Pau Gasol musi grać bliżej kosza

Opublikowane przez , 9 sierpnia 2013 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Wraz z odejściem Dwighta Howarda do Houston Rockets, Mike D’Antoni prawdopodobnie w końcu ustawi Gasola jako centra – czyli na pozycji, która obecnia jest najlepsza dla 33 – letniego Hiszpana. Pau nie jest już tak zwinny jak kiedyś i w ostatnich sezonach często nie nadążał za silnymi skrzydłowymi. Ponadto nie jest również zawodnikiem typu stretch four i wymuszanie na nim grania na półdystansie jako czwórka tylko marnowało potencjał drzemiący w dwukrotnym mistrzu NBA. Mike D’Antoni jednak nie miał zamiaru zmieniać swojej taktyki i przystosowywać ją do dwóch wież, a z drugiej strony nie mógł przesunąć Howarda na inna pozycję na korzyść Gasola. Jednakże opuszczenie Kalifornii przez Supermana odmieniło całą sytuację i obecnie Pau jest jedynym dominującym centrem w Los Angeles Lakers. Z tego względu zasługuje na to, aby dać mu szansę na udowodnienie swojej wartości.

Mitch Kupchak w obecnym offseasonie zdecydował się postawić na Kobe’ego Bryanta i Pau Gasola jako przywódców drużyny. Są oni jedynymi weteranami w zespole, którzy wygrali mistrzostwo w ostatnich czterech latach. Tym samym Pau ponownie powraca jako druga opcja w zespole. Taką samą rolę pełnił, gdy trenerem Lakers był Phil Jackson. Czterokrotny uczestnik Meczu Gwiazd ponownie stanie się głównym punktem w drużynie, a nie tylko uzupełnieniem dla Dwighta Howarda czy też dwa lata temu dla Andrew Bynuma. Ponadto prawdopodobnie Gasol będzie mógł w końcu spać spokojnie, zamiast przejmować się plotkami transferowymi z jego udziałem. To wszystko może złożyć się na udany sezon w wykonaniu zawodnika Lakers jak i całego zespołu.

Myślę, że niepewny okres czasu mam już za sobą. Drużyna przeszła wiele zmian ale jestem gotowy do większej odpowiedzialności na parkiecie. Teraz chcę być tylko zdrowy.

Jeżeli Mike D’Antoni zamierza osiągnąć jak najlepsze wyniki z drużyną, to nie może popełnić błędów z poprzedniego sezonu. Niestety wydaje się, że coach Jeziorowców ponownie będzie starał się grać dwoma wysokimi jednocześnie, którzy nie pasują do jego koncepcji ofensywnej. W defensywie z kolei są zbyt wolni, żeby bronić dostępu do kosza. Mowa tutaj oczywiście o zestawieniu Gasola z Kamanem. Obaj zawodnicy na dzień dzisiejszy są centrami w NBA, którzy słabo bronią pick & rolle i nie nadążają za młodymi i atletycznymi obrońcami. D’Antoni liczy jednak na to, że wyżej wymienieni Jeziorowcy będą w stanie się wzajemnie uzupełniać i współpracować lepiej niż Pau z Dwightem. Jednak czy to wystarczy?

Wizja trenera Lakers może się częściowo sprawdzić, jako że Kaman ma lepszy przegląd pola niż Howard oraz rzut z półdystansu niż Gasol. W ostatnim sezonie były zawodnik Mavericks trafiał średnio 46% swoich rzutów poza trumną (nie licząc trójek), z kolei Pau Gasol zaledwie 39%. Różnica jest znacząca i jeżeli ktoś ma grać jako czwórka to właśnie Chris Kaman.

Skuteczność Chrisa Kamana i Pau Gasola w sezonie 2012 - 13

Problemem jest jednak obrona – ten sam element, który pogrążył Lakers w zeszłym sezonie. Gasol i Kaman to wolny duet podkoszowy, który w dzisiejszej NBA nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dużo korzystniejsze wydaje się zestawienie Gasola z Hillem lub Johnsonem, który ponadto stanowiłby zagrożenie w ataku i dodał atletyczności pierwszej piątce. W ten sposób zarówno ofensywa jak i defensywa Jeziorowców byłyby stabilniejsze i w ostatecznym rozrachunku mogłyby się okazać bardziej opłacalną opcją.

Szczerze mówiąc nie wiadomo czemu Mike nagle stawia na grę dwóch wież, zamiast dostosować pierwszą piątkę do swojego systemu. Nawet wspomniany wcześniej Phil Jackson starał się grać więcej Gasolem i Odomem jednocześnie, gdyż Lamar był atletyczny, zwinny i potrafił rozciągać obronę rywali, czy też rozpocząć wejście pod kosz z okolicy 7 metrów. Tymczasem Kaman i Gasol to ofensywnie lepsze zestawienie niż te, które można było oglądać rok temu, a ponadto umożliwiłoby Hiszpanowi grę pod koszem ale niestety jest to bardzo wolna kombinacja, a szybkość i atletyczność w NBA są obecnie ważnymi aspektami każdego zespołu.

Skupmy się jednak na samym Hiszpanie. Aby obudzić urodzonego w Barcelonie koszykarza z długiego, zimowego snu, trzeba go ustawić jak najbliżej kosza i to bez względu na to czy będzie on grał obok Kamana czy Jordana Hilla. To właśnie w trumnie Gasol jest najskuteczniejszy i zdają się to potwierdzać nie tylko statystyki z ostatnich czterech sezonów w NBA (57%) ale również Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku. Pau notował w nich 19.1 punktów na mecz, rzucając na imponującej 57% skuteczności (62% nie licząc trójek). Być może gdyby nie obecność Dwighta w zespole lub koncepcja gry D’Antoniego, to Hiszpan w ostatnim sezonie czułby się bardziej komfortowo na parkiecie. Na szczęście trener Jeziorowców dostał jeszcze jedną szansę, by naprawić swój błąd i zrobić z Gasola ponownie All-Stara.

D’Antoni był w trudnej pozycji, ja zresztą również. Miał przed sobą ogromne wyzwania. To był bardzo wymagający sezon. Następny będzie inny. To będzie nowy rozdział. Zaczniemy od początku i zrobimy wszystko co w naszej mocy.

Warto również dodać, że brak Howarda nie tylko powoduje, że Gasol staje się głównym centrem Jeziorowców ale także główną opcją przy grze pick & roli. W zeszłym sezonie zarząd Lakers chciał stworzyć zabójczy duet przy pickach w postaci Nasha i Howarda. Pomysł jednak nie wypalił, między innymi przez zmianę podejścia Dwighta do gry. Były zawodnik Magic postanowił nagle zacząć grać tyłem do kosza (45% zagrań), co przynosiło fatalne rezultaty (FG 179/402). Dodanie pick & rolla do ofensywnych opcji Gasola może pozwolić mu lub jego partnerom na zdobycie kilku łatwych punktów w każdym meczu. Według SynergySports Pau wykańczał 49% akcji jako P&R Roll Man ale nie to jest najważniejsze w tym wypadku. W przeciwieństwie do Dwighta, Hiszpan potrafi rzucić z bliskiej odległości lub odegrać do niepilnowanego kolegi z drużyny. To powoduje, że przeciwna drużyna nie do końca wie czego się spodziewać w każdej akcji.

Za Gasolem przemawia jeszcze jeden fakt: ostatni sezon był jego najgorszym w karierze, w którym notował zaledwie 13.7 punktów na mecz. Jego wartość od 2011 roku drastycznie zmalała i jeśli Pau ma nadzieję zarobić jeszcze wartościowe pieniądze w NBA, to musi powrócić do swojej formy sprzed paru lat. Hiszpan ma ostatni rok kontraktu do wypełnienia, stąd teoretycznie powinien być jeszcze bardziej zmotywowany do ponownego stania się jednym z najlepszych wysokich w lidze.

To wszystko sprawia, że Gasol ma szansę zaliczyć dużo lepszy sezon niż dwa ostatnie w jego wykonaniu. Każdy wie o jego skuteczności w pomalowanym ale jakoś ostatni trenerzy nie znaleźli złotego środka na wykorzystanie mistrza NBA z 2009 i 2010 roku. Mike Brown stawiał w ataku na Andrew Bynuma, natomiast Mike D’Antoni próbował przystosować Hiszpana do nowej roli. To się oczywiście nie sprawdziło i teraz można mieć tylko nadzieję na to, że obecny coach Jeziorowców zacznie ułatwiać życie Gasolowi, zamiast je utrudniać. Na dobry początek mógłby wdrożyć parę ofensywnych schematów, które ustawiałyby zawodnika Lakers blisko obręczy i zrobiły z niego prawdziwe zagrożenie pod koszem. Efektywność utytułowanego centra z Półwyspu Iberyjskiego może mieć wpływ nie tylko na samopoczucie Gasola ale również na pozostałych zawodników i przyczynić się do udanego roku w wykonaniu złota i purpury.

Skomentuj