Sylwetki zawodników: D’Angelo Russell

Opublikowane przez , 26 czerwca 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

D’Angelo Russell – najnowszy członek ekipy 16-stokrotnych mistrzów NBA to 19-letni combo guard, który w college’u reprezentował barwy Ohio State. Choć teoretycznie mówi się, że Russell to rozgrywający, tak jednak jego wzrost (196 centymetrów) oraz skuteczność na dystansie (41.1%) pozwalają mu grać również jako rzucający obrońca. I właśnie z tego powodu jest jednym z najbardziej interesujących prospectów draftu 2015. Jeszcze rok temu nikt się nie spodziewał, że D’Angelo może znaleźć się w pierwszej trójce przyszłych pierwszoroczniaków NBA, a jego styl gry porównywany był co najwyżej do Brandona Roy’a. Po jego ostatnim sezonie jednak, nikt nie ma wątpliwości co do tego, że może on być nową gwiazdą amerykańsko-kanadyjskiej ligi, a jego osobę przyrównuje się do Jamesa Hardena lub też Stephena Curry’ego. Russell był bowiem jednym z najefektywniejszych i dobrze wyszkolonych zawodników w college’u, który mimo młodego wieku, od razu może zaskoczyć niektórych rywali w lidze.

W college’u Russell zdecydował się na grę dla Ohio State zamiast Louisville, Michigan State i Północnej Karoliny. Już w pierwszym meczu pokazał na co go stać, notując 16 punktów, 6 asyst oraz 4 zbiórki. 9 stycznia 2015 roku natomiast zebrał 14 piłek (najwięcej w karierze), a 12 dni później zdobył z kolei 33 oczka w wygranej 69-67 nad Northwestern. To jednak nie koniec jego wyczynów – 8 lutego jako pierwszoroczniak zanotował pierwsze triple double w historii Ohio State, notując 23 punkty, 11 zbiórek oraz 11 asyst, a jego drużyna pokonała Rutgers 79-60. Równie dobrze wypadł w starciu z VCU w turnieju NCAA, zdobywając 28 oczek i prowadząc Ohio State do wygranej. Niestety jednak w kolejnym spotkaniu Buckeyes ulegli rozstawionej z numerem drugim Arizonie 58-73, co oznaczała dla niego koniec sezonu. Nie przeszkodziło mu to jednak w zajęciu piątego miejsca w głosowaniu na nagrodę Johna R. Woodena, a także zdobyciu kilku innych wyróżnień.

Co możemy powiedzieć o potencjalnie nowej gwieździe Miasta Aniołów? Z dobrych rzeczy przede wszystkim to, że jest idealnym połączeniem rozgrywającego i scorera. Potrafi znakomicie podawać, świetnie sprawować kontrolę nad piłką, dobrze wykorzystuje crossovera oraz pompki, a do tego dysponuje solidnym, szybkim oraz lekkim rzutem, który sprawdza się blisko kosza, na półdystansie i na dystansie (True Shooting Percentage na poziomie 58% i to pomimo tego, że często był najlepiej krytym zawodnikiem na parkiecie). Nie ma dla niego znaczenia to, czy musi sam sobie wykreować okazję do jego oddania, czy też zmuszony jest do poruszania się po zasłonach aby uwolnić się spod opieki defensora, choć trzeba przyznać, że lepiej radzi sobie w tej pierwszej kategorii. W sytuacjach jeden na jednego, po krótkim dryblingu trafia na solidnej 44% skuteczności, co daje mu dobry wynik w postaci 1.04 punktów na jedno posiadanie (drugie miejsce w tej kategorii spośród wszystkich zawodników z college’u według Synergy Sports). Poza tym jest bardzo kreatywny, ma fantastyczny przegląd pola oraz tak jak wspomniałem już wcześniej – potrafi wykonać niesamowicie dokładne podanie. A do tego wydaje się, że wszystko przychodzi mu z niesamowitą łatwością. Ponadto jak na 19-latka jest naprawdę dojrzałym zawodnikiem. Podejmuje rozsądne decyzje z piłką i wydaje się, że może stać się solidnym rozgrywającym w tej lidze. W college’u rzadko popełniał rażące błędy i raczej nie starał się niczego forsować. Jego najefektywniejszym elementem gry jest drive & dish, czyli wjeżdżanie pod kosz i odgrywanie na obwód lub do kolegów znajdujących się pod koszem. Ale również przy grze pick & roli, mimo wstępnych opinii, czuje się komfortowo i według ekspertów, spisuje się w nich znacznie lepiej niż większość rozgrywających w jego wieku. Głównie dlatego, że potrafi nieźle czytać defensywę rywali (przynajmniej tych z NCAA) oraz wykorzystać znajdujące się w niej luki.

Ponadto dzięki świetnym warunkom fizycznym jak na jedynkę, ma szansę stać się niezłym defensorem. Jego zasięg ramion pozwala mu na przerywanie podań oraz contestowanie większości rzutów przeciwników. Pomaga mu on również w walce o piłkę, wyrywaniu jej z rąk rywali, czy też walce na tablicy. Szczególnie w tym ostatnim elemencie może się wyróżniać spośród wszystkich guardów w NBA (w college’u PER 40 minutes zbierał 6.5 piłek, dzięki czemu znalazł się w setce najlepiej zbierających zawodników).

D'Angelo Russell to nowy nabytek Lakers

Jeżeli natomiast chodzi o słabe strony Russella, to trzeba tu zaznaczyć, że mimo potencjału stania się solidną jedynką, ciągle nie udowodnił wszystkim, że nią jest. Nie wiadomo więc jak długo zajmie mu dostosowanie się do warunków panujących w NBA. Jego problemem przede wszystkim jest to, że pomimo niezłych warunków fizycznych, nie jest najlepszym atletą. Jego wzrost pomaga mu w wielu aspektach gry (m.in. we wspomnianej defensywie) ale ogólnie jak na National Basketball Association, jest raczej średni w kategoriach szybkości i skoczności. Ponadto zdecydowanie musi popracować nad intensywnością gry w defensywie oraz nad utrzymaniem w miarę równej formy przez cały sezon. W college’u miał także momentami problemy z wykańczaniem akcji w transition offense, czy też kontrolowaniem tempa. Z kolei w starciach z lepiej zorganizowanymi defensywami, trudności sprawiało mu regularne zdobywanie punktów oraz mierzenie się pod koszem z większymi i silniejszymi rywalami. Poza tym, tak jak w przypadku większości pierwszoroczniaków, musi nabrać więcej masy oraz znaleźć więcej sił w nogach, co mogłoby mu bardzo pomóc nie tylko wytrzymać 82 mecze w sezonie, ale także być w stanie utrzymać pewien poziom pod względem skuteczności na półdystansie i na dystansie. Nie powinien także zapominać o popracowaniu nad jego słabszą ręką, której strasznie unika oraz selekcją rzutową.

Ogólnie więc Russell nie jest kolejnym niesamowicie atletycznym graczem, który bazuje głównie na swojej szybkości i zwinności. Wręcz przeciwnie – D’Angelo stara się w maksymalny sposób wykorzystywać swoje naturalne umiejętności i robi to lepiej, niż nie jeden prospect z draftu. Ma fantastyczny wzrost do gry po obu stronach parkietu oraz solidny rzut. Na dodatek może pochwalić się wysokim koszykarskim IQ, które pomaga mu podejmować rozsądne decyzje na parkiecie. Gdyby tego było mało, to jest on tego typu zawodnikiem, który może być zestawiony z różnymi graczami, a i tak odnajdzie się na parkiecie i sprawi, że zespół będzie grał efektywnie. On sam też może grać na różnych pozycjach i prezentować różne style (czyt. grać z piłką lub bez niej/jako scorer lub podający). Jak na 19-latka jest bardzo kreatywny i to zarówno jeżeli chodzi o wykonywane zagrania, czy też o grane zagrywki.

Podsumowując – Los Angeles Lakers wybrali naprawdę utalentowanego, wszechstronnego oraz będącego w dosyć zaawansowanym stadium rozwoju zawodnika, który jest w stanie dostosować się do każdego typu pierwszej piątki. Podobnie jak Julius Randle, D’Angelo Russell również wydaje się być typem gracza, na którym można oprzeć grę, który wie, co chce osiągnąć w NBA oraz dla którego najważniejsza jest drużyna i praca zespołowa. Nie jest ani samolubny, ani zadufany w sobie. Za każdym razem stara się dostrzec lepiej ustawionego partnera z drużyny oraz jak najszybciej wykorzystać złe ustawienie defensywy rywali. Choć może nie jest najszybszym oraz najbardziej atletycznym prospectem z draftu, tak jednak jego technika jest znacznie lepsza od większości przyszłych pierwszoroczniaków. W pierwszych latach zapewne będzie miał problem po bronionej stronie parkietu ale niewykluczone, że w przyszłości będzie solidnym defensorem, będącym w stanie ograniczyć poczynania najlepszych rozgrywających w lidze. Nie zmienia to jednak faktu, że jego mocną stroną jest przede wszystkim ofensywa i to właśnie dzięki niej, Russell powinien zabłysnąć w lidze. Na wszystko jednak potrzebny jest czas, dlatego fani złota i purpury powinni uzbroić się w cierpliwość i pozwolić D’Angelo spokojnie się ogrywać i rozwijać w NBA.

Skomentuj