Pasywność Kupchaka nie pomaga Lakers

Opublikowane przez , 19 lutego 2016 w Artykuły, Drużyna, 1 komentarz

Zakończył się okres, podczas którego można było wymieniać zawodników w sezonie 2015/16. Los Angeles Lakers po raz kolejny nie wykonali żadnego ruchu podczas trade deadline, decydując się na pozostawienie aktualnego składu do końca rozgrywek w niezmienionym składzie. Rzecz jasna czasem szukanie transferów na siłę może kończyć się źle, ale w przypadku tankujących Lakers powtarzająca się od trzech lat sytuacja może już lekko irytować fanów.

Cofnijmy się do sezonu 2013/14. Osłabieni kontuzjami oraz odejściem Howarda Jeziorowcy po niezłym starcie sezonu (13-13) i późniejszych kolejnych urazach szybko przestali się liczyć w walce o play-offy. Podczas trade deadline poza zainteresowaniem kilku klubów Kamanem najwięcej mówiło się o możliwości odejścia Pau Gasola, o którym wiedziano, iż i tak przypuszczalnie odejdzie z zespołu podczas przyszłego offseason. Na stole była oferta z Suns (pick z trzeciej dziesiątki draftu), ale kluby się nie dogadały. Mitch poprzestał na oddaniu Steve’a Blake’a do Warriors za Kenta Bazemore i MarShona Brooksa. Już wtedy brak znaczącej aktywności budził niepokój. Za Chrisa Kamana można było uzyskać choćby pick drugiej rundy, a za Pau przynajmniej z okolic top 20. Pamiętać należy także, iż Lakers walczyli wtedy o jak najgorszy bilans przed draftem 2014, na którą to klasę był (z Wigginsem, Embiidem i Parkerem na czele) ówcześnie wielki hype. Stąd liczono na pogorszenie składu, więc pozostawienie w składzie Niemca powodowało zastrzeżenia. Brak wymiany Gasola można było jeszcze usprawiedliwić – w końcu była to już legenda Lakers, dodatkowo Kupchak liczył na to, iż latem jednak skłoni reprezentanta Hiszpanii do podpisania nowej umowy z szesnastokrotnymi mistrzami NBA, a akurat wtedy w lidze wyższe picki pierwszej rundy były bardzo szanowane i trudne do wyciągnięcia. Niemniej słaba aktywność GMa LAL podczas tamtego trade deadline już wtedy nie podobała się znacznej części obserwatorów, zwłaszcza gdy w końcówce sezonu kilka wygranych zrzuciło Lakers na 7 miejsce w drafcie.

Rok temu sytuacja była jeszcze bardziej klarowna – pick Jeziorowców był jedynie top 5 protected, co powinno wzbudzać znacznie większą chęć oddawania swych graczy i celowego osłabiania składu. Lakers posiadali w rosterze kilku graczy, których umowy wydawały się stworzone do wymian. Jordan Hill z swoim kontraktem 1+1 (team option), spadająca umowa J.Lina, czy zapowiadający opt-out Ed Davis. Za nich osobno, bądź w pakiecie trudno oczekiwać było bardzo dobrych ofert, ale picku z pogranicza 1 i 2 rundy, bądź kilku z drugiej rundy już jak najbardziej. Naturalnie chodzić miało też o zwiększenie szans na utrzymanie picku. Kupchak jednak nie przeprowadził żadnej wymiany i tylko dopisującemu w loterii szczęściu zawdzięczaliśmy podskoczenie z 4 na 2 miejsce w drafcie. Hill, Davis i Lin podobnie jak rok wcześniej Gasol i Kaman odeszli w offseason, a Lakers nie otrzymali nic w zamian. Trudno dziwić się coraz większej liczbie głosów mówiących o zaprzepaszczonych przez GMa szansach na poprawę losów organizacji.

Mitch Kupchak podczas konferencji prasowej

Nadszedł obecny sezon – po fatalnym początku rozgrywek Lakers znów znaleźli się w gronie tankujących zespołów. Pick Jeziorowców jest chroniony jeszcze słabiej (ledwie w top 3), więc o jak najgorszy bilans już naprawdę trzeba się starać. Po raz kolejny Kupchak miał do dyspozycji kilku graczy, którymi w jakiś sposób mógł handlować – spadającą umowę Hibberta, niski kontrakt Bassa, czy wyróżniającego się w ofensywie Lou Williamsa. Niestety ponownie nie przeprowadził żadnej wymiany co dla Lakers ma bolesne konsekwencje. Po pierwsze Lou Williams (jak część z Was zapewne wie, nie jest moim ulubieńcem) zabiera wiele minut duetowi Clarkson – Russell, z którymi organizacja chce wiązać swą przyszłość, więc powinni grać do oporu. Dodatkowo ciężko sobie wyobrazić akurat ten słabo uzupełniający się tercet jako przyszłą rotację na pozycjach 1-2. Po drugie nie uzyskano żadnego assetu. A te zdobyć można było, gdyż wartość picków, jeśli są zastrzeżone staniała – pokazują to wymiany Pistons (którzy oddali swój wybór pierwszej rundy za Motiejunasa), czy Wizards (pick za Markieffa Morrisa). Po trzecie zaś w tankującej ekipie Lou Williams, czy Brandon Bass (o ile jest odpowiednio używany) nieco zwiększają szanse na zwycięstwa, które Lakers po prostu potrzebne nie są.

Najczęstszą linią obrony Mitcha jest fakt, iż nie było na stole odpowiednich wymian. Cóż – podczas każdego z tych trade deadline wiadomo było o zainteresowaniu przynajmniej kilku klubów graczami Lakers – jak choćby 18 lutego 2016 roku, gdzie pojawiały się różne zapytania o Williamsa, czy Hibberta. Oczywiście oferty mogły nie być zbyt korzystne dla Jeziorowców, ale rolą Kupchaka było właśnie wynegocjowanie dobrych wymian dla przyszłości organizacji. Dodatkowo Lakers wyraźnie jedynie odbierali telefony w ostatnich dniach (co potwierdzają kalifornijscy dziennikarze), sami nie przejawiając aktywności na rynku. Więc nie tylko o efekty, ale także o (jak podają źródła) brak starań doprowadzenia do wymiany można mieć pretensje do GMa Lakers. Najbardziej bolesną konsekwencją może okazać się utrata picku na rzecz Sixers. Kupchak znów nie pomógł Jeziorowcom i trzeba jeszcze mocniej liczyć na szczęście podczas loterii draftu.

1 komentarz

  1. 10/10

    Można jeszcze dorzucić, brak wymiany podczas draftu po jakiś pick wyżej itd. Tak jak kiedyś pisałem Mitch wygląda mi na wypalonego, takie odnoszę wrażenie.

    6th manów ci u nas dostatek, miłości do Lou nie rozumiem, choć jak widzę na FB chyba błądzę.

    Generalnie pewnie będzie tak, że Lou w kocówce sezonu da jakieś zwycięstwa niepotrzebne, kiedy teamy już będą jechać ostro w tankowaniu. Suns nas przegonią i będzie bardzo wesoło podczas loterii. Ale co tam, ważne, że Byron zadowolony i będzie jechał Lou ile wlezie.

Skomentuj