Lakers przedstawili nowego trenera – Luke’a Waltona

Opublikowane przez , 28 czerwca 2016 w Wywiady, Konferencje, 1 komentarz

Dokładnie tydzień temu, Los Angeles Lakers oficjalnie wkroczyli w erę Luke’a Waltona, ogłaszając go we wtorek pierwszym trenerem zespołu z Kalifornii. Zaledwie dwa dni po swoim ostatnim meczu w roli drugiego trenera Golden State Warriors, Walton odpowiadał na pytania dziennikarzy w ośrodku szkoleniowym El Segundo. Były one przede wszystkim związane z przejęciem drużyny z Miasta Aniołów, a dokładnie z draftem w jej wykonaniu, czy też zbliżającym się okresem free agency. Niektóre jednak dotyczyły także jego przygody w ekipie z Oakland, doświadczenia które zebrał po drodze oraz spraw prywatnych. Ogólnie natomiast, zorganizowaną konferencję prasową można sprowadzić do tego, że Luke jest podekscytowany możliwością pracy w Jeziorowcach i postara się jak najlepiej wykorzystać swoje umiejętności oraz wiedzę do tego, żeby przywrócić 16-stokrotnym mistrzom NBA blask i chwałę. Z całą pewnością wszyscy fani złota i purpury na to właśnie czekają i dlatego już nie mogą doczekać się pierwszych meczów Lakers w nowym sezonie.

O tym, czy już pogodził się z porażką w Game 7 Finałów:

Nie wiem, czy kiedykolwiek uda się pogodzić z tym rozczarowaniem, jeśli mam być szczery. Ciągle nie pogodziłem się z porażką z Detroit w Finałach, podczas mojego debiutanckiego sezonu, z Celtics, kiedy pili sobie Gatorade na 5 minut do końca meczu, prowadząc z nami 30 punktami w Bostonie. Nie godzisz się z takimi rzeczami, ale motywują cię one i sprawiają, że jeszcze bardziej doceniasz mistrzostwa, jakie zdobywasz, bo wiesz, jak to jest być po tej drugiej stronie. Tak więc nie wydaje mi się, że kiedykolwiek pogodzę się z tym, ale już nie mogę się doczekać powrotu do bycia stroną wygrywającą.

O tym, co go najbardziej ekscytuje w roli pierwszego trenera Lakers:

Wszystko! Mamy młodych, utalentowanych zawodników. Mamy wybory w drafcie. Mamy 60-70 milionów dolarów do wydania na rynku wolnych agentów. Mamy jednych z najlepszych kibiców na świecie. To jest organizacja, dla której zawodnicy chcą grać. Być młodym trenerem i dostać szansę przy przebudowie takiej organizacji i drużyny, którą tak kocham i w której się wychowałem, to mnie ekscytuje.

O tym, czy coś w kulturze gry drużyny potrzebuje zmiany, po dwóch rozczarowujących sezonach z rzędu:

Nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, jak to tu wygląda. Nie dowiesz się tego z telewizji. To, na co mam wpływ, to wszystko, co wydarzy się w przyszłym sezonie i w kolejnych latach. Odciśniemy swoje piętno na historii tej organizacji. To będzie prawdziwa przyjemność. Zawodnicy będą z chęcią przychodzili na codzienne treningi. Będziemy grali takim stylem, który fani Lakers będą doceniali, będziemy rywalizować. Na te aspekty, które połączymy z moją wizją drużyny, to są rzeczy, na które będę miał wpływ. Nie wiem, na ile to będzie się różniło od tego, co było w poprzednich dwóch latach, ponieważ mnie tu nie było. Ale tak, postaramy się mieć wpływ, żeby pchnąć kulturę naszej gry do przodu i tylko ode mnie i od mojego zespołu trenerskiego zależy, czy uda nam się sprawić, aby gracze chcieli być tego częścią.

O tym, od jak dawna chciał być pierwszym trenerem:

Od kiedy zakończyłem karierę zawodniczą. Myślę, że nawet nie zdając sobie z tego sprawy, podczas grania w koszykówkę, rozwijasz się jako koszykarz, ale także jako trener, którym możesz w przyszłości zostać. Wiele wynosisz od swoich trenerów, ja na przykład od Phila Jacksona, Lute’a Olsona, nawet od mojego trenera z liceum, Jima Thome’a. Oni wszyscy mieli na mnie wpływ. Także będąc zawodnikiem, zauważasz jak to działa i w jaki sposób trenerzy komunikują się z zawodnikami. Obserwujesz to i chłoniesz. Mieć możliwość trenowania jako asystent Steve’a Kerra przez poprzednie dwa lata… to było coś, za co oddałbym nawet całą swoją pensję – za możliwość uczenia się od niego i chłonięcia pomysłów, jakie wdrażał podczas pracy w Oakland. A teraz ja postaram się robić to samo. Oczywiście zaczynając pracować jako asystent, przykładasz większą uwagę do każdego elementu gry, trenowania, obchodzenia się z zawodnikami. Zaczynasz zapisywać rzeczy. Zauważasz, jakie rzeczy działają, a jakie nie i potem dostosowujesz sposób komunikowania się do poszczególnych zawodników, do każdego z osobna, żeby wiedzieć, co powinieneś powiedzieć, a co nie zadziała. Dopiero wtedy zaczynasz się naprawdę kształtować jako trener. Ale tak, ostatnie dwa lata miały na mnie ogromny wpływ pod tym względem.

O tym, co chce wynieść z pracy z Warriors:

Jest tego tyle! Po pierwsze: musimy rywalizować. Musimy kochać rywalizację. Musimy kochać zwyciężanie. Poprzez to, pokochamy process, który nas do tego doprowadzi. Musimy uwielbiać każdy szczegół meczów, musimy mobilizować zawodników i mieć każdego w gotowości, ale oni sami też muszą chcieć to robić. Dla mnie, sztab szkoleniowy osiąga sukces, kiedy możesz pozwalać swoim zawodnikom na coraz więcej, dawać im więcej swobody. Nawet jeśli wydaje się, że przez to nie trenujesz odpowiednio drużyny, to wtedy oni zaczynają brać odpowiedzialność za to, co robią. A kiedy coś zawalą, to wściekają się. Musisz sprawić, żeby zawodnicy się tym bawili. Koszykówka powinna być w końcu przyjemnością. Jeśli jesteś w stanie zapewnić graczom taką atmosferę i środowisko do pracy, jeśli sprawiasz, że zawodnicy chcą przychodzić codziennie na trening i dawać z siebie wszystko na parkiecie, w siłowni, bo lubią to robić, wtedy osiągasz sukces, jako trener. Tak właśnie było w Oakland przez ostatnie dwa lata. Puszczaliśmy muzykę podczas rozgrzewek i graliśmy sparingi, odwołaliśmy kiedyś trening, żeby zrobić sobie turniej w kręgle w środku zimy, w Minnesocie! To właśnie takie małe rzeczy powodują, że utrzymujesz świeżość w drużynie, dobrą atmosferę. Wszyscy wiecie, jak wygląda terminarz w NBA. Jest długi i męczący, można się zmęczyć oglądaniem codziennie tych samych twarzy. Jako trener, mam za zadanie sprawić, żeby w drużynie była ta świeżość oraz chęć trenowania i ciężkiej pracy.

O odczuciach przed draftem i ruchami na rynku wolnych agentów:

To nie było łatwe, bo oczywiście chciałem tu być, przygotowywać się do tego, ale nie mogłem. Kiedy miałem dzień wolny lub kiedy skończyłem z moimi obowiązkami jako asystenta w Warriors na dany dzień, to dzwoniłem do Mitcha Kupchaka i dyskutowaliśmy. Wysyłali mi maile ze szczegółami z treningów, które mieli z zawodnikami z draftu. Ale mówiąc zupełnie szczerze, nie miałem dostatecznie dużo czasu i informacji, aby podjąć jakiekolwiek decyzje. Ale ludzie tutaj, Mitch i rodzina Bussów, a także inni podejmujący decyzje, codziennie dawali z siebie wszystko, żeby być przygotowanymi na wszystko, co nadejdzie w najbliższym czasie. Jestem pewien, że szybko mnie we wszystko wprowadzą i podejmiemy dobre decyzje.

Luke Walton podczas pierwszej oficjalnej konferencji prasowej

O obecnych zawodnikach w składzie:

Pokonali nas (Warriors – przyp.red.) w tym roku. Byli jedną z kilku drużyn, które z nami wygrały w minionym sezonie i można było zauważyć w nich tę radość w ich grze, kiedy to robili. Biegali od jednego końca boiska do drugiego i grali radosną koszykówkę. Każdy z nich ma swoje unikalne umiejętności, dlatego znaleźli się w tej drużynie, dlatego zostali wybrani z tak wysokimi numerami w drafcie. Nie zachodzi się tak daleko bez powodu. Oczywiście jak zaczniemy pracować, to poznam ich zdecydowanie lepiej. Jednak to, co widziałem do tej pory i to, co wyniosłem z rozmów telefonicznych z nimi napawa mnie optymizmem, wydają się świetną grupą chłopaków. Z punktu widzenia trenera, to super sprawa.

O tym, czy był zdziwiony, jak szybko został pierwszym trenerem Lakers:

Byłem lekko zaskoczony, jak szybko się to stało, ale wiedziałem, że z sukcesem, jakim był bilans 39-4 pod nieobecność Steve’a (Kerra – przyp.red.), przyjdą także oferty pracy z innych klubów. To mnie zupełnie nie zdziwiło. To, że od zawsze byłem fanem tej drużyny i że wychowałem się w niej, wygrywałem tu mistrzostwa sprawiło, że jak tylko dostałem ofertę trenowania Lakers, to oszalałem ze szczęścia.

O udziale w Lidze Letniej:

Rozmawialiśmy o tym trochę. Mój sezon skończył się dwa dni temu i nie rozmawialiśmy o tym podczas Finałów, dopiero chwilę temu poruszyliśmy ten temat. Ale tak, oczywiście będę w Las Vegas i będę mocno zaangażowany w treningi i potem zobaczymy, jak to będzie wyglądało.

O swoim planie na zebranie sztabu trenerskiego:

Chciałbym go przede wszystkim zebrać! (śmiech) To są rzeczy, które powinny być normalnie załatwione do teraz, ale z powodu wspomnianych przeze mnie okoliczności – i tego, że Lakers byli tak wspaniale wyrozumiali wobec mnie i na nic nie naciskali, wiedząc, że mam zobowiązania wobec Warriors – ciągle nad tym pracujemy. Zbiorę swój sztab szkoleniowy i jak to się stanie, to na pewno go wam zaprezntuję. Wydaje mi się, że wszystko powinno być załatwione przed startem Ligi Letniej.

O przejęciu drużyny po zakończeniu kariery przez Kobego Bryanta:

Dwadzieścia lat i jedna z najpiękniejszych karier w historii sportu. Oczywiście, że będzie go brakowało. Ale jego odejście otwiera także drzwi dla nowej generacji w Lakers i kolejny etap, będzie szczególnie interesujący dla młodych zawodników i graczy, którzy dołączą do nas z rynku wolnych agentów. Oczywiście, będzie inaczej, nawet dziwnie, ale ciągle oczekiwałbym od Kobego, że będzie w pobliżu, będzie pojawiał się i robił dla tej organizacji wiele dobrego. Nikt mi tego nie powiedział, ale tak mi się wydaje. Ale na pewno dziwne będzie rozgrywanie meczów bez niego w koszulce Lakers, jednak tak działa sport. Tracąc jedno, zyskujemy co innego – ekscytujące szanse w postacie nowych zawodników.

O tym, czego nauczył się od Bryanta:

To proste, jego etyki pracy. Był najciężej pracującym zawodnikiem, jakiego kiedykolwiek znałem. Kiedy masz w zespole gwiazdy, które mają chęć ciężko pracować, to działa na innych bardzo mobilizująco. Tak było z nami, jako jego kolegami z drużyny. Zauważyłem to też ze Stephem Currym w Golden State, MVP ligi jest codziennie na hali i oddaje setki, tysiące rzutów. Etyka pracy jaką widziałem u Kobego i jakiej się od niego nauczyłem, na pewno będzie istotna w mojej drużynie.

O tym, czy miał okazję pożegnać się z Warriors:

Nie, było zbyt mało czasu. Tak jak powiedział Mitch, było kilka okazji, w których mogliśmy zakończyć sezon wcześniej, ale grając Game 7 w niedzielę i mając draft w czwartek, przybiłem tylko kilka piątek i tyle. Ale to wynikło głównie z tego, że każdy był niezwykle zły i smutny z powodu naszej porażki w decydującym meczu. Miałem bardzo ważną dla mnie rozmowę ze Stevem już po zakończeniu sezonu. Ale nie było żadnego oficjalnego pożegnania. Jednak w którymś momencie będę musiał tam wrócić i spakować swoje rzeczy. Jednak ktokolwiek będzie w pobliżu z ludzi, z którymi pracowałem w Golden State, na pewno spotkamy się na jakiejś kolacji i podziękujemy sobie za wszystko.

O tym, co wyniósł z przegranych Finałów:

Oczywiście zawsze najwięcej wynosi się z porażek. Teraz jest jeszcze za wcześnie, żeby dokładnie zdefiniować te rzeczy. Nie byłem w stanie po raz drugi obejrzeć tego meczu, ale wielokrotnie myślałem, co moglibyśmy w 2-3 meczach zrobić inaczej. Za jakiś czas na pewno przeanalizuję to na chłodno, ale jeszcze nie jestem na to gotowy.

W dniu konferencji prasowej, Luke Walton otoczony był wieloma dziennikarzami

O plusach i minusach bycia młodym trenerem:

Oczywiście, doświadczenie jest bardzo istotne w każdym zawodzie na świecie. Myślę, że Steve i inni trenerzy udowodnili jednak, że nie jest to rzecz niezbędna do odniesienia sukcesu, ale jest to na pewno ważny aspekt. Wiem, że mogę się identyfikować z młodymi zawodnikami, rozumiem ich, robiłem to przez te dwa lata w Oakland, ponieważ rozumiem, przez co przechodzą. Staram się postawić siebie w ich sytuacji, kiedy dzieją się trudne rzeczy. To są na pewno plusy, ale trenowanie to nie będzie tylko moje zadanie – rozłoży się to na cały sztab. W zbieraniu sztabu ważne jest to, aby znaleźć różnych ludzi, którzy dobrze wykonują różne rzeczy. Tak właśnie zrobimy tu, w Lakers i mam nadzieję, że do czasu, aż sezon ruszy, wszystko będzie perfekcyjnie przygotowane i obsadzone.

O wiadomości dla potencjalnych wolnych agentów:

Przyszłość jest jasna. Będziemy grać szybko w ataku. Dodamy do swojego składu jednego z lepszych tegorocznych prospektów z draftu, a miejmy nadzieję także solidne wsparcie z wyboru nr 32. Poza tym mamy pieniądze do wydania. Znam rodzinę Bussów i znam organizację Lakers. Oni zrobią wszystko żeby wygrać. Dla mnie to wystarczy, tyle tylko muszę wiedzieć. Nie widzę powodu dla, którego nie chcesz tu przyjść i grać.

O tym czego się nauczył od Phila Jacksona i Lute Olsona:
Lute był bardzo dokładny jeśli chodzi o detale. Zatrzymywał ćwiczenia 35 razy jednego dnia. Do czasu aż zrobisz coś dobrze, on zamierzał kontynuować zatrzymywanie treningu. Z kolei z drugiej strony trener Jackson był niesamowity jeśli chodzi o całość, sposób gry oraz to jak zareagujesz na wydarzenia w ciągu sześciu minut. Był całkowicie odmienny od trenera Olsona, jednak obaj dali niezwykłą lekcję.

O tym jak uczęszczał na spotkania trenerów u Jacksona jako zawodnik:

Nie zanim odniosłem kontuzję pleców (2010). Wówczas Phil zauważył, że jestem lekko podłamany i zaczął uwzględniać mnie w tych sprawach. To było bardzo interesujące. Uwielbiałem to. Nie podejmowałem żadnych decyzji, tylko siedziałem i oglądałem i widziałem tą część. Jako zawodnik nie masz pojęcia na co składa się przygotowanie, śniadaniowe spotkania i podejmowanie tych wszystkich decyzji. Widzisz tylko końcowy efekt. Więc to było wspaniałe przeżycie kiedy pozwolili mi to robić.

O tym czy Jacksona dał mu jakąś radę jak być głównym trenerem:

W życiu dał mi wiele rad. Jednak nie rozmawialiśmy odkąd przyjąłem tą posadę, więc nie sądzę.

O zaadaptowaniu systemu Golden State w szeregi Lakers:

Myślę, że pracą trenera jest zbudowanie takiego systemu wokół swojej drużyny, który jest najlepszy ze względu na graczy jakich posiadasz. Można oczywiście zaszczepić kulturę gry na najwyższym poziomie. Możesz też kontrolować to czy zagrasz szybko w ataku lub też wolniej. Kiedy masz dwóch wysokich i grasz nimi w tym samym czasie nie możesz grać fast-tempo. Jednak to w tym wypadku nie ma znaczenia. Mamy utalentowanych obrońców, którzy potrafią zdobywać punkty, podawać, bronić. Mamy młodego wysokiego gracza (Julius Randle), który miał średnio 10 zbiórek w meczu i jest świetny w wyprowadzaniu piłki. To są rzeczy, które są świetne i pozwolą nam wykonywać podobne rzeczy, które robiliśmy w Oakland. Oczywiście nie da się zastąpić rzutów Stepha i Klay’a, ale tu też mamy strzelców. Musimy rozrzucać piłki a mamy do tego rozgrywających, a ponadto musimy przyłożyć większą wagę do szczegółów, jako, że mamy zespół i wiemy jakie są ich mocne i słabe strony. Ale to ty (jako trener) musisz podłożyć fundamenty i przystosować atuty i słabości swojego personelu.

O tym czego się nauczył, gdy był tymczasowym trenerem Golden State w pierwszej połowie sezonu:

Że bez dwóch zdań kocham tę pracę. Poza graniem to najlepsza rzecz jaką robiłem w życiu.

O tym czy zaczął myśleć o trenowaniu wówczas kiedy Jackson zaczął zapraszać go na spotkania trenerów:

W tym momencie to się mniej więcej zaczęło. Phil opowiedział mi historię o tym jak on doznał kontuzji, a jego trener zaczął z nim się spotykać. W pewnym sensie podrzucił mi tą myśl do głowy. Jednak kiedy grasz i jesteś młody nigdy przenigdy nie myślisz o niczym innym. Myślisz, że będziesz grał wiecznie. To był pierwszy raz kiedy dopuściłem do siebie myśli, że to się kiedyś skończy.

O swoim ojcu i o tym jak powiedział, że nie powinien brać pracy w Lakers:

(śmiech) Kocham mojego ojca. Czasem ma świetne rady, a czasami nie. Na początku powiedział mi też, abym nie zabierał się za trenowanie, ponieważ styl życia jest zbyt szalony, jednak ja to uwielbiam. Nie słuchałem go więc w tych sprawach i oczywiście miałem znakomity początek. Jeszcze zobaczymy go noszącego koszulki Lakers, które będą dla niego za małe i krzyczącego „Lakers” i wszystkie te rzeczy, które u niego kochamy. Jednak on także mówi to co myśli, kiedy zostanie zapytany. Musisz więc wybrać która rada jest dla ciebie dobra.

Walton nie może się już doczekać rozpoczęcia pracy na stanowisku szkoleniowca Lakers

O tym co go różni od Kerra:

Jest wiele małych rzeczy. Jeśli jednak chcesz opisać generalnie styl trenerski, wówczas ja i Steve byliśmy podobni do siebie, co jest powodem dla którego mnie zatrudnił. Mieliśmy rozmowę telefoniczną i zadał mi 3 pytania. Powiedział mi wtedy, że jego odpowiedzi na te 3 pytania były takie same, więc zaoferował mi pracę przez telefon. Widzimy więc grę podobnie. Oczywiście sposób w jaki porozumiewamy się z zawodnikami jest nieco inny. Były momenty w przerwach kiedy mówiłem: „Steve powinniśmy zrobić to”, a on na to „Nie ja chcę zrobić to”. Były między nami różnicę, ale w zasadzie mam wrażenie, że jesteśmy z tej samej skóry.

O swoim podejściu do analityków:

Jak dla mnie są wspaniali, wspierają inne pomysły. Wierzę w zespół, który dzieli się swoimi opiniami i razem tworzymy sposób grania. Potem można wprowadzić analityków, którzy poprą twoje podejście albo udowodnią coś innego. Używaliśmy ich w Golden State. Planuję zrobić to samo tutaj. Jeśli podadzą nam liczby, które powiedzą nam coś o czym nie myśleliśmy, wówczas nagle mamy nowy temat do przedyskutowania i może to zmieni nasz pomysł na grę w przyszłości. Będą więc częścią tego co robimy.

O tym czy rozważał oferty z innych klubów.

Miałem zamiar spotkać się z kilkoma drużynami, jednak kiedy dostajesz pracę swoich marzeń, uważasz, że jest to sprawiedliwa oferta, idziesz do domu rozmawiasz z żoną i nie ma już żadnych za ani przeciw. Jeśli chodzi o Lakers to było proste, krótka rozmowa. Nie było potrzeby abym później spotykał się z kimś innym.

O tym jak dużo czasu potrzeba, aby Lakers znów stali się rywalizującym teamem:

Nie mam pojęcia. Jest praca, którą trzeba wykonać, ale dla mnie jest to ekscytujące. To dlatego to robisz. Jaki czas – kto to wie? To my codziennie przychodzący do pracy. To my pracujący ciężko. To oglądanie postępu młodych zawodników. To ekscytujące. To oglądanie nas stających się lepszymi jako drużyna i to właśnie zamierzam robić. Będzie dużo wolnych agentów do podpisania. Nie wiemy jeszcze kto do nas dołączy. Tak aby to wpłynęło na ten czas. Ale z pewnością będziemy stawać się lepsi. Jeśli skupisz się wówczas na procesie polepszania umiejętności indywidualnych, a także w drużynie i nie martwisz się o wygrane, wtedy one same zaczną przychodzić. Wtedy zwycięstwa są rzeczą normalną i wtedy zaczynasz robić serię w playoffs, ponieważ to są właśnie te małe rzeczy, które różnią wygrane od przegranych meczów. To właśnie sprawia, że kiedy wygrasz to jest coś niesamowitego. Ponieważ to ciężka praca to uczyniła i daje nam to tyle radości z naszej pracy.

O tym czy gracze Golden State docinali mu w związku z pracą w Lakers:

Tak, pewnie. Podobało mi się to. Wbili mi sporo szpilek. Oddam je, gdy przyjdzie na mnie kolej. Jednak oczywiście wszyscy bardzo mnie wspierali. Wiedzą, że tak działa ten biznes. Twój zespół, który masz w tym roku, od zawodników do trenerów nigdy nie będzie taki sam. Czy to będzie 15 gracz z ekipy, który się zmieni, każdy klub jest wyjątkowy. Każdy musi wziąć ten rok w swoje ręce. Jednak uwielbiasz te momenty. Oczywiście ja byłem tam dwa lata. Teraz nadeszła pora na zmiany i nie otrzymałem nic poza wsparciem ze strony sztabu trenerskiego i zawodników w trakcie tego procesu.

O tym czy to nie dziwne, że jego oficjalny rekord to 0-0, podczas gdy jako tymczasowy szkoleniowiec Golden State miał wynik 39-4:

Życie nie jest fair, jednak myślę, że byłem po dobrej stronie fair przez większość mojego życia (śmiech). Nie zamierzam więc narzekać na taki obrót spraw. Te decyzje zostały podjęte wcześniej, ale 0-0 wciąż pomogło mi zdobyć moją pracę marzeń. Jestem więc zadowolony z rekordu jaki mam i z tego, że siedzę tu dziś przed wami. Wyszło mi to na dobre.

O tym co znaczy dla niego powrót do miejsca, w którym kochał mieszkać ze swoją rodziną:

Oczywiście nie podejmujesz takich decyzji zanim nie dostaniesz zgody od swojej żony. Nie wiem dużo, ale to wiem na pewno. Dla mnie to nie ma większego znaczenia. Możesz zrobić dom z każdego miejsca, tak długo jak masz wokół siebie odpowiednich ludzi. Wyjątkową częścią tego był powrót do organizacji i fanów, z którymi zbudowałeś więź podczas pobytu w L.A., to było ważniejsze niż spędzanie czasu na Manhattan Beach.

Źródło: Lakers.com (link)

P.S. Wywiad przetłumaczony wspólnie z Karolem Frankowskim.

1 komentarz

  1. Fajny wywiad , dzieki za przetlumaczenie chlopaki dobra robota !

Skomentuj