Ofensywna mentalność Nicka Younga

Opublikowane przez , 29 stycznia 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Po trzech miesiącach trwania rozgrywek National Basketball Association, Nick Young jest jednym z głównych kandydatów do zdobycia nagrody Szóstego Gracza. Urodzony w Los Angeles były zawodnik 76ers, Clippers i Wizards, zalicza swój najlepszy sezon w karierze, a gra w jego ulubionej drużynie z dzieciństwa – Lakers, pomogła mu bardziej zasłynąć w NBA. Pod nieobecność Kobe’ego Bryanta, Swaggy P wspiera Pau Gasola w przewodzeniu Jeziorowcom, a do tego stał się osobą najbardziej odpowiedzialną za zdobywanie punktów w ataku. Mierzący 201 centymetrów kuzyn Kendricka Lamara w każdym meczu daje z siebie wszystko, zostawia serce na parkiecie i zależy mu na wygrywaniu, o czym wielokrotnie wspominał w pomeczowych wywiadach. Wcześniejsza gra w innych zespołach NBA nie była dla niego tak motywująca, jak dla 16 – krotnych mistrzów ligi. W Lakers, Nick odnalazł swoje miejsce, a noszenie złoto-purpurowego trykotu oraz gra w Mieście Aniołów napawa go dumą i sprawia mu prawdziwą przyjemność. To właśnie dlatego do każdego spotkania podchodzi poważnie i stara się robić to, co wychodzi mu najlepiej – czyli zdobywać punkty. Pod tym względem przypomina Kobe’ego Bryanta i nie bez powodu Black Mamba podczas wydarzenia Kobe Up Close powiedział, że Swaggy jest jednym z tych zawodników, którzy przypominają mu jego samego (link).

Nick Young ma podobne nastawienie d gry jak Kobe i co najważniejsze – nie boi się silniejszych rywali. Skrzydłowy Jeziorowców nie znika w meczu, gdy musi mierzyć się z LeBronem Jamesem, czy innym klasowym obrońcą. Wielokrotnie w tym sezonie udowodnił, że to przeciwko komu gra, nie robi dla niego żadnej różnicy. Young jest pewny siebie, swoich umiejętności i chętnie podejmuje wyzwania. To są cechy bardzo pożądane u każdego gracza, który ma pełnić ważną rolę w ekipie. Między innymi to właśnie dlatego rozgrywa do tej pory tak udany sezon, jest chwalony przez fanów i dziennikarzy, a wszyscy zwolennicy chcieliby aby został na kolejny rok w drużynie.

Jeszcze przed obecnymi rozgrywkami niektórzy bali się, że Nick może momentami podejmować niezrozumiałe decyzje, a Kobe kilka razy pośle mu „spojrzenie śmierci”. Jednak sytuacji, w których Young oddał złe rzuty z gry można policzyć na palcach jednej ręki. Poza tym fani Lakers, którzy przecież bardzo dobrze znają styl gry Kobe’ego Bryanta, nie powinni się złościć kiedy Swaggy P rzuca przez ręce rywala. Dlaczego? Bo po prostu jest w stanie trafiać takie rzuty. Mimo to jednak częściej skrzydłowy Jeziorowców próbuje swoich sił po dobrze wypracowanych pozycjach, które zawdzięcza przede wszystkim sobie samemu. Ta umiejętność wpływa pozytywnie na cały zespół, który gdy sobie nie radzi w ofensywie, to zwraca się z pomocą właśnie do Nicka. Mike D’Antoni zresztą często zmienia np. Wesley’a Johnsona po kilku minutach gry, gdy jego podopieczni mają problemy w ataku, właśnie na Nicka, licząc na to, że ten ponownie ożywi ich grę. W końcu ma on u swojego trenera zielone światło na wszelkie zagrania ofensywne tak długo, jak będzie wysilał się po drugiej stronie parkietu.

Nick Young podczas przedmeczowego treningu

W obecnym sezonie gracz Lakers notuje średnio 16.9 punktów na mecz, rzucając na 42% skuteczności i 35% zza łuku. Te statystyki są nieco zaniżone przez jego występy w pierwszej piątce, których rozegrał do tej pory dziewięć. Jako rezerwowy Nick zdobywa 18 oczek i rzuca na 43.4% skuteczności z półdystansu i 37.5% z dystansu. Z kolei biorąc pod uwagę 36 minut gry, jego średnia ilość zdobywanych punktów kształtuje się na poziomie 21.1 – co daje mu 20 miejsce w NBA. Do tego Young generuje 0.42 oczek na jedno posiadanie piłki, co pozwala mu znaleźć się wśród najlepszych zawodników ligi, z niewielką stratą do Kevina Duranta i Klaya Thompsona. Ofensywna jest naprawdę mocną stroną 28 – latka, który idealnie spisuje się wchodząc z ławki. Często właśnie drugie składy zespołów potrzebują kogoś, kto jest w stanie indywidualnie pociągnąć grę, a Nick jest właśnie typem takiego gracza i przypomina pod tym względem Jamala Crawforda, o czym mówił kiedyś Steve Kerr.

Poza tym Nick Young jest specjalistą (chyba można tak o nim powiedzieć) w wymuszaniu fauli. Do tej pory wymusił 83 fauli, z czego 26 zakończyło się celnym trafieniem. Z kolei w czterech z tych 26 sytuacji, Young trafił trójkę i pod tym względem jest liderem w obecnym sezonie. Oprócz tego charakteryzuje go to, że czuje się pewniej gdy oddaje rzut po koźle, a nie np. po wyjściu zza zasłony (co nie oznacza, że w tym elemencie jest słaby). Jest właśnie jednym z kilku zawodników, którzy łapią rytm podczas dryblingu i wtedy są bardziej skuteczni, o czym mówił m.in. Stu Lantz podczas jednego z meczów. Świadczy też o tym statystyka SportVU, pokazująca skuteczność pull-up jumperów z przynajmniej 3 metrów. Nick Young zdobył tym sposobem 230 punktów w 45 rozegranych spotkaniach (14 miejsce w NBA), notując średnio 5.1 oczek na mecz na eFG 42.4%, które uznaje każdą trójkę za 1.5 raza bardziej efektowną od rzutu z półdystansu. Zawodnikami, którzy odstają od reszty są tylko Stephen Curry, Chris Paul, Kyrie Irving, Russell Westbrook, Kevin Durant, Jamal Crawford i Damian Lillard, czyli właściwie czołówka ligi.

Swaggy P uwielbia w różny sposób celebrować swoje trafienia z dystansu

O byłym graczu Philadelphii 76ers można także napisać, że lepiej radzi sobie na pozycji niskiego skrzydłowego, niż rzucającego obrońcy. Mimo nienajlepszych warunków do gry na trójce, Swaggy P zalicza tutaj produktywność na poziomie 15.5 punktów w 48 minut gry – o 1.9 oczek więcej od jego rywali. Drużyna natomiast lepiej radzi sobie z nim na parkiecie, niż bez niego i to zarówno w ataku (różnica 6.6 punktów) jak i w obronie (1.1)*. Według Basketball Reference, ma on czwarty w zespole udział w wygrywaniu spotkań przez Jeziorowców, choć ze względu na dużą ilość porażek, nie jest on imponujący (0.59) i znajduje się poniżej średniej ligowej, która wynosi 1.00.

Za rozegranie sezonu Nick Young dostanie tylko 1.2 miliona dolarów. To zdecydowanie za mało jak na zawodnika, który jest pierwszym punktującym w zespole oraz ważnym ogniwem układanki D’Antoniego. Jego wartość rynkowa przez te trzy miesiące dosyć wzrosła i wydaje się, że mało prawdopodobne jest aby Swaggy P miał zostać w Lakers na kolejny sezon. Nick co prawda kocha tę organizację, fanów złota i purpury oraz klimat towarzyszący Staples Center ale w tym roku będzie już miał 29 lat na karku i na pewno też myśli o zabezpieczeniu się na przyszłość, podpisując umowę wartą dużo więcej pieniędzy. Szczególnie, że jego idol – Kobe Bryant będzie nadal najlepiej opłacanym zawodnikiem w lidze, zarabiając ponad 23 miliony dolarów. Choć Young w zeszłe lato poszedł za głosem serca, tą wątpliwe jest aby miał zrobić to ponownie. Jak jednak będzie, to przekonamy się dopiero w nadchodzące lato. Być może ze względu na nieudany sezon, na który wpłynęły kontuzje, kandydat do nagrody Najlepszego Rezerwowego wykorzysta swoją opcję w kontrakcie i wspomoże Black Mambę na parkiecie. Nie ma jednak sensu wychodzić tak daleko w przyszłość i na razie wszystkim kibicom Jeziorowców pozostaje cieszyć się z kolejnych zagrań Swaggy’ego, jego celnych jumperów czy akcji 3+1. Na pewno jest on bardzo pozytywną osobą i jasnym punktem w obecnych rozgrywkach. Czasami ze względu na jego zaangażowanie, waleczność i lekkość w grze, warto zarwać nockę i cieszyć się umiejętnościami ofensywnymi prawdziwego Jeziorowca.

P.S. Polecamy również te highlighty (link).
* – dane 82games.com.

Skomentuj