Kupchak opowiada o drafcie w wykonaniu Lakers

Opublikowane przez , 25 czerwca 2016 w Wywiady, Konferencje, 0 komentarzy

Tradycyjnie, tak jak to miało miejsce w ostatnich latach, tuż po drafcie National Basketball Association, Los Angeles Lakers zorganizowali konferencję prasową, na której Mitch Kupchak odpowiadał na pytania dziennikarzy. Te dotyczyły przede wszystkim wyboru z dwójką Brandona Ingrama, przeznaczenia 32 picku na Ivice Zubaca oraz okresu free agency, który rozpocznie się już za niecały tydzień. Jak na razie Jeziorowcy wykonali pierwszy, bardzo ważny krok w tym offseasonie – pozyskali dwójkę młodych i utalentowanych graczy (szczególnie Ingrama). Teraz pora dobrze zaprezentować się przed potencjalnymi nowymi Jeziorowcami i nie dopuścić do tego, żeby kolejne lato w Mieście Aniołów wyglądało tak samo jak dwa poprzednie, a Mitch i spółka ponownie nie obudzili się z ręką w nocniku.

O 32 wyborze w drafcie – Ivicy Zubacu:

Widzieliśmy młodego, wysokiego i ciągle rozwijającego się zawodnika. Kiedy byłem go podglądać w akcji w styczniu lub w lutym, to pokazał że ma umiejętności. Przypomina mi kilku zawodników NBA, którym udało się osiągnąć sukces. Na razie jest jednak młody, więc musi nadal ciężko pracować i rozwijać się, jeśli chce pozostać w tej lidze i być dobrym zawodnikiem. Oczywiście nasza wiedza na temat europejskich graczy nie jest taka sama, jak w przypadku tych, którzy grają na terenie naszego kraju. Nie widzimy ich podczas meczów tak często, a do tego młodzi zawodnicy w Europie grają zdecydowanie mniej minut. Trenerzy wolą bowiem stawiać na weteranów. Musimy więc podglądać ich w akcji na treningach, przez co nie mamy zebranej takiej samej ilości danych, jak w przypadku graczy z NCAA. Z tego powodu jest to trochę trudniejsze, a ty musisz bardziej polegać na twoim międzynarodowym scoucie, niż tym, który jeździ po naszym kraju.

O tym, czy Zubac będzie w składzie Lakers na kolejny sezon:

Wierzę w to, że będzie grał w kolejnym roku, a on sam nie ma nic przeciwko temu.

O tym, czy Zubac mógłby dołączyć do Los Angeles D-Fenders:

Na dzień dzisiejszy, ten pick jest za wysoki jak na D-Fenders, choć nie rozmawialiśmy jeszcze o tym tak szczegółowo. Na razie mamy nadzieję, że zagra w Summer League, choć nie wiem czy będzie to możliwe. Tak jak wspomniałem wcześniej – z europejskim graczami nie jest tak samo łatwo ogarnąć biurokrację, jak w przypadku zawodników z naszego kraju. Ivica ma chyba jeszcze ważny kontrakt, co może komplikować sprawy. Przez kolejne 10 dni będziemy się tym zajmować, choć niczego nie mogę obiecać. Bardzo jednak chcielibyśmy, by wziął udział w Lidze Letniej.

O tym, jaki wpływ na ten wybór miał międzynarodowy scout Lakers – Antonio Maceiras:

Kiedy byłem w Europie, to Antonio zaaranżował wszystkie spotkania z zawodnikami i okazje do zobaczenia meczów.  Poza tym przez ostatnie 10 dni oglądaliśmy taśmy z nagraniami video. W poprzednim tygodniu był workout w Nowym Jorku, w którym wzięło udział sporo zawodników z poza USA, z czego trzech lub czterech zostało wybranych w tegorocznym drafcie w pierwszej rundzie. Czasami więc o picku zadecyduje workout, kontrolowany przez przedstawiciela gracza. Innym razem jest to nagranie z filmu, trening, mecz, czy też opinia twego scouta. W tym przypadku, bez pomocy Maceirasa, bez wątpienia nie dokonalibyśmy tego wyboru.

O tym, czy uważa, że zespół polepszył się dodając zawodników z tegorocznego draftu:

Myślę, że dodaliśmy więcej talentu do zespołu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z Brandona. Drugi wybór w drafcie, w większości przypadków, ma od razu wpływ na drużynę. Bez wątpienia będzie on dostawał swoje minuty i mamy nadzieję, że jak najlepiej je spożytkuje i szybko będzie się rozwijał. Co do Ivicy to jeszcze nie wiemy. On ma więcej braków niż Brandon, a jego miejsce w rotacji będzie zależało od Summer League, obozu przygotowawczego i tego, jak będzie wypadał przed naszymi trenerami. Język jednak na pewno nie będzie problemem, bowiem jego angielski jest całkiem dobry. W poprzednich latach wybieraliśmy graczy, w przypadku których była bariera językowa. Tym razem jej nie ma.

O tym, czy jest zadowolony z młodych zawodników Lakers, którzy są w składzie:

Bardzo. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy starali się dodać teraz kilku weteranów. Kiedy nadejdzie 1 lipca, to postaramy się ich sprowadzić do Los Angeles. Historia bowiem mówi, że sami młodzi gracze w zespole, to nie jest dobre rozwiązanie. Potrzebują mieć lidera starszego od siebie – kogoś, kto może im poradzić, wie jak się zachować w różnych sytuacjach itd. W przeciwnym razie nie będą wiedzieli jak wyjść z danej opresji. Będziemy więc starali się dodać do składu kilku weteranów, którzy nie tylko podzielą się doświadczeniem z naszymi młodymi zawodnikami ale pomogą nam także wygrywać spotkania. Na jakąś większą wymianę bym jednak nie liczył, choć jest to oczywiście możliwe. Bardziej jednak po prostu skupiałbym się na okresie free agency.

O podejściu do zbliżającego się free agency:

To zależy od wolnego agenta, z którym przyjdzie nam się spotkać.

O tym, jakiego zawodnika przypomina mu Zubac:

Przychodzi mi na myśl kilka nazwisk, ale prawdę powiedziawszy nie chcę się tym z wami dzielić. Powiem tylko, że jeden z tych graczy stał się fantastycznym zawodnikiem.

Mitch Kupchak podczas podraftowej konferencji prasowej

O stylu gry Ivicy:

Zubac późno zaczął grać, a jego ciało nadal się rozwija. Możesz stwierdzić, że nie porusza się po parkiecie aż tak płynnie jak inni ale to dlatego, że cały czas przyzwyczaja się do swojego ciała. Z meczu na mecz nabiera też więcej pewności siebie w różnych obszarach parkietu. Ale w przeszłości mieliśmy już podobnego zawodnika. Nie chcę go oczywiście porównywać do Andrew Bynuma, ale ten też był wtedy bardzo młody (miał 17 lat), wysoki ale zarazem nieco niezdarny. Musisz się z tym liczyć, gdy stawiasz na tak wysokiego podkoszowego, którego ciało cały czas się rozwija.

O tym, czy martwi się, kiedy zawodnik w którego celuje, spada w drafcie:

Wszyscy menedżerowie po drafcie są bardzo zadowoleni. Zawsze mówią: „Myśleliśmy, że ten gracz zostanie wybrany w pierwszej rundzie ale tak się nie stało i udało nam się go pozyskać”. Taka już jest natura tego biznesu. Takie rzeczy zawsze będą się działy. My każdego roku jesteśmy zadowoleni z draftu. Ale tak naprawdę musisz poczekać kilka lat, zanim zweryfikujesz to, czy dokonałeś dobrych wyborów. Nasz sztab w tym roku spodziewał się, że Zubac zostanie wybrany z wyższym numerem. Był też inny zawodnik, który myśleliśmy, że zostanie wybrany z wyższym numerem, a spadł gdzieś o 20 pozycji w dół. Nigdy nie wiadomo, czy to my (menedżerowie) się pomyliliśmy, czy też mocki były złe. Dopiero po upływie czasu będziemy się mogli o tym przekonać. Podczas draftu wiele się dzieje. Jest 30 drużyn i każda z nich próbuje jakoś przewidzieć to, jak on się potoczy. Często zespoły mające 24/25 pick wybierają zawodników, których mają wyżej w swoich zestawieniach i nie spodziewałyby się, że mogą spaść tak nisko. I w tym momencie rezygnują ze swojego gracza, którego mieli wcześniej na oku. Ten spada jeszcze niżej aż do momentu, gdy był na krótkiej liście innej organizacji i która nie spodziewała się, że będzie mogła go wybrać. I tak dalej…

O tym, czy Lakers uda się pozyskać superstara w tym okresie free agency:

W tym roku jest nieco inaczej. Nasza drużyna jest inna, mamy dużo więcej środków pieniężnych do wydania. Wcześniej mówiłem o tym, co mieliśmy, a czego nie mieliśmy do sprzedania wolnym agentom w poprzednich latach. Do tej pory opieraliśmy się na Kobe’em, który jednak często był kontuzjowany. Wiele pytań dotyczyło jego zdrowia, a my nie mogliśmy go zagwarantować. A wokół niego byli Julius Randle – który w sezonie 2014/15 rozegrał tylko jedno spotkanie, czy też D’Angelo Russell, który w ogóle jeszcze nie grał w NBA. Nie mieliśmy więc wiele do zaoferowania. A do tego mieliśmy pieniądze tylko na jeden maksymalny kontrakt. Tym razem jest lepiej pod tym względem. Mamy Juliusa, D’Angelo, Jordana, Larry’ego Nance’a Jr., który nieoczekiwanie rozegrał dobre zawody, a także Lou Williamsa, który ma za sobą dobry rok. Do tego dołożyliśmy 2 i 32 wybór w drafcie. Do tego wszystkiego mamy środki potrzebne na dodanie kilku zawodników z maksymalnymi kontraktami, albo tylko jednego i zachowanie reszty na kolejne lato. Możemy też użyć całości na trzech, czterech bardzo dobrych graczy. W każdy bądź razie, mamy więcej do zaoferowania w tym roku, a i okoliczności są bardziej sprzyjające pozyskaniu nowych zawodników.

O tym, jak cierpliwy zamierza być wobec rozwoju młodych Jeziorowców:

Nie wydaje mi się, żeby miał być jakiś plan z tym związany, typu „Jeśli za kilka lat nie będzie żadnych postępów, to przerwiemy ten proces” albo „Jeśli nie wygramy 36, 42 lub 48 meczów, to będzie koniec”. To nie jest plan. To co chcemy osiągnąć, to zebrać grupę zawodników, którzy razem będą dorastać, cieszyć grą swoich fanów i rozwijać się w czasie trwania każdego sezonu. Chcemy podtrzymać zainteresowanie naszą drużyną sponsorów, partnerów, TV oraz samych fanów. A żeby to osiągnąć, to trzeba wygrywać mecze. Nie oznacza to jednak, że musimy wygrać 40, 45 lub 50 spotkań. Czasami nie trzeba nawet awansować do playoffs, tym bardziej że nie wiem co będzie trzeba zrobić, aby do się nich dostać w nadchodzącym sezonie. Może dolną granicą będzie 48 zwycięstw, a my wygramy 47. A może tylko 37. Nie wiem. Dopóki jednak zespół będzie się rozwijał i cieszył oko, dopóty nasi fani i partnerzy będą mieli nadzieję na świetlaną przyszłość.

O tym czy uważa, że zespół zmierza w dobrym kierunku:

Tak. Po części zapracowaliśmy na to. W poprzednich dwóch latach przegraliśmy wiele spotkań. Nikt nam jednak z tego powodu nie dał żadnego prezentu. „Zapracowaliśmy” na nasze ostatnie dwa wybory z drugim numerem. Mieliśmy oczywiście szczęście podczas loterii ale tak to już jest. Uważam jednak, że mamy teraz do zaoferowania więcej, niż rok temu. I to wszystko tylko dlatego, że tak po prostu działa ten biznes (wybierasz młodych graczy w drafcie, ci się rozwijają i powoli wznoszą zespół na wyższy poziom).

O tym czy wie, kto będzie w pokoju podczas rozmów z wolnymi agentami:

To zależy. Mamy pewien plan. Nie sądzę jednak, abyśmy musieli opierać się na swoich partnerach tak samo, jak w przeszłości. W tym roku bardziej skupimy się na aspekcie koszykarskim, a to dlatego, że mamy więcej do sprzedania. Miasto i organizacja z kolei zawsze się same sprzedawały. Nie będziemy więc poświęcać im tak samo dużo uwagi jak rok temu. Z pewnością w pokoju będę ja, Jim (Buss) i Luke (Walton). Wszystko to może dziać się bardzo szybko, albo ociągać się przez tydzień lub dwa. Czasami może nawet nie być spotkań w cztery oczy. Naprawdę, to wszystko zależy od wielu czynników i tego, jak szybko będą działy się rzeczy w NBA.

O tym, czy podpisał już jakiś niewybranych w drafcie zawodników:

Jeszcze nie, ale mam nadzieję, że jesteśmy blisko dokonania tego. Spodziewam się jednego telefonu.

O tym, czy starał się kupić wybór w drugiej rundzie draftu:

Tak, próbowaliśmy. Ostatnia godzina była bardzo szalona. Wszyscy bowiem starają się to zrobić. Drużyny zazwyczaj odpowiadały: „Jeśli gracz, którego chcemy będzie dostępny, to go wybierzemy. W przeciwnym razie, sprzedamy nasz pick”. Większość jednak wolała dostać w zamian po prostu wybór w kolejnych latach. Żeby dogadać się, potrzeba wiele czasu. Często starasz się w jakiś sposób pozyskać pick, kombinujesz ale brakuje czasu, żeby się dogadać i nagle wybór przepada. To kosztuje sporo nerwów ale z drugiej strony, jest nawet ekscytujące. Próbowaliśmy w tym roku pozyskać jeszcze kogoś ale ostatecznie się nie udało.

Źródło: Lakers.com (link)

Skomentuj