Lato w Jezioranach

Opublikowane przez , 30 czerwca 2014 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Do tej pory Mitch Kupchak nie wypowiadał się za bardzo na temat podpisywania wolnych agentów w to lato, mówiąc tylko to, że Lakers będą bardzo ostrożnie podejmowali swoje decyzje i nie będą wydawać pieniędzy na zawodników, którzy nie są z najwyższej półki. To pozwalało myśleć, że Jeziorowcy będą raczej celować w lato 2015 lub 2016 roku, kiedy być może byłby dostępny m.in. Kevin Durant. Jednak decyzja LeBrona Jamesa i Carmelo Anthony’ego o odejściu od ostatniego roku ich umów spowodowała, że Mitch otwarcie przyznał, że postara się sprowadzić przynajmniej jedną z tych gwiazd do Los Angeles. Stąd m.in. rezygnacja z qualify offer dla Kenta Bazemore’a, czy pogłoski o tym, jakoby Lakers nie byli zainteresowani Wesley’em Johnsonem i Chrisem Kamanem. Mitch chce mieć bowiem jak najwięcej środków pieniężnych do wydania, bo wie, że bez zaoferowania maksymalnej umowy Jamesowi lub Anthony’emu, nie ma z nimi o czym rozmawiać.

Obecne lato w Los Angeles może więc być albo bardzo ciekawe, albo bardzo nudne. Najważniejsze, czyli wybranie Juliusa Randle’a, jest już za Mitchem Kupchakiem. Teraz istotne będzie rozsądne wykorzystanie zgromadzonych środków pieniężnych. Salary cap na przyszły sezon ma wzrosnąć nawet o 4.5 miliony dolarów w porównaniu do poprzedniego (czyli ma wynieść 63.2 miliony dolarów). Lakers w puli płac mają obecnie Kobe’ego Bryanta, Steve’a Nasha, Roberta Sacre, Ryana Kelly’ego i prawdopodobnie Kendalla Marshalla, którzy łącznie kosztują 36 milionów dolarów. Do tego trzeba doliczyć jeszcze umowę Juliusa Randle’a (2.5 miliony dolarów) oraz prawdopodobnie Jordana Clarksona (1 milion dolarów), a więc w sumie mamy około 39.5 miliona dolarów. Oprócz tego musimy uwzględnić jeszcze koszty związane z wolnymi miejscami w składzie (około 4 miliony dolarów) i po podsumowaniu wychodzi nam 43.5 milionów dolarów. Lakers będa więc mieli do dyspozycji około 20 milionów dolarów do wydania. Za rok natomiast zejdzie umowa Steve’a Nasha (a więc prawie 10 milionów dolarów), a do tego próg salary cap z pewnością wzrośnie o kolejne kilka milionów. Mitch miałby więc sporo pieniędzy na ściągnięcie jakiejś gwiazdy i uzupełnienie składu wartościowymi zadaniowcami.

Co jeśli jednak cała operacja sprowadzenia w tym roku superstara zakończy się fiaskiem? Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, a wtedy Mitch raczej będzie starał się sprowadzić kolejnych zawodników na jednorocznych lub dwuletnich umowach tak, aby zachować elastyczność finansową na kolejne lata. W grę wchodziliby jednak lepsi gracze niż tych, których Kupchak podpisał rok temu. Mówi się bowiem o Marcinie Gortacie, Trevorze Arizie, Kyle’u Lowrym, Gregu Monroe oraz Channingu Frye’u. Niewykluczone jest również podpisanie Pau Gasola, którym podobno Jeziorowcy ciągle są zainteresowani, a nawet liczą na to, że jego osoba przyciągnęłaby uwagę Carmelo Anthony’ego.

Problem jest jednak taki, że każdy z tych zawodników chciałby dostać umowę na kilka lat, a to raczej nie wchodzi w grę. Marcin Gortat ma za sobą jeden z najlepszych sezonów w karierze, w którym notował średnio 12.8 punktów, 9.2 zbiórki i 1.4 bloki na mecz. Polak może więc liczyć na bardzo duże pieniądze, szczególnie, że jest centrem, a ci mają zwyczaj do bycia przepłacanymi. Ponadto to może być jego ostatnia szansa na zarobienie dużych pieniędzy, dlatego też pewnie będzie chciał mieć kontrakt ważny jak najdłużej (przez 3-4 lata). Z tego względu nie byłby on raczej korzystną opcją dla Lakers i to mimo tego, że stylem gry pasowałby do Juliusa Randle’a. Choć wizja Polaka grającego w złocie i purpurze na pewno wielu z nas by bardzo ucieszyła, tak jednak na pierwszym miejscu powinniśmy mieć na uwadze dobro organizacji i tym samym nie kierować się sentymentami.

Trevor Ariza również ma za sobą świetny sezon w Waszyngtonie, szczególnie gdy porównamy go ze wcześniejszymi latami, które spędził w NBA. Ponad 14 punktów i 6 zbiórek na mecz, a do tego bardzo udany występ w playoffs na pewno przyciągną uwagę wielu drużyn. Niestety w przypadku Arizy wydaje się, że jego gra była spowodowana ostatnim rokiem umowy i ze względu na nią, Trevor chciał wyjątkowo zabłysnąć i zarobić na swój kolejny kontrakt, który również musiałby być pewnie ważny przez około 3-4 lata. Ariza zostanie raczej przepłacony przez kogoś i wątpliwe jest, aby wybrał ofertę Lakers, która będzie raczej bardzo okrojona względem innych.

Kyle Lowry to inne ciekawe nazwisko łączone z Los Angeles. Ostatnio informowaliśmy, że rozgrywający pochodzący z Philadelphii, chciałby trafić do Miasta Aniołów ale jego usługami są zainteresowani także Raptors oraz Miami Heat, którzy podobno planują sign & trade. Kyle na pewno będzie bardzo rozchwytywany przez wszystkich i nie wiadomo jakie szanse mają Lakers na sprowadzenie go do siebie. Lowry również będzie szukał kontraktu ważnego przez kilka lat ale akurat w jego przypadku, Jeziorowcy mogą być skłonni podpisać go na dłuższy okres czasu. Dlaczego? Bowiem za rok i za dwa lata nie będzie dostępnych na rynku wielu dobrych rozgrywających (w przeciwieństwie do centrów i skrzydłowych). Stąd Mitch może chcieć uzupełnić tę pozycję już teraz i nie martwić się o nią w przyszłości.

Greg Monroe – podkoszowy Detroit Pistons również jest na celowniku Lakers ale tutaj szanse na jego sprowadzenie są wręcz minimalne. Monroe to zastrzeżony wolny agent, a więc Tłoki będą mogły wyrównać każdą ofertę. Do tego Stan Van Gundy zapowiedział już, że nie pozwoli odejść swojemu zawodnikowi, a to oznacza, że prawdopodobnie będzie on ważną częścią jego nowej układanki. Poza tym Lakers mają przecież w składzie Juliusa Randle’a, którego powinni starać się w przyszłości zestawić z defensywnym centrem, aniżeli graczem pokroju Monroe.

Tak samo sytuacja ma się z Chandlerem Parsonsem. Co prawda Rockets nie wykorzystali jego opcji w kontrakcie ale nie oznacza to, że nie są nim zainteresowani i prawdopodobnie złożą mu na dniach ofertę. Możliwe nawet, że wszystko było już od dawna dogadane między obiema stronami, a Chandler dostanie teraz od Rakiet bardziej opłacalną dla niego umowę, a co najważniejsze – za rok nie będzie niezastrzeżonym wolnym agentem. Także choć nie można wykluczyć, że Parsons może trafić do Los Angeles, tak osobiście bym się na to nie nastawiał – podobnie jak w przypadku LeBrona, Carmelo i Monroe.

Channing Frye – gracz, który raczej nie jest na tym samym poziomie co reszta wspomnianych zawodników, również jest łączony z Lakers, a więc warto rozważyć jego opcję. Frye w ostatnim sezonie notował średnio 11.1 punktów i 5.1 zbiórek na mecz. Trafiał średnio 43% rzutów z gry i 37% zza łuku. W sezonie 2014-15 miał zarobić 6.4 miliony dolarów ale o dziwo zrezygnował z niej i został wolnym agentem. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że wciąż chce grać, a w Phoenix jego minuty w następnych rozgrywkach prawdopodobnie przejęliby bracia Morris, Miles Plumlee i Alex Len. Jednak dlaczego Lakers mieliby nim być w ogóle zainteresowani? Prawdę mówiąc nie wiem. Frye potrafi rozciągać defensywę rywali, a do tego można by go było zestawić obok Randle’a (na pozycji centra) ale przecież nie jest najlepszym obrońcą, a do tego podpisanie go może sporo kosztować. Być może więc jest to tylko plotka, albo jeden z dalekich wariantów.

Na końcu zostaje jeszcze opcja podpisania Pau Gasola, którym zainteresowani są m.in. Knicks i Mavericks. Hiszpan jednak nie wykluczył możliwości pogrania jeszcze w jednym składzie z Kobe Bryantem, tak samo jak Mitch nie skreślił dwukrotnego mistrza NBA ze swojej listy. Gdyby Lakers nie udało się sprowadzić Jamesa lub Anthony’ego, a Pau zgodziłby się pograć w L.A. przez kolejny rok, to opcja zostawienia Gasola w Hollywood wydaje się być całkiem sensowna. Czy jednak jednoroczna umowa satysfakcjonowałaby go? Trudno powiedzieć. Pau ma już jednak 33 – lata i powinien raczej liczyć się z tym, że nikt nie podpisze z nim umowy na dłużej, niż dwa lata ale z drugiej strony nie takie rzeczy wydarzyły się w NBA. Poza tym Katalończyk mówił w czasie trwania sezonu, że chciałby jeszcze powalczyć o mistrzostwo, a w Los Angeles raczej mu się to już nie uda.

Wydaje się więc, że priorytetem dla Lakers powinno być teraz podpisanie gwiazdy, stąd też przygotowania do próby ściągnięcia w tym roku Jamesa lub Anthony’ego. Jeśli nie uda się bowiem teraz, to Jeziorowcy spróbują to zrobić za rok, kiedy dostępni mogą być m.in. Kevin Love, LaMarcus Aldrige, czy Al Jeffersom lub za dwa lata, licząc wtedy przede wszystkim na Kevina Duranta. W tym czasie Mitch Kupchak będzie raczej starał się podpisywać zawodników na jednoroczne lub dwuletnie umowy, albo tylko takich, którzy będą warci oferowanych pieniędzy i których władze Lakers widzieliby w Los Angeles na dłużej. Zresztą zaraz rozpocznie się free agency w NBA i zobaczymy jak będą zachowywać się Jeziorowcy oraz inne zespoły i z dnia na dzień będziemy mogli zawężać grono potencjalnych kandydatów, którzy mogą dołączyć do ekipy złota i purpury.

Skomentuj