Roundtable: Kilka słów o drafcie i o free agency

Opublikowane przez , 1 lipca 2015 w Roundtable, 3 komentarze

Za nami kolejny draft, w którym Los Angeles Lakers dysponowali wysokim wyborem, a tym samym mieli wielką szansę na wybranie przyszłego All-Stara w tej lidze. Poza jednak drugim pickiem, Jeziorowcy mieli także 27 i 34 wybór, którymi okazali się być odpowiednio Larry Nance Jr. i Anthony Brown. Jako że wszyscy podsumowują draft w wykonaniu złota i purpury, tak i my postanowiliśmy zebrać w jednym miejscu nasze przemyślenia odnośnie tego, jak 25 czerwca wypadł Mitch Kupchak. Poza tym, w związku z rozpoczęciem się okresu free agency, nie mogliśmy nie poruszyć kwestii tego, kogo Lakers powinni starać się ściągnąć do siebie w to lato oraz czy nadal powinni prowadzić rozmowy z Sacramento Kings, odnośnie wymiany DeMarcusa Cousinsa. Po raz kolejny bowiem Jeziorowcy mają elastyczność finansową, a więc mogą zaoferować komuś maksymalną umowę i sprowadzić do siebie prawdziwą gwiazdę. Czy jednak im się to uda? Tego niestety nie wiemy. Ostatni rok pokazał, że powinniśmy raczej spokojnie podchodzić do tego okresu w NBA i nie ekscytować się każdą plotką. Być może tym razem będzie lepiej ale o tym dopiero się przekonamy. Tak czy inaczej wspólnie, wraz z naszym nowym redakcyjnym kolegą – Jędrzejem Nowe (link) zastanowiliśmy się nad powyższymi kwestiami i staraliśmy się jak najlepiej odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Jak oceniasz draft w wykonaniu Lakers?

Jędrzej Nowe: Jeśli miałbym wystawić ocenę szkolną, to myślę, że 4+ byłoby adekwatne. Co do D’Angelo Russella nie mam żadnych wątpliwości. Fanem Okafora nie byłem, a biorąc pod uwagę dostępnych zawodników na rynku wolnych agentów i mając w perspektywie możliwą wymianę z Kings, podczas której odejść może Jordan Clarkson, był to świetny ruch. Russell ma rok, żeby uczyć się od Bryanta. Mam nadzieję, że na długi czas sprawi, że znikną problemy Lakers na pozycji nr 1, szczególnie, że Byron Scott ma rękę do wprowadzania do ligi świetnych „jedynek” (Paul, Irving). Co do Larry’ego Nance i Anthonego Browna – na ten moment wydaje się, że będą to zawodnicy zadaniowi. Pierwszy jest po poważnej kontuzji i odbudowując formę zaliczył świetny seniorski rok, więc czekam na więcej. Natomiast Brown to typowy shooter – rozciągnie grę, rzuci za 3, czasem wejdzie pod kosz, fajerwerków się nie spodziewam, ale solidnym zadaniowcem być może będzie.

Karol Frankowski: Draft w wykonaniu Lakers w pierwszej chwili można określić jako dość ryzykowny, zważywszy na wybranie Russella przed Okaforem. Jednak jeśli spojrzymy na to w jakim kierunku podąża obecnie NBA i jak wyglądały tegoroczne finały trzeba stwierdzić, że ten niezwykle wszechstronny combo guard może się okazać strzałem w dziesiątkę. O pozostałych wyborach nie można nic więcej powiedzieć dopóki nie zobaczymy ich dłużej w akcji.

Mateusz Kikolski: W tej chwili ciężko mi ocenić ten draft. Oczywiście, cieszę się z wyboru Russella, bo radość pojawiłaby się u każdego, niezależnie od wyboru kogoś z dwójki Russell-Okafor. Jednak z oceną tego picku się wstrzymuję do czasu, aż zobaczę obu graczy w sezonie. Nie ukrywam, że od loterii traktowałem Okafora jako nowego gracza Lakers i byłem przekonany, że to on do nas trafi. Z kolei jeśli chodzi o dalsze wybory, to oceniam je słabo, głównie ze względu na wybór Nance’a. Nie przekonuje mnie niczym. Uważam go wręcz za zmarnowany pick. Najbardziej żałuję jednak braku wymiany w okolicę 20-22 wyboru. Ogólnie draft oceniam na 3 z plusem. Po prostu drugiego picku nie dało się zepsuć, ale reszta obniża ocenę.

Krystian Wąsik: Ogólnie mówiąc – jestem zadowolony, aczkolwiek spodziewałem się czegoś więcej. Jeżeli chodzi o wybór D’Angelo Russella, to tutaj nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Mało tego – postawienie na gracza z Ohio State bardzo mnie zaintrygowało i pozwala wierzyć mi, że być może naprawdę jest to jeden z tych guardów, którego nie można pominąć (tak jak mówił o tym Mitch Kupchak w jednym z wywiadów – link). Z kolei wybór Nance’a Jr. i Browna jest dla mnie w porządku ale myślę, że Jeziorowcy mogli tutaj odwrócić kolejność. Choć właściwie najlepszym wyjściem byłaby wymiana i szczerze mówiąc, spodziewałem się jej (dlatego też czekałem aż do końca pierwszej rundy na informację o niej). Nie ma już jednak co nad tym gdybać. Zobaczymy, czy wyżej wspomniana dwójka się sprawdzi w NBA. Na pewno jednak mogę powiedzieć to, że nie jestem tak sceptycznie nastawiony do Larry’ego jak inni. Uważam, że ma potencjał na bycie produktywnym role playerem, który nie jednemu rywalowi na parkiecie uprzykrzy życie. Stąd też ogólnie cały draft, oceniam mimo wszystko pozytywnie i jestem zadowolony.

Jan Zwierzyński: Z pewnością zaskakujący, gdyż spodziewałem się picku Okafora, bądź wymiany z Sacramento. Od dawna moim numerem jeden na liście życzeń był Towns, ale po zgarnięciu go przez Minnesotę, pozostali posiadający w mojej opinii podobny potencjał Russell i Okafor, a skoro Kupchak wybrał Russella przed Jahlilem to naprawdę musi w niego bardzo wierzyć. Kto z duetu D’Angelo – Jahlil będzie lepszy ocenimy za kilka lat. Nie popełniliśmy na pewno tragicznego błędu – jak obrócenie się w stronę Mudiaya, czy Porzingisa, więc nie mam zastrzeżeń co do naszego drugiego picku. Z pewnością cieszy mnie, że nie doszło do nerwowych wymian z oddaniem Clarksona, czy Randle’a, w których wierzę i raduje mnie fakt, iż Lakers zamierzają dalej w nich inwestować. Liczyłem na wyciągnięcie za dalsze dwa picki J. Andersona, bądź R. Hollisa-Jeffersona, ale nie udało się (a jeśli wierzyć plotkom w ogóle nie próbowano). Mitch postawił tu na bardziej doświadczonych Nance’a i Browna, którzy z marszu mają szanse wskoczyć do rotacji, dodając ekipie potrzebne trójki (jeden z lepszych strzelców w NCAA Brown), energię (Nance) i potencjalnie defensywę (i jeden i drugi, początkowo zwłaszcza Larry). Bardzo podoba mi natomiast się natychmiastowe ściągnięcie na Summer League nie wybranego w drafcie Roberta Upshawa – low risk, high reward.

Nowi zawodnicy Lakers - Russell, Brown i Nance Jr.

Na kim Jeziorowcy powinni skupić swoją uwagę w okresie free agency?

Jędrzej Nowe: Na Wade’a, Butlera i Rondo bym nie liczył, a zresztą poza tym drugim, żadnego z nich nam nie potrzeba (tak Rajon, wasza przyjaźń z Kobe będzie musiała pozostać „na dystans”, ale zapraszamy na śniadania do LA). Kevin Love i Marc Gasol moim zdaniem, zostaną w swoich dotychczasowych drużynach. Mimo sentymentu Love’a do Miasta Aniołów i wypowiedzi Gasola, że Los Angeles to świetne miasto i rozważy każdą ofertę, nie widzę większych szans na ich przyjście. Zostaje nam LaMarcus Aldridge, którego jestem fanem i którego chętnie widziałbym u nas. Trzeba będzie stoczyć ciężką walkę ze Spurs, ale liczę, że zwycięską. Co do innych nazwisk – widziałbym u nas dla uzupełnienia składu kogoś z dwójki wysokich z Indiany (West, Scola) za nieduże pieniądze, ewentualnie Jasona Smitha, ostatnio grającego w Knicks. Przydałby się ktoś na „trójkę” i tu widziałbym DeMarre Carrolla (pytanie tylko, ile ten zażyczy sobie po dobrym sezonie w Hawks) lub ewentualnie może Geralda Greena. Wierzę też w powrót Eda Davisa, o czym mówił też Mitch Kupchak w ostatnim wywiadzie (link). Wiele zależy od tego, ile dostanie ewentualna gwiazda, podpisana z FA.

Karol Frankowski: Moim zdaniem celem numer jeden na rynku wolnych agentów powinien być Jimmy Butler. Tak wiem, jest on zastrzeżonym wolnym agentem ale nawet jeśli nie uda się go pozyskać w tym roku (Bulls zapowiedzieli, że wyrównają każda ofertę) to można go przekonać aby za rok dołączył do naszej drużyny. Jest to znakomity defensor, stoper dla zawodników obwodowych, których powstrzymanie jest kluczem do zwycięstwa w dzisiejszej koszykówce (patrz Andre Iguodala). Aldridge’a można próbować wyrwać ale nie za wszelką cenę. W końcu jest on już nie pierwszej młodości i na dodatek jest graczem troszkę wypalonym.

Mateusz Kikolski: Celem numer jeden jest LaMarcus Aldridge. Jeśli się nie uda, to trzeba celować w uzupełnienia składu utalentowanymi graczami. Moim typem w razie niepowodzenia z podkoszowym Blazers jest Greg Monroe. Mamy dziurę na środku, a sam Greg w końcu miałby okazję grać na swojej pozycji. Maksymalna umowa nie będzie tragedią, a sam Monroe będzie lepszym wyjściem, niż chociażby DeAndre Jordan. Ciekawym rozwiązaniem mógłby być również Robin Lopez, a w takim przypadku zespołowi zostałoby jeszcze dużo pieniędzy do wydania. Dobrym wyjściem mogłaby też być trzyletnia umowa dla Tysona Chandlera. Poza wzmocnieniem pozycji środkowego, trzeba szukać startera na pozycję niskiego skrzydłowego. Pomysłów jest mało. Jimmy Butler zostanie zatrzymany przez Bulls, tak samo będzie wyglądała sytuacja z Leonardem. Poza nimi nie ma na rynku mocnych opcji, więc wzmocnienia tej pozycji szukałbym poprzez wymianę.

Krystian Wąsik: Obecnie mamy dwie ogromne dziury w zespole – pod koszem oraz na pozycji niskiego skrzydłowego. W związku z tym Lakers powinno skupić się na podpisaniu graczy na wyżej wymienionych pozycjach. Osobiście najbardziej chciałbym ujrzeć w zespole Marca Gasola ale doskonale wiem o tym, że jest to właściwie niemożliwe, a jego pozostanie w Memphis jest niemal przesądzone. Dlatego też uważam, że Kupchak i spółka powinni zrobić wszystko, aby przekonać do siebie LaMarcusa Aldridge’a. To naprawdę fantastyczny ofensywnie zawodnik, a do tego solidny obrońca. Choć nie jest rim protectorem i nie polepszyłby tak bardzo defensywy Lakers jak Gasol, tak jednak jest bardzo dobrą opcją na kolejne lata. Do tego Julius Randle mógłby się nauczyć od niego co nieco i spokojnie przy nim rozwijać. Dla Jeziorowców powinien on więc być obecnie priorytetem, szczególnie że inny znakomity zawodnik – skrzydłowy Jimmy Butler prawdopodobnie zostanie w Chicago Bulls. Z tego też powodu uważam, że w tym roku 16-stokrotni mistrzowie NBA powinni przede wszystkim załatać dziurę pod koszem, a za rok uderzyć po zawodnika obwodowego. Oprócz Aldridge’a chętnie widziałbym w zespole także Robina Lopeza i to najlepiej w zestawieniu z Aldridge’em. Żeby to jednak osiągnąć, trzeba będzie zrobić nieco więcej miejsca w salary cap. Ale o tym niżej.

Jan Zwierzyński: Niewątpliwie wybory w drafcie korelują z późniejszą walką o wolnych agentów. Biorąc Russella, Lakers skazali się na poszukiwanie wysokich graczy na rynku. Stąd można się spodziewać maksymalnej umowy, dla któregoś z licznych dostępnych wysokich graczy tej ligi. Moim wymarzonym celem byłby oczywiście Marc Gasol, który jak wskazują doniesienia niestety nie jest zainteresowany grą w Los Angeles. Priorytetem w tym wypadku powinien być LaMarcus Aldridge. Silny skrzydłowy Blazers, mimo wszystko mógłby występować jako center w smallballu. Ze względu na jego umiejętności Lakers powinni za wszelką cenę starać się sprowadzić go do LA, mimo iż najbardziej brak klasycznego rim protectora, który mógłby walczyć z centrami rywali. Pozostałe opcje (DeAndre Jordan, Greg Monroe i inni) mniej do mnie przemawiają, ale ze względu na braki Jeziorowców, sprowadzenie któregoś z nich może być konieczne.

Czy Lakers powinni pozyskać DeMarcusa Cousinsa i jeśli tak, to za jaką cenę?

Jędrzej Nowe: Najbardziej dyskusyjna kwestia. Z jednej strony tak, bo młody, bo już top 3 ofensywnie i top 5 ogólnie centrów w NBA, bo już ze stażem w lidze, znający jej warunki. Ale z drugiej strony nie, bo trudny charakter, bo nie wiadomo, jak poradzi sobie z życiem w L.A., bo czy naprawdę ktoś widzi w nim lidera drużyny, ale najważniejsze nie, bo trzeba byłoby rozbić młody trzon drużyny. Nie wyobrażam sobie, żeby Kings oddali Cousinsa za bezcen, a oprócz Randle’a i Clarksona, których Lakers nie zamierzają oddać, niewiele mogą Królom zaoferować. Pytanie też, jak wyglądałaby rotacja zawodników podkoszowych po ewentualnym podpisaniu Aldridge’a i zostawieniu Randle. Czy jest tam miejsce dla trzeciej gwiazdy (lub potencjalnej, potrzebującej minut – Randle)?

Karol Frankowski: Demarcus Cousins jest najlepszym centrem w NBA ale liga się zmienia. Jak pokazały finały do wygrania tytułu niepotrzebny jest gracz wysoki i mało zwrotny. Wystarczy szybka i dobrze, agresywnie broniąca piątka. Poza tym Kings oczekują za swojego centra zbyt wiele aby Lakers, przynajmniej moim zdaniem, siadali do rozmów.

Mateusz Kikolski: Właśnie od ceny zależy, czy powinni. W tej chwili byłbym w stanie poświęcić jedynie Randle’a, Younga i Kelly’ego w zamian za Cuza. Nie warto oddawać Russella. Cousins jest topowym środkowym, i jeśli pojawia się szansa na pozyskanie takiego zawodnika, to starasz się ją wykorzystać. Wiele zależy również od polowania na rynku FA. Jeśli nie udałoby się pozyskać LaMarcusa, to raczej nie warto oddawać Randle’a. Osobiście wybieram opcję sparowania Juliusa np. ze wspomnianym Monroe (który grając na środku może się okazać niewiele słabszy), niż szukanie czwórki do obsady obok Cousinsa.

Krystian Wąsik: Raczej nie jestem zwolennikiem tej wymiany, gdyż Lakers musieliby rozbić właściwie cały swój młody trzon. Wytrzymaliśmy dwa sezony oglądając beznadziejnych Lakers, to i wytrzymamy jeszcze dwa bez szans na mistrzostwo. W trójce Randle-Clarkson-Russell widzę naprawdę spory potencjał i raczej nie spieszyłbym się z walką o najwyższe cele. Tym bardziej, że cała trójka gra za śmieszne pieniądze, dzięki czemu Lakers mają pole do popisu na rynku wolnych agentów. W przeciwnym wypadku Cousins zabrałby nieco tego miejsca, co w jakimś stopniu ograniczyło ruchy Mitcha w okresie free agency (moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie). Na dzień dzisiejszy jestem więc na nie ale jeśli Lakers w ogóle rozważają jeszcze pozyskanie DeMarcusa, to być może powinni jeszcze poczekać ze złożeniem konkretnej oferty. Więcej plotek o odejściu Cousinsa z drużyny na pewno obniży jego wartość. Tak czy inaczej jednak, pakiet Randle, Clarkson i Russell to byłoby stanowczo za dużo. Jeżeli mamy kogoś poświęcać to ewentualnie Juliusa Randle’a ale tak jak mówię – jestem zwolennikiem pozostania całej trójki w drużynie.

Jan Zwierzyński: Trudne pytanie. Na pewno ograniczyłbym dyskusję do wymiany 2 pick (czyli Russell) za Cousinsa. Gdyby Lakers mieli dodatkowo oddać Clarksona bądź Randle’a wycofałbym się, uznając cenę za zbyt wysoką – kontrakty rookies i ich potencjał to wielkie zalety, których nie chciałbym oddawać w pakiecie nawet za Cousinsa. Nie wiadomo jak wysoko Kupchak ocenia potencjał Russella, ale gdyby deal miał się ograniczyć do Russell (+równający salary przykładowo Young i Kelly) to chyba jednak bym się skusił. DeMarcus mimo młodego wieku już jest w ścisłej czołówce wysokich tej ligi, a jego umowa jest bardzo korzystna, przy wzrastającym salary. Z pewnością mógłby pomóc Jeziorowcom kusić wolnych agentów. Clarkson-Kobe-Randle-Cousins do obudowy to ciekawy projekt, pozostawiający większą elastyczność Lakers – można inwestować grubsze pieniądze zarówno w PF (przykładowo Aldridge, który z Cousinsem z marszu tworzy najlepszy frountcourt ligi) jak i w niskiego skrzydłowego (Butler?). Dodatkowo wartość Cousinsa (w mojej opinii drugi center ligi po Marcu Gasolu) już znamy, a Russell to jednak projekt, który przecież może nie wypalić. Oraz mimo że jestem fanem rozwoju rookies z Russellem włącznie i spokojnej odbudowy, to kusi mnie wizja jeszcze choć jednego występu Kobego w playoffs. A o to łatwiej byłoby jednak z centrem Kings.

DeMarcus Cousins ciągle ma szansę na to, żeby stać się graczem Lakers

Czy poza Cousinsem, widzisz jakieś potencjalne wymiany, które powinni przeprowadzić Lakers?

Jędrzej Nowe: Na ten moment – nie. Krótko i zwięźle nie ma kogo i nie ma na razie za kogo. Myślę, że może się to zmienić w trakcie sezonu, biorąc pod uwagę deficyt na pozycji nr 3, ale obstawiam, że jeśli już jakiś trade będzie, to bliżej trade deadline.

Karol Frankowski: Ciężko ocenić jakich wymian Lakers powinni dokonać bez poznania trzonu przyszłorocznego składu. Ten powinien wyklarowac się po pierwszych tygodniach wolnej agentury. Dopiero wówczas okaże się kogo Jeziorowcy będą potrzebować do uzupełnienia składu. Zakładając że uda im się podpisać kogoś z graczy podkoszowych (Aldridge, Love, Jordan) wówczas priorytetem musi być niski skrzydłowy. I tutaj zaczynają się schody, gdyż tak jak wcześniej wspominałem Butlera będzie niezwykle ciężko wyciągnąć z Bulls, podobnie jak i Iguodalę czy Arizę. Dlatego też moim zdaniem Lakers powinni poczekać z obsadzeniem tej pozycji do przyszłego lata kiedy wolnym agentem będzie Durant. Odnośnie zaś transferów nie skupialbym się na jednym wielkim nazwisku, a raczej skoncentrować się na poszerzeniu ławki rezerwowych, poprzez dodanie koszykarzy o charakterystyce 3&D.

Mateusz Kikolski: Średnio. Spowodowane jest to brakiem assetów, jakich mogą użyć Lakers w ewentualnej wymianie. Zakładam, że w takich rozmowach (czyli innych, niż dot. Cousinsa) nie byłby poruszany temat żadnego z trójki Clarkson-Russell-Randle. Jeśli przeprowadzą jakąś inną wymianę, niż pozyskanie DMC, to będzie to najprawdopodobniej oddanie Younga z jakimś dodatkiem, np. Kelllym lub prawami do Nance’a lub Browna. Moim propozycją jest oddanie Younga i Nance’a w zamian za Wilsona Chandlera, który jest do wzięcia, dzięki czemu załatana zostałaby dziura na niskim skrzydle.

Krystian Wąsik: Po zastanowieniu się nad tym pytaniem stwierdzam, że Mitch powinien postarać się wymienić Nicka Younga. Jednak nie dlatego, że ma za sobą bardzo słaby sezon i pokazał brak profesjonalizmu w starciu z Bostonem Celtics, ale dlatego że Lakers mają obecnie inne potrzeby i nie stać ich na płacenie ponad 5 milionów Nickowi Youngowi. Uwolnione środki pieniężne przeznaczyłbym na ściągnięcie LaMarcusa Aldridge’a oraz na jeden rok Robina Lopeza. Po sezonie 2015/16 z kolei, kiedy wzrośnie pula płac, Jeziorowcy mogliby zaoferować mu znacznie więcej i tym samym zatrzymać go w zespole. Wilk syty i owca cała.

Jan Zwierzyński: Na obwodzie posiadamy naprawdę fajną siłę ofensywną w postaci Clarksona, Kobe’ego i Russella, przy jednoczesnych brakach w defensywie. Największą zaletą Nicka Younga jest zdobywanie akcji po solowych popisach – co przy wymienionym tercecie nie jest aż tak potrzebne. Z kolei jego słabość w defensywie i wzajemna niechęć z trenerem Lakers, powodują iż z chęcią oddałbym go w jakiejś wymianie. Wybór Larry’ego Nance’a w drafcie przypuszczalnie wyrzuci poza rotację Ryana Kelly’ego, którego również bez żalu odesłałbym do innego klubu. Właśnie taki pakiet (N.Young + ewentualnie Kelly) wymieniłbym na jakiegoś bardziej pasującego do rotacji Lakers zawodnika. Oczywiście po ostatnim słabym sezonie Nicka, nie można liczyć na wspaniałych graczy w zamian, ale próbować nie zawadzi. Zalety Younga (scoring z ławki) mogą zainteresować niektóre kluby i właśnie do nich uderzałbym z zapytaniem o trade. Może mający nadmiar wysokich i niedobór swingmanów Bulls? Wartość Taja Gibsona spadła poprzez kontuzję, a po wyzdrowieniu z marszu wzmocniłby defensywę Jeziorowców pod koszem. Można też poszukać porozumienia z tymi ekipami, które chcą wzmocnić siłę ognia ławki, i zastosować sign and trade – przykładowo Memphis z Koufosem, czy Suns z B. Wrightem.

3 komentarze

  1. DrJ

    Karol Fran­kow­ski: "Odno­śnie zaś trans­fe­rów nie sku­pial­bym się na jed­nym wiel­kim nazwi­sku, a raczej skon­cen­tro­wać się na posze­rze­niu ławki rezer­wo­wych, poprzez doda­nie koszy­ka­rzy o cha­rak­te­ry­styce 3&D"–>Dokładnie tak. Mitch ma chyba jednak inne zdanie

    Mate­usz Kikol­ski: "Moją pro­po­zy­cją jest odda­nie Younga i Nance’a w zamian za Wil­sona Chan­dlera, który jest do wzię­cia, dzięki czemu zała­tana zosta­łaby dziura na niskim skrzydle"—>Wyślij to do Mitcha, bo to świetny pomysł.

  2. DrJ napisał(a):Karol Fran­kow­ski: "Odno­śnie zaś trans­fe­rów nie sku­pial­bym się na jed­nym wiel­kim nazwi­sku, a raczej skon­cen­tro­wać się na posze­rze­niu ławki rezer­wo­wych, poprzez doda­nie koszy­ka­rzy o cha­rak­te­ry­styce 3&D"–>Dokładnie tak. Mitch ma chyba jednak inne zdanie

    Tylko, że jako zespół jesteśmy na etapie, na którym trzeba brać najlepszego dostępnego grajka, żeby mieć łatwiej ściągnąć za rok takiego 3&D.

    Poza tym w naszym S5 jest taka bieda, że nie wiem jak można chcieć "poszerzać ławkę".

  3. StaryFan

    Po spuszczeniu NY(nigdy nie rozumiałem tej umowy) i RK, będzie coś z 30 mln. Po co Sacre (1mln po taniości mnie nie przekonuje) nie wiem – może jakieś sugestie od sponsora bielizny sportowej.
    Wil­son to dobry pomysł. Na ten rok postawiłbym na LMA (jak się da), Biyombo, K.J. McDanielsa jako startera na 3 (wiem, że to gówniarz, ale broni i blokuje jak sam diabeł i te 3-4 mln warty będzie zawsze, albo za 2 lata trzy razy tyle) – a na obwodzie chętnych do rzucania będzie aż nadto – do bronienia, ani jednego. Biyombo to młody silny byk, z obroną, drogi być nie powinien. Przy takim układzie, starczyłoby na jeszcze jednego zadaniowca.
    Jeszcze jedno, co w tej lidze wygrał DeMar­cus Cousins?

    Edit.
    Interesujący wolni FA znikają w tym roku z rynku w trybie ekspresowym, Kupchak jak zwykle chce ubić słonia. Chyba czas na jakąś umowę, bo za kilka dni pozostanie plan z.

Skomentuj