Sylwetki trenerów: Luke Walton

Opublikowane przez , 1 maja 2016 w Artykuły, Trenerzy, 0 komentarzy

Luke Walton – to urodzony 28 marca 1980 roku były gracz Los Angeles Lakers. W 2003 roku z 32 wyborem został wybrany właśnie przez Jeziorowców. gdzie spędził następne 9 lat swojego życia. W tym czasie dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo NBA – w 2009 i 2010 roku, choć swój najlepszy sezon rozegrał na przełomie lat 2006/07. Grał wtedy średnio 33 minuty w każdym meczu i w tym czasie notował 11.4 oczka (3FG 38.7%), 5 zbiórek oraz 4.3 asysty. Dzięki temu też dostał od Mitcha Kupchaka sześcioletnią umowę, wartą 30 milionów dolarów. Niestety jego rozwój w pewnym stopniu ograniczyła kontuzja, której nabawił się w tych samych rozgrywkach. Przez to Luke w kolejnych latach już nie był tym samym zawodnikiem, a do tego Lakers pozyskali atletycznego i nieźle broniącego Trevora Arizę, który zasłużył na miejsce w pierwszej piątce.

Niemniej jednak Luke nie stracił swojego miejsca w rotacji Phila Jacksona, który uwielbiał swojego niskiego skrzydłowego. Walton bowiem zawsze stawiał dobro drużyny ponad wszystko i kładł duży nacisk na dobry ball movement. Jego wpływu na ofensywę nie można było zobaczyć patrząc tylko i wyłącznie na statystyki, bowiem na parkiecie robił wiele drobnych, często niezauważalnych rzeczy. Dlatego też właśnie miał dobre relacje z Zen Masterem, z którym od samego początku dobrze się dogadywał.

Bill może być jego ojcem ale tak naprawdę to on jest moim synem – Phil Jackson.

Po odejściu Zen Mastera z Lakers, Luke (oraz wybór w drafcie) został wytransferowany w następnym sezonie (2011/12). 15 marca 2012 roku trafił do Cleveland Cavaliers za Ramona Sessiona i Christiana Evenga’e. Wcześniej jednak, zanim rozpoczęły się rozgrywki NBA (był bowiem wtedy lockout), Walton spróbował swoich sił na stanowisku asystenta trenera na Uniwersytecie w Memphis. To był początek jego „trenerskiej” kariery. Był wtedy częścią zespołu Tigers, który w meczu o piątce miejsce w turnieju Mau Invitational przeciwko Georgetown, zaprzepaścił szanse na wspaniałe zwycięstwo i w ostatnich minutach utracił wypracowaną wcześniej przewagę, a następnie przegrał po dogrywce.

Luke bardzo to przeżył – powiedział Josh Pastner, ówczesny trener Tigers. Był tak zdenerwowany, jakby przegrał mecz numer siedem serii playoffs – dodał Jack Murphy.

Wtedy właśnie tak naprawdę Luke zrozumiał, jak bardzo zależy mu na trenowaniu. Nie tylko był obecny na meczach, czy treningach Tigers ale zajmował się też rekrutacją, udzielaniem wskazówek i wszystkimi innymi rzeczami, którymi na co dzień zajmują się zarówno szkoleniowcy jak i skauci. I doceniał każdą sekundę tego, gdyż po prostu zakochał się w tej pracy. To pokazało, że w pełni angażuje się w powierzone mu zadnia i stara się dawać z siebie wszystko.

Poza tym warto także zanotować, że według Pastnera Walton jest świetnym nauczycielem i dzięki niemu Memphis zaczęło inaczej (lepiej) bronić na zasłonach. Murphy z kolei dodał, że tylko Luke tak dobrze znał się na koszykówce i wiedział o co w niej tak naprawdę chodzi. Miał wiele ciekawych historii do opowiedzenia, którymi chętnie dzielił się z zawodnikami. Głównie były one związane z Kobe Bryantem, Shaquille O’Nealem oraz Philem Jacksonem.

Dobrze, że nasi gracze mieli okazję dowiedzieć się kilku rzeczy od Luke’a, który opowiadał im o NBA i o tym, co trzeba zrobić aby się w niej znaleźć – przypomina Pastner.

Ciekawostką jest również to, że Luke bardzo dobrze zna się z Tarikiem Blackiem, który w tamtych czasach grał na Uniwersytecie w Memphis. Black był podobno wtedy bardzo podekscytowany z faktu, że będzie mógł się z nim zmierzyć. Podobno to Luke zauważył drzemiący w nim potencjał NBA i zainspirował go do tego, aby rozszerzył wachlarz swoich umiejętności, a nie tylko skupiał się na wsadach i zbiórkach. Można się więc spodziewać, że jeżeli Black zostanie w Lakers, to w przyszłym sezonie 2016/17 wreszcie dostanie minuty na jakie zasługuje.

Luke Walton bardzo szybko spełnił swoje marzenie i został trenerem Lakers

Wróćmy jednak do przygody Luke’a w NBA. Tuż po zakończeniu sezonu 2011/12, Walton przeszedł na emeryturę. Przez chwilę, w 2013 roku, pracował w telewizji Time Warner Cable SportsNet, a następnie w rozgrywkach 2013/14 pełnił rolę specjalisty do spraw rozwoju zawodników w Los Angeles D-Fenders (link), co może okazać się być bardzo ważnym doświadczeniem ze względu na młody personel w Lakers. Po tym jednym sezonie, ten były niski skrzydłowy znalazł się w sztabie szkoleniowym Steve’a Kerra w Golden State Warriors, gdzie miał pomóc w zaimplementowaniu pewnych elementów filozofii trójkątów.

W swoim pierwszy roku był „tylko asystentem”, z kolei w następnym – po tym jak Alvin Gentry odszedł do New Orleans Pelicans, stał się głównym asystentem Kerra. Dlatego też właśnie na początku sezonu 2015/16, pełnił rolę tymczasowego trenera zespołu, gdy Steve był nieobecny z powodu rehabilitacji. Już w swoim czwartym spotkaniu, prowadzeni przez niego Warriors wygrali z Memphis Grizzlies 119-69, co było trzecim największym zwycięstwem w historii organizacji i największym w lidze od 1991 roku. Zarówno za październik, jak i listopad, został uznany przez NBA Trenerem Miesiąca. Jego Wojownicy wygrali pierwsze 24 spotkania z rzędu, a ogólnie 39 z 43 rozegranych pod przewodnictwem Waltona, co było drugim najlepszym startem w historii NBA).

Nie możesz zastąpić Luke’a. Jest jedyny w swoim rodzaju. Będzie nam go bardzo brakowało – Steve Kerr.

Po tym właśnie wydarzeniu, cała liga zaczęła się interesować usługami Luke’a jako trenera i wiele organizacji zaczęło snuć plany wobec jego osoby. Walton jednak od dawna marzył o tym, aby zostać trenerem Lakers i po prostu nie mógł zaprzepaścić takiej okazji. I to pomimo tego, że na początku jego ojciec – Bill odradzał mu przyjęcie posady szkoleniowca w zespole 16-stokrotnych mistrzów NBA.

Czego więc możemy spodziewać się Waltonie? Na pewno sporo już widział zarówno jako zawodnik i asystent trenera. Zdobył w sumie trzy mistrzostwa – w 2009, 2010 i 2015 roku (z Warriors). Nigdy nie był liderem jakiegokolwiek zespołu ale to właśnie cechuje wielu wybitnych trenerów. Miał okazję przyglądać się zespołom z boku i poznać je od środka. Wie czego oczekują zarówno gwiazdy, jak i role playerzy, którym sam zresztą był. Ma młody, perspektywiczny oraz analityczny umysł i co bardzo ważne – jest zwolennikiem ruchu piłki. Lakers w poprzednim sezonie zajęli ostatnie miejsce w lidze pod względem liczby asysty (średnio tylko 18 na mecz). Teraz powinno to się zmienić, na co oczywiście wpływ na pewno będzie także miała gra Jeziorowców bez pięciokrotnego mistrza NBA – Kobe’ego Bryanta. Ponadto Luke doskonale zdaje sobie sprawę z tego, na czym polega gra w dzisiejszej lidze i że celne trafienia zza łuku, mają ogromne znaczenia. A poza tym, w przeciwieństwie do Byrona Scotta, jest otwarty na wszelkie sugestie ze strony zawodników.

Luke Walton i Kobe Bryant w przyjacielskim uścisku po jednym ze spotkań Lakers z Warriors

Teoretycznie więc jest idealnym kandydatem, który będzie dojrzewał wraz z drużyną. Nie mam wątpliwości co do tego, że ma ogromna wiedzę, sporo się nauczył i potrafi wyciągać odpowiednie wnioski i wie, co trzeba zrobić aby osiągnąć sukces. Pytanie tylko – czy będzie w stanie „samodzielnie” wpoić swoją filozofię gry do zespołu oraz czy nauczy tych młodych i gniewnych Jeziorowców gry w obronie? W obu tych przypadkach przydadzą mu się znakomici asystenci, którzy podobnie jak Kerrowi, pomogą w adaptacji na stanowisku trenera w NBA, a jeden z nich szczególnie dobrze znać się będzie na defensywie. Bez odpowiednich ludzi bowiem, trudno będzie mu odmienić drużynę złota i purpury.

Walton w przyszłym sezonie będzie najmłodszym aktywnym trenerem. Jego wiek i niedawne doświadczenie z występowania na parkietach w NBA w roli zawodnika, mają mu pomóc w nawiązaniu świetnych stosunków z D’Angelo Russellem, Juliusem Randle’em i pozostałymi młodymi Jeziorowcami, których Luke jest ogromnym fanem i uważa, że w przyszłości mogą być All-Starami. Jego zadaniem będzie także wprowadzenie nowoczesnej, odmiennej kultury od tej, którą reprezentowali 16-stokrotni mistrzowie NBA przez ostatnie lata.

Uważam, że mają kilku dobrych, młodych i utalentowanych zawodników. Oczywiście musisz w składzie mieć odpowiednią mieszankę takich zawodników, jak i weteranów, którzy nie tylko potrafią wygrywać ale także pomagać innym w rozwijaniu się. Jestem więc podekscytowany składem, który będę miał do dyspozycji.

No i oczywiście wielu zapewne liczy na to, że Luke zastosuje w Lakers tę samą strategię gry, którą stosują Warriors. I tak pewnie zresztą będzie. Nowy szkoleniowiec zespołu sam bowiem przyznał, że taki jest plan, a jeśli nie w pełni, to przynajmniej w zdecydowanej większości będzie bazował na schematach Golden State, a na parkiecie wreszcie zobaczymy więcej podań i łatwych punktów zdobywanych przez Russella i spółkę. No i oczywiście trójek z wypracowanych pozycji. Z kolei za to na pewno nie zobaczymy typowych trójkątów, w których miał okazję grać pod wodzą Phila Jacksona.

Nie sądzę, żeby trójkąty pasowały do graczy, jacy są w Lakers. Prawdopodobnie postaram się bardziej lub mniej zaadaptować styl gry i spacing, jaki prezentujemy tutaj (w Warriors), który ma w sobie pewne elementy trójkątów. Chodzi głównie o pewne podstawy – o nieustanny ruch na parkiecie i płynne przechodzenie z rozwiązania od A, do B itd. Ale ogólnie mówiąc, jest to jednak bardziej styl Golden State.

W każdym bądź razie gorszy od Byrona Scotta na pewno nie będzie (to jest po prostu niemożliwe). Walton dobrze zna rynek w Los Angeles, organizację, jej fanów, ich oczekiwania oraz historię. Chciał dostać pracę w Lakers, a Lakers chcieli właśnie jego. Udało mu się spełnić swoje marzenia, a Jeziorowcy wreszcie mają coś, czego nie mieli od bardzo dawna – nadzieję na lepsze jutro.

Tagi:

Skomentuj