Marzec szansą na poprawę bilansu?

Opublikowane przez , 3 marca 2016 w Artykuły, Zapowiedzi, 2 komentarze

Dwoma spotkaniami przeciwko Brooklyn Nets i Denver Nuggets Jeziorowcy rozpoczęli swój przedostatni miesiąc rozgrywek NBA w sezonie 205/16. Marzec Lakers spędzą głównie w domu, a więc w hali Staples Center. Po starciu z Bryłkami na wyjeździe, na podopiecznych Byrona Scotta czeka teraz aż osiem spotkań z rzędu na własnym parkiecie. Większość z nich rozgrają jednak przeciwko trudnym rywalom – Warriors, Cavaliers, czy też Grizzlies. Ale nie oznacza to, że fanów złota i purpury czekać będą same porażki. Teoretycznie bowiem wydaje się, że Jeziorowcy nie będą bez szans w kilku konfrontacjach i tym samym niewykluczone, że będzie to ich najlepszy miesiąc w biężacych rozgrywkach. Czy to dobrze? Cóż… Powiedzmy, że to już zależy od indywidualnego podejścia każdego z Was.

Swój najbliższy mecz D’Angelo Russell i spółka rozegrają w najbliższy piątek przeciwko Atlancie Hawks. Jastrzębie są obecnie na piątym miejscu w Konferencji Wschodniej i to głównie dzięki grze przed własną publicznością (19-12). Na wyjeździe z kolei radzą sobie co najwyżej przyzwoicie (14-16). Jeżeli będą mieli gorszy dzień w ataku, to Lakers mogą z nimi powalczyć o zwycięstwo. Szczególnie jeśli swoją fantastyczną formę utrzyma ich rozgrywajacy z Ohio State. Z drugiej strony trzeba mieć na uwadze to, że choć w ataku Hawks są dopiero na 20 pozycji w NBA, tak ich obrona jest prawie najlepszą w całej lidze. Prawdopodobnie więc będzie czekał nas ciężki bój w Staples Center, a o końcowym wyniku zadecydują detale.

Następnie w niedzielę 6 marca, o korzystnej dla nas porze, do Los Angeles przyjadą koszykarze Golden State Warriors. Do tej pory wygrali oni wszystkie trzy konfrontacje z 16-stokrotnymi mistrzami NBA i wygląda na to, że zaliczą sweep. Wojownicy jak na razie wygrali 54 z 59 rozegranych spotkań. Wszystkich swoich porażek doznali jednak na… wyjeździe. Czy czeka więc nas ogromna niespodzianka? Na to nie ma co liczyć. W fenomenalnej formie są niemal wszyscy gracze Steve’a Kerra, a szczególnie Stephen Curry, który w poprzednich dziesięciu pojedynkach notował średnio (UWAGA!) 35.1 punktów (FG 53.4%, 3FG 50.9%), 5.4 zbiórki, 7.9 asyst oraz 1.8 przechwytów. Trudno chyba obecnie znaleźć lepszego zawodnika od niego.

Wygrana z Warriors jest co prawda bardzo mało prawdopodobna ale już z Magic szanse Lakers będą znacznie większe. Zespół z Florydy pojawi się w hali Jeziorowców we wtorek 8 marca i choć wcześniej wygrał on pojedynek rozgrywany w Orlando, tak jednak gospodarze będą mieli spore szanse na zaliczenie udanego rewanżu. Na dzień dzisiejszy Magic mają niezły bilans 27 zwycięstw i 33 porażek ale ogólnie grają w kratkę, a do tego nie czują się najlepiej poza Amway Center (10-18). Ponadto ostatnio problemy z kontuzją nadgarstka ma Evan Fournier i nie wiadomo czy zdąży się wykurować do starcia ze złotem i purpurą. A jego ewentualny brak na pewno negatywnie odbije się na grze Magic.

Evan Fournier w spotkaniu z Lakers

Dalej Jeziorowcy zagrają rewanż z Cleveland Cavaliers, który przy okazji będzie ostatnim pojedynkiem w historii pomiędzy LeBronem Jamesem i Kobe’em Bryantem (jeżeli ten oczywiście wystąpi). Oprócz tego jednak raczej nie ma się co spodziewać jakiegoś spektakularnego występu, a Cavs najprawdopodobniej po prostu zrobią swoje. Inaczej może być za to 13 marca z Knicks, którzy po raz kolejny zaliczają beznadziejny sezon. Zajmują obecnie 13 miejsce na Wschodzie (25-37), a z pracą szkoleniowca pożegnał się Derek Fisher. W tym pojedynku Lakers na pewno postarają się o zapisanie na swoim koncie wygranej.

Po tym spotkaniu w Staples Center zobaczymy po raz czwarty w tym sezonie koszykarzy Sacramento Kings. Wtorkowy mecz 15 marca będzie dla gospodarzy ostatnią okazją do zanotowania wygranej przeciwko Królom w tym sezonie. W przeciwnym wypadku czeka nas sweep, którego zapewne fani (szczególnie ci pamiętający serię playoffs z 2002 roku), woleliby uniknąć. Trzeba jednak niestety mieć na uwadze to, że Kings ewidentnie nie leżą Lakers, którzy nie potrafią zatrzymać zarówno DeMarcusa Cousina jak i Rajona Rondo. Choćby więc z powodu tej dwójki, trzeba się raczej nastawiać na porażkę.

Zwycięstwo natomiast może przyjść w piątek, 18 marca z Phoenix Suns, którzy ostatnio przegrali aż 13 spotkań z rzędu. Ten pojedynek na pewno będzie miał wpływ na końcowy układ tabeli na Zachodzie i tym samym na szanse Jeziorowców na wybór w pierwszej trójce draftu. Niestety wszystko wskazuje na to, że Lakers pokonają Słońca i tym samym oddalą się od ostatniego miejsca na Zachodzie. Porażki za to mogą przyjść 22 marca w starciu z Memphis Grizzlies, których podopieczni Byrona Scotta dobrze poznali pod koniec lutego, oraz dzień później w Arizonie. Wtedy bowiem po raz pierwszy od 21 dni 16-stokrotni mistrzowie NBA zagrają mecz na wyjeździe. Rywalem będą oczywiście Suns, którzy niesieni dopingiem własnej publiczności, będą raczej tym razem stawiani w roli faworytów.

Russell i jego Lakers podczas meczu z Suns

Na koniec miesiąca L.A. Lakers spotkają się jeszcze raz z Denver Nuggets (powalczą wtedy o wyrównanie serii w sezonie), a także z Washington Wizards, Utah Jazz i Miami Heat. W spotkaniu z Czarodziejami Jeziorowcy spróbują wygrać serię, choć Marcin Gortat i spółka zrobią z kolei wszystko, aby awansować do playoffs i z pewnością nie pozwolą sobie na wpadkę z obecnie najgorszą drużyną na Zachodzie. Ostatnio wygrali oni siedem z 10 rozegranych pojedynków i są coraz bliżej Detroit, Indiany i Charlotte. Wszystko więc wskazuje na to, że John Wall i spółka włączyli wyższy bieg i będą w pełni gotowi na kwiecień/maj.

W takiej samej sytuacji są zresztą koszykarze Utah Jazz, którzy gonią Houston Rockets. Mecz z nimi Lakers zagrają w poniedziałęk 28 marca w Vivint Smart Home Arena w Salt Lake City. Poprzednie dwa starcia pomiędzy obiema ekipami zakończyły się porażkami złota i purpury. Gdyby nie to, że mecz odbędzie się w Utah, to być może Jeziorowcy mieliby jakieś prowizoryczne szanse na zwycięstwo. Tak jednak, czeka ich raczej kolejna porażka. Podobnie jak i w środę 30 marca. Wtedy to bowiem, w ostatnim spotkaniu miesiąca, Jeziorowcy podejmować będą Miami Heat, których szeregi wzmocnił ostatnio Joe Johnson. Pierwszy mecz obu drużyn zakończył się łatwym zwycięstwem Dwyane Wade’a i spółki. Czy za niecały miesiąc będzie podobnie? Niewykluczone. Heat są coraz bliżej zapewnienia sobie awansu do playoffs i zresztą grają też coraz lepiej. Kluczowe jednak będzie to, jak spisywać się będą w tych kolejnych dniach, w nieco zmienionym składzie.

Podsumowując można stwierdzić, że będzie to bardzo ważny miesiąc dla Los Angeles Lakers i może mieć on znaczący wpływ na ostateczny układ tabeli w NBA. Spora ilość meczów przed własną publicznością, w tym z takimi rywalami jak Magic i Knicks na pewno nie pomoże Jeziorowcom w tankowaniu. Ponadto nadal zagadką jest ofensywa złota i purpury, która może im pomóc w odniesieniu lepszych wyników. Jak na razie bardzo dobrze w niej spisuje się D’Angelo Russell, który jest ostatnio chyba najlepszym graczem w ekipie z Miasta Aniołów. Czy jednak utrzyma on formę przez cały miesiąc i zapewni swojej drużynie kilka (nie)potrzebnych zwycięstw, przekonamy się w przeciągu najbliższych 27/28 dni.

2 komentarze

  1. StaryFan

    Przedstawiony bilans nastraja optymistycznie :). Oby osiągnęli jak najwięcej zwycięstw.

    Może w końcu, pokażą właściwą twarz i własne kompetencje. Nic więcej nie oczekuje, tyle wystarczy, aby wylecieć na zbitą m…ę i utrzymywać się z własnej "inteligencji".

  2. Całe szczęście, że 16 już mecz wygrały Słońca z Phoenix (31/15 Lena), dzięki czemu ponownie odskoczyli nam na 4 zwycięstwa. Problem z kontuzjami może wpłynąć negatywnie na bilans LAL w najbliższym powiedzmy tygodniu, ale do końca marca powinni złapać kilka W. Najlepiej by był to na koniec sezonu bilans kilkunastu zwycięstw, ale oczywiście w mniejszej liczbie niż Suns.

Skomentuj