Sylwetki zawodników: Jonathan Holmes

Opublikowane przez , 16 sierpnia 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Jonathan Holmes, tak jak to było po krótce wspomniane w newsie informującym o jego kontrakcie z Lakers (link), to mierzący 206 centymetrów combo forward (tweener), który nie został wybrany przez jakąkolwiek drużynę w drafcie 2015 roku. Spędził on w sumie cztery lata na Uniwersytecie w Texasie, gdzie najlepiej spisywał się podczas swojego trzeciego roku gry. Notował on bowiem wtedy 12.8 punktów oraz 7.2 zbiórek na mecz, a do tego rzucał na bardzo dobrej 50.5% skutecności. Wtedy też zresztą został wybrany do All-Big 12 Second Team i uznany MVP drużyny. Rok później jednak było już nieco gorzej – jego statystyki spadły do odpowiednio 10.3 oczek oraz 6.1 zbiórek, a procent z gry do 38.9. I najprawdopodobniej to właśnie przez to, nie udało mu się znaleźć zatrudnienia w National Basketball Association podczas tegorocznej edycji draftu.

Jak już jednak było to wspomniane powyżej – Holmes to combo forward, zawodnik nadający się do gry small ball. Odniesienie przez niego sukcesu w lidze, zależeć będzie od tego, jak dobrze i stabilnie zaprezentuje się na obwodzie. W swoim ostatnim roku gry w college’u, oddawał nieco ponad cztery rzuty zza łuku na mecz ale trafiał ich tylko 33.3%. Choć więc dużo czasu spędzał przy linii rzutów za trzy punkty, tak jednak nie był zbyt efektywnym zawodnikiem pod tym względem. Jest na to jednak pewne usprawiedliwienie. Jak donosi Jonathan Tjarks z Real GM, Holmes to typ bardzo ciężko pracującego zawodnika, który w college’u nie grał aż tak dobrze z powodu różnych ról, które musiał odgrywać w drużynie (raz grywał jako niski skrzydłowy, raz jako wysoki), a także ofensywy Longhorns, w której zdecydowanie brakowało odpowiedniego spacingu, ruchu piłki, czy też rozgrywającego, który ułatwiłby grę innym.

Z tego też powodu możliwe, że Jonathan grający na poziomie NBA, gdzie będzie otoczony bardzo dobrymi zawodnikami, będzie mógł się nieco łatwiej odnaleźć na parkiecie i pokazać wszystkim, że skutecznie potrafi rozciągać defensywy rywali. Oczywiście przede wszystkim jednak musi on spędzić dużo czasu w sali treningowej, aby popracować nad swoimi umiejętnościami i ustabilizować formę. Mimo to mówi się, że ma dobre fundamenty, a szybkość oddawanych przez niego rzutów jest naprawdę zadowalająca.

Poza tym budujące w jego przypadku jest to, że podczas NBA Summer League 2015 wypadł całkiem dobrze. W ośmiu spotkaniach, przebywając średnio 20.1 minut na parkiecie, notował 10 oczek oraz 5 zbiórek, rzucając na 48.1% skuteczności, w tym 46.4% zza łuku na mecz (3.5 próby). Szczególnie wyróżniał się w akcjach typu pick & pop, w których był po prostu niesamowicie zabójczy dla rywali. Tymi występami być może udowodnił to, że Draft Express miał rację, uważając go za 24 prospecta w całym drafcie 2015 roku. Zresztą niewybranie go nawet w drugiej rundzie, było dla wielu ekspertów sporym zaskoczeniem. Jednym z nich był Cody Daniel z Burnt Orange Nation:

Kiedy tylko rozpoczęła się druga runda, to byłem pewien, że z każdym późniejszym wyborem, wzrastają szanse Holmesa na usłyszenie swojego imienia. Kilka drużyn, takich jak Washington Wizards, potrzebowało w swojej ekipie zawodnika typu stretch forward, czyli właściwie Holmesa, który potrafi grać zarówno jako niski jak i wysoki skrzydłowy i jest w stanie pomóc zespołowi na różne sposoby – zarówno pod koszem jak i na dystansie. Te drużyny jednak nie zdecydowały się na byłego gracza Longhorn. Biorąc pod uwagę to, że po tym jak Golden State Warriors udowodnili, że formuła ze small ballem działa, zdobywając mistrzostwo NBA i cała liga teraz dąży do grania niskim składem oraz posiadania wszechstronnych skrzydłowych, a także mając na uwadze porównania Holmesa do Draymonda Greena, można być jeszcze bardziej zaskoczonym tym, że nie został on wybrany w drafcie.

Oprócz jego tendencji do grania jako stretch four, Holmes bardzo dobrze spisuje się na desce. Na 40 minut gry w college’u zbierał średnio 3.5 piłek na atakowanej tablicy (drugi wynik wśród wszystkich niskich skrzydłowych w zestawieniu DraftExpressu) oraz 6.1 na bronionej. Jest on bardzo twardym, walczenym i sprytnym zawodnikiem pod tym względem, który daje z siebie wszystko. Ponadto mówi się o nim, że choć jakoś specjalnie nie wyróżnia się na tle atletycznym od innych graczy, tak jednak jest solidnym, dobrze zbudowanym zawodnikiem, którego charakteryzuje zarówno zwinność, jak i siła, która powinna pozwolić mu przepychać się z profesjonalistami ze świata NBA, czy też bronić zarówno wysokich jak i niskich skrzydłowych. Poza tym ma on również całkiem dobre wyczucie do bloków oraz naprawdę nieźle pracuje na nogach w defensywie.

Jonathan Holmes podczas jednego ze spotkań Longhorns

Jeżeli natomiast chodzi o jego wady, to trzeba przyznać, że Holmes na pewno nie jest tak kreatywnym graczem jak wspomniany przez eksperta Draymond Green i nie czuje się dobrze jako rozgrywający (tylko 92 asysty w 2903 minuty spędzone na parkiecie w college’u). Punkty z kolei zdobywa przede wszystkim po zagraniach typu catch and shoot, a nie po dryblingu. Trzeba również zaznaczyć, że ma problemy ze zdobywaniem punktów po wjazdach pod koszem, gdzie przychodzi mu się mierzyć z kilkoma obrońcami.

Nie zmienia to jednak faktu, że Lakers po raz kolejny dodali do składu zawodnika, który wydaje się, że mimo wszystko powinien być wybrany w drafcie i który pasuje do obecnego typu koszykówki. Bez wątpienia warto dać mu szansę i przypatrzeć się bliżej jego umiejętnościom podczas obozu przygotowawczego i preseasonu. W jego kontrakcie podobno tylko 100 tysięcy dolarów jest gwarantowane (czyli tak jak to było w przypadku Shawnee Wiliamsa w sezonie 2013/14), a więc bardzo niewielka suma. Jeziorowcy więc znów mogą zyskać wiele (np. potencjalnego, solidnego role playera), a stracić niewiele. Jako że obecnie są oni w fazie przebudowy, a w zespole jest wielu młodych graczy, to dobrze że Mitch szuka „ukrytych talentów”, które w dobrych warunkach, mogą się rozwinąć. Sam Jonathan Holmes natomiast uważa, że jego umiejętność rozciągania defensywy rywali, zdobywania punktów z wielu różnych pozycji na parkiecie, bronienia przeciwko wysokim i niskim graczom, a także zaangażowanie, energia i poświęcenie, na pewno przydadzą się na poziomie gry w NBA.

Skomentuj