Pau Gasol wrócił do gry na swoim poziomie

Opublikowane przez , 27 marca 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 2 komentarze

Pau Gasol w zeszłym sezonie oraz na początku obecnego narzekał na to, że gra za daleko od kosza i przez to nie może być tak produktywny jakby chciał, ani też w pełni wykorzystać swoich umiejętności. Wydaje się, że Katalończyk obwiniał o to przede wszystkim system Mike’a D’Antoniego, którego pierwszą opcją jest przecież zdobywanie (głównie przez wysokiego) punktów po pick & rollach. Rok 2014 pokazuje, że Pau wcześniej powinien chyba mieć pretensje tylko do siebie, gdyż od początku roku gra coraz lepiej (o czym wspomniał Przemysław Drewniak podczas styczniowego podsumowania – link), a po przerwie na All-Star Game, wskoczył na jeszcze wyższy poziom. Do 21 lutego Pau zdobywał średnio 17 punktów na 46.9% skuteczności. Od tego czasu jego procent celnych rzutów z gry wzrósł o 4.7, natomiast ilość notowanych oczek o 1.9 (wliczając w to także spotkanie z Orlando Magic, w którym rozegrał tylko 19 minut i ewidentnie nie był sobą).

Najważniejsza jednak wydaje się być jednak jego aktywność w polu trzech sekund. Przed wspomnianą już przerwą, która miała miejsce w lutym, Gasol zdobywał 53.1% ze swoich wszystkich punktów w strefie podkoszowej. Po niej natomiast, liczba to podskoczyła aż do 68.6% i jest wyższa nawet od tych, którymi Pau mógł się pochwalić za czasów gry dla Phila Jacksona. Center Jeziorowców zdecydowanie lepiej odnajduje się w systemie i zna swoją rolę w zespole, niż na początku sezonu. Nie jest już zawodnikiem który tylko stawia zasłony innym i odwala tzw. brudną robotę ale aktywnie uczestniczy w ofensywie i domaga się piłki w większości akcji. Choć nie kończy każdych akcji wsadem jak kiedyś Amar’e Stoudemire, to często ustawia się w okolicy 3 metrów od kosza i to mu wystarcza, aby dodawać kolejne oczka do swojej kolekcji. Warto w tym wszystkim dodać, że jego koledzy nie wykorzystują go częściej niż do tej pory, a Pau oddaje tyle samo rzutów co wcześniej.

Wszystko wydaje się być kwestią odpowiedniego ustawienia, komunikacji i zgrania. Poznanie zachowań i tendencji swoich partnerów, pomaga Gasolowi lepiej przewidzieć ich reakcje oraz znaleźć dla siebie miejsce, w którym będą w stanie dograć mu piłkę blisko kosza. Na pewno notoryczne granie pick & roli wymaga od dwukrotnego mistrza NBA więcej wysiłku niż np. trójkąty ale równie dobrze pozwala mu znaleźć się bliżej kosza. Oczywiście na to musi pracować cała drużyna, a nie tylko Gasol. Dużo zależy przecież od poziomu rozgrywającego, a także zawodnikach zapewniających spacing. Na szczęście ci (m.in. Jodie Meeks, Ryan Kelly oraz Nick Young) świetnie wywiązują się ze swoich obowiązków, przez co Hiszpan ma nieco więcej miejsca pod koszem niż zazwyczaj. Rywale muszą wiele uwagi poświęcać obwodowi, gdyż wiedzą, że jeżeli któryś z zawodników Lakers zostanie niepilnowany, to stracą trzy punkty.

Ponadto Dan D’Antoni – brat i asystent Mike’a zwrócił uwagę na powrót do gry kontuzjowanych zawodników i ich wpływie na chemię oraz lepsze zrozumienie się na parkiecie.

Dużo zależy od rytmu, w który musisz wejść. To gdzie i kiedy Pau dostaje piłkę oraz w jaki sposób to się dzieje, wygląda z meczu na mecz coraz lepiej. Ponadto rotacja w ostatnim czasie nieco się ustabilizowała i myślę, że przez to Pau lepiej wie czego się spodziewać po swoich kolegach i jak mogą sobie wzajemnie pomóc.

Oprócz tego sam Hiszpan zaczął po prostu lepiej grać. Być może zdał sobie sprawę z tego, że warto powalczyć o te kilka milionów więcej w następnym kontrakcie, a być może center Lakers potrzebował więcej czasu niż inni, na rozkręcenie się i powrót do formy po kontuzji. W końcu w poprzednich dwóch sezonach również lepiej spisywał się w drugiej części rozgrywek. Tak czy inaczej na pewno w ostatnim miesiącu jest bardziej agresywny i zaczyna przypominać lidera tych Jeziorowców. Podejmuje lepsze decyzje, których jest zdecydowanie bardziej pewny, a do tego szybciej reaguje na to, co się dzieje na parkiecie.

Skuteczność Pau Gasola przed i po przerwie na All-Star Game

W tym wszystkim najważniejsze jest jednak to, że z taką formą, nastawieniem i mentalnością Pau stanowi zagrożenie dla swoich rywali i w ataku może przypominać tą samą osobę, która sięgała po mistrzostwo w 2009 i 2010 roku. Jego ostatnie występy pokazują również, że system Mike’a D’Antoniego jest stworzony także dla jednego wysokiego, a wszystkie mity związane z tym, że opiera się on na rzutach z pół i z dystansu są nieprawdziwe. Jedynym problemem w tym wszystkim jest wiek i forma fizyczna Hiszpana. Pau ma już na karku 33 – lata i jeżeli przez cały sezon miałby grać tak jak obecnie, a Lakers mieliby awansować do playoffs, to zwyczajnie w kwietniu mógłby się wypalić. Urodzony w Barcelonie zawodnik preferuje bardziej statyczną, a nie dynamiczną grę i raczej woli zagrać izolację tyłem do kosza, niż znaleźć się na dogodnej pozycji po postawieniu kilka zasłon swoim kolegom z drużyny. Oczywiście jest to tylko przypuszczenie.

Niemniej jednak Pau powinien utrzymać taką grę do końca sezonu i tym samym podwyższyć jeszcze nieco swoją wartość rynkową. Różnicę w jego grze można dostrzec nawet gołym okiem, a Gasol którego ostatnio widzimy jest tym, którego z pewnością chcieliśmy oglądać od początku rozgrywek. Hiszpanowi zajęło dużo czasu odnalezienie formy, swojego miejsca i roli pod wodzą Mike’a D’Antoniego ale wydaje się, że w końcu mu się to udało. Niestety prawdopodobnie nie na długo, gdyż Hiszpan raczej opuści w lato Los Angeles i chyba tylko cudowna moc Kobe’ego Bryanta mogłaby wpłynąć na jego decyzję. W razie czego jednak fani powinni pamiętać, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pau może i ostatnio znów w gra w ofensywie na poziomie All-Stara ale defensywa to zupełnie inna bajka i tutaj nadal nic się nie zmieniło. Patrząc pod kątem przyszłości, dobrze byłoby mieć jednak wysokiego, który broniłby dostępu do kosza ale to już temat do rozważań na inną okazję.

P.S. Od 28 lutego do 9 marca Pau zaliczył serię sześciu spotkań z rzędu, w których zdobył przynajmniej 20 punktów (w tym najwięcej w sezonie – 29 przeciwko New Orleans Pelicans). Wcześniej natomiast w styczniu (14.01 – 31.01) zaliczył 10 takich meczów.

2 komentarze

  1. Bardzo dobry artykul, lepsza gre Gasola widac golym okiem podczas meczow. Nie biega juz jakby mial zaraz upasc. Koledzy duzo czesciej znajduja go w post gdzie nadal potrafi zrobic kilka ruchow ktore powoduja takie male wow u fanow gry tylem do kosza. Ale tak jak wspomniales w artykule defensywa lezy. Gasol nie gra z wystarczajacym zaangazowaniem na tym koncu parkietu, nie wspominajac o tym ze cala druzyna gubi sie w defensywnej rotacji co druga akcje tym samym Gasol wyglada w defensywie jeszcze gorzej niz prawdopodobnie moglby. Na koniec poruszona jest kwestia wysokiego „ktory bronil by dostepu do kosza”, chetnie poczytalbym artykul na ten temat w odniesieniu do przyszlych free agentow ktorzy powinni stac sie potencjalnym celem Lakers.

    • Na 100% po sezonie pojawi się taki artykuł dotyczący zarówno wolnych agentów, jak i zawodników z nadchodzącego draftu. Na razie niech „obecni” Lakers jeszcze dograją ten sezon do końca.

Skomentuj