Mitch Kupchak podsumował karierę Bryanta

Opublikowane przez , 5 grudnia 2015 w Wywiady, Inne, 0 komentarzy

W niedzielę, tuż przed meczem Los Angeles Lakers z Indianą Pacers w Staples Center, cały świat obiegła informacja o tym, że sezon 2015/16 będzie ostatnim w karierze Kobe’ego Bryanta. Pięciokrotny mistrz National Basketball Association przyznał, że nie ma już więcej paliwa w baku, a jego ciało zaczyna mu powoli odmawiać posłuszeństwa. Dziennikarze więc natychmiast zgromadzili się w hali Jeziorowców i przeprowadzili wywiad nie tylko z Black Mambą ale także z szkoleniowcem – Byronem Scottem oraz managerem ekipy z Miasta Aniołów – Mitchem Kupchakiem, który w ogromnym skrócie podsumował karierę gwiazdy zespołu i podzielił się ze wszystkimi swoją opinią na temat Najbardziej Wartościowego Zawodnika w 2008 roku.

O jego reakcji na zakończenie kariery przez Bryanta:

Nie jestem zaskoczony. Właściwie to zaskoczyło mnie tylko to, że postanowił ogłosić to dzisiaj. Od jakiegoś czasu jednak spodziewałem się, że to będzie jego ostatni sezon. Tym samym nie będzie już więcej spekulacji na temat tego, czy wróci w kolejnym roku.

O tym, czy w ostatnich czasach działał na stanowisku GMa tak, jakby Bryant miał już nie wrócić:

Tak właśnie było. Oczywiście trudno jest przewidzieć przyszłość. Teraz jednak, gdy nie musimy już spekulować, będziemy dokładnie wiedzieć jak będzie wyglądała nasza lista płac w lato. To jest już pewne.

O tym, dlaczego uważa, że teraz był to dla Bryanta odpowiedni czas na ogłoszenie decyzji o zakończeniu kariery:

Nie ułatwiliśmy mu gry mając obecnych zawodników w składzie. I nie chodzi o to, że nie są oni utalentowani ale raczej o to, że są młodzi i nie osiągnęli tyle co on. My natomiast (fani) zobaczyliśmy, że w zaawansowanym wieku trudno jest grać w koszykówkę. Nie da się ukryć, że miał problem z utrzymaniem tempa rozgrywanych meczów, które jest czymś naturalnym dla młodych graczy i dzisiejszej ligi. Być może w innym systemie oraz z szansami na mistrzostwo byłoby inaczej. Może nie byłby tak sfrustrowany… Właściwie nie powinienem używać tego słowa, bo w sumie to nie wiem jak się z tym czuje. Wydaje mi się jednak, że wtedy gra nie sprawiałaby mu takich problemów jak przez ostatni miesiąc.

O bilansie pomiędzy grą Bryanta a rozwojem młodych graczy:

To trudne. Naprawdę trudne ale nie ma innego wyjścia. Kiedy masz w składzie zawodnika pokroju Kobe’ego, który chce grać i myślisz, że może to robić na najwyższym poziomie, to pozwolisz mu grać dopóki sam nie zrezygnuje. Z drugiej strony to oczywiste, że rozpoczęliśmy proces przebudowy. Mieliśmy nadzieję na lepszy start w tym roku, gdyż dodaliśmy do składu zarówno kilku weteranów jak i młodych zawodników. Wydawało mi się więc, że będzie nas stać na więcej niż dwa zwycięstwa. Nie oznacza to jednak, że celowaliśmy w wygranie 60 albo 50 spotkań ale myślałem, że będziemy lepsi. Nie da się jednak ukryć, że nie gramy na takim poziomie, który motywowałby Kobe’ego. To tak jakby nie było światła na końcu tunelu. Nie jestem więc zdziwiony, że postanowił ogłosić swoją emeryturę w tym momencie. Teraz jednak wydaje mi się, że gra będzie dla niego nieco prostsza. Będzie cieszył się resztą sezonu. Na razie nie mieliśmy okazji aby spotkać się i zastanowić nad jego minutami. Nie jest to jednak coś, co wymaga natychmiastowej uwagi. Ale jako że uświadomił wszystkim, że to będzie jego ostatni sezon, to wydaje mi się, że przez to będzie nieco bardziej radosny. A ludzie docenią wreszcie to, co osiągnął – nie tylko w naszej hali, która zawsze dawała mu sporo miłości ale także na wyjazdach.

Mitch Kupchak podczas wręczania Bryantowi nagrody Zawodnika Miesiąca w Konferencji Zachodniej w kwietniu 2011 roku

O tym, czy spodziewa się żeby Kobe zmienił swoje nastawienie do meczów ze względu na swoją skuteczność:

Przestałem mieć nadzieję na to jakieś 15 albo 18 lat temu… Jest jaki jest i jestem mu za to wdzięczny.

O tym, co Bryant znaczył dla tej organizacji:

To niemożliwe abym teraz opisał, co znaczył dla tej organizacji. Pięc mistrzostw, 20 lat, 17 występów w Meczu Gwiazd oraz nagroda MVP. Widziałem jak doznaje kontuzji, jak gra z nimi. Oglądaliśmy te ostatnie trzy lata, w których zmagał się z poważnymi urazami. A mimo to wrócił do gry, choć wielu pewnie by się poddało. Trudno jest więc opisać w dwie, trzy minuty to wszystko ale na pewno jest zwycięzcą. Już w momencie kiedy przyszedł do ligi, to chciał rywalizować, odnosić sukcesy i być najlepszym. I do dnia dzisiejszego jest tą samą osobą. I wiąże się to z dobrymi oraz złymi zwyczajami. Niemniej jednak, nadal jest tą samą osobą.

O tym, jak Bryant próbował wrócić po różnych kontuzjach przez ostatnie trzy lata:

Kiedy zerwał Achillesa (w 2013), to całkowicie mnie to zaskoczyło. W zasadzie to myślałem, że po prostu skręcił kostkę. A miał już wtedy 34 lata. Nie powinno więc właściwie nikogo dziwić fakt, że po jednej poważnej kontuzji w wieku 34 lat, twoje ciało jest bardziej podatne na urazy. To właśnie mówił mi Gary Vitti. Dlatego też można się było spodziewać, że jedna kontuzja doprowadzi do kolejnej, przez którą Kobe pauzował przez pół roku ale po której również wrócił. Ma już jednak 37 lat. Pewnych granic nie da się przeskoczyć.

O tym, w jakiej roli widziałby Bryanta w dalszej części sezonu:

Jeszcze nie wiem. Jeszcze raz to powiem – zwróciłem na to uwagę w te popołudnie. Nie rozmawiałem jeszcze o tym z zarządem, czy tez naszymi trenerami. Mam tylko nadzieję, że będzie czerpał więcej radości z gry i był rzadziej sfrustrowany, a także był bardziej doceniany przez innych. I to nie tylko przed własną publicznością ale również na wyjeździe, ponieważ ludzie wreszcie zdadzą sobie sprawę z tego, że jest to jego ostatni rok gry i po raz ostatni będą mogli zobaczyć go w akcji.

O patrzeniu na to, jak Bryant nie radzi sobie w obecnym sezonie:

Tak jak każdy, róznie do tego podchodzę. Rozmawiałem o tym z Kobe’em. Według niego wszystko zależy od odpowiedniego timingu i siły w nogach, a także przyzwyczajenia się do gry z różnymi zawodnikami. Kupuję to.

???

Grałem przez 10 lat i często łapałem urazy. Trudno jest grać nawet po dziesięciu latach. Musisz radzić sobie z nękającymi cię kontuzjami oraz przyzwyczaić się do opatrunków z lodu, przez co nie możesz robić tego co kiedyś. Naprawdę ciężko jest wtedy. Dlatego po zaledwie 10 latach, czułem potrzebę przejścia na emeryturę i to pomimo średniej kariery w NBA. A co dopiero po 20 latach… To jest coś, czego nie mogę zrozumieć. To dwa razy więcej niż gra większość zawodników (…) Kiedy powinien być pierwszoroczniakiem na studiach, to on już rozegrał 90 spotkań w NBA. Kiedy natomiast powinien być drugoroczniakiem, to z kolei rozegrał ich ponad 90. To niesamowite.

Źródło: Lakers.com (link)

Skomentuj