy po raz pierwszy wybiegnie na parkiet w koszulce złota i purpury.

Byron Scott na pewno bardzo się cieszy ze swojego nowego nabytku i już dał do zrozumienia każdemu swojemu podkoszowemu zawodnikowi z rotacji, że może stracić swoje minuty, jeżeli będzie słabiej starał się od Blacka. Ten podobno słynie z ciężkiej pracy na treningach, wytrwałości oraz chęci do pracowania nad sobą i swoją grą, co powinno spodobać się zarówno Scottowi, jak i Kobe’emu Bryantowi.

Do tej pory Black większość czasu spędzał na pozycji silnego skrzydłowego i to właśnie na niej radził sobie najlepiej. Według 82games.com, ORTg Blacka na czwórce wynosi 101.9 punktów na 100 posiadań, a DRTg 92.7 punktów na 100 posiadań, co daje pozytywną różnicę 9.2 oczek. Na centrze natomiast, mimo 211 centymetrów wzrostu i zasięgu prawie 272 centymetrów, radzi sobie gorzej, a jego drużyna traci więcej punktów, niż ich zdobywa. Poza tym, gdy zmaga się z innymi silnymi skrzydłowymi, to w ogólnym rozrachunku jest od nich bardziej efektywny, niż gdy przychodzi mu walczyć z centrami. Być może w przyszłości Black zmieni nieco swój styl gry i lepiej będzie spisywał się na piątce ale na razie nie da się ukryć faktu, że najwięcej minut powinien dostawać jako czwórka, gdzie potrafi wykorzystywać swoją siłę do przepychanek ze słabszymi podkoszowymi rywali.

Tarik Black podczas pierwszego wywiadu w barwach złota i purpury

Oczywiście przytoczone powyżej statystyki nie oznaczają, że Black jest już dobrym graczem. One pokazują tylko to, że ma potencjał stać się takim. Na razie jednak ciągle jest gorszy w kategorii +/- od średniego zawodnika w NBA i to pod względem ofensywy jak i defensywy (chociaż tutaj tylko niewiele – 0.3). Jedynie na desce można na niego już w tym momencie liczyć, bowiem zbiera średnio 18.2% możliwych do zebrania piłek, co jest lepszym wynikiem od każdego Jeziorowca z tego sezonu. A to wiele znaczy dla zawodnika, który wydawałoby się, że jeszcze przed paroma miesiącami na pewno nie znajdzie miejsca w NBA.

To nad czym jednak Tarik musi wyjątkowo dużo popracować to straty. Według zaawansowanych statystyk, na 100 zagrań Black traci piłkę aż 16.6 razy, a to dosyć sporo jak na podkoszowego. Ma jednak na to czas. W końcu jest on pierwszoroczniakiem, który nie został wybrany w drafcie, a mimo to udało mu się przebić do ligi. I tak więc już sporo osiągnął, a wydaje się, że chce jeszcze więcej. Szczególnie w takiej organizacji jak Los Angeles Lakers, którą bardzo szanuje za mentalność i historię.

Samo założenie koszulki NBA było dla mnie błogosławieństwem. Zostałem niewybrany w drafcie, nie poszedłem na Draft Combine i ogólnie przegapiłem wiele szans. Dopiero Houston pozwoliło mi zagrać w NBA. A potem, kiedy Dwight się połamał, zostałem starterem. Kto by pomyślał, że niewybrany w drafcie gracz, pierwszoroczniak będący wcześniej wolnym agentem, rozpocznie aż osiem spotkań w pierwszej piątce?

Zobaczymy jak dalej potoczy się kariera Blacka w NBA. Osobiście jednak mam nadzieję, że w obecnej sytuacji Lakers, dostanie on kilka cennych minut, a przed trade deadlinem, stanie się nawet ważnym członkiem rotacji złota i purpury. W końcu 16 – stokrotni mistrzowie NBA nie mają nic do stracenia, a Mitch Kupchak powinien rozglądać się za pozyskaniem kolejnego picku (np. wymieniając Jordana Hilla, który po tym sezonie pewnie zostanie wolnym agentem, jeżeli nie zmieni drużyny). Black powinien dodać zespołowi więcej energii, waleczności oraz twardej, defensywnej mentalności, szczególnie pod koszem. To jest dla niego najważniejsze i właśnie z tego chciałby zasłynąć w lidze.

Tagi:

Skomentuj