Pierwsze indywidualne oceny w tym sezonie

Opublikowane przez , 16 lutego 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Po pierwszej, dłuższej połowie sezonu, Los Angeles Lakers zajmują przedostatnie miejsce na Zachodzie, mając czwarty najgorszy bilans w lidze, z 18 zwycięstwami 35 porażkami na koncie. Na dodatek do Nowego Orleanu nie poleciał żaden z zawodników, aby reprezentować barwy złota i purpury, co jest pierwszą taką sytuacją od 18 lat. Okres All-Star Weekend podopieczni Mike’a D’Antoniego przeznaczą więc na odpoczynek i wyleczenie wszelkich urazów. Po meczu z Oklahomą City Thunder wielu z nich było wręcz wniebowziętych, że będą mogli w końcu odetchnąć nieco od koszykówki. Nie ma się temu zresztą co dziwić. Przez plagę kontuzji liczba aktywnych graczy zmniejszyła się do 8, co zmusiło wielu z nich do spędzania na parkiecie dużej ilości minut. Przed obecnym sezonem, Lakers mogli pochwalić się jedną z najbardziej głębokich ławek w lidze, na której zasiadało 11-12 zawodników, którzy byli w stanie coś wnieść do gry ale jak widać, niczego nie można być pewnym.

To co prezentował zespół z Miasta Aniołów w pierwszych miesiącach rozgrywek , a to co jego fani mogą oglądać teraz, to niebo i ziemia. Na pewno jednak jednego nie można zarzucić jego graczom – braku zaangażowania, walki oraz serca do gry. Jakimś cudem ci zawodnicy mimo tego, jak potoczyły się ich losy, cały czas próbują coś udowodnić. A przynajmniej tak to wygląda. Być może jest to zasługa ich trenera, a być może jednorocznych umów lub jedno i drugie. Tak czy inaczej choć wszyscy wiemy jak ekipa z Miasta Aniołów spisuje się jako drużyna w tym sezonie, to warto sprawdzić jak indywidualnie radzili sobie jej członkowie w tych pierwszych 53 spotkaniach oraz podsumować ich grę, mając na uwadze to, jakie były wobec nich oczekiwania.

Pau Gasol

Pod nieobecność Kobe’ego Bryanta i przy odejściu Dwighta Howarda, Hiszpan miał być pierwszym ogniwem w drużynie i powrócić do gry na poziomie All-Stara. W końcu miał dostawać więcej piłek niż zwykle, a do tego mógł wykorzystywać całą strefę podkoszową do swoich manewrów. Pierwsze dwa miesiące nie były jednak dla niego zbyt udane i dopiero w styczniu zaczął w ofensywie dominować grę tak jak kiedyś. Udało mu się to przede wszystkim, dzięki poprawieniu skuteczności, która z marnych 43% w listopadzie, podskoczyła do solidnych 51%. Niestety za to w obronie center Lakers jest tyczką. Bardzo wolno rotuje, nie angażuje się, rzadko skacze do bloków przy wjazdach obrońców rywali. Od początku rozgrywek Gasol nie poprawił się w tej kwestii, a jego brak atletyczności daje się we znaki wszystkim.

Ocena: B

Jordan Hill

26 – latek z Newberry nadal może pochwalić się najlepszym w karierze sezonem ale poziom jego gry spadł w ostatnim czasie. Po tym jak zaliczył fantastyczne występy w listopadzie oraz kilka niezłych w grudniu, Jordan nieco obniżył loty, a to od razu kosztowało go utratę miejsca w pierwszej piątce. W jego najgorszym miesiącu (styczniu) center Lakers zdobywał średnio tylko 5.7 oczek na mecz i zbierał 6 piłek. Mike D’Antoni twierdzi, że Hill lepiej spisuje się, gdy gra krócej i zgadzam się z tą opinią, chociaż prawie 20 minut, które dostaje od trenera, to o około 5 minut za mało. Jego ilość minut powinna być uzależniona od tego, jak radzi sobie danego dnia. Zdarza mu się bowiem zaliczać fenomenalne występy i już po chwili odmieniać losy spotkania ale również przechodzić obok meczu, będąc praktycznie niewidocznym. Niemniej jednak Jordan pokazał, że całkiem dobrze radzi sobie w grze 1 na 1 jednego pod koszem i wie jak zachować się przy pick & rollach – zarówno w ataku jak i w obronie. Jeżeli ustabilizuje swoją formę, to za dwa miesiące będzie miał za sobą bardzo udany sezon.

Ocena: B+

Wesley Johnson

Niestety ale Wes nie rozwinął skrzydeł tak bardzo jak na to liczyłem przed rozgrywkami. Były zawodnik Minnesoty Timberwolves i Phoenix Suns jest bardzo ograniczony w ataku, a do tego ma problem z trafieniem z czystych pozycji. Chciałbym móc powiedzieć, że z Bryantem na parkiecie miałby łatwiej i byłby bardziej skuteczny ale to niestety raczej nie byłoby prawdą. Wes nie może narzekać na brak dobrych okazji do zdobywania punktów, a mimo notuje tylko 9.1 oczek na mecz, rzucając 43% skuteczności, w tym 37% zza łuku. Poza tym jest mało agresywny i większość czasu spędza na obwodzie, gdzie jeżeli mu nie wiedzie się, to po prostu znika. W obronie z kolei nie imponuje tak, jak na początku sezonu. Do tego patrząc na jego indywidualne krycie, raczej nie ma co liczyć, że będzie z niego prawdziwy stoper. Dodatkowo czasami zdarza mu się odwrócić głowę od obrońcy, zagapić się i tym sposobem przyczynić się do utraty łatwych punktów. Oczywiście Johnson nadal imponuje atletycznością, czy też swoimi blokami ale ogólnie spodziewałem się po nim znacznie więcej i być może dlatego, czuję pewien niedosyt.

Ocena: C+

Wes zaczał bardzo dobrze ale niestety po drodze zagubił gdzieś swoją formę

Jodie Meeks

Rzucający obrońca, grający drugi rok w Los Angeles Lakers, chyba najbardziej poprawił swoją grę ze wszystkich członków ekipy. W zeszłym sezonie jedyne co robił poprawnie, to rzucał z dystansu, a i w tym elemencie nie był skuteczny. Teraz jednak nie tylko trafia ponad 40% trójek ale również potrafi wejść pod kosz i podjąć odpowiednią decyzję, gdy ma piłkę w rękach. Nie forsuje już akcji tak jak kiedyś oraz nie próbuje tylko i wyłącznie wymusić fauli, a zamiast tego umiejętnie wykorzystuje swoje ciało do zastawiania się i ułatwienia sobie zdobycia dwóch oczek w sytuacjach podkoszowych. Wie kiedy przyspieszyć z piłką, kiedy zaatakować obręcz, a kiedy spowolnić grę i pozwolić rozgrywającemu wykreować sytuację. Do tego z miesiąca na miesiąc gra coraz lepiej, a w styczniu notował fantastyczne 18.9 punktów na mecz, trafiając z 46% skutecznością, w tym 41% zza łuku. Przed sezonem oraz po tym co zobaczyłem w preseason, można powiedzieć, że spisałem go już na straty, a tymczasem Meeks wskoczył na wyższy poziom.

Ocena: A

Steve Blake

Rozgrywający pochodzący z Hollywood jest kolejnym zawodnikiem, który w systemie Mike’a wzbił się na wyżyny swoich możliwości. To co zaprezentował na parkiecie, gdy ze składu wypadł Steve Nash, było naprawdę godne podziwu. W jednej chwili praktycznie stał się motorem napędowym Lakers i osobą odpowiedzialną za ich grę w ofensywie. 33 – latek świetnie kreował sytuacje dla innych i był bardzo skuteczny zza linią 7 metrów i 24 centymetrów. Później jednak przyszła kontuzja łokća, która jak widać, nadal jest odczuwalna dla gracza z Maryland. Mimo to jest on ciągle efektywny, co potwierdzają statystyki notowane w lutym – 8.5 punktów, 5.7 zbiórek i 7.2 asysty na mecz oddają jego solidną grę każdej nocy i na pewno zasługuje na wyróżnienie. Nareszcie można o nim powiedzieć, że jest warty czterech milionów dolarów, które kosztuje 16 – krotnych mistrzów NBA.

Ocena: A

Jordan Farmar

Dwukrotny mistrz NBA w miesiąc czasu pokazał, że uczynił postęp od kiedy po raz ostatni opuścił Los Angeles. Choć początek sezonu był średni w jego wykonaniu, to już druga połowa listopada wręcz fantastyczna. Niestety jednak kiedy wydawało się, że Farmar ustabilizował swoją formę, to zerwał ścięgno podkolanowe, które wykluczyło go z gry na blisko miesiąc czasu. Gdy powrócił do gry w świątecznym starciu z Miami Heat, to nie miał czasu aby odnaleźć swoją formę, gdyż po czterech meczach znów nabawił się tej samej kontuzji i ominął kolejny miesiąc. Nie wiadomo też jak będzie wyglądała jego przyszłość po tym, jak w spotkaniu z Cleveland Cavaliers musiał zejść z parkietu w czwartej kwarcie. Trudno więc ocenić jego dotychczasową grę, biorąc pod uwagę to, że większość czasu pauzował. Nie mam wątpliwości co do jego wartości oraz tego, jakim jest liderem dla drugiego unitu ale Jordan musi to udowodnić w dłuższym okresie czasu, zanim będę mógł przyznać mu ocenę przynajmniej A-.

Ocena: B

Jordan Farmar to naprawdę dobre wzmocnienie. Szkoda tylko, że do tej pory miał problemy ze ścięgnem

Nick Young

Swaggy P to jeden z Jeziorowców, który zrobił więcej dla tego zespołu, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Wszyscy doskonale wiedzieli o jego zdolnościach do zdobywania punktów ale Nick Young przy braku Kobe’ego Bryanta, stał się kimś więcej dla Lakers – liderem. Widać, że 28 – latek nosi koszulkę złota i purpury z dumą oraz z godnością i chce jak najlepiej reprezentować jej barwy. Pragnie dać fanom to, po co przychodzą do Staples Center, czyli widowiskową grę oraz kolejne wygrane. Na parkiecie w tych 48 meczach, które rozegrał, często był pierwszą opcją w ataku, brał na siebie ciężary gry w końcówce, a momentami popisał się nawet kluczowymi zagraniami w obronie. Po tej stronie parkietu nie spisuje się tak źle, jak przypuszczano, a najważniejsze tutaj jest to, że się po prostu stara.

Ocena: A

Chris Kaman

Były center Dallas Mavericks nie mógł liczyć na dużą ilość minut w jego 11 sezonie w NBA. Mimo dobrego początku rozgrywek, szybko wyleciał z rotacji D’Antoniego i dopiero przy kontuzjowanym Pau Gasolu, może liczyć na udział w kolejnych spotkaniach. Niemiec po 29 rozegranych meczach notuje średnio 10.2 punkty i 5.9 zbiórek, choć jego gra w lutym jest duża lepsza niż prezentują to statystyki. Kaman stał się nagle pierwszą opcją w Jeziorowcach, zdobywając nieco ponad 18 oczek i zbierając 8 piłek w każdym spotkaniu . Ze względu na pewność siebie i dobry rzut z półdystansu, stanowi zagrożenie dla rywali, a braki w obronie nadrabia po prostu zaangażowaniem. Kaman na pewno spełnia pokładane w nim oczekiwania, a momentami nawet je przewyższa. Mimo wielu problemów z jakimi się zmaga przy swoim trenerze, trzeba go pochwalić za postawę, cierpliwość i profesjonalizm.

Ocena: B+

Xavier Henry

Henry to prawdziwe odkrycie tego roku. Młodemu obrońcy z Belgii wyszedł na dobre trening z Kobe Bryantem, który odbył przed kilkoma latami. Gdy absolwent Kansas tylko otrzymał odpowiednią ilość minut, świetnie wykorzystał swoją szansę i zaimponował wszystkim w NBA. Nikt się bowiem nie spodziewał po nim, że będzie w stanie zdobywać regularnie 10 punktów na mecz, momentami grając pierwsze skrzypce. 22 – letni zawodnik poprawił jednak swój rzut, skutecznie atakuje kosz, a do tego potrafi wymuszać faule i kończyć akcje zagraniami 2+1. Dzięki temu zyskał minuty w rotacji D’Antoniego i stał się jej ważnym członkiem. Niestety jednak jego olbrzymim minusem jest postawa na linii rzutów osobistych, choć z miesiąca na miesiąc widać w tej kategorii poprawę. W październiku trafiał ich tylko niecałe 53%, w listopadzie 59%, a w grudniu już 66%. Szkoda tylko, ze kontuzja wykluczyła go z gry, a na dodatek wcześniej, niż w połowie marca nie wróci na parkiety. Niewykluczone również, że nie pojawi się już w tym sezonie w koszulce Jeziorowców.

Ocena: A-

Xavier Henry może być silną częścią ławki w kolejnym sezonie

Kendall Marshall

Były gracz Północnej Karoliny zrobił na pewno jest kolejnym miłym nabytkiem ekipy z Miasta Aniołów, a on sam zrobił dla tej drużyny więcej, niż od niego wymagano. W końcu przy braku rozgrywających, Lakers nie mieli nic do stracenia i musieli podpisać kogoś, kto po prostu pomoże im nieco w rozegraniu piłki. Ściągnięcie Marshalla okazało się być strzałem w 10, a Kendall udowodnił, że solidnie przepracował ostatni okres w swoim życiu. Nie tylko udowodnił, że jest potrafi znakomicie podawać i czytać grę ale również stał się najbardziej skutecznym zawodnikiem ligi na obwodzie. Jest to gracz typu pass-first i choć połowa jego asyst nie jest spektakularna, a on sam nie zawsze potrafi wykreować sytuacje dla innych, to z nim parkiecie Lakers zdobywają aż 109 punktów na 100 posiadań. Jego wadą na dzień dzisiejszy jest głównie obrona, gdzie jest tylko niewiele lepszy od Steve’a Nasha oraz rzut po koźle. Trudno jest mieć jednak cały pakiet za pół miliona dolarów i fani Lakers nie powinni narzekać na tego młodego rozgrywającego.

Ocena: A

Shawnee Williams

Shawnee od początku sezonu mógł liczyć na zaufanie i minuty od Mike’a D’Antoniego. Niektórym zwolennikom Jeziorowców się to nie spodobało ale drużyna z nim grała naprawdę dobrze, a na Williamsa można było liczyć szczególnie w obronie. W ataku z kolei nie było już tak kolorowo, o czym pisałem przy okazji jego „pożegnania”. Słaba skuteczność przy rzutach z dystansu, a do tego brak jakichkolwiek umiejętności w grze ofensywnej oraz nierówna postawa spowodowały, że Kupchak zdecydował się go zwolnić. Trzeba jednak pamiętać, ze tak jak w przypadku Metty World Peace’a, nie każda rzecz, którą Williams robi na parkiecie, będzie widoczna w statystykach. Shawnee odwala przede wszystkim brudną robotę i ogólnie pozytywnie wpływa na swoich kolegów. Jeżeli jednak będzie chciał się zagościć w NBA na dłużej, to będzie musiał grać bardziej równo niż do tej pory.

Ocena: C+

Ryan Kelly

Kelly ma za sobą kilka naprawdę solidnych występów, z dwucyfrową zdobyczą. Jest to kolejny gracz po którym nie spodziewano się za wiele, a który pokazał, że w przyszłości może być solidnym role playerem. W 31 rozegranych meczach zdobywał średnio 7.2 punkty i 3.1 zbiórki na mecz. Nie oddaje to jednak tego, jak spisywał się w roli startera (czyli właściwie od połowy stycznia), kiedy to jego statystyki podskoczyło do 11.5 punktów i 4.4 zbiórek. Ryan dobrze czyta grę, podejmuje odpowiednie decyzje jak na pierwszoroczniaka i potrafi ustawić się w ataku, zapewniając spacing. Zaliczył również kilka zagrań typu and1, a na jego pompki (o dziwo) nadal nabierają się rywale. Gdy ma odpowiednio dużo miejsca i czasu, to potrafi być zabójczo skuteczny na dystansie. W przyszłości jednak będzie musiał poprawić szybkość swojego rzutu oraz ogólnej reakcji na parkiecie, a także przyzwyczaić się do rzucania przez ręce. Do tego w obronie, choć stara się, to ma bardzo duże braki, a ponadto nie należy do atletycznej grupy zawodników, co nie ułatwia mu zadania.

Ocena: B

Robert Sacre

Robert Sacre zyskał minuty oraz miejsce w pierwszej piątce kosztem Hilla i Kamana, głównie ze względu na jego defensywę. Niestety jednak Robert choć zdarza mu się zaliczać solidne występy pod tym względem, to jednak często moim zdaniem zawodzi, co pokazuje szczególnie w lutym. Pisałem już zresztą o tym podczas jednego z ostatnich artykułów i niewiele się tutaj zmieniło. Sacre mało daje w ataku, jest bardzo nierówny ze swoją formą rzutową, słabo zbiera i właściwie jedynym jego plusem jest praca nóg oraz umiejętność blokowania. Na pewno jednak nie jest tym, za kogo ma go Mike D’Antoni i jego asystenci i wydaje się, że to jeszcze nie jest jego czas, na bycie starterem.

Ocena: C-

Steve Nash, Kobe Bryant

Brak oceny ze względu na małą ilość rozegranych spotkań.

Jak więc widać w moim odczuciu indywidualnie Jeziorowcy rozgrywają dobry sezon ale problemem jest to, że co chwilę ktoś wypada ze składu i tych ich wszystkich umiejętności nie można połączyć w jedną całość. Zgranie jest bardzo istotne, jeżeli chce się odnosić kolejne wygrane, a ono zwyczajnie wymaga spędzania ze sobą dużej ilości czasu na parkiecie. W Los Angeles jest to jednak niemożliwe, a piątka, która może poszczycić się największą ilością minut (Blake-Meeks-Johnson-Hill-Gasol), rozegrała ich w sumie tylko 152, co raczej nie wymaga komentarza. Patrząc na sytuację Lakers, można więc stwierdzić, że to wielka szkoda, że akurat w tym sezonie tak duża liczba Jeziorowców gra lepiej niż przypuszczano i podwyższa swoją wartość rynkową. To bardzo utrudni Mitchowi Kupchakowi zatrzymanie ich na dłuższy okres czasu w organizacji i prawdopodobnie menedżer ekipy z Kalifornii będzie musiał w lato poszukać kogoś, kto zastąpi Jodie’ego Meeksa, Jordana Hilla, Xaviera Henry’ego czy nawet Nicka Younga.

Skomentuj