Randle wypowiedział się na temat swojej kontuzji

Opublikowane przez , 10 listopada 2014 w Wywiady, Konferencje, 0 komentarzy

Od momentu, w którym Julius Randle złamał nogę i poddał się operacji, minęło już trochę czasu. Były zawodnik Kentucky Wildcats nie miał jednak czasu, aby na spokojnie porozmawiać z reportami o tym, co tak naprawdę stało się tamtego pechowego wieczoru oraz jakie są jego plany na przyszłość. A przynajmniej tak było do niedawna, bowiem niecały tydzień temu – we wtorek, w przerwie meczu z Phoenix Suns, Julius znalazł się w ośrodku szkoleniowym Los Angeles Lakers i udzielił odpowiedzi na kilka pytań dziennikarzy. Jak się okazuje, ten 19 – latek nie jest załamany tą całą sytuacją, a nawet stanowi oni dla niego motywację do stania się lepszym zawodnikiem. Choć silny skrzydłowy Jeziorowców nie może obecnie trenować, tak jednak swój czas spędza przede wszystkim na studiowaniu gry innych zawodników w NBA i przygotowaniu psychicznym do następnego sezonu w lidze. Jak sam uważa, to może wyjść mu na dobre i jest to chyba najlepsze rozwiązanie w obecnej sytuacji. Julius ma nadzieję na to, że za kilka lat będzie ważnym elementem ekipy 16 – krotnych mistrzów NBA i nie zawiedzie swoich fanów, którzy pokładają w nim swoje nadzieje. Dodatkowo słowa Kobe’ego Bryanta i Jamesa Worthy’ego dodają mu otuchy i powodują, że optymistycznie patrzy w przyszłość.

O tym, jak trudne jest to dla niego przeżycie:

Ból zmniejsza się każdego dnia. Teraz jest to po prostu pewien proces. Ale szczerze mówiąc, nie załamuję się. Uroniłem już kilka łez i byłem sfrustrowany itd. ale to już za mną i wykorzystuję to wszystko jako swojego rodzaju motywację.

O tym, ile czasu upłyneło, zanim zmienił swoje nastawienie:

Tuż po operacji. Byłem zły, podłamany i sfrustrowany ale mam dobrą rodzinę, znajomych, kolegów z drużyny i trenerów, przez co to wszystko stało się dużo łatwiejsze do zniesienia.

O tym, co się stało podczas tego feralnego zagrania i kiedy zorientował się, że odniósł poważną kontuzję:

To było zwykłe zagranie. Po prostu wszedłem pod kosz od prawej strony. Kiedy wyskoczyłem w górę, to poczułem jakby ktoś mnie kopnął. Nie patrzyłem ponownie na to całe zajście ale miałem wrażenie, że ktoś mnie kopnął.

I wtedy usłyszałem ten dźwięk, jakby coś wyskoczyło. Nie sądziłem nawet, że to moja noga, ponieważ nie czułem tego. Usłyszałem tylko dźwięk. Jednak kiedy upadłem na parkiet, to nie próbowałem nawet wstawać. Moja noga była zbyt słaba na to. Nie czułem bólu ale za to dyskomfort. Ból zacząłem odczuwać dopiero przy prześwietleniu. To był szok, byłem podłamany, gdyż wiedziałem już wtedy, co mi się przydarzyło. Byłem więc bardziej sfrutrowany tym, co mnie czekało ale teraz jest już wszystko w porządku.

O tym, co pamięta z momentu, w którym leżał na parkiecie, a jego koledzy z drużyny okazywali mu wsparcie:

To było świetne z ich strony – po prostu to, że byli, starali się mi pomóc itd. ale szczerze mówiąc, osobiście chciałem się stamtąd wydostać. Wiedziałem, że to było złamanie i chciałem przejść już operację.

O tym, kto odwiedził go od czasu nabawienia się kontuzji i jaką najlepszą radę otrzymał:

Wiele osób do mnie przyszło. Dzisiaj np. byłem na treningu z moimi kolegami i sztabem szkoleniowym. Najlepszą radą jest dla mnie to, i dlatego zresztą nie jestem już podłamany, że jest to po prostu plan Boga. Prościej nie jestem w stanie tego wyrazić. On nie postawiłby mnie w sytuacji, z której nie mógłbym wyjść. To mnie motywuje do dalszego działania.

O jego emocjach tego dnia, związanych z kontuzją oraz pierwszym meczem w NBA:

Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie to, że to mój pierwszy mecz w NBA. Najbardziej interesowałem się moim zdrowiem i uwolnieniem się od tego całego bólu i dyskomfortu. Chciałem więc tylko poddać się operacji. Gary Vitti mówił mi: „Prawdopodobnie jutro poddasz się operacji”, na co ja mu odpowiedział: „A dlaczego nie dzisiaj? Chcę to już mieć za sobą”. Chciałem zacząć już moją rehabilitację.

Julius Randle podczas swojego pierwszego meczu w NBA

O tym, czy ma jakiś plan odnośnie tego, co chce robić w tym sezonie:

Mam taki plan, bardzo ofensywny. Tak jak już mówiłem, jestem bardzo zmotywowany, więc mam pewien plan działania.

O tym, jakby ocenił swój ból podczas nabawienia się urazu nogi:

To nie było takie złe. Kiedy to się stało, to nie czułem żadnego bólu, zanim nie znalazłem się na stole, gdzie podali mi różne leki znieczulające. Prawdziwy ból poczułem dopiero podczas operacji następnego poranka. Wieczorem z kolei, kazali mi wyjść z łożka i chodzić. Wtedy więc również go czułem. Ale każdego dnia ludzie się mną opiekują i czuję się coraz lepiej. Mogę nałożyć nacisk na nogę i chodzić. Dzięki mojej rodzinie, przyjaciołom i partnerom z drużyny, czuję się coraz lepiej.

Parę słów o jego działaniach we wspomnianym wcześniej ofensywnym planie:

Na razie chcę się pozbyć bólu. Kiedy to mi się uda, co mam nadzieję, że stanie się w przeciągu sześciu tygodni, to będę mógł chodzić już tylko o jednej kuli. Wtedy zobaczymy co dalej. Nie chce wam zdradzać dokładnego czasu przebiegu mojej rehabilitacji, gdyż chcę aby to wszystko działo się moim tempem i być pewnym, że czuję się komfortowo z tym co robię. Mam nadzieję, że po sześciu tygodniach będę mógł łatwiej chodzić i zacząć kłaść większy nacisk na nogę.

O tym, czy opuszczenie pierwszego roku w NBA, który miałbyć jego rokiem adapcyjnym w lidze, jest dla niego frustrujące:

Oczywiście to wszystko jest ciężkie – nie móc wyjść na parkiet i grać. Ale teraz stałem się przede wszystkim studentem tej gry. Nie tylk oglądam naszą drużynę ale wszystkie inne i to jak grają. Przez to wiem, na czym muszę jeszcze popracować i co zrobić, aby wrócić w dobrej formie w przyszłym roku. Tak to więc wygląda – jestem teraz studentem.

O tym, czy skupi się na psychicznym aspekcie tej gry w tym roku, tak samo jak Kobe Bryant zrobił to ostatnio:

Tak na pewno. Tej nocy, kiedy złamałem swoją nogę, Kobe Bryant wysłał mi wiadomość. Dużo rozmawialiśmy i to on właśnie bardzo pomógł mi wyjść z tego wszystkiego, szczególnie gdy napisał: „To już zdarzało się różnym zawodnikom wcześniej. Nie jesteś pierwszy i na pewno zaliczysz znakomity powrót. Twoja rehabilitacja i nastawienie właśnie się zaczęły (i są dla Ciebie najważniejsze)”.

O tym, czy rozmawiał z Jamesem Worthym, który również złamał nogę, gdy był pierwszoroczniakiem:

James zadzwonił do mnie tej nocy. Mówił, jak bardzo widzi siebie samego w mojej osobie. To niesamowite, że przydarzyło nam się właściwie to samo. W sumie to nie sądzę nawet, że moja kontuzja jest tak samo poważna jak była jego. Jego była chyba gorzsza. Złamaliśmy tą samą kość ale to było bardziej skomplikowane. Tak czy inaczej jednak, James bardzo mi pomógł.

Mimo kontuzji Randle pozostaje optymistą i wierzy, że wróci silniejszy w kolejnym sezonie

O tym, jak porównuje obecny uraz do tego, związanego z jego stopą w szklole średniej:

Szczerze mówiąc, bardzo dramatyzowałem jeżeli chodzi o moją stopę w szkole średnie. Nie będę kłamał. Byłem bardzo zdołowany i moja mama musiała mnie ciągle pocieszać. Nie chciałem wtedy nic robić. Teraz sytuacja jest dużo bardziej poważniejsza, gdyż towarzyszy jej więcej bólu i dyskomfortu niż przy mojej stopie. To nie była wtedy duża sprawa. Po kilku dniach, nie musiałem już brać żadnych medykamentów. Tutaj jest nieco gorzej ale moje nastawienie do tego jest dużo lepsze. W sumie to nawet nie grymasiłem jeszcze. Nie zastanawiałem się „Dlaczego ja?”. Nic z tych rzeczy. To jest dla mnie motywacja. Nie mogę doczekać się powrotu na parkiety i wspomożenia mojej drużyny.

O tym, czy będzie się jakoś ograniczał, gdy będzie starał się wrócić do gry:

Bez wątpienia, gdy nie będę czuł się najlepiej, to nie będę zmuszał się do większego wysiłku. Taki był zresztą problem z moją stopą. Chciałem wrócić do wszystkiego za szybko. Tym razem jednak tak nie będzie. Tymbardziej, że są również inne sposoby na stanie się lepszym graczem: studiowanie gry, swojego ciała itd. Są różne sposoby na to, aby stać się lepszym pod względem psychicznym.

O jego codziennej rutynie:

Dzisiaj po raz pierwszy wyszedłem z domu. Wcześniej przyjechałem tutaj ze szpitala w piątek, kiedy to też przestałem używać środków znieczulających. Na razie po prostu siedzę na kanapie. Mam już swojego Xboxa przeniesionego na dół, więc jest dobrze. Mama mi w tym wszystkim pomogła. Najtrudniej jest mi spać. Ciężko jest mi znaleźc wygodną pozycję i zasnąć.

O tym, jak wpłyneła na niego ta kontuzja:

Tak jak mówiłem, kilka razy płakałem z tego powodu. Płakałem przez 10 minut, po czym czułem się już dobrze. Psychicznie czuję się więc dobrze.

O tym, jak jego zdaniem, poradził sobie na obozie przygotowawczym i w preseasonie:

Na pewno uczyniłem postęp. To samo chciałem wiec zrobić w sezonie zasadniczym. Niestety to się nie wydarzyło. Teraz jednak najważniejsze jest to, abym stał się studentem, patrzył na gości, kórzy przeszli już przez to wszystko co ja i którzy odnieśli sukces. Wcześniej nie miałem na to tyle czasu. Teraz jest inaczej. Mogę więc lepiej uświadomić sobie to, nad czym mogę jeszcze popracować.

Źródło: Lakers.com (link)

Skomentuj