Sylwetki zawodników: Anthony Brown

Opublikowane przez , 28 czerwca 2015 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Anthony Brown to mierzący 201 centymetrów rzucający obrońca/niski skrzydłowy urodzony w Bellflower, w Kalifornii. W college’u od 2010 do 2015 roku reprezentował barwy Stanford, gdzie notował średnio 10.8 punktów oraz 4.8 zbiórek na mecz. Przez pierwsze dwa lata nie był istotnym punktem ofensywy Cardinals (3FG 35.1%), a z kolei w trzecim roku większość czasu spędził na ławce, gdyż musiał przejść operację biodra. Jednak już w kolejnych rozgrywkach wrócił do gry będąc znacznie lepszym zawodnikiem i od razu stał się kluczowym role playerem w swojej. Został też wtedy wybrany jako zawodnik, który poczynił największy postęp, a jego drużyna dotarła do Sweet 16 turnieju NCAA. Jego najmocniejszą stroną bez wątpienia jest rzut, co potwierdził w dwóch ostatnich sezonach, trafiając z przynajmniej 44.1% skutecznością zza łuku. To też właśnie pod tym względem może od razu pomóc ekipie Jeziorowców, zapewniając odpowiedni spacing na parkiecie i ułatwiając w ten sposób innym atakować kosz.

W college’u w sytuacjach typu catch & shoot trafiał na 45.1% skuteczności, a jego 1.31 punktu na jedno posiadanie dało mu drugie miejsce wśród wszystkich prospectów z draftu. Równie efektywny jest przy oddawania rzutów po zasłonach, co naprawdę robi bardzo płynnie. Jak na 22-latka ma także bardzo dobrą pracę nóg oraz nieźle radzi sobie w rzutach po krótkim dryblingu, a już na pewno lepiej niż z wjazdami pod kosz (ale o tym nieco niżej). Zresztą wydaje się, że ten rzucający obrońca coraz bardziej komfortowo czuje się w grze po koźle, przez co ostatnio w college’u częściej decydował się na mijanie spóźnionych lub źle ustawionych obrońców, a dopiero później na oddanie rzutu.

Oprócz tego Anthony jest również bardzo zespołowym typem gracza, który zazwyczaj w odpowiednim momencie decyduje się na podanie do niekrytego kolegi z drużyny. Jego silną stroną jest również szybkość w transition offense, w której bardzo dobrze się odnajduje i bez problemu wykańcza akcje spod kosza lewą lub prawą ręką. Nieco inaczej jest natomiast w half court offense, gdzie przy dobrze ustawionych rywalach, nie jest już mu tak łatwo sprawować kontroli nad piłką oraz decydować o tempie akcji, a tym samym z łatwością zdobywać punkty w polu trzech sekund. Ale jest to coś, nad czym na pewno będzie pracował ze sztabem szkoleniowym Byrona Scotta.

Jeżeli natomiast chodzi o jego warunki fizyczne, to choć sam jego wzrost nie jest idealny do grania na trójce, tak jednak zasięg ramion o rozpiętości około 211 centymetrów jest już imponujący i wydaje się, że pozwoli mu mierzyć się z innymi skrzydłowymi w NBA. Pomagał mu on w byciu solidnym defensywnym zawodnikiem w college’u oraz jest nadzieją na to, że Brown stanie się bardzo dobrym obrońcą w NBA. Anthony ma bowiem papiery na bycie jednym z lepszych defensorów w lidze i zajmowaniem się zarówno skrzydłowymi, jak i rozgrywającymi. Bardzo dobrze wywiera presję na zawodnikach znajdujących na skrzydłach, a dzięki swojej szybkości oraz zwinności, jest w stanie nadążyć za rywalami w grze jeden na jednego. Wspomniany już zasięg ramion z kolei, pozwala mu contestować rzuty nawet kiedy jest nieco bardziej oddalany od krytego przez niego gracza.

Anthony Brown ma szansę stać się zawodnikiem typu 3&D, co bardzo by się przydało Lakers

Brown ma tylko jeden problem w defensywie – nie zawsze gra w niej konsekwentnie, a do tego brakuje mu siły i masy ciała w starciach z lepszymi pod względem warunków fizycznych zawodnikami. Statystycznie też nie wypadł imponująco w college’u po tej stronie parkietu, notując zaledwie 0.8 przechwytów i 0.2 bloki na 40 minut gry, co dało mu jedne z ostatnich miejsc wśród setki najlepszych niskich skrzydłowych według DraftExpressu. Trzeba jednak wziąć pod uwagę tutaj to, że Stanford grali strefą w defensywie, a do tego statystyki nie zawsze muszą oddawać to, jaki dany zawodnik miał wpływ na ogólną grę na parkiecie. Na pewno jednak można śmiało powiedzieć, że Anthony ciągle ma coś do poprawy i udowodnienia w tej kwestii.

Poza tym, jeżeli już jesteśmy przy wadach, to 22-latek ma kłopoty ze wspomnianym już kończeniem akcji przy wjazdach pod kosz. W ostatnim sezonie skutecznie zakończył tylko 43% prób w strefie pomalowanej w half court offense, co jest słabym wynikiem i pokazuje, że ma problemy z przedarciem się przez szeregi defensywne rywala i mierzeniem się z większymi od niego obrońcami. Brakuje mu siły w tego typu starciach, czy też większej skoczności i dynamiczności. Często też po prostu unika kontaktu, przez co nie podejmuje najlepszych decyzji pod koszem. Z tego też powodu jego skuteczność na półdystansie bardzo na tym cierpi (42% – 98 miejscu w rankingu 100 prospectów DraftExpress), co zazwyczaj nie jest dobrym prognostykiem dla scoutów i władz zespołów w NBA. Z taką skutecznością bowiem tylko kilku zawodników zostało wybranych w drafcie w ciągu ostatnich 15 lat. Być może właśnie dlatego został wybrany dopiero w drugiej rundzie.

Choć więc Anthony Brown mimo 22 lat ciągle ma potencjał do stania się lepszym zawodnikiem tak jednak będzie musiał przyzwyczaić się do warunków panujących w lidze i znaleźć swój sposób na bycie efektywnym w niej zawodnikiem. Musi przede wszystkim nabrać więcej masy i siły oraz nauczyć się wykorzystywać swoje warunki pod koszem. Ważne będzie chyba także to, aby na początku pełnił rolę, która uwidoczni jego mocne strony, czyli spot-up shootera, a próby trafiania po dryblingu zostawił na później, gdyż twardsze, silniejsze i lepiej zorganizowane defensywy mogą szybko ostudzić jego zapał do gry w NBA. Na dobry początek więc wystarczy, żeby Brown będąc niekrytym po prostu regularnie trafiał z dystansu. Do tego niech skupia się każdego wieczoru na defensywie i myślę, że będziemy mogli liczyć na to, że w przyszłości stanie się on typowym graczem 3&D, którzy przecież są bardzo potrzebni każdemu zespołowi w dzisiejszej lidze.

Skomentuj