Sylwetki zawodników: Jordan Clarkson

Opublikowane przez , 28 czerwca 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Jordan Clarkson to 22 – letni, pochodzący z San Antonio, combo guard, który w ostatnim sezonie grał dla zespołu Missouri Tigers. Wybranie go w drugiej rundzie z tak późnym (46) numerem było sporym zaskoczeniem dla wszystkich osób, które uważnie śledziły jego poczynania w collegu. Najbardziej zdziwiony był jednak chyba Mitch Kupchak, który jak tylko zauważył, że z usług Jordana rezygnują kolejne zespoły, postanowił za wszelką cenę sprowadzić go do Los Angeles. Clarkson miał bowiem iść pod koniec pierwszej lub na początku drugiej rundy. To pozwala wierzyć, że może okazać się on naprawdę niezłym stealem dla Jeziorowców za niewielkie pieniądze.

Jordan spędził w sumie trzy lata w college – dwa w Tulsie i jeden w Missouri (formalnie cztery ale rok pauzował ze względu na przeniesienie). Jednak dopiero w barwach Tygrysów zaczął zwracać na siebie uwagę scoutów, notując średnio 17.5 punktów i 3.4 asysty na mecz. Clarkson ma przede wszystkim świetne warunki fizyczne – 195 centymetrów wzrostu i 84 kilogramy wagi, a do tego szybkość „rozgrywającego”. Przez ekspertów porównywany jest często do Tyreke’a Evansa, który obecnie reprezentuje barwy New Orleans Pelicans i Michaela Cartera-Williamsa – gracza Philadelphii 76ers.

Nowego zawodnika 16 – krotnych mistrzów NBA na pewno cechuje atletyczność oraz kreatywność jeżeli chodzi o zdobywanie punktów. Jordan potrafi ogrywać defensywy rywali i znajdywać drogę do kosza w większości sytuacji. Jego mocną stroną jest transition game, gdzie jest niemal nie do powstrzymania. Nieźle radzi sobie w powietrzu, a do tego dobrze włada nad swoim ciałem, starając się wykorzystywać je do tworzenia odpowiedniej ilości miejsca, czy też kończenia akcji spod kosza. Potrafi również ogrywać mniejszych przeciwników przy grze tyłem do kosza w okolicy 3-4 metra. Dzięki agresywnemu podejściu zawsze stara się atakować kosz i zdobywać punkty. Ma typową mentalność scorera.

Jednak nie najgorzej wypada również jako klasyczny rozgrywający. Matt Kamalsky z DraftExpress mówi, że Clarkson ma dobry przegląd parkietu i potrafi dostarczyć piłkę do rąk swoich partnerów, szczególnie przy zagraniach pick & roll i po grze jeden na jednego. Tutaj nasuwa mi się trochę porównanie do Kenta Bazemore’a, który w ostatnim sezonie również pokazał, że potrafi kreować sytuacje dla innych ale jego domeną jest zdobywanie punktów w pojedynkę. Z Jordanem jest chyba podobnie i mimo jego umiejętności rozgrywającego, powinniśmy się spodziewać więcej indywidualnych akcji w jego wykonaniu.

Poza tym nie najgorzej wypada również w defensywie, na co wielki wpływ mają jego warunki fizyczne i zwinność. Jordan powinien być w stanie bez problemu kryć większość rzucających obrońców, a także rozgrywających. W przypadku tych drugich, jeżeli tylko będzie w stanie nadążyć za ich szybkością (a powinien), to może być dla nich prawdziwym wyzwaniem i ciężką zaporą do przejścia. Na pewno ma on potencjał stać się jednym z lepszych w lidze defensorów. Ćwiczenie pracy nóg oraz nabranie masy mięśniowej powinny mu w tym pomóc.

Jordan Clarkson w barwach Mizzou Tigers

To tyle jeżeli chodzi o dobre strony tego 22 – latka. Niestety jednak każdy ma swoje wady. Największą Jordana jest chyba jego rzut, a właściwie jego brak. W poprzednim sezonie trafiał z 44.7% skutecznością i tylko 28.1% zza łuku. Nie stanowi więc właściwie żadnego zagrożenia na dystansie, a i na półdystansie nie wypada najlepiej. Zapewne gdyby nie to, że większość swoich punktów zdobywał w pomalowanym, to te statystyki byłyby jeszcze niższe. Oczywiście tak jak pisałem w przypadku Randle’a – rzut jest najłatwiej poprawić i wielu byłym zawodnikom Lakers udało się to zrobić pod okiem sztabu szkoleniowego Jeziorowców. Jordan powinien więc codziennie pracować nad tym elementem wraz ze specjalistami, bo w przeciwnym razie mimo wielu atutów, może szybko wylecieć z ligi.

Clarkson musi również sprawować lepszą kontrolę nad piłką (szczególnie popracować nad lewą ręką) i podejmować z nią bardziej rozsądne decyzje (zarówno jeżeli chodzi o podawanie jak i rzucanie z odpowiednich pozycji). W sezonie notował średnio 3 straty w 40 minut gry, co jest całkiem wysokim wynikiem jak na NCAA. W NBA – na wyższym poziomie, może mieć jeszcze większy problem z ograniczeniem ich liczby, a to żadnemu trenerowi się nie spodoba. Ta liczba wydaje się również potwierdzać, że lepiej czuje się jako scorer niż dystrybutor, kiedy to stara się szukać swoich partnerów.

Ostatnim minusem Jordana jest jego wiek. Były gracz Missouri ma już na karku 22 lata i raczej jego gra za parę lat nie będzie się za bardzo różniła od tej, którą zaprezentuje nam wszystkim w najbliższym czasie. Może oczywiście poprawić wspomniany rzut, czy sprawowanie kontroli nad piłką ale raczej nie doda do swojego wachlarza umiejętności np. nowych zagrań. Jordan powinien więc raczej podciągnąć się w tych elementach gry, które nie są jego mocną stroną i szlifować te, w których jest dobry. To powinno wystarczyć do tego, aby być stałą częścią rotacji czy to Lakers, czy też innej drużyny w NBA.

Podsumowując wydaje się, że Jordan okaże się albo świetnym stealem albo bustem, który po kilku próbach w NBA ostatecznie znajdzie się na bruku. Na papierze bowiem wygląda naprawdę obiecująco – nawet lepiej niż niektórzy zawodnicy, którzy zostali wzięci z wyższymi numeremi w tegorocznym drafcie. Jednak może się okazać, że nie przypadkowo władze zespołów z NBA kolejno pomijały go przy swoich pickach. My, jako fani złota i purpury, miejmy nadzieję, że Jordan stanie się solidnym wzmocnieniem Lakers i okaże się być miłą niespodzianką. O tym czy będzie w stanie sprostać wyzwaniu, będziemy mogli przekonać się już podczas NBA Summer League, gdzie Clarkson niemal na pewno wystąpi.

Jordan Clarkson – sezon 2013/14 w barwach Missouri Tigers

Minuty: 35.1 | Punkty: 17.5 | Zbiórki: 3.8 | Asysty: 3.4 | Przechwyty: 1.1 | Bloki: 0.2 | Straty: 2.7 | Faule: 2.2

Skomentuj