Media Day: sezon 2014/15

Opublikowane przez , 1 października 2014 w Artykuły, Zapowiedzi, 0 komentarzy

Jak co roku o tej porze – tuż przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego, drużyny w NBA organizują tzw. Media Day, w którym to wszyscy zawodnicy i trenerzy są do dyspozycji dziennikarzy. Ci chcą dowiedzieć się czegoś ciekawego na ich temat – tego jak przepracowali lato, czy też jakie cele sobie wyznaczyli na nadchodzący rok. Operatorzy kamer natomiast wykorzystują ich do nakręcenia krótkich scen, które później wykorzystają w swoich zwiastunach. W tym roku nie było inaczej i znów otoczeni wieloma reporterami zawodnicy, musieli odpowiadać na zadawane im pytania. Jednak nie tylko oni – również szkoleniowiec Byron Scott miał ręce pełne roboty, gdyż był dla dziennikarzy tak samo ważną postacią w ośrodku szkoleniowym El Segundo, jak lider zespołu – Kobe Bryant. Choć obecny trener zespołu udzielił naprawdę dużej liczby wywiadów przez ostatni miesiąc, to nadal był w kręgu zainteresowania wszystkich zgromadzonych. Głównym powodem tego jest oczywiście to, że ostatnie sezony w wykonaniu Lakers nie należały do udanych i wszyscy nadal zastanawiają się czy i jak uda mu się przywrócić 16 – krotnym mistrzom NBA blask chwały. Szczególnie, że obecny skład drużyny nie jest najlepszych. Byron jednak doskonale zdaje sobie z tego sprawę i w zasadzie – to jest podekscytowany tym faktem. Mimo więc tego, że właściwie każdy zna potencjał Jeziorowców oraz wie, jak najprawdopodobniej będzie wyglądał nadchodzący sezon, tak Scott ani na chwilę nie wątpi w swoich podopiecznych i cały czas stara się zaszczepić w nich mentalność zwycięzcy. Nie inaczej było podczas Media Day, kiedy to wielokrotnie powtarzał, że taka sytuacja (bycie underdogiem), może wyjść wszystkim tylko na dobre i że to obrona, której poświęcą większość czasu na treningach, wygrywa mistrzostwa.

Podoba mi się to, że praktycznie wszyscy nas już skreślili. Myślę, że to tylko rozpali w nas ogień. Oczywiście wykorzystam to jak najlepiej, przemawiając do naszych zawodników i uświadamiając ich, jak wszyscy widzą nas jako drużynę (aby wykorzystali to jako swoją motywację).

Mimo tych słów trzykrotnego mistrza NBA, trudno się dziwić wszystkim fanom i ekspertom. Po przegraniu 55 spotkań w zeszłym sezonie oraz nieudanym offseasonie, nie można oczekiwać tego, aby każdy był pozytywnie nastawiony do rozgrywek 2014/15. Do tego przecież Kobe Bryant oraz Steve Nash są dwoma wielkimi zagadkami i nie wiadomo, czy będą w stanie rozegrać wszystkie 82 mecze. Wola walki to jedno, ale jeżeli komuś przydarzy się poważna kontuzja, to niestety nic się już na to nie poradzi. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy w czasie sezonu i póki co pozostaje mieć tylko nadzieję na to, że będzie dobrze oraz zaufać temu, co mówią sami zawodnicy.

Nie grałem od dłuższego czasu, ale z tego powodu, te ogromne wyzwanie jakie jest przede mną, zmusza mnie do większego skupiania się na różnych rzeczach, niż wcześniej. Jest to związane z odżywianiem się, treningami, z przygotowaniem psychicznym – właściwie ze wszystkim. Grając w tym wieku, po tych wszystkich kontuzjach, musisz się w to zaangażować  – powiedział Bryant.

Lider zespołu żartował również, że gra zaczynała już być dla niego trochę przeterminowana ale zerwanie Achillesa spowodowało, że pojawiło się przed nim nowe wyzwanie. Także dla całego zespołu nadchodzący sezon będzie wyzwaniem ale według MVP z 2008 roku, Lakers mają odpowiednie „składniki” i teraz trzeba to wszystko po prostu odpowiednio „ugotować” (link). Nie zmienia tego nawet fakt, że w ekipie nie ma już Pau Gasola, który nadal jest dla Mamby bratem.

Kobe Bryant po prostu nie miał jak się wydostać spod opieki dziennikarzy (El Segundo, Lakers)

Ogólnie Kobe tradycyjnie udzielił dziennikarzom obszernego wywiadu. Jedną z ważniejszych kwestii, którą w nim poruszył, był jego czas gry. Wszyscy znamy zawziętość i upartość Black Mamby i dlatego nawet sam Mitch Kupchak podczas swojej konferencji prasowej, nie był do końca przekonany, czy uda się ograniczyć minuty pięciokrotnego mistrza NBA. Na szczęście jednak Kobe wydaje się rozsądnie podchodzić do całej sprawy i jest gotów wysłuchać tego, co ma do powiedzenia Byron Scott, który jeszcze nie rozmawiał z nim na ten temat. Może bowiem chodzić o skrócenie czasu gry w każdym spotkaniu lub np. nie występowanie w spotkaniach rozgrywanych dzień po dniu. Tak czy inaczej Bryant wie, że jego organizm nie jest już taki sam jak kiedyś, a do tego ostatnie kontuzje na pewno wpłyną na jego grę, dlatego też jednym z priorytetów dla niego, wydaje się być dogranie sezonu do końca.

Podobnie myśli Steve Nash, którego czas gry również będzie istotny dla Byrona Scotta. Kanadyjczyk nie chciałby ponownie opuścić 3/4 sezonu, gdyż będzie to dla niego ostatni rok w gry w NBA i z tego powodu chciałby się godnie rozstać z ligą. Trudno jednak powiedzieć, czy mu się to uda. Sam rozgrywający jest bardzo optymistycznie nastawiony ale nauczony doświadczeniem, z góry mówi, że nic nie jest pewne. Wszystko więc wyjdzie w praniu, chociaż jako osoby regularnie śledzące ten zespół oraz jego ostatnią karierę, nie powinniśmy się nastawiać na żadne fajerwerki.

Mam już za sobą wiele przebieganych kilometrów. Teraz po prostu staram się więc cieszyć każdym dniem, budować (swoją formę) oraz robić to, co pozwoli mi dać sobie jakąkolwiek szanse. Przy odrobinie szczęścia, może uda mi się rozegrać dużo meczów w tym roku (…) Najważniejsza dla mnie będzie po prostu możliwość regularnego występowania w meczach.

Choć niektórzy ciągle liczą na Steve’a Nasha i wierzą, że może jeszcze pomóc tej drużynie, tak jednak większe nadzieje wszyscy wiążą się z pierwszoroczniakiem Juliusem Randle. Jego kariera w NBA dopiero się rozpoczyna ale już teraz miał szansę stać się ważnym punktem w zespole. Zanim to jednak nastąpi, to Julius będzie musiał wywalczyć sobie minuty, rywalizując na pozycji silnego skrzydłowego z Carlosem Boozerem. Już wcześniej wiedzieliśmy, że Byron Scott postawi na byłego gracza Chicago Bulls ale dopiero podczas Media Day, zostało to oficjalnie potwierdzone. Randle’owi to jednak w żaden sposób nie przeszkadza. Ani przez moment bowiem nie czuł, że coś mu się tutaj należy bardziej od innych i wie, że przed nim długa droga.

Jako, że dopiero przyszedłem do NBA i jestem pierwszoroczniakiem, to muszę coś udowodnić. Wiem i wcale mnie to nie martwi. Nie chcę bowiem, aby ktoś dawał mi coś za darmo (…) Boozer gra na wysokim, produktywnym poziomie. On zasługuje na to, co dostanie tutaj (od trenera Scotta), ponieważ poświęcił (w swojej karierze) wiele czasu (na dostanie się do tego miejsca) i odniósł sukces.

W przyszłości jednak, Randle ma nadzieję na to, że przejmie pałeczkę po Kobe’em i będzie przynajmniej w połowie tak dobry jak on. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy mają duże oczekiwania wobec jego osoby i ma nadzieję, że będzie w stanie im sprostać.

Czy już w tym roku Julius Randle pokaże wszystkim drzemiący w nim potencjał? (El Segundo, Lakers)

W tym krótkim podsumowaniu Media Day w obozie Jeziorowców, nie mogło oczywiście zabraknąć jeszcze paru słów na temat Nicka Younga. Choć z 29 – latka często żartuje sam Kobe Bryant, tak podczas Media Day pochwalił go za jego zaangażowanie oraz pasję na treningach. Sam Swaggy P natomiast uważa, że będzie im się razem świetnie współpracowało na parkiecie – oczywiście, jeżeli dostaną taką szansę od trenera Scotta.

Mogę odciążyć go w ataku ze względu na moje umiejętności do zdobywania punktów, przez co myślę, że będziemy przechodzić przez to wszystko razem (jak bracia). Nie będzie już tak często podwajany jak powinien być, a poza tym uważam, że to będzie pierwszy raz kiedy będzie grał z kimś, kto postara się oddać tak samo wiele rzutów, co on.

To by jednak było na tyle z poważnych rzeczy… Później bowiem Nick Young uświadomił dziennikarzom, że w tym roku celuje w nagrodę MVP, Sixth Man of the Year, Most Improved Player, a nawet… Defensive Player of the Year. Swaggy P czuje się bowiem pokrzywdzony, że w zeszłym sezonie nie otrzymał żadnego wyróżnienia (szczególnie DPOTY) i dlatego teraz zamierza tak jak Dennis Rodman – wykonać kilka wślizgów w kierunku linii końcowej aby uratować piłkę, przyjąć na siebie kilka fauli ofensywnych i ogólnie – „zrobić coś szalonego”.

W ten oto sposób w skrócie minął kolejny w historii Lakers Media Day. Dzień po nim – we wtorek, Jeziorowcy odbyli pierwszy oficjalny trening pod wodzą Byrona Scotta, w którym to podobno Kobe Bryant ani na moment nie spuszczał oka z nowego szkoleniowca, który starał się przekazać swoim zawodnikom wyznawaną przez niego filozofię gry, związana z jego latami gry za czasów ery Showtime’u. Wracając jednak do samego Media Day, można zadać sobie kilka pytań: czy wszystkie zapowiedzi zawodników, dotyczących ich formy, gry w nadchodzącym sezonie, chęci udowodnienia czegoś wszystkim itd. okażą się prawdziwe? Czy słowa zamienią się w czyny i Lakers faktycznie pokażą, że nie należy ich lekceważyć? Wydaje się, że nie pozostaje nam nic innego jak czekać na rozwój sytuacji i mieć nadzieję, że faktycznie będzie tak, jak mówią sami gracze złota i purpury.

Skomentuj