Playbook: Wrażenia po meczu z Warriors

Opublikowane przez , 6 października 2013 w Playbook, 0 komentarzy

Za nami pierwszy mecz preseasonu, w którym Los Angeles Lakers pokonali Golden State Warriors 104 – 95. Nieoczekiwanym bohaterem spotkania był Xavier Henry, który zgromadził 29 punktów i zebrał siedem piłek. Mimo jego znakomitej gry, to nie 22 – latek będzie tematem dzisiejszych rozważań. Ważniejszy od jego wspaniałego występu był styl w jakim Jeziorowcy odnieśli zwycięstwo. Od razu było widać pierwsze efekty pracy Mike’a D’Antoniego oraz Kurta Rambisa. Lakers spisywali się dobrze po obu stronach parkietu, kilkakrotnie stosując w ataku zagrywki Horns, czy też grając pick & rolle z Jordanem Farmarem w roli głównej. W defensywie z kolei, doskonale było widać to, o czym pisałem w artykule poświęconym Kurtowi Rambisowi i jego pomysłom na grę w obronie (link). Zawodnicy grali zespołowo i wywierali presję na tę stronę parkietu, po której aktualnie znajdowała się piłka. Ich Half Court Defense wyglądał naprawdę solidnie i gdyby nie straty, spowodowane nieporozumieniami w ataku, to Jeziorowcy zatrzymaliby Warriors poniżej 90 punktów. Tak czy inaczej można mieć powody do optymizmu, bo zawodnicy z Miasta Aniołów trzymali się swojego planu i całkiem dobrze im to wychodziło.

ATAK

Na pierwszym filmiku widać zagranie pick & pop. Chris Kaman szykował zasłonę dla Blake’a ale Steve postanowił wykorzystać zmianę ustawienia w obronie Curry’ego i pobiec w stronę Andrew Boguta. Center i rozgrywający Warriors skupili się na Blake’u, a to dało wystarczającą ilość miejsca Kamanowi, który zdobył dwa oczka z okolicy linii rzutów osobistych. Były zawodnik Mavericks trafił w sumie czterokrotnie z półdystansu i właśnie takie zagrywki powinny być jego głównym atutem w ekipie Mike’a D’Antoniego.

Kolejne zagranie to z kolei pick & roll Jordana Farmara i Roberta Sacre. Najpierw rozgrywający Lakers poprosił o izolację, aby wokół niego wytworzył się lepszy spacing, a następnie Sacre podbiegł z zasłoną. Po tym Jordan zaczął atakować kosz, a na nim skupiło się dwóch graczy drużyny przeciwnej – Andrew Bogut i Klay Thompson. To pozwoliło Robertowi znaleźć miejsce w pomalowanym i floaterem trafić do kosza. Warto zauważyć tutaj płynność akcji i pewność z jaką gra Jordan Farmar. Były rozgrywający Nets lepiej spisuje się w grze pick & roll niż Steve Blake i na pewno wielokrotnie będziemy oglądać go w takich sytuacjach.

Na poniższym filmiku widać z kolei zagrywkę Horns. O tym systemie pisałem już w jednym z artykułów (link) w lipcu. Tak jak zapowiadał D’Antoni, Jeziorowcy nie zrezygnują z niego i będzie on ważnym elementem gry, szczególnie dla pierwszej piątki. Przejdźmy jednak do rzeczy. Farmar w tej akcji wybrał Jordana Hilla jako rozgrywającego, po czym pobiegł w przeciwną stronę aby postawić zasłonę Xavierowi Henry’emu. Drugą zasłonę postawił z kolei Chris Kaman ale obrońca Warriors nie dał się na nią złapać. To spowodowało, że aż trzech zawodników Golden State znajdowało się przy Henrym, który ścinał pod kosz. Warriors jednak tak bardzo skupili się na 22 – latku, że Kaman został niepilnowany i miał dogodną pozycję do oddania rzutu z półdystansu. Niestety Hill tego nie zauważył ł i wybrał drugą opcją, przerzucając ciężar gry na Nicka Younga. Ten widząc trochę wolnego miejsca pod koszem, postanowił agresywnie zaatakować obręcz, co skończyło się gwizdkiem i dwoma rzutami osobistymi.

W kolejnej akcji ponownie widać zagrywkę Horns. Tym razem jednak za rozgrywanie odpowiedzialny był Chris Kaman, czyli człowiek z lepszym przeglądem pola niż Hill. Young pobiegł postawić zasłonę Blake’owi, który z kolei zmylił Harrisona Barnesa i postawił zasłonę Nickowi. To kompletnie zgubiło w obronie Tony’ego Douglasa, a z kolei Barnes został z tyłu. Mimo to Wojownikom udało się całkiem nieźle rotować i ostatecznie Young musiał zmierzyć się z O’Nealem. Ten dobrze pracował na nogach i Swaggy P nie trafił rzutu. Mimo to cała akcja była bardzo dobrze rozegrana i gdyby nie asekuracja Maurice’a Speightsa, to Nick pewnie oddałby rzut z czystej pozycji z dystansu.

OBRONA

Czas zająć się defensywą, czyli tą stroną parkietu, która wywołała na mnie największe wrażenie. W pierwszej sytuacji Warriors próbowali uwolnić swoich strzelców z dystansu po zasłonach. Nick Young i Jordan Farmar spisali się jednak bardzo dobrze, co zmusiło Golden State do przejścia do planu B. Curry podał do Lee, a następnie pobiegł w jego stronę i z powrotem dostał piłkę, gubiąc na zasłonie Jordana Farmara. Na szczęście dla Lakers dobre ustawienie i praca nóg Jordana Hilla uniemożliwiły rozgrywającemu Wojowników wejść pod kosz. W stronę obręczy ściął jednak David Lee, który znajdował się przed Farmarem. Skrzydłowego Warriors przejął na szczęście Chris Kaman. Jego długość przeszkodziła zawodnikowi Marca Jacksona w zdobyciu łatwych punktów, czy też podaniu do O’Neala.
W tej akcji warto również przyjrzeć się zachowaniu Xaviery’ego Henry’ego oraz Nicka Younga. Obydwaj zawodnicy skupiają swoją uwagę na tym, co dzieje się po drugiej stronie parkietu, zagęszczając środek gry.

Na kolejnym zagraniu można dostrzec trochę nieporozumienia w szeregach Lakers i cała akcja mogłaby wyglądać znacznie lepiej ale ostatecznie Jeziorowcy osiągneli swój cel i zatrzymali rywala.
Klay Thompson minął Jodie’ego Meeksa z zamierzeniem wejścia pod kosz. Przejął go jednak Wesley Johnson, który w tym momencie liczył na to, że Jodie Meeks zajmie się Davidem Lee. Tak się jednak nie stało, przez co Wes nie do końca był pewien swojej roli w obronie i zamiast zablokować drogę do kosza Klay’owi, to powrócił do krycia Davida. Przy nim jak się okazało, był już jednak Steve Blake. Na szczęście w pomalowanym było kolejnych dwóch zawodników złota i purpury. Kolegom z drużyny pomógł więc Sacre, a Boguta przejął Xavier Henry. To zmusiło Thompsona do podania na obwód. Zamiary rzucającego obrońcy znakomicie odczytał Steve Blake, który natychmiast wrócił do krycia Bazemore’a. W tym samym czasie do pilnowania Iguodali powracał z kolei Henry. Obrońca Lakers był jednak nieco spóżniony, przez co Andre wyprzedził go o krok przy wejściu pod kosz. Na szczęście jedyną opcją Iguodali była gra przy linii końcowej. Dzięki temu Sacre mógł ponownie przyjść z pomocą i zablokować zawodnika Warriors. Były gracz Denver Nuggets znalazł się w pułapce, a Jeziorowcy dzięki zespołowej obronie ostatecznie zatrzymali zagranie Golden State..

W ostatnim przykładzie widać jak Carl Landry specjalnie zachęca Camerona Jonesa do wejścia pod kosz od strony linii końcowej. Jones nabiera się na to, po czym zostaje uwięziony przez Landry’ego i Gadzurica. Przy okazji Elias Harris i Xavier Henry skupili się na Draymondzie Greenie, a Jordan Farmar odszedł od swojego zawodnika i przejął wysokiego Warriors. Znajdujący się w pułapce Jones, zmuszony zostaje do podania do Nemanja, więc Farmar szybko wraca do Nedovića i ostatecznie Warriors zostali musieli wymyślić nowe rozwiązanie w ataku..

Wszystkich fanów Los Angeles Lakers powinien cieszyć fakt, że widać pierwsze efekty pracy sztabu szkoleniowego. Słowa Mike’a D’Antoniego póki co znalazły potwierdzenie na parkiecie, a rola Kurta Rambisa wydaje się być nieoceniona. Skoro wspomniałem już o byłym zawodniku Lakers, to warto odnotować fakt, że w spotkaniu z Warriors mimo słabej trzeciej kwarty w ataku, Jeziorowcy nie poddawali się w obronie. Dzięki temu w tej części gry Golden State zdobyli tylko cztery oczka więcej niż 16 – krotni mistrzowie NBA (14 – 10). Poza tym na uwagę zasługuje aktywność Nicka Younga po obu stronach parkietu oraz postawa Chrisa Kamana. Długość centra z Michigan szczególnie była istotna w defensywie, gdzie parę razy postraszył rywala możliwością zablokowania jego rzutu. Co prawda w kolejnym spotkaniu prawdopodobnie go zabraknie ale za to zobaczymy jak będzie układała się gra z Pau Gasolem oraz Steve’em Nashem na parkiecie. Powinno być tak samo ciekawie jak w pojedynku Wojownikami.

Skomentuj