Jeziorowcy pozyskali Harta i Bryanta w zamian za Bradley'a

Jeziorowcy pozyskali Harta i Bryanta w zamian za Bradley'aSwój 28 wybór w drafcie Los Angeles Lakers przeznaczyli na Tony'ego Bradley'a - byłego gracza North Caroliny, który w swoim jedynym sezonie zdobywał średnio 7.1 oczek i 5.1 zbiórek na mecz. Rob Pelinka i Magic [więcej]

Oficjalnie: Brook Lopez i Kyle Kuzma (27 wybór) w Lakers

Oficjalnie: Brook Lopez i Kyle Kuzma (27 wybór) w LakersW noc draftu władze Jeziorowców oficjalnie wymieniły D'Angelo Russella oraz Timofey'a Mozgova za Brooka Lopeza i 27 pick, którym okazał się być Kyle Kuzma. Ten silny skrzydłowy z Utah był jednym z najlepszych [więcej]

Lonzo Ball drugim wyborem w drafcie 2017!

Lonzo Ball drugim wyborem w drafcie 2017!Sensacji nie było. Los Angeles Lakers z drugim wyborem w drafcie postawili na Lonzo Balla, czyli rozgrywającego z UCLA. Mierzący 198 centymetrów zawodnik będzie miał za zadanie zastąpić w tej roli D'Angelo [więcej]

Summer League 2017: Na początek z Clippers

Summer League 2017: Na początek z ClippersLos Angeles Lakers poznali swoich rywali w tegorocznej edycji NBA Summer League. Na początek, 8 lipca, zmierzą z ich miejscowym rywalem - Clippers. Następnie dwa dni później zagrają z Boston Celtics, a na koniec (11 [więcej]

Nick Young zostanie wolnym agentem

Nick Young zostanie wolnym agentemNiski skrzydłowy/rzucający obrońca Nick Young, zdecydował się nie wykorzystywać opcji gracza w swoim kontrakcie, a to oznacza, że od 1 lipca będzie niezastrzeżonym wolnym agentem. W barwach Los Angeles Lakers [więcej]

Znamy terminarz Lakers na preseason 2017

Znamy terminarz Lakers na preseason 2017Los Angeles Lakers ujawnili swój przedsezonowy terminarz, w którym to rozegrają tylko sześć spotkań, a nie jak to było do tej pory, osiem. Ponadto ciekawostką jest to, że Jeziorowcy rozpoczną swoje przygotowania [więcej]

Sylwetki zawodników: Tyler Ennis

Tyler Cameron Ennis McIntyre to 22-letni Kanadyjski koszykarz, który uczęszczał do szkoły średniej Saint Benedict’s Preparatory w Newark, w stanie New Jersey. W swoim trzecim sezonie gry poprowadził drużynę, trenowaną przez Marka Taylora, do wygrania 35 spotkań w rozgrywkach (rekord szkoły) i zajęcia drugiego miejsca w New Jersey. Został też wtedy wybrany jako Gatorade New Jersey Player of the Year, przy statystykach na poziomie 14.6 punktów i 7.1 asyst na mecz. W swoim czwartym roku natomiast (2012/13), Gray Bees zakończyli sezon z bilansem 31-2, a Ennis został uznany Star-Ledger Prep Player of the Year, a także został wybrany do pierwszej piątki All-Prep, po tym jak notował zazwyczaj 20 oczek, 6.1 asyst, 5.2 zbiórek oraz 3.1 przechwyty w każdym pojedynku. Dzięki temu otrzymał pięć gwiazdek od ESPN i był uznawany za piątego rozgrywającego w kraju oraz 20-stego młodego zawodnika w USA w 2013 roku.

W college’u reprezentował barwy Syracuse, gdzie w 2014 roku jako debiutant trafił do drugiej piątki All-ACC, a także do All-ACC Freshmen Team oraz All-ACC Defensive Team. W 34 starciach zdobywał średnio 12.9 punktów, zbierał 3.4 piłki, rozdawał 5.5 asyst oraz zaliczał 2.1 przechwyty w 35.7 minut spędzanych na parkiecie. Z kolei 28 lutego 2014 roku został wybrany jako jeden z dziesięciu półfinalistów do nagrody Naismith College Player of the Year. Mimo to nie udało mu się poprowadzić swojej drużyny do Najlepszej Szesnastki, gdyż w meczu z Daytoną, Tyler nie trafił trójki równo z syreną.

Czytaj więcej

Sylwetki zawodników: Corey Brewer

Urodzony 5 marca 1986 roku w Portland, w stanie Tennessee, Corey Brewer, to 31-letni zawodnik, który od dzieciństwa związany był z koszykówą. Początkowo jego kariera koszykarska rozwijała się w fantastycznym tempie. W szkole średniej był jednym z kluczowych punktów Portland Panthers, dla których w sezonie 2003/04 notował 29.4 punkty i 12.8 zbiórek na mecz. Przez to właśnie został wybrany m.in. do Tennessee Secondary School Athletic Association Class 2A „Mr. Basketball”, McDonald’s All American oraz do czwartej czwórki Parade All-American. W 2004 roku był uznawany za siódmego niskiego skrzydłowego w kraju wśród młodych graczy, a ogólnie za 31 zawodnika w całych Stanach Zjednocznych. To powodowało, że wiele drużyn z college’u bardzo liczyło na to, że wybierze właśnie ich uniwersytet. Ostatecznie Brewer postawił na University of Florida, gdzie reprezentował barwy Florida Gators pod wodzą Billy’ego Donovana. Był jednym z czterech kluczowych zawodników, którzy mieli ogromny wpływ na grę zespołu przez kolejne trzy sezony. Walnie przyczynił się on do wygrania przez Gators trzech mistrzostw SEC (2005-07) oraz dwóch mistrzostw NCAA (2006-07). Ponadto stał się pierwszym zawodnikiem w historii klubu, który zanotował triple-double. Stało się to 18 grudnia 2005 roku, kiedy to zdobył 15 oczek, zebrał 10 piłek i rozdał 13 asyst (najwięcej od czasu Jasona Williamsa – 17 z 1997 roku).

Czytaj więcej

Lakers wyznaczyli cel na ostatnią prostą

Do końca sezonu zasadniczego pozostało już tylko 20 spotkań. Trener Luke Walton skupia się w tej chwili na daniu szans gry młodym zawodnikom, po których nie wie jeszcze do końca czego może się spodziewać. Zarówno on, jak i cały sztab szkoleniowy chce wykorzystać ostatni mecze do sprawdzanie różnych wariantów i ocenienia tego, na co tak naprawdę stać poszczególnych graczy. Zatem weterani tacy jak Luol Deng i Timofey Mozgov w poprzednich meczach dostawali mniej minut, niż miało to miejsce na początku rozgrywek. I ten trend zapewne będzie kontynuowany. Walton powiedział, że robi tak nie przez to jak grają, a dlatego, że już zna ich możliwości. Tego samego nie można za to tego powiedzieć o 19-letnim Ivicy Zubacu, Davidzie Nwaba oraz kilku innych, młodych członków ekipy z Miasta Aniołów.

Czytaj więcej

Marzec – wkraczamy w erę Magica!

Po trade deadline zmieniło się wiele w Los Angeles Lakers. Dokonano drastycznych ruchów jeszcze przed końcem sezonu. Jeannie Buss nie wytrzymała i postanowiła zwolnić zarówno swojego brata jak i Mitcha Kupchaka. Oberwało się także Blackowi, który był rzecznikiem prasowym drużyny. Stery w ekipie Jeziorowców przejął Magic Johnson, a nowym generalnym managerem ma zostać agent Kobe Bryanta Rob Pelinka. Od razu dokonano też transferów przed końcem okienka. Lou Williamsa oddano do Rockets za Corey Brewera i pick z 1 rundy draftu, a Marcelo Huertasa wymieniono na Tylera Ennisa. Nie były to najlepsze ruchy, zważywszy na wartość rynkową Sweet Lou, bądź co bądź najlepszego strzelca z ławki w całej lidze. Brewer to gracz przeciętny, ze słabym rzutem z dystansu, co na pozycji której gra jest wręcz kluczowe. Na dodatek pick od Rockets będzie to wybór w granicach 25 miejsca, co nie wróży dobrze, wielkie gwiazdy idą raczej znacznie wyżej. Lato będzie jednak kluczowe dla przyszłości organizacji. Poprzednie przyniosło tylko wielkie rozczarowania. Podpisano wysokie kontrakty z Dengiem i Mozgovem, którzy teraz są zupełnie nieprzydatni i Magic najchętniej by się ich pozbył. Jednak nikt w lidze nie chce takich wypalonych koszykarzy. Pelinka będzie miał pełne ręce roboty i jeśli uda mu się dokonać jakiś wymian już podczas draftu to będzie na pewno spory sukces. Na pewno priorytetem dla Jeziorowców będzie utrzymanie swojego wyboru w nadchodzącym drafcie. Aby tak się stało Lakers muszą zająć jak najniższe miejsce w lidze. Choć jak mówi Johnson jego team nie będzie tankował, trudno jednak spodziewać się innych wypowiedzi, a kolejne przegrane tylko nas w tym utwierdzają. Marzec to będzie kwintesencja tankowania w wykonaniu Lakers. Połączona z ogrywaniem młodych zawodników. Tak więc nie zdziwcie się jeśli już niedługo w pierwszym składzie zobaczymy Ivicę Zubaca. Jednak po kolei. Zobaczmy co nas czeka w zbliżającym się miesiącu.

Czytaj więcej

Jeziorowcy w końcu wywiesili białą flagę

Za nami kolejny miesiąc sezonu 2016/17. Miesiąc, w którym mieliśmy przerwę na All-Star Weekend, trade deadline oraz pewne zmiany w składzie i rotacji Jeziorowców. Luke Walton zdecydował się wprowadzić do pierwszej piątki Brandona Ingrama oraz Tarika Blacka. Wypadli z niej natomiast Luol Deng i Timofey Mozgov. O ile ten pierwszy może jeszcze liczyć na minuty w każdym spotkaniu, to sytuacja Rosjanina nie wygląda za ciekawie. W roli rezerwowego centra szkoleniowiec zespołu bardziej widzi Ivicę Zubaca, aniżeli mistrza National Basketball Association z Cleveland Cavaliers. Ponadto Magic Johnson postanowił zwolnić Jose Calderon oraz pozbyć się swojego najlepszego strzelca z ławki – Lou Williamsa, na rzecz Corey’a Brewera oraz pierwszorundowego wyboru w tegorocznym drafcie. Tym samym też na więcej minut mogą liczyć D’Angelo Russell oraz Jordan Clarkson. Czy te wszystkie zmiany jednak coś dały? O tym przeczytacie poniżej.

Zacznijmy od porównania dwóch różnych wyjściowych piątek. Skład Russell, Young, Deng, Randle i Mozgov do tej pory spędził w sumie prawie 403 minuty na parkiecie. W porównaniu do swoich rywali, zdobywał on średnio o 6.1 oczek od nich więcej, trafiał 4.5 trójek więcej oraz zbierał o 1.8 piłek więcej na atakowanej tablicy. Gorzej wypadał za to pod względem ilości blokowanych rzutów (2.1 mniej), czy też zbiórek pod własną tablicą (1.2). Nowy lineup z kolei spędził ze sobą już nieco ponad 99 minut. Zazwyczaj jednak zdobywa o 5.7 punktów mniej od rywala, oddaje 10.4 rzutów osobistych mniej, notuje o siedem asyst mniej, a za to 6.8 strat i 4.6 fauli więcej. Jedynie na dystansie ta piątka jest bardziej agresywna, gdyż oddaje o 9.2 rzuty więcej. Nie przekłada się to jednak na prowadzenie w meczu. Oczywiście powyższe statystyki w dużej mierze zależą też od rywali, z jakimi przychodzi się mierzyć danym graczom. Niestety nie da się jednak ukryć, że ich ostatni przeciwnicy w większości przypadków nie byli zespołomi z górnej półki, a mimo to zawodnicy Luke’a Waltona nie byli w stanie ich ograć.

Czytaj więcej

Krajobraz po trade deadline

Za nami jeden z najgorętszych okresów w NBA. W tym roku podczas końcówki okna transferowego w Los Angeles Lakers doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi, które zakończyło się wieloma istotnymi zmianami, od najwyższych posad w klubie aż po wymianę dotyczącą gracza znajdującego się poza rotacją zespołu. Dodatkowo Lakers odegrali istotną rolę w zamieszaniu dotyczącym DeMarcusa Cousinsa oraz Paula George’a.Warto przyjrzeć się więc dokładnie wszelakim posunięciom organizacji w ostatnich dniach. Zarówno tych dokonanych jak i tych, które mogły się wydarzyć.

Największą sensacją całego okresu trade deadline w NBA niewątpliwie okazał się transfer DeMarcusa Cousina z Sacramento Kings do New Orleans Pelicans. Dla fanów Jeziorowców najciekawsze jednak okazały się informacje uzyskane już po potwierdzeniu owej wymiany. Lakers złożyli ofertę Kings jednak włodarze Sacramento zażądali Brandona Ingrama, na co z kolei nie zgodził się Mitch Kupchak. Nie wiemy jednak dokładnie czego jeszcze oczekiwali Kings, więc nie do końca w stanie jesteśmy ocenić decyzję byłego już menedżer Lakers. Osobiście uważam, że moment nie sprzyjał Jeziorowcom. Sam Cousins poprawiłby w tym sezonie bilans Lakers, ale cena jaką trzeba byłoby zapłacić raczej byłaby zbyt wysoka. Młodzi gracze z Los Angeles są wciąż dalecy od wejścia w koszykarski prime i oddawanie kilku z nich za Cousinsa byłoby bardzo ryzykowną decyzją, zwłaszcza iż Lakers nie mieliby żadnych gwarancji dotyczących ewentualnego podpisania przez DMC umowy w 2018 roku. Podjęte ryzyko byłoby w mojej opinii zbyt duże, więc ostatnią decyzję Mitcha o odpuszczeniu jednego z najlepszych centrów ligi uważam za słuszną.

Czytaj więcej

Na kłopoty nowy doradca – Magic Johnson

Po wycofaniu się z koszykówki w 1996 roku, Magic Johnson próbował przekonać niektórych swoich przyjaciół, aby nie pozbywali się swoich biletów mówiąc, że zespół wróci na szczyt szybciej, niż się spodziewają. Nie posłuchali oni Johnsona i wkrótce tego pożałowali. Po tym, gdy Lakers latem podpisali Shaquille’a O’Neal’a, zespół znowu zaczął zdobywać mistrzostwa, a koledzy Magica szukali u niego pomocy w zdobyciu biletów na całe sezony. Były rozgrywający złota i purpury po raz kolejny postanowił pomóc organizacji, z którą związany był przez całą swoją karierę. W zeszły czwartek nad ranem współwłaściciel, a zarazem prezes Lakers – Jeanie Buss ogłosiła, że od tej pory Magic będzie pełnił rolę doradcy (link).

Czytaj więcej

Rozpoczynamy luty, a tym samym walkę o pick!

Po znakomitym początku sezonu w wykonaniu Lakers nie ma już śladu. Nikt już nie pamięta, że ostatnia (obecnie) ekipa Konferencji Zachodniej jeszcze wchodziła w miesiąc grudzień z bilansem 10-10 po niezwykle ważnym zwycięstwie w Chicago. Później jednak podczas tamtej trasy wyjazdowej przydarzyły się urazy i Jeziorowcy polegli w ośmiu meczach z rzędu. Luke Walton nie był w stanie już odbudować pewności siebie tej młodej drużynie. Dość powiedzieć, że Lakers od tamtej pory zaledwie raz wygrali dwa mecze pod rząd, a łącznie zanotowali na swoim koncie jedynie 7 zwycięstw, przegrywając aż 24. Kibice i eksperci nie mają wątpliwości, że zespół skupia się teraz bardziej na zgrywaniu się, rozwoju młodych graczy oraz walce o pick w drafcie. Niestety dla Jeziorowcy ten sezon potrwa jeszcze ponad miesiące i choć miesiąc luty będzie mniej obfity w mecze, ze względu na przerwę na All Star Game, to i tak Lakers czeka 10 spotkań. Początek miesiąca to tradycyjny już Grammy Tour po wschodnim wybrzeżu. Staples Center zmienia się wówczas w epicentrum muzyczne i Lakers oraz Clippers muszą rozgrywać swoje mecze w obcych halach. Nie będzie to jednak najdłuższy trip wyjazdowy w obecnym sezonie, bowiem ten miał miejsce w grudniu i jak wiemy wówczas skończyło się to fatalne dla Jeziorowców. Zakończyli oni wówczas marzenia o powrocie do playoffs po kilku latach nieobecności. W tamtym okresie zwyciężyli w zaledwie 1 z 13 spotkań, wygrywając jedynie w Filadelfii i to po bardzo wyrównanym meczu, który w czwartej kwarcie mógł przeważyć się na którąkolwiek ze stron. Do tej pory ich bilans na wyjazdach jest drugim najgorszym w lidze, jedynie Brooklyn Nets są gorsi w tym względzie, ale oni ten sezon spisali na straty już przed rozpoczęciem rozgrywek. To nie zwiastuje dobrze przed Grammy Tour’em, tym bardziej, że rywale jakich Lakers podejmą to zespoły walczące o playoffs i w większości znajdują się obecnie w znakomitej formie.

Czytaj więcej

Lakers spadli prawie na dno Konferencji Zachodniej

Za nami kolejny słaby miesiąc w wykonaniu koszykarzy złota i purpury. Choć bez wątpienia był on lepszy od grudnia, tak jednak zaledwie 5 zwycięstw w 15 rozegranych spotkaniach, nie jest powodem do dumy. W efekcie Los Angeles Lakers spadli na 14 miejsce w Konferencji Zachodniej. Gorsi od nich są już tylko Phoenix Suns, choć i tych, Jeziorowcy mogą wkrótce „przeskoczyć”. Na Wschodzie z kolei ostatnią lokatę okupują zawodnicy Brooklyn Nets, którzy jak na razie mają bilans 9-39. Nawet Philadelphia 76ers wreszcie zaczęła grać interesującą koszykówkę, przez co wygrała sześć z ostatnich 10-ciu meczów i obecnie jest na 13 miejscu w swojej Konferencji. Wszystko więc wskazuje na to, że 16-stokrotni mistrzowie NBA znów będą tankować i ponownie spróbują swojego szczęścia w loterii draftu. A ten zapowiada się na naprawdę mocny.

W styczniu najgorszy dla podopiecznych Luke’a Waltona był okres od 10 do 17 dnia miesiąca. Lakers przegrali wtedy pięć spotkań z rzędu, z czego trzy przynajmniej 16-stoma punktami. Ta seria porażek była trochę zaskakująca, gdyż tuż przed nią, Jeziorowcy wygrali dwa starcia z rzędu, grając w nich naprawdę dobrze po obu stronach parkietu. Wszystko posypało się tak nagle, a potwierdzeniem tego był blowout 73-122 w Dallas, przeciwko miejscowym Mavericks. Jeziorowcom trudno już będzie wrócić do gry i powalczyć o ósme miejsce na Zachodzie. Wydaje się, że jest to wręcz niemożliwy. I nie zmienia tego nawet fakt, że w ostatnim ich meczu w styczniu, pokonali u siebie Denver Nuggets 120-116, a duet D’Angelo Russell i Ivica Zubac, wyglądał momentami rewelacyjnie.

Czytaj więcej

Lakers chcą wrócić do poziomu gry z początku sezonu

Po ostatnim meczu w 2016 roku z Dallas Mavericks, w którym to Los Angeles Lakers prowadzili jedenastoma punktami, a przegrali ostatecznie dwunastoma, w szatni było widać i słychać niezadowolenie. Jednym z załamanych graczy był Nick Young, który powiedział, że zespół musi dojść do tego, co robić, gdy prowadzi kilkoma/kilkunastoma oczkami. Zanim po raz kolejny zostanie dogoniony, a później pokonany. Takie podejście ucieszyło Luke’a Waltona, gdyż uważa on, że jedną z podstaw do odniesienia sukcesu, jest odpowiednie nastawienie zawodników i świadomość swoich błędów. Jak na razie w styczniu koszykarze z Miasta Aniołów prezentują się znacznie lepiej niż w grudniu. I to pomimo ostatnich dwóch porażek z Portland Trailblazers oraz San Antonio Spurs. W nowym roku mają oni bilans 3-4, choć oczywiście ich gra nadal nie jest tak dobra, żeby można było myśleć o powrocie do najlepszej ósemki w Konferencji Zachodniej.

Czytaj więcej