Ostatni sezon Bryanta nie był tym wymarzonym

Opublikowane przez , 3 maja 2016 w Artykuły, Podsumowania, 2 komentarze

Jednym z ciekawszych zajęć w sezonie ogórkowym jest z pewnością cofanie się kilka miesięcy wstecz i czytanie prognoz na nadchodzące rozgrywki, a następnie porównywanie ich z ostatecznymi rezultatami. Tak więc cofam się do października i patrzę na przewidywania dotyczące zwycięstw – 25, 28, 27, 26 . Zgodnie. Lakers jednak zaskoczyli wszystkich – 17 zwycięstw. Sam przed sezonem stawiałem na 30-35. Myślałem, że młodzież się rozegra. Myślałem, że Hibbert będzie centrem z czasów, kiedy LeBron bał się wjechać pod kosz Indiany. Myślałem, że Lou Williams razem z Youngiem i Bassem będą „robić” grę z ławki, a Kobe dorzuci od siebie te 15/5/5. Rzeczywistość okazała się dosyć brutalna.

Sezon dla Lakers rozpoczął się fatalnie i do 29 listopada wszystko wskazywało na to, że będą to kolejne rozgrywki, o których szybko zapomnimy. Wtedy Kobe Bryant postanowił zmienić je na lepsze/gorsze (skreśl niepotrzebne) i ogłosić, że po sezonie kończy karierę. Od tej pory sezon stał pod znakiem tego ostatniego dla Bryanta, który grał mecze niezłe, słabsze i fatalne, by wszystko zakończyć kosmicznym 60-punktowym występem. Zaczął swój „farewell tour” w mieście, w którym koszykarsko odkrywał siebie w lokalnym Lower Merion High School, a skończył w domu, w Staples Center. Cytując Andrzeja Sapkowskiego, „Coś się kończy, coś się zaczyna” – zakończyła się era Lakers z Bryantem, zaczęła zupełnie nowa i oby równie ciekawa.

Jeziorowcy byli w tym sezonie bardzo nierówni – potrafili przegrywać ze słabymi Suns, 76ers i Timberwolves, aby zaraz pokonać idących po rekord wszechczasów Warriors, solidnych Wizards i walczyć do końca ze Spurs na wyjeździe. Sezon miał być poniekąd przejściowym, ale prawdziwa przebudowa rozpocznie się dopiero w nadchodzącym offseason, na który tak naprawdę czekają włodarze i fani Lakers. Miniony sezon miał być szansą dla młodych graczy Lakers na rozwój, jednak na ten moment ciężko stwierdzić, czego możemy spodziewać się po Russellu, Randle’u i Clarksonie. Ten pierwszy pokazał przebłyski, jako rozgrywający, ale głównie jako strzelec, a próbkę umiejętności, jakie chcielibyśmy oglądać w przyszłości, pokazał w starciu z Nets, jednak głośniej było o nim z powodu pozaboiskowych sytuacji. Julius po straconym poprzednim sezonie pokazał, że potencjał ma ogromny, ale jeszcze wiele pracy przed nim. Na pewno świetnie panuje nad piłką jak na „czwórkę”, ma dobry rzut, którego zasięg może jeszcze zwiększyć i stać się kimś bardziej na wzór Chrisa Bosha z lepszą zbiórką. Co do Clarksona, to był on liderem Lakers w tym sezonie, zwykle najlepszym strzelcem i często również podającym, jednak wydaje się, że dużo bardziej się już nie rozwinie, a nie jest typem lidera, wokół którego można budować zespół z wysokimi aspiracjami. Ponadto z pewnością jego wymagania finansowe będą bardzo wysokie po udanych rozgrywkach i Lakers staną przed dylematem, czy warto inwestować w tego zawodnika. Natomiast dwaj pierwsi staną przed dużym wyzwaniem, aby udowodnić swoją wartość w przyszłym sezonie.

Kobe Bryant i reszta Lakers podczas jednego z timeoutów w sezonie 2015/16

Jako, że najbardziej przejrzyste wydaje się wypisanie pozytywów i negatywów, jakie przyniósł nam sezon 2015/16, tak więc pod spodem prezentujemy taką listę z nadzieją, że po przyszłorocznych rozgrywkach bilans ten będzie znacznie korzystniejszy:

Plusy:
– Brak kontuzji młodych zawodników i ich całkiem udane przejście przez początkowy etap kariery w NBA.
– Godne pożegnanie Kobego Bryanta z Lakers i NBA, zwieńczone fantastycznym występem przeciwko Jazz.
– Rozstanie się z Byronem Scottem, jako head coachem drużyny.
– Paradoksalnie zajęcie jednego z dwóch ostatnich miejsc w lidze, przed draftem z Simmonsem i Ingramem w rolach głównych.

Minusy:
– Fatalny bilans kolejny rok z rzędu i ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej.
– Brak progresu w grze drużyny, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie.
– Pozaboiskowe skandale.
– Odejście Kobego Bryanta jako zawodnika, ale także jako mentora dla młodych graczy.

2 komentarze

  1. DrJ

    Do teraz się śmieję z siebie, bo dawałem im 27 zwycięstw na koniec sezonu ;)

  2. Ja obstawiałem powyżej 30 wygranych także ten. :lol:

Skomentuj