Roundtable: Pora na drugą część sezonu

Opublikowane przez , 16 lutego 2015 w Roundtable, 0 komentarzy

13 zwycięstw i 40 porażek – taki bilans Jeziorowcy zanotowali przed przerwą na All-Star Weekend. Bilans, który daje im przedostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej i czwarte od końca w całym NBA. Lakers przegrali sześć spotkań z rzędu i wygrali tylko jedno z ostatnich dziesięciu. Lepiej już jednak nie będzie. Jeżeli jeszcze miesiąc temu ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości co do tankowania (a było tak, o czym świadczą wyniki ankiety), tak chyba teraz nie widzi już innego wyjścia. Zespół z Los Angeles musi znaleźć się na dnie, żeby przynajmniej dał sobie większą szansę na lepszą przyszłość, wybierając utalentowanego zawodnika w drafcie. Co prawda to smutne i być może niektórym ciężko się pogodzić z faktem, że ich ulubiona drużyna już drugi sezon z rzędu okupuje dolną część tabeli, ale w tej chwili wszelkie emocje i ambicje trzeba odłożyć na bok. Zamiast tego należy się poważnie zastanowić nad tym, jakie działania powinien podjąć Mitch Kupchak jeszcze przed trade deadlinem. W ciągu tych kilku następnych dni na pewno usłyszymy wiele plotek odnośnie różnych wymian z udziałem koszykarzy złota i purpury. Jaką więc taktykę powinien obrać menedżer Lakers? Jak będzie wyglądała druga część sezonu zasadniczego, a właściwie jak powinna wyglądać? Na te i podobne pytania staraliśmy się odpowiedzieć w kolejnej edycji naszego roundtable, wraz z naszym nowym kolegą redakcyjnym – Janem Zwierzyńskim (link).

Czy Jeziorowcom uda się obronić swój pick w tym sezonie?

Karol Frankowski: Dobrze by było, ponieważ byłby to jedyny pozytywny aspekt z tego doszczętnie przegranego sezonu. Aby tak się stało Lakers nie mogą tylko liczyć na siebie (patrz notoryczne porażki), powinni także mieć odrobinę szczęścia w przypadku losowania. Czy tak się stanie ciężko jest powiedzieć, jednak na pewno zawodnicy Byrona Scotta robią wszystko aby znaleźć się w gronie najgorszych drużyn z tego sezonu pod względem bilansu zwycięstw do porażek. A przynajmniej tak to wygląda na papierze.

Jan Zwierzyński: Szanse są wielkie. Jeśli nikt nie wpadnie na pomysł polepszenia składu to w dolnej piątce zespół powinien się znaleźć bez problemu. Liczę na to, że w tym roku zawodnicy z wygasającymi umowami nie będą w końcówce sezonu wydzierać zwycięstw nikomu do szczęścia niepotrzebnych. Dotychczas wszystko przebiega zgodnie z planem, i to mimo wyrywkowych zwycięstw.

Krystian Wąsik: Nie dopuszczam do siebie innej myśli. Lakers musi się to udać. Ta ekipa jest słabsza niż rok temu, co widzimy właściwie każdego wieczoru. Choć przed rozpoczęciem sezonu chciałem obrać nieco inną drogę (czyt. walka o playoffs aby zachęcić wolnych agentów w lato), o tyle teraz nie widzę innego wyjścia. Rok temu można było mieć naprawdę spore wątpliwości odnośnie tego, czy Jeziorowcy znajdą się w trójce najgorszych drużyn, aby mieli jak największe pole do popisu podczas draftu. W obecnej sytuacji jednak uważam, że zachowanie picku nie powinno stanowić żadnego problemu i to bez względu na to, czy Byron Scott i jego zawodnicy tego chcą, czy nie. Brak talentu w tej ekipie po prostu robi swoje.

Mateusz Kikolski: Tak, mocno w to wierzę. Zespół jest po prostu słaby, bardzo słaby. Nie potrafię wskazać w tej chwili w lidze więcej niż dwóch drużyn słabszych kadrowo, a nawet z tym może być problem. Od jakiegoś czasu byłem za celową grą pod obronę wyboru w top 5, ale teraz – przy tylu urazach – uważam, że nawet bez celowego nastawienia na porażki, będą one dochodziły seryjnie. Powrót do gry podstawowych graczy Minnesoty dodatkowo wzmocni szansę na obronę wyboru. Jedno/dwa zwycięstwa na 10 spotkań, takim kluczem powinni iść Lakers do końca sezonu.

Czy Lakers powinni kogoś wymienić przed trade deadlinem i ewentualnie za kogo/co?

Karol Frankowski: Ciężko powiedzieć, bo przecież ten sezon jest już stracony. Jednakże pora już powoli myśleć o kolejnym i stąd też warto chyba zastanowić się nad jakąś sensowną wymianą. Moim typem jest Jordan Hill, który ma na przyszły rok opcję zespołu na 9 milionów. Jest chyba jedynym ciekawym zawodnikiem, na którego mogą być chętne inne drużyny. Można także spróbować oddać schodzące kontrakty Steve’a Nasha czy Jeremy’ego Lina, ale nie wiadomo czy byłyby teamy, które są nimi zainteresowane. Ogółem ciężko będzie kogoś pozyskać, bo Lakers nie mają za bardzo kogo oddać w zamian. Myślę, że Mitch Kuochak planuje poczekać do lata.

Jan Zwierzyński: Konstrukcja poszczególnych umów (opt-out Eda, wygasające umowy) w ekipie Lakers sprawia, iż poza Kobe’em i Randlem do ruszenia są wszyscy. Inna kwestia czy uda się dojść do porozumienia z resztą ekip NBA, gdyż wartość rynkowa poszczególnych graczy nie jest zbyt wielka. Jordan Hill, Ed Davis – może jakaś ekipa skusi się na wysokich do rotacji. Zainteresowanie Linem innych ekip raczej nie występuje, chociaż przykładowo Pistons potrzebują rezerwowego rozgrywającego. Nicka Younga pozostawiłbym w drużynie. Ewentualne oferty raczej nie będą na tyle ciekawe by wypuścić jedynego na chwilę obecną gracza, który swą grą potrafi pobudzić trybuny. Oczywiste jest, że Jeziorowcy powinny zbierać assety (wszelkie picki, ewentualnie jacyś młodzi rozwojowi gracze) i nie pakować się w żadne dłuższe umowy.

Czy Jordan Hill opuści wkrótce Lakers?

Krystian Wąsik: Tak – Jordana Hilla. Bardzo lubię gościa ale w obecnej sytuacji, nie widzę innego wyjścia. Lakers na 99% nie wykorzystają opcji w umowie Hilla, gdyż będą chcieli polować na grubsze ryby, a to oznacza że w lato najprawdopodobniej pożegnalibyśmy się z 27-letnim centrem. Nie ma więc sensu oddawać go za darmo. Z każdego picku (nawet w drugiej rundzie), czy młodego i perspektywicznego gracza bardzo bym się cieszył. Tym bardziej, że w ten sposób też, Mitch osłabiłby drużynę i zwiększył szanse na obronę picku. Chętnych na Jordana na pewno nie brakuje. Mam tylko nadzieję, że Kupchak nie myśli o tym, że w np. w pakiecie z Linem uda mu się wyciągnąć jakiegoś zawodnika z wyższej półki. Bo niestety ale tak to już nie działa…

Na wymianę z udziałem jakiegoś innego gracza raczej bym nie liczył. Hill ma bowiem największą wartość i zresztą od dawna jest łączony z różnymi zespołami. Chociaż przecież rok temu też nic nie mówiło się o Steve’ie Blake’u, a tu nagle ogłoszono trade z Golden State Warriors. Także zobaczymy.

Mateusz Kikolski: Faworytem do wymiany jest Jordan Hill. Kierunek, w którym podąża zespół w tym sezonie jest jasny – nikt już chyba nie ma co do tego wątpliwości. Jordan jest w tej chwili zbędny, a jego umowa najprawdopodobniej nie zostanie przedłużona na obecnych zasadach. Hill daje dobry poziom na tablicach, przydałby się kilku zespołom przed playoffs. Problemem jest określenie jego wartości, ale Lakers powinni się cieszyć nawet z wyboru na koniec pierwszej rundy lub jakiegoś gracza na debiutanckiej umowie w zamian.

Pozostali zawodnicy nie reprezentują ze sobą nic, żeby otrzymać w zamian jakąkolwiek ofertę bez dopłacania ze strony Mitcha Kupchaka. Po prostu muszą dograć sezon do końca. Mam tylko nadzieję, że zarządowi nie przyjdzie do głowy handlowanie pozostałością z naszego wyboru w drafcie (czyli ewentualnym top 5) lub pickiem Rockets.

W związku z obecną sytuacją kadrową, kogo byś wystawił do pierwszej piątki i dlaczego?

Karol Frankowski: Obecna sytuacja kadrowa nie napawa optymizmem. Dość powiedzieć, że przed sezonem z gry wypadli Nash i Randle, później Jeziorowcy stracili jeszcze Henry’ego, a na końcu wypadł nawet Kobe. Na dodatek jeszcze jakby tego było mało na jakiś czas niedostępni będą Hill i Price. Moim zdaniem piątka powinna pozostać bez zmian, ponieważ Lakers nie zależy już na zwycięstwach. Byron Scott wystawiając do pierwszego składu Clarksona, Blacka i Kelly’ego chce ogrywać tych młodych i perspektywicznych graczy, dlatego też uważam, że jest to dobra decyzja. Jedyną zmianę jakiej bym dokonał to przesunięcie Tarika Blacka na pozycję centra, a w miejsce Roberta Sacre umieścił Eda Davisa lub Carlosa Boozera.

Jan Zwierzyński: Podoba mi się obecne zestawienie z Kellym i Clarksonem w pierwszej piątce. Wiele zależy od ewentualnych wymian, ale na pewno pozostawiłbym wyżej wymieniony duet w starting 5. Wydają się oni być najbardziej perspektywiczni ze zdrowych graczy i można zatrzymać ich za niską cenę – niech się więc ogrywają. Jednocześnie starałbym się ograniczyć minuty Boozera, Younga czy Lina, aby zminimalizować szanse na ewentualne zwycięstwa. Clarkson-Ellington-Kelly-Black-Sacre, czyli wyjściowa piątka, na którą obecnie stawia Scott jak najbardziej mi odpowiada

Krystian Wąsik: Kiedy miałem okazję relacjonować spotkanie z San Antonio Spurs z 23 stycznia, to już wtedy napisałem na Twitterze, że Byron Scott wywiesza chyba białą flagę i tankuje. Jego pierwsza piątka była i jest bowiem strasznie słaba i nieograna na parkietach NBA. Nie ma w tym jednak nic złego. Po wypadnięciu z walki o playoffs, Scott powinien postawić na młodych graczy i zobaczyć, czy coś może z nich być. Bardzo dobrze więc, że swoje minuty dostają Clarkson, Black, a także Kelly. Oni mają największe szanse na znalezienie się w rotacji zespołu za rok, więc powinni się rozwijać (chociaż wolałbym aby Kelly grał jako czwórka). Ogólnie więc widziałbym to tak: Clarkson-Ellington-Johnsona-Kelly-Black. Wayne oraz Wes znaleźli się w tej piątce tylko dlatego, że ktoś musi zapchać te dwie pozycje i prawdę mówiąc, nie widzę w ich w złocie i purpurze w kolejnych rozgrywkach.

Mateusz Kikolski: Clarkson-Ellington-Johnson-Kelly-Davis. Trzeba stawiać na graczy, którzy mają szansę zostać w zespole na przyszły sezon. Oczywiście, ciężko tak określić Ellingtona lub Wesa, ale ktoś musi grać. Podstawą powinno być ogrywanie Clarksona i sprawdzanie pozostałych młodych graczy, bez wywierania presji na wyniki.

Byron Scott w obecnej sytuacji powinien postawić na młodych i perspektywicznych graczy Lakers

Jak kolejna ciężka kontuzja Bryanta, wpłynie na jego dalszą karierę?

Karol Frankowski: Nie da się ukryć, że Kobe ma już swoje lata. W przyszłym sezonie wróci mając skończone 37 lat na karku i po trzeciej z rzędu kontuzji, kończącą jego sezon. A to na pewno nie wpłynie zbyt dobrze na jego fizyczność. Motoryka z dawnych lat to już tylko marzenie, ale z pewnością Bryant posiada jeszcze całą gamę zagrań, do których nie trzeba wcale wysoko skakać czy szybko biegać. Jego znakomita praca nóg czy opanowane do perfekcji rzuty z odchylenia z całą pewnością pozwolą mu zdobywać punkty. Byle tylko jeszcze chciał grać zespołowo jak to mu się zdarzało niekiedy w tym sezonie, kiedy notował triple-double czy bił rekord asyst. Jeśli chodzi o obronę to pozostaje mu chyba tylko przebijanie się na zasłonach do strzelców, bo jeden na jeden nie jest w stanie już zatrzymać dużo młodszych graczy na pozycji numer dwa.

Jan Zwierzyński: Kobe już po sezonie 2012/13 niestety nie jest tym samym zawodnikiem co wcześniej. Z pewnością wykluczająca go na tak długi okres kontuzja uderzy w jego indywidualne statystyki historyczne, ale nie powinna znacząco obniżyć jego poziomu gry sprzed urazu. Mimo to przykro pisać znaną przez wszystkich prawdę ale wokół Bryanta jako pierwszej opcji contendera zbudować się już nie da.

Krystian Wąsik: To nie jest aż tak poważna kontuzja jak zerwanie Achillesa, więc sam uraz aż tak bardzo mnie nie przeraża. No może zastanawiam się tylko nad tym, jak wpłynie on na skuteczność Bryanta. W sezonie 2014/15 Kobe trafiał bowiem zaledwie 37.3% swoich rzutów. Czy więc może być gorzej? Obawiam się, że tak ale te obawy zostawię na później. Ogólnie jednak w tym wszystkim najgorsza nie jest sama kontuzja ale fakt, że to już trzeci rok z rzędu, w którym Kobe musiał udać się na wcześniejszy odpoczynek. Od momentu zerwania Achillesa, lidera Lakers prześladuje pech. Wszyscy dobrze wiemy, że MVP z 2008 roku jest w stanie grać z każdym drobniejszym urazem ale tych ostatnich kontuzji, nie jest w stanie pokonać. Zastanawiam się wiec, czy Kobe jeszcze będzie w ogóle w stanie dograć kolejny sezon do końca? Czy jednak na pewnym etapie rozgrywek znów przydarzy mu się uraz podobny do tych ostatnich?

Mateusz Kikolski: Uważam, że obecna kontuzja nie jest na tyle poważna, żeby Kobe prezentował poziom gorszy od tegorocznego. I właśnie podobnej gry z jego strony spodziewam się za rok. Plusem jest to, że w tej chwili może dbać o kondycję, ponieważ kontuzja nie jest tak poważna, jak poprzednie, i nie zmusza go do usztywnienia nóg. Każdy widzi problemy z ukrywaniem Bryanta w obronie, więc podstawą będzie otoczenie go mocnymi obrońcami, ale sama gra z jego strony nie powinna ulec zmianie. Oczywiście dojdzie kolejny rok, co w tym wieku może oznaczać nagły regres bez wyraźnego powodu, ale liczę na grę Bryanta podobną do tegorocznej i cieszenie się z każdego kolejnego meczu, w jakim będę go mógł zobaczyć przed końcem kariery.

Skomentuj