Roundtable: Nowi Jeziorowcy – nowe pytania

Opublikowane przez , 2 listopada 2014 w Roundtable, 31 komentarzy

Za nami pierwsze cztery mecze sezonu zasadniczego. Niestety Los Angeles Lakers przegrali je wszystkie i obecnie zajmują 15 miejsce w Konferencji Zachodniej. To był jednak bardzo trudny początek sezonu. Jeziorowcy grali z drużynami, które w zeszłym sezonie awansowały do rozgrywek posezonowych i które mają stabilny, poukładany oraz mocny skład. Do tego Kobe Bryant i spółka właściwie nie mogli pozwolić sobie na odpoczynek, gdyż czekały ich dwa back-to-backi w przeciągu pięciu dni. Niepokojący nie jest jednak fakt, że podopieczni Byrona Scotta rozpoczęli swoją nową przygodę z bilansem 0-4 ale styl, w jakim odnieśli te wszystkie porażki. Różnica zdobywanych i traconych przez 16 – krotnych mistrzów ligi punktów, wynosi aż 17 oczek. Ich obrona jest najgorsza w NBA – DRTg na poziomie 122.5 punktów na 100 posiadań mówi sam za siebie (jest on słabszy o 8.7 oczek od przedostatniej defensywy, która należy do Utah Jazz). Atak z kolei jest nudny i przewidywalny, a brak trójek daje się wszystkim we znaki. Do tego z gry na cały sezon wypadł Julius Randle – zawodnik, który miał być jednym z jasnych punktów tego zespołu w tym sezonie. Jak więc to wszystko będzie wyglądało w dalszej części rozgrywek? Czy Byronowi uda się wyciągnąć ten zespół z dołka? Czy Lakers jakimś cudem awansują do playoffs, a Randle wróci za rok silniejszy i lepszy? Na te i podobne pytania staraliśmy się odpowiedzieć w kolejnej edycji naszego roundtable.

Jak Byron Scott poradzi sobie na stanowisku szkoleniowca zespołu?

Karol Frankowski: Pierwsze mecze sezonu zasadniczego nie zwiastują niczego dobrego. Lakers grają fatalnie w obronie, co było głownym zarzutem zwolnienia Scotta z jego poprzedniej drużyny Cleveland Cavaliers. To był także główny problem Jeziorowców w poprzednich latach kiedy to dziurawa obrona powodowała liczne porażki. Scott to świetny fachowiec co udowodnił prowadząc Nets czy Hornets, z którymi osiągał znakomite wyniki (Finały NBA oraz półfinał Zachodu). Jednakże czy będzie w stanie dźwignąć z kolan Lakers? Tego nie jestem pewien. Więcej będziemy wiedzieć, kiedy do gry wrócą kontuzjowani gracze, a Lakers będą mieli więcej odpoczynku. Wtedy przekonamy się jak potrafi działać pod wielką presją nowy trener Jeziorowców.

Krystian Wąsik: Zaryzykuję tutaj stwierdzenie, że gorzej niż Mike D’Antoni. Na razie Scott, oprócz oldschoolowego podejścia do tego sportu, nie wniósł nic specjalnego. Defensywa, mimo jej nieustannego trenowania, wygląda fatalnie, a atak zespołu jeszcze gorzej. Za dużo izolacji, za mało swobody i zbyt duży ciężar gry spoczywa na Kobe Bryancie. Jak na razie więc Byron, mimo licznych zapowiedzi o tym jacy będą koszykarze złota i purpury, jakie błędy popełniał jego poprzednik, nie spisuje się lepiej niż znienawidzony w Los Angeles Mike. Mając do tego na uwadze skład Jeziorowców, wątpię aby był w stanie wykonać krok do przodu z tą organizacją w tym sezonie. Przyznam, że na razie jestem trochę rozczarowany jego osobą, gdyż do dyspozycji miał cały obóz przygotowawczy, a gra Lakers wygląda tak, jakby dopiero co przejął tę drużynę.

Mateusz Kikolski: Uważam, że dobrze, ale najważniejsze, żeby dostał czas. Skład jest słaby, więc ciężko będzie osiągnąć pozytywny rezultat w tym roku. Jednak Scott dobrze współpracuje z młodymi graczami, co przy odmładzanym składzie Lakers powinno zaprocentować w przyszłości.

Który z nowo pozyskanych zawodników, okaże się być największym wzmocnieniem?

Karol Frankowski: Chciałbym żeby to był Jeremy Lin, ponieważ luka na pozycji rozgrywającego z roku na rok się tylko powiększa. Kolejne próby powrotu do zdrowia Steve’a Nasha okazują się nieudane. Byron Scott planował uczynić z Kanadyjczyka startera, ale Nash doznał kolejnego urazu dźwigając bagaże. Wygląda więc na to, że to właśnie Lin będzie graczem pierwszej piątki. Nie spodziewajmy się jednakże drugiego Linsanity ani tego typu rzeczy, bo Jeremy to solidny gracz, ale nie materiał na super gwiazdę. Choć na pewno w ostatnim roku kontraktu będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony i tego się powinniśmy trzymać.

Krystian Wąsik: Ed Davis. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Od początku swojego pobytu w Los Angeles gra na stałym, równym poziomie. W przeciwieństwie do innych graczy, można na niego liczyć każdej nocy. Świetnie kończy akcje pick & roll, zbiera piłki na obu tablicach, a do tego ma znakomite wyczucie co do bloków. Patrząc też na grę Carlosa Boozera, nierówną formę Jeremy’ego Lina czy brak formy Wayne’a Ellingtona, nie widzę innego kandydata do zgarnięcia „naszego tytułu” największego wzmocnienia.

Mateusz Kikolski: Ed Davis. Lakers mają widoczne braki pod koszem, a Davis jest graczem, który może wypłynąć, jak kilka lat temu Jordan Hill. Ma jednak warunki, żeby być ważniejszym graczem od naszego podstawowego środkowego. Moim zdaniem, jeśli nikt nie zostanie pozyskany w transferze, w trakcie sezonu stanie się najlepszym podkoszowym Jeziorowców. Liczę, że po sezonie zostanie na dłużej.

Czy Ed Davis będzie miał ogromyn wpływ na grę Lakers?

Czy tak zbudowana drużyna ma szansę na awans do playoffs?

Karol Frankowski: Zachód jest naprawdę mocny, znacznie silniejszy niż Wschód. Jeśli Lakers byliby w drugiej Konferencji z takim składem mogliby zdecydowanie powalczyć o czołową ósemkę, jednakże wobec obecnej sytuacji ciężko jest tego się spodziewać. Lakers są w okresie przebudowy, a w tegoroczne lato nie udało się pozyskać żadnej super gwiazdy. Z pewnością Mitch Kupchak będzie próbował zakontraktować wielkie nazwiska za rok, dlatego też zbliżające się rozgrywki wypada chyba spisać na straty. Tym bardziej, że przyszłoroczny wybór w drafcie mamy zastrzeżony jedynie w top 5, w innym wypadku trafi on do Phoenix. Tak, Lakers znowu będą tankować, ale zrobią to w mniej haniebnym stylu niż Sixers.

Krystian Wąsik: Nie, raczej nie i myślę, że było to widać w tych pierwszych meczach sezonu zasadniczego. Oczywiście tak jak pisałem, Lakers powinni spróbować za wszelką cenę awansować do playoffs, aby pokazać się z jak najlepszej strony wolnym agentom ale raczej ta sztuka im się nie uda. Zawodnicy z Miasta Aniołów są po prostu za słabi na to w piekielnie mocnej Konferencji Zachodniej, a do tego stracili na cały rok Juliusa Randle’a – gracza, który moim zdaniem w drugiej części sezonu mógłby zrobić różnicę. Ponadto uważam również, że nie uda im się wylosować picku w pierwszej piątce. No chyba że kolejną kontuzję złapałby Kobe Bryant. W przeciwnym wypadku jednak, spodziewam się co najwyżej 13 miejsca na Zachodzie i 7-8 od końca w lidze.

Mateusz Kikolski: Nie ma żadnych. Słaby start sezonu tylko to potwierdza. Skład w obecnej postaci jest zbyt słaby, żeby nawiązać jakąkolwiek walkę o PO. Nie ma też klocków, za które można pozyskać gracza, który z miejsca wpłynie mocno na cały zespół. Początek sezonu potwierdza to, o czym myślałem po podpisaniu kontraktów – Lakers powinni skupić się przede wszystkim na obronie picku w drafcie, który może trafić do Suns.

Jak przewidujesz rozwój Randle’a i Clarksona?

Karol Frankowski: Julius Randle to nieoszlifowany diament. Oglądałem wiele jego spotkań w barwach Kentucky, gdzie był prawdziwą bestią pod koszem. Razem z kolegami z uniwersytetu dotarł aż do wielkiego finału. Tam niestety musiał uznać wyższość ekipy z Connecticut. Randle jedynie w finale nie zaliczył double-double i trzeba przyznać, że jego notowania po March Madness zdecydowanie poszły w górę. Czy od początku sezonu w NBA pokażę swoją wartość ciężko stwierdzić, ponieważ prawdopodobnie będzie wchodził z ławki. Jednakże nie mam wątpliwości, że w niedalekiej przyszłości pokaże, iż ten pick w drafcie to był strzałem w dziesiątkę.

Co do Clarksona to mam mieszane uczucia. Nie śledziłem tak dokładnie jego kariery uniwersyteckiej. Jednakże rok przerwy jaki musiał zaliczyć po transferze międzyuczelnianym z pewnością nie wpłynał dobrze na jego rozwój. Sztab Lakers bardzo zabiegał o jego pozyskanie, dlatego muszą w nim widzieć spory potencjał. Ja nie jestem do końca do niego przekonany, gdyż jest to bardziej shooting guard aniżeli rozgrywający, którego chce z niego zrobić Byron Scott. Nie sądze też iż dowiemy się więcej o Jordanie po pierwszych spotkaniach sezonu, bowiem obecnie ma pewne problemy z mięśniem łydki. Czy będzie to więc draftowy steal przekonamy się dopiero za jakiś czas.

Edit: Wielka szkoda, że kontuzja wykluczyła z gry do końca sezonu Randle’a, gdyż spowolni to rozwój tego gracza. Lakers bardzo liczyli na niego, wybierając go w drafcie, a jak wiadomo powroty do wysokiej dyspozycji po takim urazie to nie jest prosta rzecz. Miejmy nadzieję, że Julius wróci silniejszy i jeszcze bardziej zdeterminowany by osiągnąć sukces. Życzę mu przede wszystkim powrotu do zdrowia, bo to dla niego w tej chwili zdecydowanie najważniejsze.

Kontuzja Randle'a na pewno zmniejszyła szanse Lakers na awans do playoffs

Krystian Wąsik: Julius Randle prawdopodobnie rozwinie się tak, jakbyśmy wszyscy tego chcieli i w przyszłości będzie gwiazdą ale niestety z powodu kontuzji nastąpi to nieco później. Cały proces jego rozwoju przesuwa się bowiem o jeden rok. Jest to wielki cios dla Lakers i dla samego 19 – latka, który w tym sezonie miał na spokojnie, bez żadnej presji uczyć się na swoich błędach i przy dobrych wiatrach, w kolejnym roku być mocnym punktem ekipy z Kalifornii. Tak niestety będziemy musieli z tym wszystkim poczekać jeszcze 12 miesięcy. Myślę jednak, tak samo zresztą jak i lekarze, że Randle wróci silny i z pomocą Black Mamby, odzyska sprawność fizyczną i spełni pokładane w nim nadzieje.

Jordan Clarkson bardzo mi się podoba. Przede wszystkim jego pewność siebie i agresywność. Jego statystyki na razie nie imponują (tylko 4.5 punktów zdobywanych w każdym meczu na 28% skuteczności) ale myślę, że wpływ na to ma również chaotyczna i niepewna ofensywa całego zespołu. Nie wiem jednak, czy na siłę powinno próbować się robić z niego rozgrywającego. Moim zdaniem, Clarkson najlepiej spisuje się jako scoring point guard, tak samo jak Reggie Jackson, D.J. Augustin, czy Louis Williams. Wydaje mi się więc, że on nie będzie miał wpływu na całą grę drużyny ale co noc, może dać od siebie 10 punktów, kilka udanych penetracji pod kosz i niezły defens. A to powinno w zupełności wystarczyć do tego, aby nazywać go solidnym zawodnikiem. Na razie jednak musi ciężko pracować oraz dostawać minuty w każdym meczu.

Mateusz Kikolski: Niestety, Randle wypadł prawdopodobnie aż do przyszłego sezonu, co zastopuje jego rozwój o rok. Dla tak młodego gracza nie jest to dobra sytuacja, jednak jego aktualne umiejętności i charakter pozwalają sądzić, że wyrośnie na jedną z czołowych „czwórek” NBA.

Clarksona z kolei ciężko ocenić. Ma on swoje plusy, ale także dużo braków. Na ten moment może skończyć tak, jak Darius Morris, a może też utrzymać się w lidze jako pożyteczny role-player. Wszystko jest w jego rękach, jednak musi ciężko pracować, aby otrzymywać regularne minuty gry.

31 komentarzy

  1. DrJ

    Ciężko powiedzieć jak poradzi sobie Scott, bo o jego pracy z Nets czy ekipą CP3 nie trzeba przypominać,ale te jego teksty o trójkach są co najmniej niepoważne. Nie dość,że nie rzucamy trójek, to także ich nie bronimy. Zresztą trudno się temu dziwić,bo w rosterze brakuje choćby jednego bardzo dobrego obrońcy. Jeden przyzwoity- Ed Davis. Ciężko zatem było się spodziewać,że defensywa się polepszy przy takim składzie personalnym,a DRTg 122.5/100 mówi sam za siebie. Ta organizacja jest w kryzysie od 2010 roku i wciąż kibice łudzą się,że magiczna ręka Kupchaka zmieni nas w kontendera w błyskawicznym tempie.

    Atak jest nudny i przewidywalny,ale to nie tylko wina Scotta. Problemem jest i sam Bryant, który izolacje i midrange game ma we krwi (notabene gra na najniższym FG% w karierze (.412), z nim na parkiecie drużyna traci 130.1pkt/100 posiadań, NetRtg na poziomie -31). On się już nie zmieni. Nadal będzie forsował te rzuty i albo będzie on fire (jak w 3q z GSW), albo będzie to wyglądało tak

    a nasza defensywa tak:

    phpBB [media]

    ps. nie zgadzam się z kol.Karolem,że na wschodzie Lakers walczyliby o PlayOffs. Cavs, Bulls, Heat, ATL, Toronto, Wizards, Hornets, Nets, Pistons-są lepsze od nas. Dochodzą do tego Knicks, na razie zdziesiątkowani Pacers i odradzający się Boston.

    Przebudowa?Dając 48 milionów 36-latkowi nie robi się przebudowy. To tez jest alert dla wolnych agentów, którzy dostali jasny sygnał: przez dwa lata rządzi w LAL wciąż jeden człowiek-Kobe Bryant.

    ps2. uwielbiam to tankowanie pod przykryciem Lakers( "Kobe nie zgodzi się na tankowanie", "nie z tym składem i trenerem" itd). 76ers przynajmniej nie ukrywają tego. Jak to ujął Maciek Kwiatkowski na szóstymgraczu: "Lakers muszą myśleć o dalszej przebudowie, dlatego bardzo przyda im się kolejny wysoki pick w drafcie. Problem jednak polega na tym, że wytransferowali go do Suns za Nasha i jest on chroniony jedynie w top-5 w 2015 roku. Tym bardziej mają interes w tym, żeby znaleźć się na samym dnie i zachować ten wybór…". Naprawdę nie będzie łez,gdy Lakers skończą z 14. czy 15. bilansem na Zachodzie. Grunt,żeby KB był zdrowy, bo ludzie wciąż przychodzą dla niego do Staples Center.

  2. Nie rozumiem, dlaczego czepiacie się słabości naszej obrony… ale kim on ma ją zrobić? W piątce nie ma nawet trzech dobrych obrońców, na ławce nie lepiej. Mamy szrot w składzie, łapankę, nie ma z czego tworzyć. Módlmy się o nasz pick w top 5 i pick Rockets koło #20 i starajmy się atakować FA w przyszłe lato. W tym sezonie pozytywów będzie mało, a po kontuzji Randle największym będą prawdopodobnie tylko zdobycze punktowe Kobe. Plus fajna gra Eda, na co mocno liczę.

    DrJ – pisz więcej ;)

  3. Właśnie Ed ma PO ? Jak tak to szkoda jakbyśmy go mieli stracić po sezonie. Na prawdę gość świetny i bardzo pożyteczny. Chciałbym go na dłużej w LAL.

  4. DrJ napisał(a):Atak jest nudny i przewidywalny,ale to nie tylko wina Scotta. Problemem jest i sam Bryant, który izolacje i midrange game ma we krwi (notabene gra na najniższym FG% w karierze (.412), z nim na parkiecie drużyna traci 130.1pkt/100 posiadań, NetRtg na poziomie -31). On się już nie zmieni. Nadal będzie forsował te rzuty i albo będzie on fire (jak w 3q z GSW), albo będzie to wyglądało tak

    a nasza defensywa tak:

    phpBB [media]

    .

    Tak, niestety obecność Bryanta swoje robi… Tylko mi się wydaje, że to też po części wina Scotta, który się temu nie potrafi przeciwstawić i który nie chce zajść za skórę Bryantowi. MDA się postawił, chciał zmienić styl Lakers i grę Kobe’ego i się skończyło na tym, że wkurzył Bryanta. Scott więc woli mieć po swojej stronie Bryanta, niż mu powiedzieć aby nie domagał się piłki za każdym razem.

    DrJ napisał(a):Przebudowa?Dając 48 milionów 36-latkowi nie robi się przebudowy. To tez jest alert dla wolnych agentów, którzy dostali jasny sygnał: przez dwa lata rządzi w LAL wciąż jeden człowiek-Kobe Bryant.

    Z tym, że jest to sygnał dla FA to możesz mieć racje… Całkiem dobry punkt.

    DrJ napisał(a):ps2. uwielbiam to tankowanie pod przykryciem Lakers( "Kobe nie zgodzi się na tankowanie", "nie z tym składem i trenerem" itd). 76ers przynajmniej nie ukrywają tego. Jak to ujął Maciek Kwiatkowski na szóstymgraczu: "Lakers muszą myśleć o dalszej przebudowie, dlatego bardzo przyda im się kolejny wysoki pick w drafcie. Problem jednak polega na tym, że wytransferowali go do Suns za Nasha i jest on chroniony jedynie w top-5 w 2015 roku. Tym bardziej mają interes w tym, żeby znaleźć się na samym dnie i zachować ten wybór…". Naprawdę nie będzie łez,gdy Lakers skończą z 14. czy 15. bilansem na Zachodzie. Grunt,żeby KB był zdrowy, bo ludzie wciąż przychodzą dla niego do Staples Center.

    Dla mnie problem leży w tym, że rok temu graliśmy już taką kaszanę, tak nisko upadliśmy, a i tak nie udało nam się być w top5. Dlatego ja sceptycznie podchodzę do obrony picku. Wschód będzie bardzo trudno pokonać w tej rywalizacji…

    matek napisał(a):Nie rozumiem, dlaczego czepiacie się słabości naszej obrony… ale kim on ma ją zrobić? W piątce nie ma nawet trzech dobrych obrońców, na ławce nie lepiej. Mamy szrot w składzie, łapankę, nie ma z czego tworzyć. Módlmy się o nasz pick w top 5 i pick Rockets koło #20 i starajmy się atakować FA w przyszłe lato. W tym sezonie pozytywów będzie mało, a po kontuzji Randle największym będą prawdopodobnie tylko zdobycze punktowe Kobe. Plus fajna gra Eda, na co mocno liczę.
    matek napisał(a):DrJ – pisz więcej ;)

    Już mu to kiedyś mówiłem ale widocznie nie ma tyle czasu ;)

    Rok temu LAL też nie mieli nawet trzech dobrych obrońców, a jakoś po pierwszym miesiącu gry byli około 15 obroną w lidze. Cudów nie wymagam od Scotta ale skoro niby taki nacisk kładzie na defensywę, to LAL nie mają prawa być aż tak fatalni w tym defensie. Przecież między nimi a Jazz jest przepaść…

    Btw. Czym zainteresujemy FA za rok? IMO nawet jeśli mielibyśmy nasz pick, to dwóch potencjalnie dobrych i młodych zawodników + Kobe (i jego umowa) to jednak będzie za mało. Gwiazdy chcą wygrywać tu i teraz, a widząc, że Lakers są w dołku, nie będą chcieli tracić kolejnych 2-3 lat.

    EDIT:

    szymken napisał(a):Właśnie Ed ma PO ? Jak tak to szkoda jakbyśmy go mieli stracić po sezonie. Na prawdę gość świetny i bardzo pożyteczny. Chciałbym go na dłużej w LAL.

    Tak ma PO ale jak tak dalej będzie grał, to na 100% z niej nie skorzysta. Ale niewykluczone, że zostanie w LAL, tylko że za większą kasę.

    Ja to się modlę o to, aby Hill utrzymał formę i udało nam się go wytrejdować w lutym. To IMO nasz jedyny asset teraz.

  5. DrJ

    matek

    Bardzo bym chciał,ale na razie ogromny brak czasu mi na to nie pozwala, a nie chcę zaczynać czegoś, czemu nie mógłbym poświęcić tyle czasu, ile bym chciał. Oczywiście po to,aby dorównać wysokiemu poziomowi publikacji na Lakersland :)

    4 mecze to oczywiście niewielka próbka do oceny, a i terminarz mamy zabójczy, ale na chwilę obecną jesteśmy na ostatnim miejscu pod względem defensive efficiency, a 29.drużyna wyprzedza nas aż o 10 punktów.

    Przykro się ogląda mecze Lakers w ostatnich latach, można dyskutować o pieniądzach Bryanta i jego wpływie na drużynę, ale osobiście intryguje mnie coś innego- strategia tej organizacji. Oczywiście,że veto zrobiło swoje, ale później przehandlowano wybory za Nasha, postawiono na Princeton offense, później chcieli grać szybko z dwoma wysokimi, a teraz zatrudniono zamordystę, który trójki postanowił wysłać w kosmos. Ze skrajności w skrajność. Brakuje mi tu pomysłu i stabilizacji.

    Co do wolnych agentów…Można (i pewnie tak będzie) skupiać się na gorących nazwiskach, jak Kawhi czy Gasol, ale tak jak Krystian powiedział-może być ciężko ich zachęcić, a na pewno trzeba będzie przepłacać. Wolałbym się skupić natomiast na realnych szansach, jak np. Draymond Green. Stretch-4, którego chciałby mieć każdy trener w składzie i może załatać każdą dziurę na parkiecie.

    ps. bardzo fajny roundtable, oby więcej takich

  6. W Leonarda czy Butlera osobiście nie wierzę (chociaż Jimmiego bym baaardzo chciał, o Leo nie wspominając) . Tak samo mam z Gasolem. Prędzej jakiś Asik byłby w zasięgu, chociaż to zależy czy NOP będą mieć hajs . I tu też trzeba będzie słono zapłacić bo po tym sezonie z Davisem będzie chciał dużo. A tak poza tym nie ma jakichś nazwisk wielkich. Jest kilka ciekawych jak wspomniany Green czy np. Shumpert.I jeszcze jedno nazwisko które mnie interesuje mianowicie Monroe, będzie FA, tylko nie jest to rim protector jaki by nam się przydał.

  7. W relacji Scott-Kobe musimy też wziąć po uwagę to, że oni są kumplami, grali kiedyś razem. To zawsze rzutuje na współpracę.

  8. Akurat przyszły rok jeśli chodzi o FA może przynieść wiele korzyści, w końcu na liście znajdą się tacy gracze jak Paul Millsap, Jeff Green, Rajon Rondo, Andrei Kirilenko, Brook Lopez, Monta Ellis, Arron Afflalo, Greg Monroe, Roy Hibbert, DeAndre Jordan, Marc Gasol, Luol Deng, Thaddeus Young, Omer Asik, Goran Dragić, LaMarcus Aldridge czy Rudy Gay. Jak widać lista topowych free-agents jest dostępna, a jeśli dobrze to zostanie rozegrane, to może przyjść nawet kilku z nich. Wiadomo, wszystko zależy od tego jak się spiszą w tym sezonie, ale myślę, że wyciągnięcie pakietu np. Rondo + Millsap/Aldridge/Young + Asik/Hibbert/Monroe/Jordan + Green/Afflalo/Dragić/Gay jest możliwe. Wszystko zależy od Kupchaka i tego jak to rozegra. Pamiętajmy, że ostatnio udało mu się ściągnąć Nasha i Howarda oraz pozbyć Bynuma, także wszystko jest możliwe, no bo kto by nie chciał grać dla Lakers? Tym bardziej, że Kobe nie będzie już forsować tempa, tylko skupi się na zdobywaniu punków, a obronę, prowadzenie piłki, etc. może zostawić komu innemu? Jestem pewien, że Mitch ściągnie minimum dwóch z listy wyżej wymienionych graczy i po cichu mam nadzieję, że będą to Aldridge i Deng, gdyż trzeba załatać luki na tych pozycjach.

    Btw. po cichu liczę też na zatrudnienie Earla Clarka :)

  9. Ostatnio to się nic nie udało. A Nash za taką cenę to żaden sukces, to totalna kompromitacja Mitcha.

    Huh, nie wiem jak źle trzeba życzyć swojej drużynie, żeby chcieć podpisania przez nią Jeffa Greena, Afflalo, Ellisa, Denga, Rondo lub AK, jako topowych FA. Poza tym Deng nie będzie FA.

    LMA może jest spoko, ale Lakers na jego pozycji wychowują sobie Randle’a. Musieliby go oddać, żeby nikt na tym nie stracił. To samo Sap i Young.

    Co do tej pewności, że Mitch kogoś ściągnie, to byłbym ostrożny w osądach. Jeden kolega na poprzednim forum też był pewny wielu pięknych rozwiązań, a żadne z nich nie wypaliło i skończyło się z daniem ogromnej kasy Hillowi.

    Earl Clark? To ogór.

    Kto by nie chciał grać dla Lakers? Myślę, że ostatnie dwa offseasons ładnie na to pytanie odpowiadają. Na ten moment niczym nie przyciągamy, a plotki o tym, że gracze nie chcą grać z Kobe na tym etapie kariery wcale nie muszą być kłamstwem.

  10. W tej chwili jedyne czym przyciągamy to Hollywood, dlatego Nick z nami podpisał, on bardzo pasuje tutaj :) Tak jak matek mówi ostatnie dwa lata pokazały, że nie jesteśmy wcale dobrą organizacją na tą chwilę. Dlatego od dwóch lat mamy jednoroczne kontrakty, a ludzie idą do nas żeby się wypromować, bo jest duża szansa gry.

  11. MyShadow1000 napisał(a):Akurat przyszły rok jeśli chodzi o FA może przynieść wiele korzyści, w końcu na liście znajdą się tacy gracze jak Paul Millsap, Jeff Green, Rajon Rondo, Andrei Kirilenko, Brook Lopez, Monta Ellis, Arron Afflalo, Greg Monroe, Roy Hibbert, DeAndre Jordan, Marc Gasol, Luol Deng, Thaddeus Young, Omer Asik, Goran Dragić, LaMarcus Aldridge czy Rudy Gay. Jak widać lista topowych free-agents jest dostępna, a jeśli dobrze to zostanie rozegrane, to może przyjść nawet kilku z nich. Wiadomo, wszystko zależy od tego jak się spiszą w tym sezonie, ale myślę, że wyciągnięcie pakietu np. Rondo + Millsap/Aldridge/Young + Asik/Hibbert/Monroe/Jordan + Green/Afflalo/Dragić/Gay jest możliwe. Wszystko zależy od Kupchaka i tego jak to rozegra. Pamiętajmy, że ostatnio udało mu się ściągnąć Nasha i Howarda oraz pozbyć Bynuma, także wszystko jest możliwe, no bo kto by nie chciał grać dla Lakers? Tym bardziej, że Kobe nie będzie już forsować tempa, tylko skupi się na zdobywaniu punków, a obronę, prowadzenie piłki, etc. może zostawić komu innemu? Jestem pewien, że Mitch ściągnie minimum dwóch z listy wyżej wymienionych graczy i po cichu mam nadzieję, że będą to Aldridge i Deng, gdyż trzeba załatać luki na tych pozycjach.

    Btw. po cichu liczę też na zatrudnienie Earla Clarka :)

    Co to znaczy dobrze zostanie to rozegrane? Czyli jak? Czym ich skusimy do siebie? W obecnej sytuacji mogą do nas przyjść tylko gracze, którym zależy na kasie i jeżeli ją dostaną w L.A., to wybiorą Lakers. Naprawdę teraz to chyba nikt nie chce grać dla nas. Kobe też jest jednak poniekąd przeszkodą (i jego kontrakt) i nie ma sensu wierzyć w to, że na starość odda komuś prowadzenia gry.

    Poza tym z wymienionych przez Ciebie FA tylko Asik i Gasol byliby coś warci dla Lakers, bo są rim protectorami (chociaż co do Marca to mam wątpliwości). LMA z kolei na pewno nie trafi do LAL, a reszta nie jest w stanie zmienić gry Lakers. To nie ten poziom. Ich można ściągnąć tylko w celu uzupełnienia składu, a nie budowania od podstaw. A Mitch raczej nie będzie wydawał pieniędzy na role playerów/solidnych graczy, przed ściągnięciem prawdziwego All-Stara.

    Coraz bardziej trzeba się chyba liczyć z tym, że przebudowa potrwa jeszcze kilka dobrych lat, a ważną jej częścią będzie emerytura Bryanta. Wtedy Lakers będą mieli świeży, czysty start z miejmy nadzieję ogranym już Randle’em.

  12. A Hibbo ? On ma PO na 2015r chyba. Z tego co pamiętam gdzieś czytałem, że może odstąpić i szukać kasy większej. Ma co prawda problemy z głową czasami, ale przydałby się.

    Zgadzam się, że do końca kontraktu KB raczej nic wielkiego się nie zdarzy. To nie ten czas gdzie spadające kontrakty były w cenie. I czegoś podobnego co Mitch zrobił z Howardem i prawie CP3 nie ma się co spodziewać. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość.

  13. DrJ

    Dziwi mnie,że przy wielu dyskusjach pojawia się nazwisko Rondo. Overrated gracz

  14. Tak jak przed podpisaniem umowy były głosy o Rubio. Ani jeden, ani drugi to nie są gracze których bym chciał w LA. Do tego Rondo osobiście nie trawię. Wolę poczekać, dać na przyszły sezon kontrakt Linowi( coś jak Hill ,jakby się zgodził) i spróbować np. Conley’a zwerbować.

  15. DrJ

    Bardzo lubię charakterność Rondla, ale zawsze odsyłam do tego opracowania, z którym zgadzam się w 100% —>http://zkrainynba.com/felietony/rajon-rondo-czterdziestym-rozgrywajacym-ligi

    Wracając do tematu,to Lebron czy Melo nie przyszli do LAL,bo po prostu się im to nie opłacało. Pod wieloma względami. Nie trzeba było być Nostradamusem, wróżbitą Maciejem czy jasnowidzem Jackowskim, żeby wiedzieć,że ten plan spali na panewce już w zarodku. Żaden superstar nie przyjdzie do drużyny-zagadki, gdzie jest tyle niewiadomych.

  16. DrJ


  17. Nie wiem czy Kobe (jego kontrakt) jest aż tak wielką przeszkodą na jaką się go tutaj kreuje. Zmorą Lakers jest mglista przyszłość, brak młodej gwiazdy, która będzie wabikiem na innych potencjalnych świetnych zawodników. Winy w tym Bryanta nie ma, to raczej naturalna kolej rzeczy po tylu latach rywalizacji na najwyższym poziomie. Moim zdaniem nie pozostaje nam liczyć na nic innego jak tylko na kolejne draftowe wybory + niczym niepopartą chęć zagrania którejś z dostępnych gwiazd właśnie u nas. Będzie o to jednak ciężko bo wysokie numerki w loterii to kwestia szczęścia, a na wolnym rynku po wyjaśnieniu się przyszłości Love’a nie widać gracza, który jakkolwiek mógłby preferować Lakers przy swoim wyborze. Wyjściem może być to o czym wspomniał Air, a więc przepłacanie graczy z nieco niższej półki niż Carmelo, Aldridge czy Gasol, graczy nie wartych dzisiaj maksymalnych pieniędzy, ale z potencjałem rozwoju, o których, przynajmniej w teorii powinno być łatwiej aniżeli o tych najbardziej rozchwytywanych FA. Takich koszykarzy w przyszłym roku troszkę jest. Sęk w tym by właściwie wybrać. Dla przykładu powiem, że dla mnie kimś takim w lipcu i sierpniu był Bledsoe. Gracz charakterny, z potencjałem, świetny obrońca, systematycznie poprawiający swój rzut, niemniej z dosyć sporymi jak na tak młodego zawodnika problemami zdrowotnymi. Porównałbym go (w sensie sytuacji) do Curry’ego z GSW. Pamiętam, że wielu kwestionowało tamtą decyzję Wojowników o podpisaniu umowy właśnie przez wzgląd na zdrowie Stefana. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że strzał okazał się celny. Curry rozwinął się w franczajsa pełną gębą, problemów ze zdrowiem ma jakby mniej, a Golden State ryzykując zyskali kogoś, w oparciu o kogo mogą budować resztę teamu. Lakers być może będą musieli w podobny sposób podejść do sprawy by wyjść z marazmu, w którym się znaleźli.

    PS Witam, po dłuższej przerwie. Dawno nie pisałem, ale poczynania Lakers mimo braku czasu staram się dosyć uważnie śledzić, podobnie zresztą jak portal i nowo powstałe forum.

  18. DRJ Witam,

    Myślisz, że po tej Twojej „pielgrzymce” Buss miałby większe IQ?

  19. W jego przypadku, to raczej niemożliwe.

    Co do Bled­soe, to trzeba było próbować raczej rok do tyłu.

    A „jeździec bez głowy”, pomimo swoich ograniczeń (przestrzeń za ciemieniem), jest jednak znacznie bardziej produktywny. Trafi do LAL jako pierwszy z AS (zna tutejsze dziewczyny itd).

    Co dzisiaj myślisz o wymianie Cavs z Min albo kwestii Portorykanina w LAL.

    Cavs wtopiło i gra bez obrony, co do Melo – wielka ulga:).

    • DrJ

      Tzn.ja Melo bardzo lubię oglądać. Mało jest w lidze graczy z takim skillsetem i techniką co on, ale przy tej chęci dominacji piłki nie widzę póki co Melo z KB w jednym zespole.

      Na razie nic nie myślę. Za wcześnie. Cavs np.wczoraj roznieśli w pył Atlantę grając na jakiejś kosmicznej skuteczności z dystansu w pierwszej połowie. MIN to na razie projekt pt.kontuzja, ale potencjał mają wielki.

  20. Reggie nie jest w niczym gorszy od Bledsoe, który dodatkowo jest połamańcem.

  21. Dlaczego? Wg mnie spokojnie by się dotarli. Większym kłopotem byłoby obudowanie ich odpowiednimi zawodnikami, ale co do kwestii wspólnej gry nie mam większych obaw. Bronka i Wade’a też nikt przed Miami nie wyobrażał sobie w jednej ekipie, a efekt był bardzo dobry, mimo niemrawego początku.

    matek, dla mnie sufit Bledsoe jest wyżej niż Jacksona.

  22. DrJ

    To mimo wszystko inny przypadek. Lebron to świetny all-around player, który często kreował i napędzał atak,a przy tym był pierwszą opcją Heat. Zauważ, że Wade usunął się w cień. A ich style gry opierają się jednak na różnych elementach.

    Nie wiem czy ego Bryanta pozwoliłoby mu zostać drugą opcją. Raczej nie(patrz Howard)

  23. Bledsoe może i ma sufit wyżej, ale często z niego boleśnie spada. Jak chcemy budować zespół na lata to ściąganie Bledsoe może okazać się błędem.

    Kobe i Melo w jednym zespole? Dziękuję, postoję…

    • DrJ

      Nie wnikając w to, który z nich ma wyżej sufit itd, powiem tylko,że ze Stephem na początku jego przygody z NBA też nie było wesoło. Wtedy był Steph Połamane Kostki. Jak jest teraz nie muszę mówić. Nie ma reguły na kontuzje

  24. Nie ma to fakt, ale pchanie się gostka, który jednak ma problemy z kontuzjami (w tym roku już chyba ze 2 mecze opuścił) jest mocno ryzykowne. Nie każdy będzie Kurą, jak i nie każdy będzie Różą. Tylko, że jak ktoś już ma problemy to większe prawdopodobieństwo, że takowe będą się dalej ciągnąć.

  25. DrJ

    Pytanie co będzie, gdy Kura zadepta Różę? :)

  26. DrJ napisał(a):Pytanie co będzie, gdy Kura zadepta Różę? :)

    Pozna dowcip o "powidłach" i skończy w rosole :)

    Aaaaa…."po widłach" -cztery dziury w plecach.

  27. DrJ

    Cóż,tak to działa

    Shaq: Do you like pierogi,Kobe?

Skomentuj