Pechowa 13? A może wręcz odwrotnie?

Opublikowane przez , 3 grudnia 2015 w Artykuły, Zapowiedzi, 11 komentarzy

Koszykarze Los Angeles Lakers zdążyli już rozpocząć kolejny miesiąc rozgrywek NBA – grudzień. Być może ku zdziwieniu wielu osób przegrali oni swoje pierwsze starcie z Philadelphią 76ers 91-103 ale za to zdołali pokonać Washington Wizards 108-104, a dobry występ zaliczył Kobe Bryant (31 punktów). Nie oznacza to jednak, że w kolejnych starciach Jeziorowcy również będą odnosili zwycięstwa. Grudzień bowiem może być uznawany za najtrudniejszy miesiąc dla zawodników złota i purpury. Powodem tego jest aż 13 wyjazdów (dwa podopieczni Byrona Scotta mają już za sobą) i tylko cztery spotkania w hali Staples Center, które na dodatek zostaną rozegrane z bardzo wymagającymi rywalami. Trudno więc spodziewać się, aby najbliższe dni miały być lepsze od tych ostatnich. Skoro bowiem 16-stokrotni mistrzowie NBA nie dali rady zanotować przynajmniej 50% zwycięstw w listopadzie, to tym bardziej nie uda im się to w grudniu.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Po rozegraniu spotkań z 76ers oraz Wizards, Lakers udali się już do Atlanty. Tam już jutro (czyli w piątek) zmierzą się z miejscowymi Hawks, a mecz ten będzie dla nich trzecim z ośmiu z rzędu na wyjeździe. Jastrzębie nie są co prawda takim samym objawieniem jak rok temu ale przed własną publicznością spisują się dosyć solidnie (7-4), a w Konferencji Wschodniej zajmują obecnie szóste miejsce. Największy problem gościom z pewnością sprawi dynamiczna ofensywa, prowadzona przez Jeffa Teague’a (średnie na poziomie 20.1 oczek oraz 7.7 asyst), która jest jedną z dziesięciu najlepszych w całej lidze.

Następnie na ekipę z Miasta Aniołów w niedzielę czeka drugi w tym sezonie pojedynek z Detroit Pistons (pierwszy wygrali 97-85), a dnia następnego (czyli w poniedziałek) spotkanie z Toronto Raptors, którzy z kolei 20 listopada pokonali Lakers w Staple Center 102-91. Chciałoby się napisać, że Jeziorowcy postarają się zreważować zespołowi Kyle’a Lowry’ego ale nie da się ukryć, że obecny sezon będzie po prostu pożegnalnym tournée dla Kobe’ego Bryanta i to on będzie najważniejszą postacią w tych i kolejnych spotkaniach, które będą się odbywały w obcych halach. Na pewno więc możemy liczyć na to, że Black Mamba będzie chciał się popisać przed fanami zgromadzonymi w hali Air Canada Center. Ale czy z tego wyjdzie coś dobrego? Odpowiedź na to pytanie chyba wszyscy już znamy.

To samo zresztą dotyczy również starcia 9 grudnia z Minnesotą Timberwolves, która niespodziewanie wygrała pierwszy mecz w sezonie zasadniczym z Lakers 112-111. Leśne Wilki radzą sobie w bieżących rozgrywkach całkiem dobrze ale pod warunkiem, że grają na wyjeździe. U siebie natomiast wygrali do tej pory zaledwie dwa z dziewięciu rozegranych spotkań, a po raz kolejny problemy ze zdrowiem ma Rick Rubio. Teoretycznie więc dla zawodników Byrona Scotta może być to okazja do zanotowania czwartej wygranej ale w praktyce może być o to ciężko. Szczególnie jeśli Bryant będzie nadal rzucał na swojej marnej skuteczności.

Kobe Bryant po starciu Lakers z Wizards

Po tym pojedynku Jeziorowcy udadzą się jeszcze do Texasu, aby spróbować swoich sił w starciach z San Antonio Spurs oraz Houston Rockets. Ci pierwsi nadal są jedną z dwóch topowych drużyn w NBA, która do tej pory podobnie jak i Golden State Warriors, nie przegrała jeszcze żadnego meczu we własnej hali. Rok temu co prawda Lakers sprawili niespodziankę i w grudniu wygrali w AT&T Center ale czy uda im się powtórzyć swój wyczyn w obecnych rozgrywkach? Jest to bardzo mało prawdopodobne. Już prędzej być może zwycięstwo uda się wyrwać w Toyota Center, gdyż Rakiety grają zdecydowanie poniżej wszelkich oczekiwań (bilans 8-11). W byłym zespole Kevina McHale’a wszystko sie posypało, a zawodnicy nie stanowią jednej drużyny, co najlepiej pokazuja ich efektywność w obronie (DRTg na poziomie 108.6 punktów na 100 posiadań, 27 miejsce w lidze). Nienajlepiej spisują się Trevor Ariza oraz Dwight Howard, a z kolei James Harden rzuca na raczej słabej, bo 40% skuteczności. Kto wie, być może więc ekstra zmotywowany Black Mamba tym razem da radę pokonać drużynę Rocketmana.

Tym spotkaniem Jeziorowcy zakończą swoją ośmiomeczową serię wyjazdową i wrócą do domu na dwa pojedynki – z Milwaukee Bucks, którzy do tej pory na wyjeździe wygrali tylko 20% rozegranych meczów oraz ponownie z Houston Rockets. Potem natomiast znów czekają na nich dwa wyjazdy – do Oklahomy City i do Denver. Thunder jak na razie są jedną z trzech najlepszych drużyn na Zachodzie ale cały czas dopiero odnajdują się w systemie nowego szkoleniowca Billy’ego Donovana i na pewno nie są na tym samym poziomie co np. Spurs. U siebie jednak grają całkiem dobrze (bilans 8-3), a do tego chyba nikt nie wątpi w to, że sam duet Durant-Westbrook powinien wystarczyć na koszykarzy złota i purpury.

Nuggets natomiast, choć wygrali listopadowe starcie z Lakers w Staples Center, tak jednak ogólnie grają bardzo słabo i to nawet u siebie. Podopieczni Mike’a Malone’a przegrali osiem meczów z rzędu i obecnie zajmują 13 miejsce w Konferencji Zachodniej. W ekipie Bryłek nie funkcjonuje ani atak, ani obrona, a rzucający na 31.3% skuteczności Emmanuel Mudiay, musi się jeszcze sporo nauczyć. Istnieje więc szansa, że mimo wszystko, Lakers będą w stanie odnieść tutaj zwycięstwo.

Mecz Lakers vs Nuggets z poprzedniego sezonu

Jeżeli jednak to się nie uda, to do końca grudnia Jeziorowcy raczej nie dodadzą żadnej wygranej do swojego konta. W środę 23 grudnia bowiem czeka ich kolejny mecz z Thunder, a z kolei 25 – w pierwszy dzień świąt konfrontacja z ich miejscowym rywalem, czyli Clippers. Ci co prawda grają bardzo przeciętnie (bilans 10 zwycięstw i 9 porażek) ale z drużyną Byrona Scotta nie powinni mieć żadnych problemów (tak jak to bywała w poprzednich starciach). Spotkanie te wyjątkowo zostanie pokazane o 4.30 czasu polskiego, a nie tak jak to miało miejsce w poprzednich latach – o 21.30 lub 23.00.

Zaraz po tym świątecznym pojedynku Los Angeles Lakers ruszą na trzymeczową serię wyjazdową i to właśnie nią zamkną rok 2015. Najpierw w niedzielę 27 grudnia spotkają się z Memphis Grizzlies, którzy obecnie depczą po piętach Oklahomie City Thunder, a później udadzą się Wschodnie Wybrzeże. Tam spróbują pokonać walczących o playoffs zawodników Charlotte Hornets (bilans 10-8) oraz Boston Celtics (również 10-8). Obie te ekipy (a szczególnie Szerszenie) całkiem dobrze radzą sobie we własnej hali, z tą tylko różnicą, że Celtics cechuje solidna defensywa (5 miejsce), a Hornets ofensywa (6 miejsce). Tak czy inaczej obie będą faworytami w tych starciach i całkiem możliwe jest, że zawodnicy złota i purpury zakończą grudzień z przynajmniej trzema porażkami z rzędu na koncie.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Choć terminarz w tym miesiącu wygląda wręcz fatalnie, tak jednak może on pozwolić pomóc Lakers utrzymać pozycję w dolnej części tabeli i tym samym zwiększyć ich szanse na zachowanie picku. Te są oczywiście nadal bardzo małe ale w obecnej sytuacji, chyba nie ma lepszego wyjścia. Trzeba raczej po prostu liczyć na to, że zdarzy się cud i Jeziorowcy po raz kolejny będą wybierali w drafcie. Szczególnie, że nie zapowiada się na to, aby Kobe Bryant miał zamiar zmienić swój styl gry. Vino na pewno będzie chciał pokazać wszystkim w USA na co go jeszcze stać, a to z pewnością częściej będzie kończyło się porażkami zespołu, niż wygranymi. Ale może nawet to i dobrze…

11 komentarzy

  1. StaryFan

    Russell zaczyna miewać przebłyski.Jest młodszy od Labissiere i chyba nawet Simmonsa czyli 1,2 -2016. Ma czas.

    Ciekawa sprawa z Simmonsem. Jest kapitalny, lecz bez rzutu.

    Dlaczego małe szanse na zachowanie picku?

    Ps. Ta wstążka na dole to na cały sezon? Jak trafi jeszcze parę 3, to się może rozmyślić jak z Pistons.

    • DrJ

      Randle ma rzut? A wydaje mi się,że Ben będzie lepszym all-around playerem od Juliusa.

      • StaryFan

        Możliwe. Problemem nie jest nawet rzut. Problem w tym, że facet nie rzuca. Nie chce próbować.

        SF bez 3 i półdystansu odpada całkowicie. Zacieśnienie trumny i 0 pkt.

        Jako PF ? Point PF? Jest taki rudy, który klepie z jednej strony w drugą i nic z tego.

        Point C (tak gra)? Jak doda obronę na poziomie NBA, to może być unikat na skalę niespotykaną.

        Tak czy inaczej, Sim­mon­s i SF w NBA (na chwilę obecną) = wielkie nieporozumienie.

        Ran­dle ma tyle wspólnego z all-around, co Scott z ze schematami.

        Ps. Dobrą wiadomością jest to, że da się zablokować ten fioletowy „Billboard” na dole.

        I tak wszyscy wiedzą, a na mniejszych urządzeniach potrafi zabrać dość czasu.

  2. Troche sałbo to ktoś napisał , msle ze z detroi i minesota mozna spokojnie wygrac jezeli bedziemy grac tak jak z wizards , takze wszystko jest mozliwe :)z Atlanta … to druzuna ktora szybko przechodzi do ataku , przy naszej obronie bedziemy mieli problemy ..chcialbym zeby wygrali z rakietami i skopali dupe howardowi :) a zreszta moze to szczesliwe tourne , daj boze Bryanta rzucajacostatnio ;)

  3. StaryFan napisał(a):Dlaczego małe szanse na zachowanie picku?

    A duże szanse na zachowanie? Większe niż na nie zachowanie, ale i tak czuję, że będziemy NYK z tamtego losowania. Nawet na głupim lottery symulatorze to wychodzi pół na pół.

    Ps. Ta wstążka na dole to na cały sezon? Jak trafi jeszcze parę 3, to się może rozmyślić jak z Pistons.

    phpBB [media]

    Nie zmieni zdania. Powiedział to. Więc możesz być spokojny.

    Simmons się może nauczy rzucać, przynajmniej przyzwoicie. Nie wzgardziłbym, mogliby na początku grac z Juliusem, a potem byłyby decyzje.

  4. szymken napisał(a):Simmons się może nauczy rzucać, przynajmniej przyzwoicie. Nie wzgardziłbym, mogliby na początku grac z Juliusem, a potem byłyby decyzje.

    Ja bym taki optymistyczny co do rzutu Simmonsa nie był. Widziałem gdzieś filmik z jego treningu, gdzie rzucał za 3. Miał mega problemy, żeby trafić 2 razy pod rząd na treningu.

    Jeśli LAL zatrzymają pick w TOP3 to ja leciałbym z propozycją wymiany za Noela.

  5. phpBB [media]

    No w sumie, jak poszukałem to od razu coś takiego mi wyskoczyło. Nie widziałem tego wcześniej.

  6. DrJ

    Zapomniałem,że Randle jest Kylem Korverem Zachodniej Konferencji i sieje spustoszenie z dystansu. Podobnie jak to robił Blake Griffin w pierwszych sezonach… Szymken, odbieraj to jako moje luźne spekulacje w dni pomiędzy 4/20 Bryanta, na razie sporo jeszcze meczów mamy przed sobą pob batutą Scotta ;) Chociaż pojawiło się jakieś tam info o tym,że będą handlować młodymi i tylko Julius jest nie do ruszenia(ponoć Scott również).

  7. Jasne, że nie jest powiedziane, że się nie nauczy rzucać. Ja też go do Julka nie porównuje. To co wrzuciłem to stan prawie aktualny. Na razie wygląda tak sobie, co dalej z tym zrobi się zobaczy, ale wart wysokiego picku jest. Gość jest unikatowy. Dołożyć go do Russell’a i mamy fajny potencjał ofensywny + Simmons z tego co tak trochę widziałem fajnie broni. Taki Cuz przy nim na przykład.

  8. DrJ

    A da się zablokować magczne trio Buss-Kupchak-Scott?

  9. StaryFan
    DrJ napisał(a):A da się zablokować magczne trio Buss-Kupchak-Scott?

    Jeżeli dostarczysz mi ich kompletne dossier, to da się dużo więcej niż "zablokować". Prawdopodobnie konieczna będzie amputacja rzeczowego trio.

Skomentuj