Legendy Lakers: Bill Bertka

Opublikowane przez , 27 marca 2016 w Historia, Legendy Lakers, 0 komentarzy

Bill Bertka to m.in. były zawodnik National Basketball Association, asystent trenera, a także menedżer w New Orleans Jazz. W 1968 roku za radą Roda Hundleya został scoutem w organizacji 16-stokrotnych mistrzów ligi, z którą związany jest aż po dzień dzisiejszy. Od tego momentu Bill tak naprawdę robi wiele różnych rzeczy w zespole Jeziorowców i stara się pomagać w każdej kwestii. Po prostu kocha koszykówkę i tę drużynę. Pat Riley stwierdził, że nie jest w stanie wyobrazić sobie kogoś, kto więcej wniósł do tej gry. Bertka widział w NBA więcej niż jakakolwiek inna osoba i miał okazję współpracować z tysiącami profesjonalnych graczy. Uczył zarówno urodzonego w 1936 roku Wilta Chamberlaina, jak i w 1996 D’Angelo Russella – combo guarda z Ohio State, który pragnie zaistnieć w najlepszej lidze na świecie. Już dzięki temu samemu krótkiemu podsumowaniu można się domyślać, jak barwną postacią jest Bill.

On ma swój styl człowieku – mówi Russell, drugi wybór w drafcie 2015 roku. Można powiedzieć, że od 50 lat wykonuje swój zawód. To naprawdę stara, dobra szkoła.

Zaledwie 19-letni w czerwcu zeszłego roku Russell nie mógł nic wiedzieć o metodach Bertki, kiedy ci dwaj spotkali się na kwalifikacyjnym treningu przed draftem w ośrodku szkoleniowym w Los Angeles.

O to chodzi – krzyknął Bertka. Kiedy przechwycisz podanie musisz eksplodować, jednak biegnij mądrze, po liniach, zachowuj odstępy. Do przodu!

Dyrektor do spraw scoutingu w Lakers, jednocześnie konsultant w sprawach koszykarskich stał pośrodku parkietu tego dnia w czerwcu i skupiał się głównie na Russellu. Oglądał wcześniej film o wychowanku Louisville, grającym w Ohio State. Bertka był zachwycony jego zdolnościami. Potrafi zarówno zdobywać punkty jak i prowadzić grę, umiejętność, która jak sądzi komplementuje go jako znakomitego podającego.

Jego przegląd parkietu, zdolność do napędzania tempa i znajdowania wolnych kolegów naprawdę poszła do góry – powiedział później Bertka. Cień Magica – dodał.

Użył także innych określeń dla słowa „cień” w odniesieniu do Magica – najlepszego rozgrywającego w historii, którego Bertka trenował jako zaufany asystent Pata Rileya podczas prawie całej kariery Johnsona i dlatego on to wie, ponieważ cóż… Bertka widział praktycznie każdego gracza w historii NBA. Czy wspomniałem już, że ma 88 lat?

To niesamowite co jest w stanie wykonać w swoim wieku – powiedział menedżer Lakers Mitch Kupchak, który czerpał z wiedzy Bertki przez 34 lata niczym z najgłębszej studni bez dna. I oto jestem dużo od niego młodszy, walczący z upływem czasu, a on wciąż stoi tam, prowadząc treningu, czasem nawet po 6 godzin dziennie. To niesamowite.

On zawsze był gościem, którego zawodnicy naprawdę szanowali – mówi Riley, który obdarzył Bertkę zaufaniem jako swojego kluczowego asystenta podczas ery Showtime’u Lakers. Był tak zaangażowany w życie koszykarskie, iż wiedziałeś, że przekaże ci wszystko co najlepsze. Przetrwał wszystkich wielkich – Wilta, Westa, Kareema, Shaqa i Kobe’ego, jednego za drugim przez 50 lat. Oni są najlepszymi z najlepszym i to on pomógł im się tam znaleźć.

Bertka mieszka w Santa Barbara ze swoją żoną Solveig i żyje tam już od lat 60-tych. Jednak ogromną ilość czasu spędza w El Segundo – ośrodku treningowym Lakers. Jeziorowcy pozwalają Bertce na pełną swobodę, przychodzi do pracy w poniedziałek wieczór, a wychodzi w czwartek. Lecz podczas przygotowań do draftu nie są w stanie wyrzucić go z biura.

Wówczas jest on pracownikiem na pełen etat – mówi Kupchak. Bill jest niesamowicie wartościowy, gdy zamierzamy przeprowadzić takie, a nie inne treningi, by przetestować graczy. To wspaniałe usiąść z kimś, kto ma taką wiedzę, kto od 50 lat w jakiś sposób związany jest z koszykówka.

Jak 88-letni mężczyzna radzi sobie z otoczeniem NBA zarezerwowanym głównie dla ludzi połowę albo 2/3 raza od niego młodszych?

Czuję się świetnie – mówi uśmiechając się szeroko. Czuję, jakby ktoś obdarzył mnie jakimś darem. Doceniam to, że mam tak dobre zdrowie, ponieważ bez niego nie miałbym tyle energii by wciąż to robić. Na szczęście cały czas mam w sobie ogień, aby to robić.

Chęć rzucania do kosza nigdy nie była problemem dla Bertki, który grał w Division I na uniwersytecie w Kent State. Użył GI Bill (przywilej dla weteranów wojennych) aby zapłacić za swoją edukację po powrocie z Europy, po II wojnie światowej, zanim rozpoczął swoją karierę koszykarską. Prawdziwy człowiek z najlepszej generacji. Bertka do walki zgłosił się jako ochotnik, ale koniec wojny zbiegł się z jego przybyciem do Europy w 1945 roku. W związku z tym służył on przy budowie szlaków komunikacyjnych przez 2 lata w Salzburgu w Austrii.

Urodzony w Akron w Ohio, Bertka trenował szkołę średnią w swoim rodzinnym stanie zanim spędził 9 lat trenując trzy różne uczelnie, wliczając w to epizod w swoim macierzystym college’u w latach 1957-61. Został też najmłodszych głównym trenerem uczelnianym w wieku 30 lat. W 1961 roku zrezygnował z trenowania i zajął pożądane przez siebie stanowisko dyrektora ds. rozwoju sportu i rekreacji w Santa Barbara, gdzie pracował przez 11 lat.
Bill Bertka i jego codzienna praca w NBA

Jednak koszykówka nigdy nie została usunięta z serca Billa Bertki. I w zbiegnięciu się ze swoimi przenosinami na Zachód razem z żoną założył firmę scoutingową „Bertka’s Views”. Zaczęło się od małej działalności rozpoznawania przeciwników dla uniwersytetu Ohio. Jednak z upływem lat firma rosła niesłychanie szybko, aż w końcu większość uczelni korzystała z ich usług.

Solveig dostała wielki kredyt zaufania za prowadzenie raportów scoutingowych jako jedyna kobieta przez wiele, wiele lat.

Robiła wszystko – mówi Bertka. Znakomicie sprawdzała się jako organizator i miała dobra relacje z każdym trenerem i skautem w kraju.

Z jej planowaniem i jego pojęciem o koszykówce Bertka zanotował wielki przełom. Było to w roku 1967. Tym samym roku, w którym The Beatles wydali jeden ze swoich pamiętnych hitów. Bertka wówczas oficjalnie wszedł do NBA, której nie opuścił do dziś.

Fred Shaus – pierwszy trener Lakers w Los Angeles poprosił Bertkę o przeanalizowanie graczy przed draftem NBA. Rola Bertki w organizacji wzrosła w 1971 roku, kiedy Bill Sharman – jedna z czterech osób włączonych do Galerii Sław jako zawodnik i trener, rozpoczął swoją 5-letnią przygodę jako trener Lakers i chciał aby Bertka pracował z zawodnikami i trenerami, a także dogłębnie analizował przeciwników.

Co więcej, Bertka i Sharman zapoczątkowali prezentowanie filmów z meczami. Bertka dzielił swoje nagrania na trzy lub cztery najlepsze zagrania przeciwników i dodawał je do owego filmu, który był pokazywany graczom jako zapowiedź nowych czasów. Dziś każdy zespół ma dwóch trenerów, którzy zajmują się wyłącznie zbieraniem i montażem filmów z analizą przeciwnika na swoich laptopach.

Sharman wniósł sporo nowinek do profesjonalnej koszykówki, w tym zaawansowany scouting, filmy i wiele, wiele więcej – mówi Bertka. Wprowadził także codzienny trening rzutów, aby poprawić pamięć mięśniową, a także rozciąganie w szatni – coś czego nikt wcześniej nie robił, a także wiele, wiele więcej.

Rozwój zawodników i wnikliwy scouting i studio filmowe – wszystko to w pewien sposób zostało zapoczątkowane przez Bertkę, a teraz w NBA jest to niezbędne.

Nie ma wątpliwości co do jego pasji, miłości do gry, do Lakers – mówi Riley. Jest trenerem stulecia. Nigdy nie bał się trenować kogokolwiek – od największej gwiazdy do ostatniego gościa z drużyny. Zawsze był z tobą szczery i mówił wprost, co musisz zrobić.

Riley wie to z pierwszej reki. W trakcie obozu treningowego Jeziorowców w sezonie 1971-72, Sharman powiedział Rileyowi, że szansą dla niego, aby znaleźć się w drużynie – jednej z najlepszych teamów wszech czasów – jest zostanie najlepszym atletą podczas przygotowań. Był to więc czas, aby wezwać Bertkę.

On nie tylko mi pomógł, ale także dotknął mojej klatki piersiowej i rzekl: teraz już wiesz co musisz zrobić – relacjonuje Riley. Zmotywował mnie.

Bertka i Riley udali się na plażę, by tam wykonywać sprint na piasku. Riley biegał do góry i w dół po schodach, podczas gdy Bertka naciskał i motywował go, do momentu aż ten nie znalazł się w lepszej formie, niż którykolwiek atleta na świecie. Riley biegał orbitki wokół swoich kolegów na obozie i dostał się do ekipy prowadzonej przez Wilta, Westa i Goodricha, która zwyciężyła 33 mecze z rzędu, a w końcowym rezultacie zdobyła tytuł.

W 1981 roku Jerry West przekonał nowego właściciela ekipy wielkiego Jerry’ego Bussa, by powołać Rileya, wówczas komentatora, na wolne stanowisko trenerskie po zwolnionym po 11 meczach sezonu Paulu Westheadzie. Jak opowiadał Riley, Buss zgodził się pod warunkiem, że będzie to tymczasowo, a West będzie go wspomagał z ławki, bowiem chciał mieć doświadczonego szkoleniowca. Jednakże Lakers wygrali 12 z 14 spotkań i miano tymczasowego trenera zniknęło. Kto się do tego głównie przyczynił?

Pierwszą osobą po która zadzwoniłem był Bertka – mówi Riley. Byliśmy ze sobą bardzo, bardzo blisko.

Bertka porzucił pracę w Santa Barbara i zaprzestał wspomagać Lakers w 1972 roku, by zostać prezydentem inwestycji ukierunkowanej na rozwój sportu na zachodnim wybrzeżu. To wiązało się także z posiadaniem mniejszościowych akcji ekipy New Orleans Jazz. Był także menedżerem Jazz i pomagał trenerowi Elginowi Baylorowi jako asystent. Ten chciał, by osoba Bertki wspomagała go w transferach. Jednak po telefonie Rileya, Bill powrócił do Jeziorowców i nigdy już ich nie opuścił.

Był tym, który naprawdę uczył mnie podczas początków mojej kariery (trenerskiej) – mówi Riley, który uzbiera 1210 zwycięstw w sezonie regularnym (63.6%), 171 w Playoffach (60.6%) i zgromadził na koncie pięć mistrzowskich tytułów. Miałem innych mentorów, lecz Bill był moim jedynym prawdziwym źródłem wiedzy trenerskiej. O tym jak układać plan gry, zawrzeć razem plan treningowy i wszystkie te rzeczy.

Gary Vitti jest w swoim ostatnim roku pracy jako trener od przygotowania fizycznego w Lakers. Dzierży tą posadę od 1984 roku, co daje mu znakomity pogląd na wszystko wewnątrz drużyny.

Bill był najważniejszy na wielu poziomach – powiedział Vitti, zaznaczając ze w tamtych czasach był tylko jeden asystent trenera. Miał więcej doświadczenia niż ktokolwiek inny w drużynie. To nie był przypadek, że spośród wszystkich ludzi w NBA, kiedy Pat dostał tę pracę i mógł zatrudnić każdego, zadzwonił do Billa.

Wszystko co Bertka robił miało na celu polepszyć graczy i całą drużynę. Począwszy od Wilta, aż do Kobe’ego i Shaqa, Bertka zawsze tam był aby wspomóc rozwój tych atletów.

Mogę wam opowiedzieć całą masę historii o Bertce – mówi Bryant. On zawsze był w Forum zanim jeszcze pojawił się ktokolwiek inny. Kiedy słyszał odbijanie się piłki, przychodził do mnie i zbierał ją dla mnie. Często pytałem go o historię o starych dobrych czasach i poprzez nie on nauczył mnie życia. Bert był integralną częścią mojego rozwoju, szczególnie w pierwszych trzech latach gry w NBA.

Podczas programu Inside the NBA stacji TNT w styczniu, Shaq wychwalał Bertkę podczas omawiania jego nominacji do Galerii Sław.

Ostatnie słowo należy się facetowi, który nazywa się Bill Bertka – mówi O’Neal. To, co przeniosło moja grę na wyższy poziom to nie treningi czy dziurawienie siatki od kosza, ale rozmowy, które prowadziłem z wielkim Billem Bertką. Dlatego, że nigdy nie miałem okazji konwersować z Wiltem czy Kareemem, ale Bill Bertka był swego rodzaju pośrednikiem, który opowiadał mi ich sekrety.

Nie było tajemnicą, że lubiłem na początku ruszyć do środka i stamtąd zdobywać punkty. Kiedyś zostałem jednak szybko podwojony i oddałem rzut z odchylenia, ale nie wyglądało to tak jak powinno. Bill zawołał mnie wówczas do swojego biura i pokazał mi nagrania z akcjami Wilta. To było tak, że kiedy robili mu to samo (obrońcy) schodził do linii bocznej i w ten sposób punktował, a w kolejnym meczu miał dzięki temu więcej swobody. Bill jeśli to oglądasz, chciałbym Ci przeogromnie za to podziękować.

W odniesieniu do podziwu O’Neala Bertka powiedział: dla starego asystenta trenera dostać podziękowania od dawnego wielkiego zawodnika to najwspanialsza nagroda.

Bill Bertka na ławce Lakers

Bertka nie miał problemów z kontrolowaniem graczy czy trenerów. Riley wspomina z zażewnieniem pewien moment z finałów z 1982 roku.

W meczu numer 1 przegrywaliśmy 30 punktami – mówi Riley. W drugiej połowie wyszliśmy i dzięki systemowi obrony 1-3-1 zrobiliśmy run 42-6. Nad tą defensywą pracowaliśmy trochę, ale nie był to nasz główny aspekt obronny w tamtym sezonie.

Riley stwierdził, że media wyniosły go na piedestał za dokonanie świetnego ruchu trenerskiego, bowiem dzięki temu Lakers odzyskali przewagę parkietu i wygrali całą serię 4-2.

Siedzę więc i rozmyślam nad tym co uczyniłem i ogólnie nad wszystkim – mówi Pat. Tymczasem Bertka zawołał mnie do swojego pokoju i powiedział, że chce mi coś pokazać. To był 40-letni folder pokazujący nietypowe rozwiązanie jakim była strefa 1-3-1 wymyślona w 1940 roku.

Później oboje się zaśmiali, a Riley uświadomił sobie, że nie ma rodzaju defensywy której Bertka by nie widział.

Bill był zawsze dobry dla Pata, ponieważ potrafił doskonale zbalansować jefo emocjonalność swoim spokojnym charakterem – mówi Vitti. Nie był jednak wzruszony w trakcie tych emocjonalnych momentów. Zawsze był krok do przodu i był swego rodzaju głosem rozsądku.

Bertka kocha grę tak bardzo, że… gra nawet do dziś! Wygrał z połowę od siebie młodszymi pracownikami Lakers w turnieju H.O.R.S.E. dwa lata temu, z całym wachlarzem zagrań, rzutem hakiem bez podskakiwania itp. Ponadto pomógł drużynie reprezentującej West Virginię zdobyć srebrny medal w turnieju dla osób po 80 roku życia organizowanym przez pierwszą dywizje narodowych gier seniorów w 2013 roku. W niezapomnianej chwili w tych zawodach Bertka wykrzyczał do przeciwnika: zabieraj ode mnie te łapska! Chwilę później jednak z uśmiechem na ustach przeprosił klepiąc rywala w tyłek.

To była jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie widziałem – mówi szef od PR-u Lakers John Black.

Zawodowiec chyba po prostu zawsze pozostanie zawodowcem.

W przyszłym roku, kiedy Bertka skończy 89 lat, wciąż planuje powrócić na parkiet z gwizdkiem w dłoni.

On wie kim jest i jaka jest jego praca i ciężko tego nie szanować oraz lubić – mówi Kupchak. Nie jestem pewien czy jest ktoś, kto tak długo pozostaje aktywnym jak Bill Bertka, który jest tam na parkiecie z tablicą do rysowania, prezentując plan gry, kierując, wydzierając się, zatrzymując i zaczynając zajęcia po korekcie. To niesamowite.

Riley z kolei chce po prostu upewnić się, że ludzie na pewno zrozumieją, co Bertka znaczy dla koszykówki.

On jest tak pozytywną osobą, która pokonała drogę od uniwersytetu aż do NBA – mówi Riley. Jednak jego największym wkładem nie jest wcale długowieczność, ale jego relacje z wieloma członkami Galerii Sław, których szkolił.

Bertka wciąż nie został powołany do Naismith Memorial Basketball Hall of Fame, pomimo że jego kandydatura była rozważana w tym roku.

Jego oddanie dla koszykówki jest niezrównane – mówi Riley. Jego życiorys jest zbyt dobry. Fakt, że cały czas był asystentem mówi o jego dyscyplinie i chęci nauczania. W końcu miał on przecież wiele ofert na posadę głównego szkoleniowca. Walczę jak lew o to aby kiedyś został uhonorowany w Galerii Sław jako jedna z osób, która wniosła najwięcej do koszykówki.

Kobe powiela sentyment Rileya.

Znaczenie Berta dla tej gry nie może być niedocenione – mówi trzeci najlepszy strzelec w historii NBA. To tak wygląda, ze trenerzy tacy jak on i Tex Winter naprawdę byli oparciem dla tych znanych szkoleniowców, których my znamy z wielkich sukcesów. Bertka i Winter to jedni z nielicznych, którzy tak naprawdę znają się na swoim fachu. On zasługuje na zdecydowanie więcej uznania niż otrzymuje i zdecydowanie więcej chwały, niż teraz dostaje.

Być może w przyszłości jeszcze więcej zawodników doceni rolę Billa Bertki. Na przykład D’Angelo Russell. Nie ma limitu dla Russella, który pewnego dnia może naprawdę stać się wielkim graczem. Jeśli ten dzień nastąpi, może wtedy combo guard z Ohio State wspomni swoje treningi z pewnym 88-latkiem z ikrą. Może poczuje więź, która połączyła go z Wiltem, Westem, Kareemem, Johnsonem, Shaqiem i Kobe. Może uświadomi sobie wówczas, że tylko jedna osoba łączy wszystkich wielkich graczy Lakers. Bill Bertka.

Źródło: Lakers.com (link)

Tagi:

Skomentuj