Offseason Lakers w ocenie Mitcha Kupchaka

Opublikowane przez , 14 lipca 2015 w Wywiady, Konferencje, 3 komentarze

Tuż po podpisaniu Lou Williamsa, Brandona Bassa oraz ściągnięciu do zespołu Roy’a Hibberta, Mitch Kupchak rozmawiał z mediami przez telefon komórkowy i przede wszystkim podsumował okres free agency dla Lakers. Menedżer Jeziorowców odpowiedział też na pytania dotyczące LaMarcusa Aldridge’a, prezentacji zespołu oraz roli i przyszłości Kobe’ego Bryanta w organizacji 16-stokrotnych mistrzów NBA. Ponadto dziennikarze byli również ciekawi tego, jaki jest jego plan na przyszłoroczne lato w Los Angeles oraz jak zamierza wykorzystać podwyższenie salary cap. Choć co prawda ten temat pewnie będzie jeszcze wielokrotnie poruszany, tak jednak wszyscy już są ciekawi tego, jak może wyglądać offseasonu 2016 w wykonaniu złota i purpury. A co za tym idzie – kiedy Jeziorowcy tak naprawdę wrócą do grona drużyn, liczących się w walce o mistrzostwo National Basketball Association.

O nie pozyskaniu jednego z topowych wolnych agentów:

Rozmawialiśmy z trzema takimi zawodnikami, chociaż dzwoniliśmy w sumie do wielu więcej. Każdy tak robi podczas tego okresu. Zawsze jesteśmy pełni nadziei, gdy rozpoczyna się free agency. Wcześniej bowiem, przed 1 lipca, nie możesz kontaktować się z reprezentantami zawodnika, z nim samym czy też ze stronami trzecimi. Więc nie wiesz do końca co dany zawodnik myśli i jakie ma plany odnośnie swojej przyszłości. Możesz dowiedzieć się co nieco z gazety lub mediów społecznościowych i domyślić się pewnych rzeczy ale dopiero po spotkaniu i porozmawianiu z zawodnikiem wiesz, czego tak naprawdę on sam chce.

Nie było to demoralizujące. To część tego biznesu. W NBA jest 30 bardzo konkurencyjnych drużyn. Wszyscy menedżerzy są mądrzy. Są otoczeni znakomitym sztabem, a nad nimi są pełni sukcesu właściciele. Jest to więc bardzo konkurencyjny rynek. W tych czasach to nierozsądne myśleć, że za każdym razem podczas okresu free agency, uda ci się ściągnąć do siebie tego gracza, którego chciałeś pozyskać.

O tym, czy obecny skład zespołu oraz ostatnie dwa sezony miały wpływ na wizerunek Lakers:

Twój skład ma ogromny wpływ na możliwość ściągnięcia do siebie wolnych agentów, którzy już udowodnili swoją wartość w NBA i chcą znaleźć się w zespole, który od razu może walczyć o mistrzostwo, a także zagwarantować maksymalny kontrakt. To, że możesz zawodnikowi zaoferować maksymalną umowę, nie oznacza, że dla danego zawodnika jesteś atrakcyjnym miejscem. Nie wszyscy oczywiście myślą w ten sposób ale uważam, że ma to obecnie ogromne znaczenie.

Bez wątpienia w przeszłości było nieco łatwiej pod tym względem, a zasady też były nieco inne. Gdy miałeś zespół, który był bardzo, bardzo gotowy do gry o najwyższe cele, to zawodnicy grający u schyłku swoich karier, którzy nie przywiązywali tak wielkiej wagi do pieniędzy, byli gotowi poświęcić się, żeby grać dla Los Angeles i wygrać mistrzostwo. W ostatnim roku to nie jednak nie było naszym atutem. Myślimy jednak, że mamy młodych i utalentowanych zawodników, którzy przez bardzo długi czas będą w tej lidze. Nie zmienia to jednak faktu, że nasz skład nie był w ostatnim sezonie w pełni ułożony, stąd też żaden zawodnik nie powie: „Hej, mogę przyjść tutaj i w następnym roku wygrać mistrzostwo”.

O spotkaniu z LaMarcusem Aldridge’em:

Nie uważam, że było ono aż tak złe, jak mówiły o tym niektóre media ale też nie uważam, że było tak dobre jak się spodziewaliśmy. Powiedziałbym więc, że dzięki niemu nauczyliśmy się czegoś, a konkretnie tego, jak poprawić naszą prezentację. Prezentacje każdej organizacji bowiem są inne, a także sami zawodnicy są różni (i oczekują czegoś innego). Nie możesz pokazywać tego samego każdemu zawodnikowi. W tej konkretnej (pokazanej LaMarcusowi) od razu odniosłem wrażenie, że nie była ona doceniana, a moim celem było zmienienie tego stosunku.

Podczas pierwszego spotkania po prostu zabrakło nam czasu na porozmawianie o koszykarskim aspekcie gry w Lakers, który również chcieliśmy poruszyć. Nie wyszło to wszystko tak, jakbym tego chciał. Ponadto w tym samym momencie jedna z drużyn już czekała w holu na koniec naszej prezentacji. Myślę, że udało się nam zrealizować część, w której chcieliśmy pokazać Aldridge’owi jak bardzo chcemy go mieć tutaj w Los Angeles. Koszykarski aspekt natomiast nie został aż tak dogłębnie poruszony. Udało nam się jednak to naprawić dwa dni później.

O tym, czy planuje zmienić swoje podejście do spotkań z wolnymi agentami:

Nasza drużyna się polepszy. Będziemy więc bardziej atrakcyjnym miejscem dla potencjalnych wolnych agentów. Do tego nadal będziemy mieć elastyczność finansową. Wiele drużyn często jest chwalonych za swoje prezentacje ale np. ostatnio widziałem zdjęcie trenera (Gregga) Popovicha jedzącego lunch oraz pijącego lampkę wina z LaMarcusem i to właściwie o wszystkim przesądziło. Zmierzam więc do tego, że nie zawsze chodzi o prezentację. Czasami ona coś znaczy ale najczęściej, najważniejsza jest po prostu drużyna i możliwość odniesienia sukcesu tu i teraz.

Mitch Kupchak podczas konferencji Russella, Nance'a Jr. i Browna

O tym, czy Lou Williams będzie wchodził z ławki, czy też będzie graczem pierwszej piątki:

To zależy od Byrona (Scotta). Nie wiem co Byron zrobi w tej kwestii. Mamy bardzo młody backcourt w zależności od tego, gdzie będzie grał Kobe (Bryant). Kobe może bowiem grać trochę jako niski skrzydłowy, a wtedy nasz backcourt będzie bardzo młody, oczywiście poza Lou Williamsem. Mamy tu bowiem D’Angelo Russella oraz Jordana Clarksona. Wszystko więc zależy od Byrona. Nie wiem co zrobi. (Williams) może wchodzić z ławki. Na pewno dostanie swoje minuty. Wiem, że jest dobrym partnerem z drużyny i dobrym kolegą w szatni. I na pewno będzie miał wpływ na grę. Udowodnił już swoją wartość w NBA.

O tym, czy zmiana decyzji przez DeAndre Jordana sprawiła, że był nieco nerwowy podczas tego okresu free agency:

W normalnych warunkach nie byłbyś zdenerwowany, ponieważ jest pewna kolejność w tym wszystkim. Ale to co stało się wczoraj, w pewnym stopniu na pewno było niekomfortowe. Życzę DeAndre Jordanowi jak najlepiej. Jeżeli poczuł, że nie podjął najlepszej decyzji, to oczywiście miał prawo do tego, by ją zmienić. Oczywiście było to nieco niepokojące, gdyż zespół, który myślał, że w pełni wykorzystał swoje salary cap i wzmocnił się na pozycji centra, nagle został z wolnymi środkami pieniężnymi i bez centra.

O tym, czego nauczył się w tych ostatnich okresach free agency:

Każde lato jest na swój sposób inne. Weterani bez wątpienia szukają miejsca, w którym będą najlepiej pasować do zespołu i w którym mają największe szanse na zdobycie mistrzostwa. Przez ostatnie dwa lata nie byliśmy taką drużyną, która mogłaby walczyć o najwyższe trofeum. Inaczej więc podchodzimy do każdego lata i mam nadzieję, że po kolejnym roku w wykonaniu naszych zawodników, będziemy mieć trzon zespołu z dosyć doświadczonymi graczami, który być może przekona do siebie wolnych agentów i ci, zechcą grać w naszej ekipie.

O tym, czy w obecnym składzie widzi jeszcze jakieś dziury, które powinny zostać załatane:

Nie, nie widzę. Zawsze starasz się o najlepszego zawodnika, który ma jak najwięcej doświadczenia w NBA. Mamy kilku naprawdę utalentowanych graczy ale są oni niedoświadczeni. Mamy też kilku doświadczonych ale nie są już oni tak młodzi, jak kiedyś. Nie jest więc to idealny skład ale ogólnie podoba mi się zachowany w nim balans.

Pozyskując rim protectora (Roy’a Hibberta) oraz prawdziwą siłę w polu trzech sekund jest czymś, czego do tej pory nie mieliśmy. Myślę, że będzie chciał pokazać się z naprawdę dobrej strony, jako że po tym roku stanie się wolnym agentem. Myślę tez, że czuje, że ostatni rok lub półtorej spędzone w Indianie nie były dla niego tak udane, jakby tego chciał. Na pewno chce więc wrócić do gry na bardzo wysokim poziomie i zostać wybranym do All-Star Game.

No i lubię oczywiście kilku naszych młodych zawodników. Jesteśmy bardzo podekscytowani naszym wyborem z drugim numerem (Russellem). Już dawno nie mieliśmy tak wysokiego picku. Jordan Clarkson natomiast może być fantastycznym zawodnikiem w tej lidze. Patrząc na niego z mojego okna oraz na podstawie tego, co widzę na treningach, mogę z całą pewnością powiedzieć, że świetnie wyglądał w ciągu tych ostatnich trzech lub czterech dni. Jestem podekscytowany możliwością oglądania go w Las Vegas. Ale chyba i tak najbardziej cieszę się z Juliusa Randle’a, który nie miał okazji w ostatnim sezonie zagrać pełnego meczu. W moich oczach stał się dużo lepszym zawodnikiem i to pomimo braku doświadczenia na parkiecie.

O tym, czy uważa, że obecny zespół może awansować do playoffs:

Trochę za wcześnie by o tym mówić ale wydaje mi się, że tak. Trzeba tutaj spojrzeć na składy innych drużyn w Konferencji Zachodniej. Wiele się bowiem wydarzyło w ostatnich trzech lub czterech dniach. Muszę dokładnie zobaczyć kto się polepszył, a kto nie i spróbować domyślić się, kto może być w pierwszej ósemce. Ale nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy o nią walczyć. Nasi gracze muszą jednak być dojrzalsi niż ich wiek i pozostać zdrowymi.

Mitch Kupchak i Gary Vitti

O tym, czy nadal widzi Nicka Younga jako podstawowego zawodnika zespołu:

Tak ale to wszystko zależy od samego Nicka. Musi przekonać nasz sztab szkoleniowy, że może grać w tym systemie i nie chodzi tu tylko o zdobywanie punktów. Chodzi też bowiem o bronienie i robienie tych wszystkich małych rzeczy, które wiem, że potrafi. Odpowiedź jest więc twierdząca. Widzę go w roli ważnego zawodnika Lakers w tym roku.

O tym, jak podwyższone salary cap wpłynie na sposób budowania przez niego drużyny:

Salary cap ma drastycznie pójść w górę w kolejnym roku, a to oznacza, że większość drużyn w NBA będzie miało elastyczność finansową. Tylko niektóre z drużyn nie będą miały odpowiedniej ilości środków pieniężnych (na podpisanie najlepszych zawodników). Tak czy inaczej, jako że salary cap wzrośnie, to w następne lato na pewno będzie duża aktywność na rynku. Myślę jednak, że i tak będziemy mieć więcej środków pieniężnych od innych drużyn. Nie tylko w związku z podniesieniem salary cap, dzięki czemu będziemy mieli dodatkowe 19-20 milionów, ale także ze względu na wygasające kontrakty, dzięki którym będziemy mieć nowe możliwości. Trzeba więc dobrze to wykorzystać. Mam tu na myśli albo przedłużenie umowy z jednym z graczy z obecnego składu albo próbowanie ściągnąć do siebie wolnego agenta.

O tym, jak Bryant pasuje do reszty zawodników:

Dodaliśmy kilku weteranów, z których myślę, że będzie zadowolony, a także kilku młodych graczy, którzy będą go frustrować. Tak to już jest. Jeżeli mam być z tobą szczery, to uważam, że najważniejsze dla niego teraz będzie jego przygotowanie kondycyjne oraz zdrowie. Te dwie rzeczy bowiem, mogą być dla niego bardziej frustrujące niż cokolwiek innego. Widziałem go w ostatnim tygodniu i wyglądał świetnie, a na dodatek nie miał żadnych problemów z barkiem. Niemniej jednak nadal nie zaczął oddawać rzutów. I ciągle za wcześnie by mówić o konkretach. W końcu mamy dopiero połowę lipca.

Nie mam jednak żadnych wątpliwości co do tego, że będzie w świetnej formie, a kiedy rozpocznie się obóz przygotowawczy to będzie liderem tej grupy zawodników na treningach kondycyjnych. Pokaże na co go stać podczas tych wszystkich ćwiczeń. W sumie więc chyba najbardziej zastanawia się nie tyle nad przygotowaniem fizycznym, co nad tym, jak będzie mógł być efektywny w tym wieku. Na pewno byłoby mu łatwiej odpowiedzieć na te pytanie, gdyby mógł grać w ciągu ostatnich trzech lat. Ale przez te wszystkie przerwy w grze w ciągu ostatnich dwóch lat, nie mógł złapać odpowiedniego rytmu. Więc wszystko zaczyna się od nowa. W ostatnim roku opuścił sporą część sezonu, więc miał dużo czasu dla siebie. Musi odnaleźć się podczas campu z nową grupą zawodników.

O przyszłości Bryanta po sezonie 2015/16:

Chyba już z 10 razy odpowiadałem na te pytanie na przestrzeni ostatnich dwóch lub trzech miesiący. Rozumiem, że musicie o to pytać, więc mówiąc w skrócie: z tego co wiem, to jest to ostatni rok, w którym planuje jeszcze grać. Jeżeli się to zmieni, to na pewno to przedyskutujemy.

O tym, czy realistycznie jest oczekiwać od zespołu, że wróci do grona nalepszych:

To jest proces. Zasady są inne niż były kilka lat temu. Chciałbym móc przewidzieć to, co się wydarzy. Często zaczynasz sezon od czterech lub pięciu meczów powyżej 50% zwycięstw, a później dokonujesz wymiany i nagle jesteś pośrodku tego wszystkiego. Jeżeli wiec pytasz mnie, kiedy znów będziemy w finale NBA, to niestety nie wiem. Ale wiem za to, że jeżeli w tym biznesie masz możliwość dokonania wymiany, elastyczność finansową oraz młodych i twoim zdaniem dobrym zawodników, to wszystko może się zdarzyć.

Źródło: Lakers.com (link)

3 komentarze

  1. StaryFan

    No tak, kompletny skład. Hib­bert choćby był w swojej najlepszej formie, to tylu dziur w obronie obwodu załatać nie ma prawa.

    „Dużo się nauczyliśmy z prezentacji dla LMA” – jakiś student im to klepie w PowerPoint-cie, bo „zabrakło czasu na koszykówkę” brzmi lekko dziwnie.

  2. StaryFan napisał(a):No tak, kompletny skład. Hib­bert choćby był w swojej najlepszej formie, to tylu dziur w obronie obwodu załatać nie ma prawa.
    "Dużo się nauczyliśmy z prezentacji dla LMA" – jakiś student im to klepie w PowerPoint-cie, bo "zabrakło czasu na koszykówkę" brzmi lekko dziwnie.

    To samo pomyślałem…

    Dobra mina do złej gry.

  3. DrJ

    http://www.ocregister.com/articles/operation-671640-coach-plan.html

    Czas najwyższy,ale z drugiej strony co z tego, jeśli główny trener ma beton w głowie. On uznaje tylko oldschoolową koszykówkę jak sam mówi. Na pewno ma to przełożenie w obecnych czasach. "Oldschoolowe" trójki i smallball wygrywały w ostatnich latach. 113 miejsce na 122 organizacje w tym rankingu, to wiele mówi.

Skomentuj