Podsumowanie NBA Summer League 2017

Opublikowane przez , 20 lipca 2017 w Artykuły, Podsumowania, 0 komentarzy

Zawodnicy Los Angeles Lakers wreszcie zdobyli jakieś trofeum, które będą mogli dołożyć do kolekcji organizacji. Choć wygranie Ligi Letniej nie jest niczym prestiżowym, tak cieszyć może fakt, że Jeziorowcy wreszcie spełnili pokładane w nich oczekiwania. Już od bodajże dwóch lat Lakers wymieniało się w gronie faworytów do zwyciężenia w Summer League. Dopiero jednak pojawienie się Lonzo Balla i Kyle’a Kuzmy umożliwiło graczom złota i purpury pokonanie wszystkich rywali i bycie tą najlepszą drużyną. Co prawda początek turnieju nie był wymarzony (porażka z Clippers 93-96), tak później było już tylko lepiej. I to pomimo tego, że resztę spotkań z powodu niegroźnego urazku kostki, opuścił 19-letni Brandon Ingram.

Sprawy w swoje ręce wzięła dwójka nowych zawodników – wspomnieni Lonzo Ball oraz Kyle Kuzma. Ten pierwszy zajął się głównie kreowaniem gry i pokazał swoją wszechstronność, z której znany był już w szkole średniej. Ale nie tylko, bo przecież w pojedynku z Philadelphią 76ers zdobył aż 36 punktów, prowadząc swoją ekipę do cennej wygranej 103-102. Przy wybieraniu MVP całego turnieju nikt nie miał wątpliwości co do tego, że to właśnie on powinien zgarnąć tę nagrodę. Według ekspertów był zdecydowanie najlepszy ze wszystkich.

Kuzma natomiast skupił się właściwie tylko i wyłącznie na zdobywaniu punktów. Pokazał się ze znakomitej strony na dystansie, gdzie trafiał z 48% skutecznością (średnio 3.4 trójki na mecz). Zazwyczaj zdobywał 21.9 punktów w każdym pojedynku, spędzając 32 minuty na parkiecie. Swój najlepszy występ zaliczył w finale przeciwko Portland Trail Blazers, kiedy to zanotował 30 oczek i 10 zbiórek. Po jego grze w NBA Summer League chyba wszyscy fani złota i purpury rozumieją, dlaczego Rob Pelinka i Magic Johnson tak bardzo cieszyli się z faktu, że do 27 wyboru w drafcie nikt nie postawił na tego silnego skrzydłowego.

Na tym jednak nie koniec. Jakiś czas temu na naszym forum delikatnie zasugerowałem, że jeśli Kuzma utrzyma swoją formę, to powinien dostać szansę gry w pierwszej piątce od Luke’a Waltona (link). Nie czarujmy się – Julius Randle może i jest wszechstronnym graczem ale na obwodzie nie stanowi zagrożenia. A w dzisiejszej NBA bez typowego stretch four, to nie ma co szukać recepty na sukces. Teraz jestem jeszcze bardziej przekonany co do Kyle’a, który grał z niezwykłą pewnością siebie i lekkością w grze. Zdobywanie punktów przychodziło mu tak naturalnie, że oglądanie go w akcji było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Widać, że jest pewny swoich umiejętności i wierzy, że może trafiać do kosza z każdej pozycji.

Lakers wygrywający NBA Summer League 2017

Oprócz Kuzmy uwagę wszystkich przykuł Alex Caruso – 23-letni obrońca, który wykorzystał swoje szanse pod nieobecność Balla w dwóch spotkaniach. W starciu z Sacramento Kings uzbierał 18 punktów i 9 asyst, a z kolei w konfrontacji z Blazers 15 oczek, 7 zbiórek i 9 asyst. Na tle innych zawodników w turnieju wyróżniał się opanowaniem, inteligencją, dobrym rzutem (3FG 38.5%) oraz sprytem. Rob i Magic postanowili więc zaoferować mu two-way contract (link), mając nadzieję na to, że być może w przyszłości stanie się oficjalnym graczem Jeziorowców. Z pewnością dużo będzie zależeć od tego, jak spisze się podczas obozu przygotowawczego Lakers, który rozpocznie się za nieco ponad dwa miesiące.

No właśnie, a kto oprócz Caruso może się na nim znaleźć? Póki co władze organizacji nie zakontraktowały więcej graczy ale niewykluczone, że z Lakers związani będą jeszcze Vander Blue, który w Las Vegas zdobywał zazwyczaj 15 punktów na mecz oraz Matt Thomas, który z kolei w ośmiu rozegranych meczach trafiał na 60.7% skuteczności zza łuku. Nie przez przypadek mówi się on nim sharpshooter z Iowa State. Thomas udowodnił wszystkim, że gra na dystansie jest jego najmocniejszą stroną. Pytanie tylko, czy oprócz tego potrafi coś więcej? Jego wszechstronność może być kluczowa przy podejmowaniu wszelkich decyzji przez Pelinkę i Johnsona.

Oprócz Thomasa parę słów można wspomnieć także o Travisie Wearu, który w Lidze Letniej zagrał na swoim poziomie (7.9 punktów, 3FG 40%). Niestety jednak raczej niczym specjalnym nie zaskoczył i w najlepszym wypadku otrzyma zaproszenie na obóz przygotowawczy, a później trafi do South Bay Lakers. Thomas Bryant natomiast zaliczył udany start (13 punktów, 5 zbiórek w 17 minut) ale później było już tylko przeciętnie, a w niektórych meczach zdarzało mu się nawet całkowicie zniknąć. Na więcej w jego wykonaniu będziemy musieli poczekać do preseasonu.

Na koniec zatrzymajmy się jeszcze przy Ivicy Zubacu, który w zasadzie nie zagrał lepiej niż rok temu. A szkoda bo wydawało się, że podczas tegorocznego Summer League może dominować pod koszem rywali. Mało tego – słyszeliśmy przecież zapowiedzi o tym, jak to ma zamiar regularnie trafiać zza łuku. A ostatecznie oddał tylko dwie próby i obie zakończyły się niecelnym trafieniem. Średnie na poziomie 10.9 punktów, 5.4 zbiórek i 1.1 bloków na mecz nie robią większego wrażenia. Szczególnie gdy porównamy je do jego zeszłorocznych statystyk. Osobiście więc ciągle czekam na więcej w jego wykonaniu.

W każdym bądź razie to był bardzo udany turniej w wykonaniu Los Angeles Lakers i osobisty sukces Juda Buechlera, który dostał szansę trenowania tego składu. Po pierwszym meczu oraz kontuzji Brandona Ingrama z pewnością wielu już przestało wierzyć w ostateczną wygraną. A już tym bardziej po tym, jak zobaczyli skuteczność Lonzo Balla w starciu z Clippers. Na szczęście jednak ekipa z Miasta Aniołów odnalazła swój sposób gry, a w kluczowych momentach potrafiła zatrzymać rywala. I choć teoretycznie zwycięstwo w Lidze Letniej nic nie znaczy, tak jednak dzięki temu osiągnięciu morale graczy Lakers z pewnością wzrosły. I możemy spodziewać się tego, że na starcie preseasonu Jeziorowcy będą zmotywowani do skutecznej i efektownej gry, chcąc pokazać reszcie, że stać ich na coś więcej, niż tylko NBA Summer League.

Skomentuj