Na pięć minut przed draftem

Opublikowane przez , 26 czerwca 2014 w Artykuły, Draft, 0 komentarzy

Od 20 maja, czyli dnia w którym Lakers poznali numer z jakim będą wybierać w tegorocznej edycji draftu, minął już ponad miesiąc. W tym czasie do ośrodka szkoleniowego Jeziorowców w El Segundo zawitało wielu prospectów, którzy mają nadzieję na udaną karierę w NBA. Mitch Kupchak, Jim Buss i pozostali członkowie zarządu wraz z trenerami i innymi specjalistami sprawdzali nie tylko zawodników, którzy powinni zostać wybrani w pierwszej dziesiątce ale także graczy, którzy prawdopodobnie zostaną wybrani z dalszymi numerami. Jest to normalne, gdyż w czasie draftu może np. dojść do wymiany i Lakers zamiast 7 picku, mogą mieć 17 ale o tym więcej dowiecie się w dalszej części tekstu.

Zacznijmy od tego, że w Los Angeles w ostatnim miesiącu swoje umiejętności zaprezentowali Brendan Lane, Marcus Smart, Tyler Ennis, James Young, Nik Stauskas, Noah Vonleh, Aaron Gordon, Gary Harris, Rodney Hood, Zach Lavine, Doug McDermott, Elfird Payton. Poza tym do El Segundo został także zaproszony na specjalną sesję Julius Randle, czyli zawodnik, który według wielu mocków może trafić do Lakers w tegorocznym drafcie (link). To właśnie on, a także Gordon, Payton i Smart wydają się być najpoważniejszymi kandydatami do zasilenia szeregów Lakers w przyszłym sezonie. Dlaczego oprócz Juliusa wspomniałem o wymienionej trójce? Ponieważ w porównaniu do innych zawodników, zostali dwukrotnie zaproszeni na trening pod okiem władz 16 – krotnych mistrzów NBA.

Julius Randle

Jeżeli chodzi o Juliusa Randle, to Lakers chcieli sprawdzić jego wszechstronność oraz rzut z pół i z dystansu, a przynajmniej tak mówi sam zawodnik. Podczas wykonywania rzutów z różnych pozycji, trenerzy i specjaliści przyglądali się m.in. temu, jak układa ręce, składa się do rzutu i korzysta z siły nóg. Sam zawodnik z kolei zwrócił uwagę na to, że pracuje nad swoim ciałem, aby było w stanie wytrzymać ilość rozgrywanych meczów w NBA. Wie, że to będzie dla niego spore wyzywanie, dlatego już postanowił przygotować się do gry na wyższym poziomie, gdyż chce aby jego kariera trwała jak najdłuzej i obyła się bez poważniejszych kontuzji. Przy okazji zaprzeczył plotkom, jakoby potrzebował przejść operację stopy, która dokuczała mu jeszcze za czasów gry w szkole średniej.

Spotkałem się z najlepszym lekarzem w kraju, specjalistą w tej dziedzinie i powiedział, że nic by nie robił z moją stopą. Czuję się zdrowo, nie mam żadnych problemów i jestem gotowy.

Randle w swoim jedynym sezonie spędzonym pod wodzą Johna Calipariego zdobywał średnio 15 punktów oraz 10.4 zbiórek na mecz, występując we wszystkich (40) spotkaniach. Warto również odnotować, że zebrał w sumie 417 piłek, trafił 204 osobiste i zanotował 24 double-double, za co został wyróżniony nagrodą SEC Freshman of the Year, a także wybrany do All-SEC First Team i All-SEC Freshman Team. Ten silny skrzydłowy jest gotowy dopasować się do stylu gry, jaki będzie preferował jego nowy trener – niezależnie od tego czy to będzie gra pod koszem czy rozciąganie obrony rywali na obwodzie. Uważa, że ze swoimi umiejętnościami jest w stanie być zawsze groźny i skuteczny. Gra dla Los Angeles Lakers i Kobe’ego Bryanta byłaby dla niego spełnieniem marzeń i z chęcią trafiłby właśnie do Miasta Aniołów.

Aaron Gordon

Aaron Gordon poraz pierwszy znalazł się w ośrodku treningowym koszykarzy z Los Angeles w środę 4 czerwca. Podobno szczególną uwagę zwrócił na mistrzowskie trofea i nie potrafił uwierzyć w to, że są one prawdziwe. Podczas ćwiczeń pragnął potwierdzić to, w czym jest dobry. Pokazać, że jest atletycznym, motorycznym i nieuchwytnym zawodnikiem. Poza tym stwierdził, że lepiej rzuca, panuje nad kozłem oraz podaje piłkę niż za czasów gry na uczelni. W przyszłości chciałby grać jako tzw. point forward, a więc podkoszowy o dobrych umiejętnościach dzielenia się z piłką i kreowania sytuacji innym kolegom (podobnie jak to robił Lamar Odom). Przyznał także, że chciałby zobaczyć etykę pracy Kobe’ego Bryanta, którego bardzo ceni i który ma nadzieję, że pomogłby mu się rozwinąć w zawodowej lidze.

Gordona bardzo ceni się za swoją wszechstronność i defensywę, która miała wielki wpływ na ogolną obronę Arizony. Gorzej ma się z atakiem i rzutem z pół i z dystansu ale na szczęście jest to chyba najłatwiejszy element do poprawienia i tylko paru zawodników w NBA zawiodło pod tym względem. Jako siódmy w historii członek ekipy z Arizony został wyróżniony nagrodą Pac-12 Freshman of the Year, a ponadto został także wybrany do First-Team All-Pac-12 i Pac-12 All-Freshman Team. Na Uniwersytecie w Arizonie ustanowił rekord pod względem ilości zbiórek (303), a sezon zakończył z 1187 rozegranymi minutami (drugie miejsce wśród pierwszoroczniaków UA), 189 trafionymi rzutami (trzecie), 180 próbami na linii rzutów osobistych (czwarte), 39 blokami (piąte) i 470 punktami (ósme)

Mam wszystko czego potrzebuję aby być efektywnym. Teraz muszę po prostu rozwijać swoje umiejętności. Nie skupiam się tylko na jednym elemencie ale na wszytkich – na każdym aspekcie mojej gry, nawet najdrobniejszym szczególe.

Elfrid Payton

Oprócz Gordona dwukrotnie zaprezentował się także Elfrid Payton, czyli zawodnik który raczej nie był wymieniany przez nas (oraz zagranicznych dziennikarzy) jako potencjalny wybór Lakers. Dlaczego więc Mich i Jim chcieli go zobaczyć jeszcze raz po pierwszej sesji? Po pierwsze być może dlatego, że zrobił na nich bardzo dobre wrażenie, a po drugie może mieć to związek z plotkami odnośnie wymiany z Philadelphią 76ers, o których pisaliśmy na Facebooku (link). Stąd też Lakers mogli chcieć się dokładniej przyjrzeć jego umiejętnościom, co mogłoby im pomóc w podjęciu decyzji odnośnie swojego picku. Sam Payton przyznał, że bardzo lubi grać w obronie – w Louisianie Lafayette wygrał Lefty Driesell Award – nagrodę dla najlepszego defensora. Poza tym może się pochwalić wyróżnieniem do First Team All-Sun Belt, które uzyskał dwa sezony z rzędu oraz nagrodą Sun Belt Defenesive Player of the Year, co tylko ma potwierdzać to, że jego mocną stroną jest defensywa. W 32 z 35 rozegranych spotkań, zaliczył dwucyfrową zdobycz, a ogólnie średnio co mecz notował 15 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst i 2 przechwyty.

Marcus Smart

Ostatnim graczem, który wydaje się być na oku Lakers jest Marcus Smart, czyli jeden z „większych” obrońców w tegorocznym drafcie, bardzo atletyczny i o dużych możliwościach, szczególnie w defensywie. Sam zawodnik jednak uważa, że jest „rozgrywającym” po obu stronach parkietu – potrafi wpływać zarówno na atak jak i obronę. Elementem gry, który stara się przede wszystkim poprawić jest rzut. Według niego z dnia na dzień jest on coraz lepszy i znacznie się polepszył od tego, co pokazywał w NCAA ale wciąż nie jest on jego mocną stroną. Pewnie czuje się za to w kryciu zawodników. Dzięki swojemu wzrostowi (193 cm) oraz sile nie boi się żadnego rywala. Również dobrze porusza się na nogach, stąd też czuje, że akurat obrona jest jego silną stroną.

Podobnie jak i inni zawodnicy, Marcus Smart bardzo chciałbym grać u boku Kobe’ego Bryanta. Wydaje się jednak, że on szczególnie daży Black Mambę szacunkiem, co można wywnioskować po tym, jak wiele razy o nim mówił podczas swojego wywiadu.

Wielokrotnie o tym myślałem. Kobe jest jednym z najlepszych, którzy kiedykolwiek grali w koszykówkę. Grać z nim, pod jego skrzydłami i mieć go jako swojego mentora, byłoby czymś fenomenalnym.

W swoim drugim roku spędzonym w Oklahomie, Smart zdobył 39 punktów w meczu przeciwko Memphis (19 listopada 2014 roku), a ponadto został wybrany do All-Big 12 First Team, a także do Big 12 Freshman of the Year, Big 12 Conference Player of the Year, All-Big 12 First Team oraz Big 12 All-Defensive Team. Marcus uważa, że nie tylko potrafi grać z piłką (zajął piąte miejsce w Big 12 pod względem średniej liczby rozdawanych asyst) ale także i bez niej. Jeżeli to prawda, to już na wejściu byłby lepszy od wielu przyszłych pierwszoroczniaków. Umiejętność gry bez piłki często zajmuje młodym zawodnikom wiele lat nauki i jest to bardzo pożądana cecha przez każdego trenera w NBA.

Podsumowanie

To tyle na temat powyższej czwórki, z której jeden najprawdopodobniej trafi do Jeziorowców. Oczywiście wybór będzie zależał od tego jak potoczy się draft i jakie oferty pojawią się na stole. Tak jak pisałem, możliwe jest, że Lakers oddadzą swój pick za zawodnika + niższy pick, jeżeli stwierdzą, że będą bardzo zadowoleni z nowo pozyskanego gracza oraz np. Elfrida Paytona. Jednak nie ma już chyba sensu dłużej spekulować – w końcu wszystko wyjaśni się za kilka godzin. Draft rozpocznie się o 2.00 1.30 czasu polskiego i po prostu miejmy nadzieję (podobnie jak Mitch Kupchak), że Lakers dostaną odpowiedniego, dobrego gracza. Może to będzie ktoś bardzo młody, kto będzie potrzebował nieco więcej czasu na ogranie się i pokazanie swojego prawdziwego talentu, a może ktoś bardziej gotowy do gry w NBA już teraz. Nie pozostaje nam nic innego jak poczekać jeszcze te kilka godzin i przekonać się na własne oczy.

Skomentuj