Sylwetki zawodników: Roy Hibbert

Opublikowane przez , 11 lipca 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Urodzony w Queens środkowy spędził aż cztery lata na słynącej z kształcenia świetnych centrów (Ewing, Mourning, Mutombo) uczelni Georgetown, nim w 2008 roku został wybrany w drafcie z 17 numerem przez Toronto Raptors, skąd niespełna miesiąc później poprzez wymianę przeniósł się do Indiany. Zaledwie po pierwszym sezonie swej profesjonalnej kariery, w którym adaptował się do gry w najlepszej lidze świata (średnio tylko 14 minut spędzanych na parkiecie) stał się podporą frountcourtu Pacers, grając jako starter w sześciu kolejnych latach i opuszczając jedynie kilka spotkań. Przeszedł wraz z Indianą Grangera, a później George’a drogę od ekipy grającej poza playoffami do drużyny walczącej jak równy z równym z najsilniejszym ówcześnie w NBA Miami Heat. Jego rozwój został oczywiście dostrzeżony i w 2012 roku zadebiutował w meczu gwiazd oraz podpisał nową, lukratywną umowę z Pacers. Okres od sezonu 2011/12 do swojego drugiego i jak dotąd ostatniego występu w ASG (2014) Roy może uważać za najlepszy w swojej karierze. Poza świetną defensywą imponował zwłaszcza w seriach z Heat, gdzie doskonale wykorzystywał swą przewagę fizyczną (mierzy aż 218 centymetrów) nad preferującą smallball ekipą z Miami. Jednakże w połowie rozgrywek 2013/14 Indianę dopadł kryzys, którego przyczyn upatrywano w konflikcie Hibberta z Lancem Stephensonem, a nawet Paulem Georgem. Roy obniżył loty i zaczęto spekulować na temat możliwej wymiany z jego udziałem. Po drafcie 2015, w którym Larry Bird zdecydował się na wybór Mylesa Turnera, Pacers postanowili zmienić styl gry i przestali wiązać swoją przyszłość z Royem, w związku z czym możliwe stało się wyciągnięcie go z Indiany podczas obecnego offseason za mocno zaniżoną cenę.

Po kilku pierwszych dniach lipca i utracie szans na pozyskanie między innymi LaMarcusa Aldridge’a oraz niepokojącej ciszy z obozu Lakers, dobiegły nas wreszcie wiadomości o wymianie na linii Los Angeles – Indiana. Po długich negocjacjach na temat ostatecznego kształtu trade’u Lakers pozyskali Roya Hibberta ledwie za przyszły pick w drugiej rundzie draftu. Lakers sprowadzają więc mierzącego 7 stóp i dwa cale centra za przysłowiowe frytki. Dodatkowo Roy zrzekł się przysługujących mu z tytułu zawartego w umowie trade kickera, czyli ponad dwóch milionów dolarów, co pomogło Jeziorowcom jeszcze podczas tego offseasonu.

W zeszłym roku Jeziorowcy bronili fatalnie (przedostatnie miejsce w lidze) i potrzebowali przede wszystkim wzmocnienia defensywy pod koszem, gdyż momentami nie radzili sobie z najprostszymi akcjami swych oponentów. Szkieletowi nowej ekipy (Clarkson-Russell-Randle) brakowało rim protectora, który będzie w stanie naprawiać błędy, nieuniknione przecież u tak młodych zawodników.

Ciężko wyobrazić sobie lepsze wzmocnienie obrony Lakers niż Roy Hibbert, który co prawda od połowy sezonu 2013/14 obniżył loty – gdyby wciąż grał na swoim najwyższym poziomie nie udałoby się go przecież pozyskać za tak niską cenę. Jak wyglądała jego defensywa w ubiegłorocznych rozgrywkach? Zobaczcie shotchart krytych przez niego rywali:

Defensywa Roy'a Hibberta z ostatniego sezonu

Jeszcze lepiej wyglądają wskaźniki samej obrony pomalowanego – Roy zezwala tu rywalom na 42.6% skuteczności z gry (5 miejsce w lidze), contestując aż 53.9% rzutów oponentów (10 miejsce), połączenie tego wedle obliczeń dawało mu znakomite 3 miejsce w lidze pod względem rim protection – a przypomnę mówimy tu o słabszym sezonie Hibberta. Porównanie z statystykami wysokich Lakers, może przyprawić o zawrót głowy :

ZawodnikZespółContest %Rim FG% Allowed
Roy HibbertPacers53.9%42.6%
Robert SacreLakers42.6%54.0%
Jordan HillLakers41.0%55.4%
Ed DavisLakers34.6%53.9%
Carlos BoozerLakers24.4%52.4%

Wspominałem, że był to gorszy sezon dla Hibberta? W sezonie zasadniczym 2013/14, w pomalowanym contestował aż 60.7% rzutów rywali (1 miejsce w lidze), pozwalając im na 41.1% skuteczności z gry (również pierwsze miejsce w NBA). Od dłuższego czasu mówiło się, iż center potrzebuje transferu, ze względu na niesnaski w szatni, które spowodowały jego zastój w karierze. Nie wiadomo czy w Lakers jego gra przypominać będzie bardziej rok 2013, czy też zeszłoroczny sezon. Nawet w tym drugim przypadku powinien naprawdę znacząco poprawić obronę Jeziorowców. To wielka zaleta – naszym młodym zawodnikom znacznie łatwiej będzie się rozwijać, mając za plecami taki bufor bezpieczeństwa. Do gry w obronie zaliczyć należy także z pewnością zbiórkę. Statystyki stricte boxscorowe, nie są tu najkorzystniejsze dla Roya, gdzie jego wyniki (choćby 7.1 zbiórek na mecz w sezonie 2014/15) nie należą do imponujących. Jednak Hibbert świetnie zastawia piłkę, pozostawiając zebranie piłki swym kolegom z zespołu. W poprzednim sezonie Indiana z Hibbertem na parkiecie, mimo braku świetnych w tym elemencie George’a i Stephensona, zbierała 77.3% piłek na bronionej tablicy – co daje trzeci wynik w lidze. Impact Roya także w tej dziedzinie oddziałuje bardzo pozytywnie na zespół. Podsumowując – obrona Lakers z Hibbertem powinna wskoczyć na znacznie wyższy poziom w porównaniu do prezentowanej nam w ostatnim okresie przez Jeziorowców fatalnej postawy po tej stronie parkietu.

Oczywiście gra w obronie, to tylko składowa oceny przydatności koszykarza. Co prawda, gdy jest to taki poziom defensywy jak w przypadku Hibberta, wybaczyć można byłoby nawet bardzo złą postawę w ataku, ale na szczęście tak nie jest. Przede wszystkim wybrany z siedemnastym numerem w drafcie 2008 center dysponuje świetnym jak na te warunki fizyczne midrange jumperem (44.0% z odległości 16-23 ft w zeszłym sezonie, 82.4% FT) – wysoki potrafiący rozciągać defensywę rywala to w dzisiejszej NBA skarb. Dodatkowo potrafi stawiać twarde zasłony, a chociaż jego jump hook i gra w samym pomalowanym nie są najwyższej klasy, to mogą być używane w wielu zagrywkach Lakers. Jeszcze na uczelni, w Georgetown grał w preferowanym przez Scotta systemie (Princeton Offense), a w Indianie niejednokrotnie pokazywał bardzo dobrą grę bez piłki, gdy jego twarde zasłony ułatwiały grę kolegom z ekipy. Jeśli chodzi więc o atak pozycyjny Roy powinien spokojnie odnaleźć się w drużynie szesnastokrotnych mistrzów NBA, a operując głównie po prawej stronie boiska, wręcz lepiej wpływać na ofensywę niż grający w Lakers w zeszłym roku Jordan Hill, czy Ed Davis.

Jedynym problemem wydają się być szybkie ataki, do których inklinacje mają Clarkson, Russell czy Randle. Właśnie między innymi chęć przyspieszenia gry przez Indianę Pacers skłoniła ich do oddania Hibberta za tak niską cenę. Roy nie będzie biegał zbyt szybko do gry z kontry, czy akcji w drugie tempo. Liczyć tu należy bardziej na dwójkowe lub trójkowe akcje młodszych graczy, również ze względu na Kobego Bryanta. Russell, Lou Williams czy też Clarkson mogą jednak rozpędzać błyskawiczne akcje z drugim unitem, a zalety posiadania w składzie Roya są tak wielkie, że bez problemu jestem w stanie przeboleć tę jedną z nieliczną niedogodności. Hibbert to naprawdę znakomity fit pod kątem obecnego skład Lakers i Julius Randle, w którym pokładam niemałą nadzieję, otrzymał wręcz idealnego partnera do frountcourtu (patrząc na cele z tego offseason – Aldridge to rzecz jasna lepszy gracz niż Roy, ale do Juliusa na centrze lepiej pasuje Hibbert).

Jeśli chodzi o kwestie pozaboiskowe – jak już wspominałem Hibberta pozyskujemy za bezcen. Jest to dwudziestoośmioletni center, który jeszcze dłuższy czas może pograć na wysokim poziomie. Osobiście liczę, iż posłuży mu zmiana otoczenia i w barwach Lakers wróci do swojej najlepszej dyspozycji. Nawet jednak Hibbert w formie z poprzedniego sezonu z marszu znacząco wzmocni Jeziorowców, zwłaszcza iż będzie w contract year. Jako, że już za rok wygasa jego umowa, to (odpukać) w przypadku skrajnego niepowodzenia po prostu pożegnamy się za dwanaście miesięcy, bądź szukać będziemy ewentualnych wymian z udziałem Roya. Ja jednak wierzę w jego powrót do formy i podpisanie w 2016 roku umowy, która na dłużej zwiąże Hibberta z organizacją. Za skorzystanie z okazji i ten świetny ruch, w dodatku za tak niską cenę – czapki z głów Mitch!

Tagi:

Skomentuj