Mitch Kupchak zapowiada sezon 2014/15

Opublikowane przez , 28 września 2014 w Wywiady, Konferencje, 0 komentarzy

Sezon 2014/15 zbliża się wielkimi krokami. Już w poniedziałek bowiem oficjalnie rozpocznie się obóz przygotowawczy Jeziorowców, w którym to Byron Scott do dyspozycji będzie miał wszystkich zawodników złota i purpury, i w którym wreszcie będzie mógł rozpocząć wdrażanie swojej filozofii gry. Wcześniej jednak jak co roku o tej porze, Mitch Kupchak zorganizował konferencję prasową, na której rozmawiał z dziennikarzami na temat offseasonu oraz nadchodzących rozgrywkach. Co prawda menedżerowi Lakers nie udało się w lato ściągnąć żadnej gwiazdy, ale przez ostatnie kilka miesięcy i tak miał ręce pełne roboty. W czerwcu bowiem w składzie 16 – krotnych mistrzów NBA było tylko trzech zawodników. Teraz natomiast roster zespołu liczy aż 19 graczy (biorąc pod uwagę również tych, którzy dostali tylko zaproszenie na obóz przygotowawczy). Choć w tym gronie nie ma All-Stara pokroju LeBrona Jamesa, czy Carmelo Anthony’ego, tak jest kilku zawodników, którzy mogą zabłysnąć i okazać się być solidnymi wzmocnieniami dla drużyny z Kalifornii. Kwestia zbudowanego składu była oczywiście głównym temat podczas konferencji prasowej w El Segundo ale nie zabrakło również pytań dotyczących zdrowia Kobe’ego Bryanta i Steve Nasha, Byrona Scotta i jego sztabu szkoleniowego oraz perspektyw na przyszłość.

O tym, czy Jeziorowcy mogą awansować do playoffs:

Tak, możemy. W zasadzie nasz cel każdego roku jest ten sam: wygrać mistrzostwo.

O tym, co musi się wydarzyć w tym roku, co nie wydarzyło się w poprzednim:

Najważniejsze to pozostać zdrowym i dotyczy to przede wszystkim Kobe’ego oraz Steve’a. Poza tym myślę również, że nasze letnie wzmocnienie – Carlos Boozer, który wyrobił sobie już renomę w tej lidze, musi być zdrowy. Uważam, że nasz sukces w dużej mierze będzie zależał właśnie od zdrowia tych trzech zawodników.

O tym, jak bardzo jest optymistyczny, że oni (Kobe i Steve) mogą być zdrowi przez cały rok:

Myślę, że teraz wszyscy są zdrowi. Kobe’ego oglądałem przez całe wakacje. Jechałem podpatrywać go w Orange County, a także widziałem go kilka razy tutaj (w ośrodku treningowym Lakers). Wygląda naprawdę dobrze, a sam mówi, że czuje się świetnie. Nie ma po nim śladu żadnej z ostatnich kontuzji.

Steve Nash natomiast mówi, że czuje się najlepiej od bardzo dawna. Ćwiczy i gra każdego dnia. Jest tutaj – w ośrodku treningowym. Oczywiście Steve czuł się dobrze również rok temu, też przed startem sezonu ale nie mógł pozostać zdrowym, występować w spotkaniach back-to-back i ogólnie przejść przez sezon. Jesteśmy więc bardziej ostrożni jeżeli chodzi o jego osobę, ze względu na to, co wydarzyło się rok temu oraz jego wiek. On sam jednak mówi, że dawno nie czuł się tak dobrze jak teraz, a do tego grywał tutaj dzień po dniu – rano i wieczorem. Myślę więc, że jesteśmy bardziej pewni jego osoby w tym roku, niż w poprzednim.

O tym, czy rozważa wprowadzenie jakiś ograniczeń w stosunku do Bryanta i Nasha:

Sądzę, że będzie jakieś zarządzanie minutami zawodnikami, niezależnie od tego czy będzie to miało związek z jego wiekiem, czy kontuzją. Nie wiem jednak jak to będzie wyglądało. To już zależy od Byrona. Być może przeprowadzimy dyskusję na ten temat podczas obozu przygotowawczego. Ale ostateczna decyzja będzie należała do Byrona. Wiem, że Kobe chce grać i że Steve chce grać. Będzie to więc nie lada wyzwanie. Jeżeli znajdzie się jednak jakiś sposób na ograniczenia ich minut lub ilości rozgrywanych spotkaniach, to mam nadzieję, że zawodnicy to zrozumieją i będą współpracować ze Scottem.

O tym, czy głębia składu jest wystarczająca na wypadek, gdyby z gry wypadli Kobe lub Steve:

Nie zapominajmy o tym, że w czerwcu mieliśmy tylko trzy gwarantowane kontrakty i byliśmy bez trenera oraz sztabu szkoleniowego. Musieliśmy więc zająć się wieloma sprawami w tym offseasonie. To był bardzo pracochłonny lipiec, a także sierpień. Podczas gdy układaliśmy nasz skład, mieliśmy na uwadze to, że taka sytuacja może się wydarzyć.

Mamy parę miejsc wolnych w składzie. Podpisaliśmy kilku weteranów oraz młodych graczy, którzy wiedzą, że jest tutaj dla nich szansa. Niektóre wzmocnienia wiązały się z odpowiedzeniem sobie na pytanie: „Co jeżeli?”. Co jeżeli jeden z naszych weteranów wypadnie z gry podczas obozu przygotowawczego albo w czasie trwania sezonu? Wzięliśmy więc to pod uwagę i jesteśmy gotowi na taką sytuację. A do tego mamy jeszcze miejsce w składzie, jeżeli zdecydowalibyśmy się kogoś zatrzymać.

O stosunku do różnych kontraktów, wymian oraz rynku wolnych agentów w tym sezonie:

Myślę, że będzie on taki sam jak w poprzednim sezonie i offseasonie. Zawsze są tylko trzy możliwości: możesz dokonać wymiany, podpisać wolnego agenta albo wybrać młodego gracza w drafcie, jeżeli masz w nim wybór.

Udało nam się pozyskać wybór w drafcie w offseasonie, a właściwie to dwa. Drugi pick oraz pierwszy od Houston. Mamy więc wybór w nadchodzącym offseasonie, co jest bardzo cenne. Mamy też elastyczność finansową, więc pewnie będziemy starali się ulepszyć drużynę podczas następnego lata lub zbliżającego się sezonu zasadniczego. Mamy więc odpowiednie możliwości i walory aby podejść do sezonu tak samo, jak rok temu.

Mitch Kupchak podczas konferencji prasowej

O tym, jak bardzo stresujący był dla niego ostatni sezon:

To był ciężki sezon. Mieliśmy już jednak trudniejsze sezonu. Osobiście uważam, że przeszedłem już przez gorszy rok. Kiedy zawodnicy wypadają z gry z powodu urazów, to właściwie nie możesz nic na to poradzić. To jest poza twoją kontrolą. Jeżeli zawodnicy nie grają na swoim poziomie albo nie grasz tak, jak wskazuje na to twój talent, to jest to bardziej stresujące i od razu szukasz sposobu na ulepszenie zespołu. Jeżeli jednak zmagasz się z kontuzjami, to nic nie możesz z tym zrobić. Oczywiście to nie jest tak, że rozkładasz ręce i mówisz „No cóż, jesteśmy skończeni”. Nadal szukasz sposobu aby wzmocnić ekipę. Jednak w pewnym momencie, jest to poza twoją kontrolą.

O oczekiwaniach wobec Bryanta, jeżeli pozostanie zdrowy:

Naszym oczekiwaniem jest wygranie mistrzostwa. Wiem, że to brzmi nierealistycznie, ponieważ poza tym pokojem mogą one być inne ale taki jest nasz cel.

Nie pamiętam, który to był sezon ale chyba 2006-07. Skończyliśmy z bilansem 42-40 i w lecie poprzedzającym kolejny rok, było wiele spekulacji dotyczących jednego z naszych zawodników, który nie chciał być tutaj. Świetnie jednak zaczęliśmy sezon zasadniczy z Andrew Bynumem jako centrem, który niestety później wypadł z gry na 30 spotkań. Oczekiwania wobec tego sezonu nie były wysokie. Kiedy więc Andrew się połamał, to już w ogóle poszły w dół. Ale udało nam się miesiąc później dokonać wymiany, a po kolejnych czterech miesiącach graliśmy w Finale przeciwko Bostonowi.

Stąd też naszym przesłaniem do organizacji i zawodników jest to, że zawsze wchodzisz w sezon z myślą o wygraniu mistrzostwa. Tak czujemy i tak nasi zawodnicy muszą czuć. A potem muszą już tylko wykonywać swoją pracę, trenerzy swoją, a ja swoją.

O szczególnych oczekiwniach wobec Bryanta:

Myślę, że rozegra fantastyczny sezon. Jednak będzie musiał pozostać zdrowy. On pracuje każdego dnia, ja dostaję raporty (na jego temat) i widuję go osobiście. Wiem, że ćwiczy i rozmawia z Byronem prawie codziennie. Będzie musiał grać inaczej niż 10 lat temu. Może nie aż tak inaczej jak dwa lub trzy lata temu, ponieważ jeżeli śledziłeś jego postęp przez te lata, to zauważyłeś, że z dzikiego i atletycznego zawodnika z końca lat 90 i początku poprzedniej dekady, zmienił się w nieprzewidywalnego ale doświadczonego weterana. Doskonale wie kiedy włączyć przycisk, a kiedy wyłączyć. Ma swoje ulubione miejsca na parkiecie, nie oddaje nierozsądnych rzutów i nie ryzykuje w obronie.

Myślę więc, że zobaczycie zawodnika podobnego do tego, którego widzieliście dwa lata temu. I ponownie postara się zrobić wszystko co może, aby dać nam jak największą szansę na wygraną. Jeżeli to oznacza, że będzie musiał rozgrywać, skupiać na sobie uwagę obrońców, to będzie to robił. Jeżeli poczuje, że będzie musiał zdobyć kilka punktów, to będzie starał się to zrobić i myślę zresztą, że mu się to uda. Sądzę, że będzie bardzo efektywny. Nie zamierzam zgadywać jego statystyk ale na pewno, jeżeli będziemy potrzebować od niego 30 lub 35 oczek którejś nocy, to będzie w stanie je nam dostarczyć.

O eksplozywności Bryanta:

Trudno powiedzieć. Będę z wami tutaj szczery, ponieważ wiem co robił, za wyjątkiem jednego razu kiedy mnie tutaj nie było – podpatrywałem jego workouty, w których on i trzech lub czterech innych graczy wykonywało różne ćwiczenia. Ciężko więc stwierdzić coś więcej na tej podstawie.

Na pewno jednak kiedy wchodzi do pokoju lub na parkiet i biega od jednego końca do drugiego, to nie powiedziałbyś, że zerwał ścięgno Achillesa albo złamał kość w kolanie w ostatnim sezonie. Pod względem kondycyjnym wygląda świetnie. Jego waga również jest odpowiednia. Chyba nawet schudł 4.5 – 5.5 kilograma przez ostatni rok. Nie widać aby utykał, aby ciągnął za sobą swoją nogę – wygląda dobrze. Jednak jego eksplozywność nie będzie taka sama jak 10 lat temu, co jest chyba zrozumiałe. Ale nie martwię się tym.

O tym, jak do tej pory spisywał się Byron jako trener Lakers:

Świetnie – jest tutaj każdego dnia ze swoim sztabem szkoleniowym. Spotykają się rano, a później spędzają czas na parkiecie. Nie może jednak robić wszystkiego tego, czego by chciał, ze względu na zasady NBA. Nie może więc układać ćwiczeń swoim zawodnikom i uczyć ich taktyki.

Ale możemy oczywiście usiąść i patrzeć jak oni sami trenują. Jedną z rzeczy, która na pewno mu się uda jest zrzeszenie ze sobą zawodników. Dużo szumu jest też wokół jego chęci do usprawnienia zespołu w defensywie i myślę, że mu się to uda. Nie trenował jednak wielu z tych graczy i dlatego częśc z nich będzie musiała zrozumieć jak on trenuje. On natomiast będzie musiał pojąć, co każdy z nich może wnieść do zespołu. I od tego właśnie jest obóz przygotowawczy.

O tym, jak często komunikuje się ze Scottem:

Każdego dnia. Aby dostać się na parkiet w ośrodku, musi przejść obok mego biura. Czasami robi to szybko ale jeżeli go dostrzegę i on usłyszy moje wołanie „Byron!”, to rozmawiamy ze sobą.

O tym, czy pierwszoroczniacy Julius Randle i Jordan Clarkson mogą mieć ogromny wpływ na tą drużynę w tym roku:

To się okaże. Julius nadal ma tylko 19 lat. Nie powiedziałbyś tego o nim, bo jest już całkiem rozwiniętym, dużym, silnym i atletycznym graczem.

Jordan również jest jeszcze młody. Osobiście nigdy nie spojrzałem na pierwszoroczniaka i powiedziałem: „Ten zaprowadzi nas na sam szczyt”. Nie jest dobrze mieć wysokie oczekiwania wobec zawodnika, który mam nadzieję, że w ciągu obozu przygotowawczego i sezonu, będzie się rozwijał, pozostanie zdrowy i będzie ciężko pracował. Czasami może być tak, że będą to trzy kroki w przód, dwa do tyłu, dwa do przodu, jeden do tyłu itd.

Nie oczekuję więc, że któryś z nich rozegra świetne zawody w każdym spotkaniu sezonu zasadniczego. To się nie zdarza ani weteranom, ani pierwszoroczniakom, chyba że drużyna jest naprawdę słaba (patrz 76ers z zeszłego sezonu – przyp. red.).

O tym, czy w drużynie panuje inna atmosfera niż przed rokiem :

Szczerze mówiąc, to trudno jest mi to stwierdzić. W preseasonie jest pewna nowość – Kobe jest gotowy do gry. Rok temu nie był i nie wiedzieliśmy kiedy będzie. Wchodzimy więc w ten sezon w pełnym składzie, który mamy nadzieję, że będzie również gotowy do gry w pierwszym dniu nadchodzących rozgrywek.

Jest to więc dobra rzecz w tym wszystkim. Zawodnicy, których tutaj mamy – niezależnie od tego czy starają się udowodnić, czy też wypełnić wolne miejsce w składzie, bardzo ciężko pracują.  Ponadto tak jak wcześniej mówiłem, świetnie jest zobaczyć Steve’a Nasha grającego tutaj rano na całym parkiecie, a później wieczorem. Są to więc te wszystkie pozytywne rzeczy, które sprawiają, że lepiej się czujesz. Jednak dopiero obóz przygotowawczy pokaże nam, na czym tak naprawdę stoimy.

O tym, czy widzi Jordana Hilla jako startującego centra, jako że drużyna ma wielu podkoszowych ale niewielu prawdziwych centrów:

Jeżeli na jakiś pozycjach mamy głębię składu, to na pewno pod koszem – pomiędzy czwórką a piątką. Nie wiem więc kto będzie startował. Jordan wrócił do Los Angeles jakiś tydzień temu. Wziął udział w sparingach dwa lub trzy razy i wygląda naprawdę dobrze. Ale to się okaże podczas preseasonu i zależy to od trenera Scotta.

Mitch Kupchak podczas konferencji prasowej

O tym, czy uważa, że tacy podkoszowi jak Ed Davis i Carlos Boozer mogą grać na pozycji centra:

Mamy kilku wysokich ale nie mamy typowego gracza, mierzącego 215 centymetrów. Byron oczywiście o tym wie, więc będziemy musieli grać różnie – niezależnie od tego, czy będzie to wiązało się z opieraniem się na trzech zawodnikach w rotacji pomiędzy dwoma pozycjami, czy też czterech lub pięciu pomiędzy dwoma lub trzema pozycjami, aby na parkiecie było jak najwięcej energii. Nie wiem jednak co zrobi Byron.

O tym, czy najważniejsi wolni agenci ostatniego offseasonu, których starali pozyskać się Lakers, wyrazili jakieś obawy w związku z dołączeniem do zespołu:

Nie. Jeden z zawodników odwiedził nas w Los Angeles. Będąc jednak szczerym, nie oczekiwaliśmy, że któryś z nich – patrząc na wszystkie warunki i możliwości (wraz z CBA) – podpisze z nami umowę. Nie czuliśmy, że jest to realistyczne, że uda nam się ściągnąć do siebie jednego lub dwóch ważnych wolnych agentów.

Ale jeżeli nie spróbujesz, to nigdy się nie dowiesz i dlatego zrobiliśmy wszystko aby sprowadzić tutaj obu graczy, o których pytasz. I myślę, że byliśmy tego blisko. Naprawdę tak uważam. Ale często nie ma to znaczenia (jak blisko czegoś jesteś, jeżeli tego nie zdobędziesz – przyp. red.).

O tym, czy to zmienia strategię na kolejny offseason:

Nie, nie zmienia w ogóle. Myślę, że mamy wiele do zaoferowania. Ciągle jednak musimy przestrzegać zasad, jakie dzisiaj mamy, odnośnie maksymalnych kontraktów dla zawodników. Mówiąc innymi słowy – cztery lata przeciwko pięciu. Finansowo więc, zawsze będzie jakaś niekorzyść. Ale jako organizacja, miasto, fani – mamy wiele do zaoferowania i kogoś tutaj ściągniemy. W pewnym momencie to się uda nam.

O tym, jak widzi Jeremy’ego Lina (dla którego jest to „nowy start”):

Nie wiem jak to wyjdzie. Czytałem dzisiaj artykuł, w którym jak się domyślam – Jeremy i Steve spędzili ze sobą trochę czasu. Wiem, że bywali razem w ośrodku, trenowali i grali. Wracając do artykułu – było w nim odniesienie do tego, że Jeremy stara się nauczyć lepiej grać na swojej pozycji lub lepiej ją zrozumieć grając obok, lub za Steve’em, czego mógłbyś się spodziewać.

(Lin) również stwierdził, że nie ma to dla niego znaczenia, czy będzie wychodził w pierwszej piątce, czy nie. Ma więc odpowiednie nastawienie do gry. Dla nas – móc ściągnąć do siebie takiego gracza jak on, a do tego pick, a właściwie dwa – a poza tym utrzymać elastyczność na przyszłość, na pozycji, gdzie potrzebowaliśmy pomocy jest bardzo ważne. To było zanim Steve okazał się być zdolny do wykonywania ćwiczeń i grania każdego dnia – rano i wieczorem. To było jeszcze w lipcu.

Czujemy się więc szczęśliwi, a do tego (Lin) jest przecież młody. Jego workouty tutaj były znakomite, więc na pewno przyczyni się do gry całego zespołu. A do tego będzie zmotywowany – tak jak paru innych graczy w naszej drużynie, dla których będzie to ostatni rok umowy. Będą więc chcieli dobrze wypaść. Choć zawsze pewnie chcą, to jednak bycie w ostatnim roku umowy, czasami robi różnicę.

O tym czy dobrze jest mieć zawodników, których motywuje wygasająca umowa:

To działa w dwie strony. Jeżeli zawodnik przychodzi tylko żeby pozdobywać punkty i często ryzykować w obronie aby podkręcić swoje statystyki, to działa przeciwko tobie. Jeżeli jednak gracz przychodzi, jest skupiony i rozumie, że bycie w tej lidze i zarabianie dzięki niej na życie to wspaniała rzecz, skupia się na grze i myśli długoterminowo, to wtedy jest to plus.

O tym, czy to co widział na podstawie Bryanta, coś zmienia w jego nastawieniu do sezonu:

To bardzo komfortowe wiedząc, że będzie tutaj jeszcze przez dwa lata i jest zdrowy. Z nim na parkiecie, zawsze będziemy mieli szansę wygrać mecze. Do tego jeżeli mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia i pozyskaliśmy kolejnego zawodnika podczas offseasonu, który będzie grał lepiej niż można przypuszczać, albo jeżeli uda nam się pozyskać kogoś takiego w czasie sezonu – i oczywiście nie mówię, że tak będzie – to wtedy możesz mieć naprawdę dobrą drużynę. On więc daje ci szansę, niezależnie od warunków, na bycie dobrym zespołem.

O tym, czy jego perspektywa zmieniła się patrząc na poprawę zdrowia w przypadku Nasha:

Według mnie, sukces w tym roku będzie zależał przede wszystkim od Steve’a i Kobe’ego – oraz Carlosa, o którym wcześniej wspomniałem. A więc od trzech weteranów. A poza tym od innych weteranów, których mamy w składzie.

Jeremy jest też przecież weteranem oraz Jordan Hill (a także inni). Jednak to wspomniana wcześniej trójka jest naszymi najbardziej zasłużonymi graczami i to oni będę musieli pozostać zdrowymi, i grać na ich najwyższym poziomie, abyśmy mogli być jak najlepszą drużyną.

O tym, czy aktywnie będzie starał się poszukiwać wymiany, czy raczej też będzie czekał na oferty od innych menedżerów:

W pewnych okresach w ciągu roku jest duża aktywność pod tym względem, a w innych jej nie ma. Co prawda podpisaliśmy umowę wczoraj ale ogólnie na rynku nie ma zbyt wielkiej aktywności teraz. Drużyny chcą wypełnić swój skład, mieć 19 – 20 zawodników na obóz przygotowawczy i tyle.

Przez miesiąc chodzi więc o zwalnianie, a nie podpisywanie graczy. Będą niby jakieś rozmowy na temat wymian ale będzie ich mało. Wszyscy chcą bowiem zobaczyć jak ich drużyna będzie spisywała się w pierwszym miesiącu rozgrywek. Wszyscy kochają swoją drużynę na początku sezonu. A później w jakimś momencie w grudniu, jedni nadal ją kochają, a inni już nie. I wtedy wszystko zaczyna się powoli kręcić, kiedy zbliżasz się do trade deadline’u. Nie sądzę więc, abyśmy mieli podejść do wymian inaczej, niż inni menedżerowie. Nie oznacza to oczywiście, że jutro nie dostaniemy telefonu, który coś zmieni ale raczej nie nastawiamy się na to.

Mitch Kupchak podczas konferencji prasowej

O tym, dlaczego drużyna w ostatnim sezonie nie była w stanie nawiązać walki w defensywie:

Z wielu powodów. Nigdy nie mieliśmy jednak naszej ekipy zdrowej na parkiecie i moim zdaniem, to była główna przyczyna.

O tym czy obecny zespół, jest w stanie grać na przyzwoitym poziomie w obronie:

Myślę, że tak. Mamy wystarczająco głęboki skład, którym zajmie się Byron. Uważam, że mamy dobrą mieszankę doświadczenia i młodości – graczy, którzy nie są jeszcze w pełni weteranami ale są za to naładowani energią i atletycznością. Niektórzy prezentują naprawdę dobry poziom umiejętności. W defensywie, jeżeli jesteś w tej lidze, to znaczy, że potrafisz bronić. Kluczem do sukcesu, jest bronienie zespołowo. I to wydaje się być na początku priorytetem dla Byrona.

O tym, czy coś go zaskoczyło w grze Randle’a:

Raczej nie. Patrzę na niego i ponownie – nie chcę mówić ciągle tego samego, że jest pierwszoroczniakiem, ale nim jest – młodym rookie, więc będą pewnie momenty, w których będzie grał świetnie i będą też takie, kiedy zbierze piłkę, przeprowadzi ją przez połowę, a później popełni faul w ataku, faul w obronie, spuści w dół swoją głowę, sfrustruje się i dostanie faul techniczny.

Ale będę też i te świetne chwile. Nie uważam, aby miał wybitne warunki fizyczne ale jest bardzo szybki na nogach i jeżeli jest taka rzecz, której nie widziało się zbyt często w jego grze w Kentucky, a którą widuje się tutaj (w ośrodku El Segundo), to jest szybkość, pierwszy krok oraz to, że po prostu kocha kontakt fizyczny z przeciwnikiem. Czasami jest to dobra rzecz, a czasami nie ale uwielbia obijać się o rywali. Musi jednak nauczyć się grać w tę grę na tym poziomie (NBA).

O tym, czy Randle może grać jako niski i silny skrzydłowy:

Nie wiem, czy jest to możliwe. Na pewno potrafi bronić przeciwko niskim skrzydłowym. Każdy trener jednak widzi te pięć pozycji w NBA nieco inaczej. W dzisiejszej lidze, są np. zawodnicy typu stretch four, ale niektórzy trenerzy ich nie posiadają lub nie korzystają z ich usług. To więc zależy od szkoleniowca.

(Julius) jednak na pewno potrafi bronić niskich skrzydłowych. Ale czy widzę go teraz jako typową trójkę? Raczej nie. Widzę go za to jako rozgrywającego (tak jak Lamar Odom). Widzę, że potrafi dostrzec dziurę w obronie, wykonać kilka ruchów i skończyć całą akcję w pojedynkę lub znaleźć kogoś niekrytego. To jest umiejętność sprawowania kontroli nad piłką, której silni skrzydłowi nie mają zbyt często.

O tym, czy brak doświadczenia Randle odegrał rolę w staraniach się o Boozera:

Nie planowaliśmy ściągnąć Carlosa. W zasadzie, to była po prostu kwestia wykorzystania przez Bulls amnestii na nim. Cały czas wykonaliśmy po prostu naszą pracę, myśląc, że „Jeżeli uda nam się podpisać tego lub tego faceta, to może zostanie nam 3-4$ milionów dolarów do wydania”. Żeby bowiem wziąć udział w licytacji, trzeba mieć miejsce w salary cap. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do posiadania go. Zarządzanie nim od czerwca do lipca było jednak dla nas bardzo ważne. Dużo czasu więc poświęciliśmy tej kwestii. (Mając miejsce w salary cap), złożyliśmy więc po prostu ofertę za Carlosa, około 3 milionów dolarów. Nie było mnie w biurze, kiedy wygraliśmy licytację ale kiedy dostałem telefon w tej sprawie, to byłem w szoku. Ani przez chwilę bowiem nie sądziłem, że możemy go ściągnąć do siebie.

O tym, czy sprowadzenie do zespołu weterana, który mógłby ściągnąć presję z Randle’a, było ważne dla zespołu:

To było bardziej spowodowane chęcią wygrywania. Nie powiedzieliśmy: „Hej, złóżmy ofertę za Carlosa – może nam pomoże”, ponieważ Carlos ma tylko 32 lata. Nie ma powodu, dla którego nie mógłby grać jeszcze przez 3 lub 4 lata. W zasadzie, bardzo tego chce. Nie jest więc to jego ostatni sezon, który chciałby wykorzystać w 100% poświęcić na nauczanie Juliusa. On chce grać. To będzie jednak plusem tego wszystkiego. Mówiąc inaczej, nie powiedzieliśmy: „No cóż, Randle nam nie pomoże w tym roku, ściągnijmy więc weterana”. Podpisaliśmy go dlatego, że chcemy aby pomógł nam wygrywać. To (ile minut) Julius dostanie, wywalczy w pojedynkę.

O tym jak często Julius i Carlos mogą przebywać razem na parkiecie:

To jest pytanie do Byrona Scotta. Na pewno jednak czasami będzie musieli wyjść niskim składem. Nie będziemy mieli wyboru. Julius jest jednak wszechstronny. Rozmawialiśmy o tym niedawno. Może zrobić wiele rzeczy. Nie wiem za to, czy Carlos może zmienić swoją grę na tym etapie kariery ale wygląda dobrze. Przybył tutaj dwa albo trzy dni temu. Jego kondycja jest dobra, a on sam gotowy do gry. Myślę więc, że czasami będą mogli grać razem.

O tym czy sprowadził Davisa  po to, aby zobaczyć czy potrafi być tak samo produktywny, jak był podczas ograniczonego czasu gry:

Kiedy masz trzech graczy w składzie pod konie czerwca, to prawdziwym powodem dla którego ściągasz zawodników jest to, że musisz ich mieć 12-13, co samo w sobie nie jest trudne. Ale kiedy próbujesz sprowadzić 12-13 utalentowanych zawodników, to już jest trudniejsze.

Ściągnąć więc do zespołu taki talent jak Davis i mając ciągle elastyczność finansową na przyszłość – to bardzo ważne. Patrzysz bowiem na każdego gracza z osobna i próbujesz odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dlaczego nie przedłużono z nim umowy? Dlaczego był wolnym agentem?”. W przypadku Eda, był on starterem w Toronto, a następnie został wymieniony. Mimo to sądzę, że grał całkiem dobrze w Raptors. W Memphis jednak wydaje się, że mieli bardziej ukształtowany trzon zespołu w postaci (Zacha) Randolpha i (Marca) Gasola (stąd nie zagościł tam na dłużej – przyp. red.).

Szukasz więc zawodnika, o którym powiesz: „Może gdy będzie tutaj i dostanie szansę gry, to się rozwinie”. Podkoszowi czynią trochę wolniej postępy (niż gracze obwodowi), a właściwie po prostu pojawiają się one nieco później. Mamy więc nadzieję, że tak właśnie będzie z Edem (i w Los Angeles rozwinie swoje skrzydła).

Źródło: Lakers.com (link)

Skomentuj