Listopad będzie ważnym miesiącem dla Lakers

Opublikowane przez , 1 listopada 2015 w Artykuły, Zapowiedzi, 4 komentarze

Koszykarze Los Angeles Lakers rozpoczęli w środę swój sezon zasadniczy 2015/16 ale z pewnością nie tak, jak większość fanów się spodziewała. Dwie bolesne porażki z Timberwolves oraz Kings pokazały, że Jeziorowcy mimo lepszego składu na papierze, nie poczynili właściwie żadnych postępów od momentu zakończenia poprzednich rozgrywek w kwietniu. Byron Scott z kolei mimo licznych zapowiedzi, nie naprawił defensywy swojej drużyny, a na dodatek wydaje się, że nie ma żadnego pomysłu oraz wpływu na grę swoich podopiecznych. Z tych powodów na pewno trudno jest optymistycznie patrzeć w przyszłość. Choćby w tą niedaleką, czyli to co czeka nas w listopadzie. Moje osobiste zdanie nie zmieniło się od czasu przeanalizowania terminarza Lakers (link). Pełno wyjazdów na początku rozgrywek raczej nie pomoże temu zespołowi zaliczyć udanego startu. Dlatego też listopad, choć teoretycznie nie jest jeszcze najgorszym miesiącem pod względem kalendarzu, może być bardzo ważny dla złota i purpury.

Zanim jednak Lakers ruszą w kilkumeczowe trasy wyjazdowe, czekają na nich dwa starcia w Staples Center – pierwsze dzisiaj z Dallas Mavericks, którzy w bieżących rozgrywkach po raz kolejny będą bili się o playoffs, a drugie we wtorek z Denver Nuggets. Choć Bryłki nie są tą samą drużyną co parę sezonów temu, tak jednak wydaje się, że nawet oni są lepiej poukładanym zespołem od 16-stokrotnych mistrzów NBA. Tym samym obie te ekipy chyba będą raczej faworytami w tych pojedynkach, a przynajmniej będą nimi Mavs.

Następnie Jeziorowcy pięć spotkań rozegrają poza domem, w większośći z rywalami z Konferencji Wschodniej. Choć mówi się, że Wschód jest dużo słabszy od Zachodu, tak jednak konfrontacje z Heat, czy Knicks na pewno nie będą łatwą przeprawą dla podopiecznych Byrona Scotta. Przy obecnej formie koszykarzy z Kalifornii największe szanse upatrywałbym w starciu z Magic i ewentualnie Nets. Obie drużyny bowiem przegrały do tej pory wszystkie mecze w sezonie zasadniczym i są lub wchodzą w fazę przebudowy. Miami Heat z kolei z Chrisem Boshem, Dwyane’em Wade’em, Louolem Dengiem oraz Goranem Dragicem w składzie są raczej pewniakiem jeżeli chodzi o awans do playoffs, a czekający na koniec tego road tripu Dallas Mavericks, zawsze są zabójczo skuteczni przed własną publicznością. Wygranie dwóch meczów będzie więc sporym sukcesem dla Kobe’ego i spółki.

Czy Kobe Bryant poprowadzi Lakers do dodatniego bilansu w listopadzie?

Po tych ciężkich siedmiu dniach, Lakers wrócą do swojej hali aby zmierzyć się z Detroit Pistons, którzy do tej pory wygrali wszystkie trzy rozegrane przez nich mecze. Ich defensywa jest obecnie w pierwszej piątce ligi, a na prawdziwego lidera tej ekipy wyrasta Marcus Morris, który notuje prawie 20 oczek na mecz. Również Reggie Jackson znacznie poprawił swoje notowania i wydaje się, że wreszcie odnalazł się w drużynie Tłoków. Choć więc będzie to pojedynek rozgrywany w Staples Center, tak jednak chyba na razie nie ma żadnych wątpliwości co do tego, na którą z drużyn będą stawiali bukmacherzy.

Zaraz po starciu z Pistons, koszykarze z Los Angeles wyruszą do Phoenix, gdzie zagrają przeciwko Suns. Ostatnie spotkania w Arizonie nie kończyły się najlepiej dla koszykarzy złota i purpury i prawdopodobnie w tym sezonie będzie podobnie. Później Kobe’ego Bryanta i spółkę czekają cztery dni odpoczynku, aż w końcu starcia z Toronto Raptors oraz Portland Trail Blazers (oba przed własną publicznością). Zawodnicy z Kanady znów będą bili się w tym roku o playoffs i na razie są bezbłędni w tych rozgrywkach, z kolei ekipa z Oregonu najprawdopodobniej skończy w ostatniej piątce na Zachodzie. Z Portland odeszli niemal wszyscy gracze, którzy stanowili trzon zespołu (Lopez, Aldridge, Batum, Matthews). Został właściwie tylko Damian Lillard, który raczej sam nie będzie w stanie poprowadzić Blazers do playoffs. Stąd też dla Lakers mecz ten będzie jedną z lepszych okazji do odniesienia zwycięstwa.

Dwa dni później jednak Lakers niemal na pewno odniosą porażkę, gdyż zmierzą się z Golden State Warriors na wyjeździe. Wojownicy w ostatnim meczu Jeziorowców w preseasonie udowodnili, że ich porazka z 17 października była tylko dziełem przypadku i dosłownie rozgromili mistrzów NBA z 2010 roku. Patrząc na ostatnie poczynania koszykarzy z Miasta Aniołów, niemal pewne jest, że w tej konfrontacji możemy spodziewać się podobnego obrazu gry. Jak na razie Stephen Curry wyczynia cuda na parkiecie i gra tak, jak na MVP ligi przystało (średnie na poziomie 39.3 punktów, 5.7 zbiórek, 7.3 asyst oraz 2.3 przechwytów).

Nick Young podczas starcia Lakers z Pacers z poprzedniego sezonu

Na koniec miesąca Lakers rozegrają jeszcze dwa spotkania, które nastąpią dzień po dniu. Najpierw 28 listopada ponownie zmierzą się z Trail Blazers, z tym że tym razem na wyjeździe w hali Moda Center, a następnie 29 listopada podejmować będą u siebie Indianę Pacers. Zawodnicy Franka Vogela, w szeregach których znajduje się obecnie Jordan Hill, weszli w fazę przebudowy i już nie są tak samo groźnym zespołem, co parę sezonów temu. Być może więc znowu będzie to dobra okazja dla Lakers do odniesienia zwycięstwa. Jak na razie ekipa z Indianapolis przegrała wszystkie trzy starcia, a jej defensywa znajduje się w ostatniej dziesiątce ligi.

Oczywiście być może ktoś stwierdzi, że ocenianie zespołu po dwóch spotkaniach jest niesprawiedliwe i teoretycznie ma tutaj rację. Ale mając w świadomości to, jak prezentowali się Jeziorowcy w ostatnim sezonie oraz to, jak grają teraz (czyt. nie ma żadnej różnicy), nie można być też zaślepionym. Stąd też w większości pojedynków w listopadzie, Lakers raczej nie będą faworytem do ich wygrania. Mało tego, na razie wydaje się wręcz, że będą chłopcami do bicia ale miejmy nadzieję, że aż tak źle nie będzie. Z drugiej strony po takiej konfrontacji jak ta z Sacramento Kings, trudno jest chyba myśleć inaczej. W każdym bądź razie wydaje się, że pierwszy miesiąc sezonu 2015/16 (ewentualnie drugi) da nam odpowiedź na to, gdzie w lidze znajdują się obecnie Lakers oraz jakie szanse będą mieli na awans do playoffs/zachowanie picku.

4 komentarze

  1. Ale po trzech już można ocenic.Scott musi polecieć.Teraz.Już.

    O obronę nie mam pretensji,mamy roster jaki mamy.Huertas-Williams-Young-Kelly-Bass i wszystko.Poza tym pierwsza piątka lepiej wcale nie broni.Hibbert co chwile glebę zaliczał.Nie wiem,niech popracuje nad dupą i nogami.

    Ale śmiem twierdzić,ze gdybym ja trenował Lakers,to wcale gorzej by nie grali w ofensywie.Zero organizacji,zagrywek,już nawet nie wspomnę o jakims systemie.(system hahaha)

    Z Mavs troche tylko ogarniecia by wystarczyło,a wynik by wyglądał inaczej.Zamiast tego grane sa jakies pseudo izolacje,czasami pojedyncze zasłony po których nic nie wynika.Straty tez głownie wynikały z braku ruchu graczy bez piłki,przewidywalności podań.

    Nie rozumiem po prostu co Byron tam robi na treningach.Chyba tylko gada „dobra robota,tak trzymaj,dobry jestes”.

    Jeszcze 2-3 takie emcze i przestane ich ogladac,bo nuda.Druga sprawa,zeby ten Russell sie nie spalił psychicznie.

  2. dzejdi napisał(a):Ale po trzech już można ocenic.Scott musi polecieć.Teraz.Już.
    O obronę nie mam pretensji,mamy roster jaki mamy.Huertas-Williams-Young-Kelly-Bass i wszystko.Poza tym pierwsza piątka lepiej wcale nie broni.Hibbert co chwile glebę zaliczał.Nie wiem,niech popracuje nad dupą i nogami.
    Ale śmiem twierdzić,ze gdybym ja trenował Lakers,to wcale gorzej by nie grali w ofensywie.Zero organizacji,zagrywek,już nawet nie wspomnę o jakims systemie.(system hahaha)
    Z Mavs troche tylko ogarniecia by wystarczyło,a wynik by wyglądał inaczej.Zamiast tego grane sa jakies pseudo izolacje,czasami pojedyncze zasłony po których nic nie wynika.Straty tez głownie wynikały z braku ruchu graczy bez piłki,przewidywalności podań.
    Nie rozumiem po prostu co Byron tam robi na treningach.Chyba tylko gada "dobra robota,tak trzymaj,dobry jestes".
    Jeszcze 2-3 takie emcze i przestane ich ogladac,bo nuda.Druga sprawa,zeby ten Russell sie nie spalił psychicznie.

    Wiesz co dla mnie jest najśmieszniejsze? Ze w preseasonie ten atak jakos wygladal. Nagle przyszedl RS i mamy izolacje, tak jak rok temu.

    Albo Byron nie ma nic do powiedzenia albo jest tak beznadziejny.

    P.S. Zawodnikow do obrony mozemy nie miec ale to nie oznacza, zeby dawac sobie rzucac 130+ punktow. Nasi gracze nawet nie probuja. Tu jest podstawowy problem.

  3. No wiem,Mavs dzisiaj nas katowali trojkami jakby tam grało trzech Stefanów z Kury.

    Ale uważam,ze przy odrobinie jakiegoś planu moglismy wygrać.Oni też są słabi w obronie.Przynajmniej indywidualnie.Randle grał świetnie,bo pod koszem byli Dirk i Zaza i jakis Powell(sic!).Z Clipsami np.to by nie przeszło.Poza tym ten chłopak wszystko musiał sobie SAM wypracować.

    Z taka grą,to ja nie widze nawet jednego W po tym tripie na Wschód.

  4. Może jednak lepiej będzie jak zaczną tankować…

Skomentuj