Sylwetki zawodników: Robert Upshaw

Opublikowane przez , 26 września 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Robert Upshaw urodził się 5 stycznia 1994 roku w Fresno, w stanie Kalifornia. Do szkoły średniej uczęszczał w miejscowym San Joaquin Memorial High School, a następnie jako jeden ze 100 najlepszych rekrutów, zdecydował się reprezentować barwy Kansas State University. W barwach Jayhawks nie zagrał jednak ani jednego meczu, gdyż jeszcze przed studiami trener Frank Martin opuścił zespół, co spowodowało, że Upshaw zamienił Kansas City na miejscowe Fresno State. Tam jako pierwszoroczniak notował 4.1 punktów, 3.8 zbiórek oraz 1.8 bloków na mecz, spędzając średnio nieco ponad 16 minut na parkiecie. Jego kariera jednak już od początku nie układała się najlepiej. W lato został wyrzucony z ekipy Bulldogs za złamanie regulaminu drużyny, co spowodowało że przeniósł się do Washingtonu.

Zgodnie z zasadami panującymi w NCAA, Robert musiał pauzować kolejny sezon, a na parkiety wybiegł dopiero w rozgrywkach 2014/15. W zespole Huskies wystąpił w sumie w 19 spotkaniach, zdobywając średnio 10.9 oczek, zbierając 8.2 piłek oraz zaliczając 4.5 bloków w każdym pojedynku (zanotował ich łącznie 85 i tym samym ustanowił nowy rekord uczelni!). Niestety jednak ponownie center z Kalifornii nie potrafił dostosować się do regulaminu drużyny i 26 stycznia znów został wyrzucony z ekipy. Chodziły oczywiście o jego o problemy z narkotykami, które były stałą częścią jego życia. Po tym wydarzeniu Upshaw nie zagrał już w NCAA ale mimo wszystko postanowił wziąć udział w drafcie 2015 roku, gdzie został pominięty przez wszystkie organizacje NBA. Szansę gry dali mu dopiero Lakers.

Jak już wielokrotnie pisaliśmy na łamach naszego serwisu, sprowadzenie Roberta jest świetnym posunięciem ze strony Mitcha Kupchaka. Powtórzę to jeszcze raz: Jeziorowcy nic nie tracą, a mogą zyskać bardzo wiele. To jest oczywiście, jeżeli mierzącemu 213 centymetrów centrowi, uda się załapać do głównego składu. Wszystko będzie tutaj zależało od menedżera 16-stokrotnych mistrzów NBA oraz Byrona Scotta. W NBA Summer League Upshaw miał spore problemy kondycyjne i trudno było mu się dostosować do tempa gry w lidze oraz przez cały czas utrzymać ten sam poziom. Nie powinno to jednak nikogo dziwić – w końcu nie miał styczności z profesjonalną koszykówką od końca stycznia.

Jego absencja w drużynie Washington Huskies udowodniła jednak wszystkim, jak ważnym był zawodnikiem dla zespołu. Robert nie tylko był najlepszym blokującym w kraju, czy też najlepiej zbierającym w swojej drużynie, ale także był tego typu graczem, który miał ogromny wpływ na ogólną grę całej ekipy i jej wyniki. Z nim w składzie Huskies wygrali 14 z 19 rozegranych meczów natomiast bez niego, odnotowali fatalny bilans 2-9. Być może więc Robert nie był wzorem do naśladowania poza parkietem i miał swoje problemy ale kiedy grał, to dawał z siebie wszystko i za wszelką cenę starał się pomóc drużynie. A w szczególności w defensywie.

Robert Upshaw podczas gry dla Huskies

To właśnie ta strona parkietu wyróżnia tego 21-latka na tle innych prospectów. Jest on nie tylko atletyczny i mobilny, ale ma także fantastyczne wyczucie czasu co do bloków, przy których dużą rolę odgrywa jego fenomenalny zasięg ramion (w college’u zapisał na swoim koncie 10 występów z przynajmniej pięcioma blokami). Jego wpływ na obronę zespołową Huskies był po prostu ogromny. Przykładem tego niech będzie 38.5% skuteczność za dwa punkty przeciwników, kiedy przebywał na parkiecie oraz 49.7%, gdy siedział na ławce. To pokazuje jak dużą różnicę robił Upshaw dla Huskies. Ponadto warto również zaznaczyć, że w jego przypadku wraz umiejętnością bronienia, łączy się także zdolność do zastawiania tablicy i zbierania piłek. W NCAA zaliczał 19.8 zbiórek na 100 posiadań oraz gdy przebywał na parkiecie, to zbierał w sumie 24.9% wszystkich możliwych do zebrania piłek. W tej kategorii był jednym z pięciu najlepszych prospectów w drafcie według Draft Expressu.

To jednak nie wszystko. Upshaw ma również potencjał w ofensywie, a najlepiej czuje się przy grze pick & roll. W Waszyngtonie kończył 74.7% akcji spod kosza, co dało mu ostatecznie 10 miejsce wśród wszystkich graczy NCAA, którzy oddali przynajmniej 75 prób z tego rejonu. Dużą wagę (co rzadko się zdarza) przykłada do stawiania zasłon, co można było po części zobaczyć podczas NBA Summer League 2015, kiedy to starał się ułatwić grę D’Angelo Russellowi, czy też Jordanowi Clarksonowi. Jego ogólna skuteczność z gry z kolei, wyniosła w college’u 59.3%, a on sam kilka razy pokazał, że w przyszłości może stać się niezłym graczem na półdystansie.

Jeżeli natomiast chodzi o minusy, to do nich na pewno można zaliczyć to, że nie zdobył zbyt dużego doświadczenia w NCAA i dlatego może mieć większe od innych pierwszoroczniaków problemy z zaadaptowaniem się w nowym świecie. Nie udało mu się też popracować nad pewnymi detalami w swojej grze, a np. rywale często byli w stanie przeciwko niemu zająć dogodne i bliskie koszu pozycje. Ponadto w NCAA nie najlepiej radził sobie z ustawianiem się w defensywie i choć nadrabiał to swoją szybkością oraz altetycznością, tak jednak w NBA to nie wystarczy i prędzej czy później, będzie musiał popracować nad fundamentami.

Robert Upshaw to po prostu nieoszlifowany diament.

Pisząc o podstawach mam na myśli przede wszystkim pracę nóg i bezpośrednie starcia jeden na jednego, szczególnie z niższymi oraz szybszymi od niego rywalami. Ważne również będzie to, aby nauczył się lepiej wykorzystywać swoje ciało w tego typu starciach i w pełni korzystać ze swoich warunków fizycznych, które ma przecież świetne. Przykład tego mogliśmy zresztą zobaczyć w NBA Summer League, kiedy Robert czasami po prostu źle ocenił sytuację, zbyt blisko krył rywala, po czym nie był w stanie zareagować na np. rzut z odchylenia. Mówiąc więc krótko – w Lidze Letniej zdążył pokazać zarówno swoje mocne strony jak i te słabe. Jest on jednak tego świadomy i dlatego od dłuższego czasu spędza wiele godzin w sali treningowej.

Nic w moim przypadku nie jest zagwarantowane. Dlatego więc chcę pokazać (generalnemu menedżerowi) Mitchowi (Kupchakowi), całemu zarządowi, trenerowi (Byronowi) Scottoi i – przede wszystkim – moim kolegom z drużyny, że naprawdę potrafię grać na wysokim poziomie i pomóc tej organizacji.

Tak czy inaczej Robert wydaje się być bardzo dobrą inwestycją. Co jednak może pójść nie tak? Cóż najbardziej prawdopodobne jest to, że obudzą się w nim stare demony i Upshaw wróci do nałogu. Poza tym jego problemy z sercem również stanowią pewien znak zapytania. A do tego nie wiadomo, czy będzie w stanie zdyscyplinować się w NBA, szczególnie pod rygorem Byrona Scotta. Jeżeli jednak to co mówi w wywiadach jest szczere i faktycznie zależy mu na pokazaniu się z jak najlepszej strony, to fani złota i purpury mogą mieć nadzieję na to, że w przyszłości stanie się rim protectorem zespołu z krwi i kości (a przynajmniej solidnym role playerem). Na razie zresztą jest na bardzo dobrej drodze, gdyż od zakończenia Ligi Letniej, schudł aż 9 kilogramów. Żeby jednak zasłużyć na grę w NBA, to najpierw będzie musiał spędzić wiele czasu w NBA Development League, a jeszcze wcześniej bardzo się starać na każdym treningu i udowodnić zarządowi, że zasługuje na szansę.

 

Skomentuj