Rozwój talentów priorytetem dla Lakers

Opublikowane przez , 5 listopada 2016 w Artykuły, Drużyna, 7 komentarzy

Od zaskakująco dobrych wyników w pierwszych sześciu spotkaniach Jeziorowcy rozpoczęli sezon 2016/17 – pierwszy od dwóch dekad bez Kobe’ego Bryanta w składzie. Sezon pełen niewiadomych, który jednak w porównaniu do poprzedniego powinien dawać fanom Lakers znacznie więcej radości z oglądania gry swych ulubieńców niż w ubiegłych latach, niezależnie od finalnego bilansu. Spowodowane jest to w głównej mierze zmianą podejścia włodarzy, którzy postanowili całkowicie postawić na zebraną w ostatnich trzech latach grupę młodych zawodników wybranych w drafcie i na niej starać się oprzeć przyszłość klubu. Emerytura Black Mamby oraz poprzednie niepowodzenia na rynku wolnych agentów z pewnością miały wpływ na czas podjęcia owej decyzji, która w mojej opinii wydaje się być jedyną właściwą, chociaż niekoniecznie w stu procentach popieram wszystkie szczegóły związane z jasnym postawieniem na rozwój D’Angelo Russella, Brandona Ingrama i pozostałych talentów, które udało się zebrać w Los Angeles.

Przede wszystkim wyraźnie widać, iż słynny już deadline Jima Bussa (dla przypomnienia – brak awansu do drugiej rundy PO na Zachodzie do sezonu 2016/17 ma spowodować utratę przez niego zarządzania sprawami koszykarskimi w organizacji) kompletnie nie miał wpływu na ruchy Los Angeles Lakers w ostatnich miesiącach. Mitch Kupchak nie starał się za wszelką cenę wzmocnić drużyny na teraz (kosztem przyszłości), wymieniając choćby 2 pick w obecnym drafcie na zawodnika, który z marszu miałby zostać liderem Lakers. Zamiast tego wybrano z dwójką Brandona Ingrama, który dołączył do Jeziorowców jako kolejny młody gracz, który po zaledwie jednym roku spędzonym w NCAA ma jeszcze przed sobą wiele nauki.

Warto też przyjrzeć się sytuacji związanej z zmianą trenera. Po emeryturze Kobe’ego włodarze mieli do wyboru trzy drogi. Mogli pozostawić na stanowisku Byrona Scotta, mogli zatrudnić doświadczonego szkoleniowca, bądź postawić na utalentowanego trenera. Zostawienie Byrona przez kolejny rok byłoby po prostu przyznaniem się do chęci tankowania przez kolejny sezon. Jednak już w przeszłości, gdy organizacja widziała, iż trener nie dogaduje się z najlepszym młodym talentem, po prostu go wymieniała – było tak w przypadku zarówno Paula Westheada (zastąpionego po konflikcie z Magic Johnsonem w 1981 roku przez Pata Rileya) jak i Dela Harrisa, którego wymieniono za czasów duetu Shaq-Kobe na Kurta Rambisa, zanim drużynę przejął Phil Jackson. Można powiedzieć więc, iż Buss i Kupchak wrócili tu do dawnych wzorców organizacji. Ja ukrywać nie będę – zwolnienie Byrona wielce mnie uradowało, gdyż prowadził Lakers w sposób fatalny pod każdym względem, a rozwój Russella był przez niego poważnie zagrożony. Wybór Waltona (bądź innego młodego coacha) nie był jednak oczywisty. Można było sięgnąć tu po bardziej uznanego trenera, rodzaju Thibodeau, Messiny czy Jeffa van Gundy’ego. Wydaje się jednak, iż choć pod pewnymi względami wybór takiego specjalisty od defensywy i bilansów podczas sezonu zasadniczego jak Thibodeau miałby dużo sensu, to niekoniecznie byłaby to najlepsza decyzja dla pakietu talentu jaki zgromadzono w Mieście Aniołów.

Luke Walton ma świetny kontakt z każdym zawodnikiem Lakers

Naprawdę zniechęceni konserwatywnym podejściem Byrona Scotta młodzi zawodnicy dostali się pod opiekę całkowitego przeciwieństwa Scotta – Luke’a Waltona. O ile nie chcę jeszcze poruszać zdolności trenerskich Waltona (choć nie tylko ja, ale zarówno eksperci, trenerzy jak i koszykarze NBA oceniają je bardzo wysoko), to pod względem charakteru wydaje się być stworzonym dla młodych Jeziorowców, którzy wyraźnie potrzebują nie coacha-zamordysty, ale szkoleniowca, z którym mogą zbudować przyjacielskie relacje, oczywiście opartych na wzajemnym szacunku.

Reakcja Jordana Clarksona, który miał biegać dookoła domu ze szczęścia po wyborze Luke’a Waltona mówi wiele. Podobnie jak wypowiedzi weterana Luola Denga, który wyraźnie wskazał, iż decyzja o wyborze Lakers była spowodowana osobą Waltona. Jak sytuacja Draymonda Greena, który znacznie lepiej niż z Kerrem dogadywał się z Waltonem. Jednakże to, że zawodnicy lubią swego coacha jest jedynie częścią sukcesu. Za znacznie większy uznać już można to co oglądaliśmy podczas całego preseason – D’Angelo Russella, który regularnie podbiegał do Waltona w celu uzyskania wskazówek dotyczących dalszej gry podczas spotkań, a także wypowiedzi młodych graczy, którzy przyznają, iż pod Waltonem złapali dodatkowego bakcyla do rozwoju i chcą ustawicznie analizować z nim swoje błędy, by poprawiać swą grę. Luke Walton w ich opinii jest trenerem-przyjacielem, którego po prostu nie chce się zawieść, a wydaje się to na obecną chwilą świetnym rozwiązaniem.

Poza zatrudnieniem nowego coacha Los Angeles Lakers zainwestowali podczas offseason całkiem znaczne środki na wzmocnieniu sztabu – zarówno trenerskiego, stricte odpowiedzialnego za rozwój graczy podczas treningów jak i w cenione w sportowym świecie nazwiska analityków od rozwoju koszykarskiego i analizy danych (Lorena Martin oraz Jae Kim). Włodarzom Jeziorowców w ostatnich latach zarzucano archaiczne i zbyt konserwatywne metody, więc cieszy iż postanowili wydać większe sumy pieniędzy na personel niezbędny w obecnej erze koszykówki. Dodatkowo znaczne wydatki na kolejnych trenerów od rozwoju (zarówno kondycyjnego jak i poszczególnych elementów koszykarskich) znów wskazują na drogę, którą obrano w Los Angeles.

Sztab szkoleniowy Lakers podczas krótkiej narady

Wreszcie na ruchy Lakers podczas tegorocznego offseason również należy spojrzeć głównie pod względem zamiaru pomocy w rozwoju swym młodym talentom. Podpisano czteroletnie umowy z Mozgovem (64 mln dolarów) i Dengiem (72 mln dolarów). Szczerze mówiąc długość tych kontraktów musi budzić obawy ze względu na dotychczasowe problemy zdrowotne i wiek obu zawodników. Osobiście uważam, iż Kupchak pospieszył się z oferowaniem tak wysokiej umowy w pierwszych minutach offseason, gdyż w mojej opinii można było wynegocjować znacznie lepsze warunki – niższą, a przede wszystkim niegwarantowaną przez aż cztery sezony umowę. Rosjanina w swej ekipie bardzo chciał mieć jednak Walton (oraz jego asystent Shaw, znający Mozgova z czasów swej pracy w Denver), a zarząd najwyraźniej postanowił spełnić życzenia swego sztabu. Timo znany jest z swego profesjonalizmu oraz bycia dobrą duszą szatni, co z pewnością miało wpływ na postawienie na niego zamiast przykładowych negocjacji z objawieniem playoffs Bismackiem Biyombo. Jeszcze bardziej myślenie o wpływie na młodzież widać przy zatrudnieniu Luola Denga. Pochodzący z Sudanu zawodnik miał całkiem udany sezon w Miami, jednakże większość czasu grał tam jako czwórka, więc dziwić może wydawanie takich pieniędzy na zawodnika na pozycje niskiego-wysokiego skrzydłowego, gdzie Lakers rozwijać zamierzają Ingrama, Randle’a i Nance’a Jr. Jednakże Deng ma opinię doskonałego pomocnika trenera w szatni i był wielkim wsparciem dla Jimmy’ego Butlera podczas jego rozwoju w Chicago. Przewodnia myśl przy podpisywaniu owych umów wydaje się więc oczywista. Kupchak i Buss robią wszystko, by warunki dla młodych koszykarzy Lakers były jak najlepsze.

Rozwój młodych zawodników to zawsze wielka niewiadoma w NBA. W ostatnich latach widać, iż nie da się osiągnąć sukcesu nie opierając się w głównej mierze na wybranych przez siebie w drafcie koszykarzach. Czy Lakers nagromadzili już wystarczającą liczbę talentu? Być może, wszakże zarówno Russell jak i Ingram to zdecydowanie potencjalni franchise playerzy. Pod znakiem zapytania stoi rozwój Randle’a, ale wciąż w Juliusie drzemie niewykorzystany potencjał, który jak mam nadzieję uwolni się w większym czy mniejszym stopniu pod okiem Waltona. Clarkson i Nance Jr. mają zadatki na zostanie idealnymi role-playerami i nie wolno zapominać o wybranym w drafcie Zubacu, którego zwykle powściągliwy Kupchak komplementował wyjątkowo gorąco. Pozostawienie w rosterze Metty World Peace’a również traktować można jako chęć maksymalizacji korzyści jakie młodzi Jeziorowcy mogą odnieść podczas wspólnych treningów z weteranem. Wreszcie Luke Walton wprost przyznał, iż Lakers mogą przegrać kilka spotkań, ze względu na skupienie się na prawidłowym rozwoju młodych graczy, co potwierdził już w drugim meczu sezonu przeciwko Utah Jazz, gdy w końcówce na boisku pozostawił grających delikatnie mówiąc nie najlepszy mecz Russella i Randle’a. Trzeba więc gorąco kibicować utalentowanym nadziejom Lakers i liczyć na to, że w pełni wykorzystają swój potencjał. To na nich całkowicie stawia organizacja, a choć nie wszystkie szczegóły ich plany muszą się podobać, to ogólna koncepcja wydaje się jak najbardziej słuszna. Jeziorowcy walczyć o zwycięstwa będą w każdym meczu i być może zaskoczą nas dobrym rezultatem, ale pamiętać należy, że priorytetem w tym sezonie nie jest wynik, a rozwój młodych graczy.

7 komentarzy

  1. fajnie się czyta, oby więcej artykułów było :)

    Pozdrawiam,

  2. DrJ

    Na Thibsa nie było żadnych szans już na starcie, bo w Minny dostał wręcz władzę absolutną. W LAL nie mógł na to liczyć.

    Przypomniałem sobie umowę Nasha czy ofertę maxa dla Dirka dwa lata temu, więc coraz mniej dziwią mnie te "świetne" umowy Denga i Moza.

  3. DrJ napisał(a):Przypomniałem sobie umowę Nasha czy ofertę maxa dla Dirka dwa lata temu, więc coraz mniej dziwią mnie te "świetne" umowy Denga i Moza.

    Zawsze będzie jakiś niedosyt. Umowy dla Denga i Mozgova jakby były ok 10-12 baniek rocznie lub były na max 3 lata byłoby o niebo lepiej. Ale jeśli prawdą jest, że obu bardzo mocno chciał sztab trenerski to trzeba to przełknąć. I na razie się bronią. Okres FA to dla Mitcha od dawna same porażki ale w trejdowaniu taki najgorszy nie jest. Może za rok, dwa jak młodzi okrzepną uda się zrobić jakąś ciekawą wymianę i jeśli Lakers będą wtedy na poziomie jakiego oczekujemy (na granicy PO) to jacyś lepsi FA do nas zawitają. Bo żeby podpisać kogoś dobrego to oprócz wolnej kasy ten wolny agent musi jeszcze chce podpisać :) Na razie ci najlepsi z Lakers podpisywać nie chcą bez względu na kasę. Patrząc na rozwój zespołu tylko w tym sezonie jest szansa, że podejście FA do podpisywania z Lakers szybko się zmieni. Oby.

  4. DrJ

    Wystarczyło dać im jak już te 2+1(TO) nawet z maksami. Nie byłoby wtedy tematu w ogóle. A tak, to nawet na amnestię nie ma co liczyć, bo ma jej nie być w nowym cba.

  5. Kobe Bryant swoim odejściem na emeryturę zakończył pewną erę w ,,Mieście Aniołów” jednocześnie zaczynając nową. Randle, Russell, Nance, Zubac i Ingram tworzą nowy zespół ,,Jeziorowców”. Młody, perspektywiczny i utalentowany zespół chcący zaistnieć w światowej koszykówce. Wsparci takimi zawodnikami jak World Peace, Deng, Mozgov, Williams, Black i Young winni nabrać doświadczenia i kiedyś miejmy nadzieję zdobyć mistrzostwo ligi. Oczywiście że Deng i Mozgov zostali przepłaceni i kontrakty na cztery sezon dla nich to za długo ale widocznie Kupchak ma względem nich jakieś plany. Jak na razie Luke Walton sprawdza się w roli trenera zaprowadził spokój w szatni gdzie mimo rywalizacji jest przyjaźń i widać radość z gry ,,Jeziorowców”.

  6. DrJ napisał(a):Wystarczyło dać im jak już te 2+1(TO) nawet z maksami. Nie byłoby wtedy tematu w ogóle. A tak, to nawet na amnestię nie ma co liczyć, bo ma jej nie być w nowym cba.

    No właśnie problem polega na tym, że Deng by prawdopodobnie takiej umowy nie podpisał. Miał podobne oferty i zdecydował się na Lakers m. in. przez Waltona. Trzeba to przeżyć i przeczekać.

Skomentuj