Playbook: Pau i Steve jako rozgrywający

Opublikowane przez , 7 października 2013 w Playbook, 0 komentarzy

Za nami drugi mecz preseasonu i kolejny zestaw nowych zagrań do przeanalizowania. Jeżeli ktoś po meczu z Warriors bał się, że z Gasolem i Nashem gra będzie wyglądała gorzej, to może odetchnąć z ulgą. Pau i Steve po mistrzowsku rozgrywali piłką, kreując wiele znakomitych okazji do zdobywania punktów dla swoich kolegów. Byli bardzo jasnymi punktami drużyny z Kalifornii, która grała płynnie, dynamicznie i przede wszystkim z pomysłem. Do szczęścia zabrakło tylko skuteczności, która prawdopodobnie była taka słaba, ze względu na mecz back-to-back. Mimo to z pierwszej połowy można było wybrać wiele dobrych i skutecznych zagrywek. Mike D’Antoni przygotował dla swoich podopiecznych ciekawy wachlarz rozwiązań i z meczu na mecz powinien on wyglądać coraz ciekawiej.  Można być zadowolonym z tego jak Lakers pracowali przy każdej akcji i starali się znaleźć najlepsze rozwiązanie. A wszystko zaczynało się albo od Hiszpana, albo od dwukrotnego MVP tej ligii – Steve’a Nasha.

Od początku Lakers zaczęli grać kreatywnie i bez przestojów. Mecz rozpoczęli od zagrywki Horns z Pau Gasolem jako rozgrywającym. Wesley Johnson po podaniu do centra gospodarzy, próbował zgubić na zasłonie Quincy’ego Millera. Ta sztuka się nie udała i teoretycznie Wes powinien postawić zasłonę Nickowi Youngowi. Lakers zagrali jednak trochę inaczej, a Johnson zmienił kierunek biegu na drugi róg. Pau odegrał więc do odsuwającego się na obwód Williamsa, po czym od razu postawił mu zasłonę. Shawne dzięki temu zgubił Farieda i miał pełno wolnego miejsca do oddania rzutu, gdyż McGee wolał skupić się na kryciu pomalowanego.

Kolejna akcja zaczyna się od podania Nasha do Younga. Nick postanowił zagrać z Gasolem tzw. handoff. Podał mu piłkę, następnie ściął w jego stronę i otrzymał ją z powrotem, przy okazji gubiąc swojego obrońcę na zasłonie. Tym sposobem Young miał dużo wolnego miejsca do oddania rzutu. Gdyby chciał to mógłby również podać do Wesley’a Johnsona na obwód, gdyż JaVale’owi McGee z pomocą przyszedł Quincy Miller.

Trzecia zagrywka to typowy pick & roll, która doskonale pokazuje, że nie jest to tylko i wyłącznie zagranie dwóch osób. Steve Nash wykorzystał zasłonę Gasola i zaczał wchodzić pod kosz. Lawson został z tyłu, a McGee postanowił skupić swoją uwagę na Hiszpanie. Drogę Kanadyjczykowi musiał więc zablokować Miller, pozostawiając Johnsona niepilnowanego na obwodzie. Nash to dostrzegł i odegrał do Wesa, którego zadaniem było tylko trafić do kosza.

Na poniższym filmiku Lakers ponownie grają Horns z Pau Gasolem w roli głównej. Nash ściął w stronę rogu, licząc na to, że Lawson może gdzieś zahaczyć o ciało Gasola. Tak się jednak nie stało, więc Steve postawił zasłonę Johnsonowi. Wes zmylił Millera sugerując, że wyjdzie na obwód, po czym ściął pod kosz, mając znakomitą okazję do zdobycia dwóch oczek.
Warto zauważyć również spacing, który był przy tym zagraniu bardzo istotny. Zarówno Young jak i Williams starali się wyciągnąć Randy’ego Foya i Kennetha Farieda z pomalowanego tak, aby Wesley miał miejsce do atakowania obręczy.

Kolejny przykład jest dosyć nietypowym ale jakże mądrym zagraniem ze strony Lakers. Po nieudanym zagraniu w ofensywie, Nuggets rozpoczęli kontratak, atakując pięcioma zawodnikami na dwóch. Williams i Nash nie mieli kompletnie żadnych szans aby zatrzymać piłkę, więc zamiast tego, po prostu szybko wznowili grę z autu. Z przodu było trzech Jeziorowców, a Nash podał do najlepiej ustawionego z nich – Gasola i w ten oto sposób gospodarze szybko odzyskali stracone dwa oczka.

Następna akcja podobna jest do tej, którą Nick Young zagrał wcześniej z Pau Gasolem. Również mamy tutaj do czynienia z handoffem, który uwolnił Steve’a od Nate Robinsona. Nash miał więc czystą drogę do kosza. W tym momencie trzech zawodników Nuggets postanowiło mu przeszkodzić w zdobyciu łatwych punktów i zablokować drogę. Dzięki temu uwolnił się Pau Gasol, który otrzymał podanie od swojego rozgrywającego i zagrał do Shawne Williamsa. Gdyby jednak dostrzegł w tej sytuacji niepilnowanego Landry’ego, to Marcus miałby idealną okazję do zbycia trzech punktów.

Poniższe zagranie to pick & roll z wykrzystaniem podwójnej zasłony, czyli coś co chyba lubię najbardziej. Nie został on rozegrany wzorowo, gdyż zasłona Williamsa nie była dobra ale wprowadził on wystarczająco dużo zamieszania, żeby Lawson zgubił się w obronie i ostatecznie trafił na swojego kolegę z zespołu – Kennetha Farieda. Nasha musiał więc przejąć Randolph, a Gasolem zająć się Fournier, który wcześniej krył Younga. Do tego z pomocą przyszedł również Miller, który zostawił Blake’a na obwodzie. Nash to dostrzegł, wykonał fantastyczne podanie, a 33 – latek trafił z dystansu.

Ostatnie zagranie nie byłoby pewnie niczym specjalnym, gdyby nie umiejętności Nasha. Dzięki wysokiej obronie Randolpha, Steve nie mógł zagrać pick & rolla z Pau Gasolem. To jednak nie przeszkodziło mu w podaniu piłki do Hiszpana, przed którym otworzył się wachlarz rozwiązań. Trzech zawodników Nuggets kryło środek, przez co na obwodzie niepilnowani znaleźli się: Steve Blake, Elias Harris i Nick Young. Pau jednak za długo zwlekał z decyzją i ostatecznie zagrał 1 na 1. Zamiast tego mógł wybrać na przykład Swaggy’ego P, a potem postawić mu zasłonę i w ten sposób wykreować trochę wolnego miejsca. To zmusiłoby Fourniera do pomocy i Steve Blake miałby pewnie kolejny łatwy rzut z dystansu. Obrona Nuggets w tej akcji była cały czas jeden krok za zawodnikami Lakers, więc ci na pewno mogliby uzyskać lepszą okazję do zdobycia punktów.

Lakers w pierwszej połowie spotkania z Nuggets pokazali pełno ciekawych rozwiązań. Ich gra nie była ani monotonna ani wolna. Nash i Blake praktycznie w każdej akcji wiedzieli co grać, przez co momentami Jeziorowcy wyglądali na doświadczony w swoim systemie zespół. Pau Gasol i Steve Nash są naprawde bardzo ważni dla tej drużyny. Ich umiejętność czytania gry i znakomity przegląd  parkietu są bezcenne. Mimo tego, że Pau czuje się najlepiej pod koszem, to trudno nie wykorzystywać jego umiejętności jako rozgrywającego. Szczególnie gdy na parkiecie przebywają osoby, które nie są znane z umiejętności kreowania sobie rzutu (Wesley Johnson, Shawne Williams, Steve Blake).

Osobiście jestem zaskoczony tym, jak do tej pory piłka krążyła po obwodzie i ile pomysłów na grę mieli Jeziorowcy. Ich atak w przyszłości może wyglądać naprawdę ciekawie i solidnie. Z meczu na mecz powinno być coraz lepiej. Jeżeli chodzi o ilość strat, to nie powinna ona nikogo dziwić. Tak bywa w preseasonie i ten element Lakers na pewno poprawią przed rozpoczęciem rozgrywek. Póki co z wielką niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń, gdyż jest lepiej, niż się spodziewałem.

Skomentuj