Kto wypełni ostatnie miejsce w składzie?

Opublikowane przez , 18 sierpnia 2013 w Artykuły, Zawodnicy, 0 komentarzy

Jeżeli Lakers oficjalnie podpiszą Ryana Kelly’ego oraz Marucsa Landry’ego, to będą mieć w składzie 14 zawodników. Tym sposobem w zespole pozostanie jeszcze jedno wolne miejsce do wypełnienia. Co prawda Kevin Ding z The Orange County Register sugeruje, że Jeziorowcy będą chcieli rozpocząć sezon z 14 zawodnikami w składzie ale nie zaszkodzi rozważyć kilku opcji w otoczeniu wolnych agentów, którzy mogliby pomóc drużynie z Kalifornii w nadchodzących rozgrywkach.

Wśród nazwisk ciągle łączonych z ekipą 16 – krotnych mistrzów NBA wymiena się Chrisa Douglasa-Robertsa, Gary’ego Forbsa, Shawne’a Williamsa, Lou Amundsona oraz oczywiście Lamara Odoma. Każdy z tych zawodników może grać na pozycjach niskiego lub silnego skrzydłowego, a w składzie Lakers właśnie brakuje dodatkowej „trójki” lub „czwórki”. Z tego względu wymienianie ich jako kandydatów do dołączenia do zespołu Mike’a D’Antoniego jak najbardziej ma sens. Zobaczmy zatem kto może być potencjalnym wzmocnieniem Los Angeles Lakers.

Chris Douglas-Roberts

Urodzony w Detroit były koszykarz Dallas Mavericks po raz drugi próbuje dostać się do ekipy Jeziorowców. Rok temu Douglas-Roberts był członkiem zespołu podczas obozu przygotowaczego, a w obecne lato brał udział w NBA Summer League. W 23.2 minuty spędzane na parkiecie swingman ze stanu Michigan, zdobywał średnio 8.6 punktów i rozdawał prawie 2 asysty na mecz. Jego skuteczność nie była jednak zadowalająca. Chris rzucał na poziomie 38%, w tym zaledwie 18% zza łuku. Patrząc na to jak radzili sobie Marcus Landry czy Elias Harris, nie wydaje się aby władze Lakers byli zainteresowane usługami 26 – letniego zawodnika. Zresztą gdyby było inaczej, to Jeziorowcy już wcześniej zaoferowaliby mu udział w obozie przygotowawczym. Douglas-Roberts wciąż jednak nie otrzymał żadnej propozycji i wydaje się, że jego kariera w NBA może znów stać pod znakiem zapytania.

W ostatnim sezonie Chris dwukrotnie podpisywał kontrakt z Dallas Mavericks (27 października, a następnie 23 grudnia). Za każdym razem jednak zostawał zwalniany po paru dniach, występując w sumie w sześciu spotkaniach. Koszykarz, który uczęszczał do colleggu w Memphis jest raczej daleki od swojej formy, którą prezentował w sezonie 2009 – 10 w New Jersey czy w 2010 – 11 w Milwaukee. Do tego Douglas-Roberts nie jest najlepszym strzelcem z dystansu, co jest bardzo ważnym czynnikiem przy doborze zawodników pod styl Mike’a D’Antoniego. Przypomina trochę Devina Ebanksa, który w ostatnim roku nie miał zbyt dużo okazji na udowodnienie swoich umiejętności.

Chris Douglas-Robert już raz próbował dostać się do Lakers. Czy tym razem uda mu się zrealizować swój cel?

Gary Forbes

W ostatnim czasie pojawiła się informacja, że mierzący 201 centymetrów swingman z Panamy, znajduje się na oku władz Lakers. Gary Forbes swoją karierę w NBA rozpoczął w 2010 roku w barwach Denver Nuggets. Rok później podpisał kontrakt z Toronto Raptors, gdzie w 48 spotkaniach notował średnio 6.6 punktów na mecz, rzucając na 35% skuteczności zza łuku. Po sezonie spędzonym w Kanadzie, Forbes nie miał okazji zagrać w NBA, a w grudniu 2012 roku podpisał kontrakt z Zhejiang Lions w Chinese Basketall Association. W nowym środowisku ten niski skrzydłowy zdobywał średnio 28.4 oczek, 7.8 zbiórek i 4.6 asyst na mecz. Trudno jednak sugerować się tymi statystykami, gdyż różnica między poziomem w NBA a w Chinach jest znacząca. Warto za to odnotować, że mimo udanego sezonu Gary nie błyszczał zza łuku. Forbes trafił tylko 186 na 384 oddanych rzutów, co dało mu 32% skuteczność.

To co można powiedzieć o byłym zawodniku Nuggets i Raptors, to że jest atletyczny i potrafi skutecznie ścinać pod kosz. Patrząc na to jak Antawn Jamison zdobywał w ten sposób punkty, umiejętność ta wydaje się być całkiem pomocna w grze, a w szczególności gdy weźmiemy pod uwagę system Horns. Oprócz tego Forbes wydaje się być średniej klasy obrońcą o niezłym potencjale, co szczególnie uwidoczniło się podczas jego pobytu w Tornto (DRTg spadło z 109 do 106). Czy jednak może być on jakimkolwiek wzmocnieniem dla Lakers? Bardzo ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie, a ocenić to mogą tylko trenerzy, którzy widzieli go ostatnio w akcji. Nie wiadomo jak Forbes poradził sobie ostatnio w ośrodku treningowym Jeziorowców ale jeśli dostanie zaproszenie na obóz przygotowawczy, to będzie to oznaczało że musiał wypaść nieźle.

Shawne Williams

Wybrany w drafcie 2006 roku przez Indianę Pacers koszykarz, już miał okazję grać dla D’Antoniego w sezonie 2010 – 11. To właśnie wtedy Shawne zaliczył swój najlepszy sezon, notując 7.1 oczek na mecz z 40% skutecznością za trzy. Swoją fromę utrzymał również w playoffs, gdzie w czterech meczach dodawał z ławki 8 punktów i 3.5 zbiórek w nieco ponad 25 minut.

Shawne Williams stał się jednym z ulubieńców Mike'a w New York Knicks

Niestety rok później Williams został zawodnikiem New Jersey Nets, gdzie rozegrał dużo gorszy sezon niż w Knicks. Tyczy się to głównie jego skuteczności, która drastycznie spadła do poziomu 29%, w tym 24% zza łuku. Wpływ na to miał zapewne inny system gry, propagowany przez Avery’ego Johnsona. Niewykluczone, że w filozofii Mike’a D’Antoniego 27 latek ozdyskałby swoją formę. Tak czy inaczej jeśli Williams zaprezentuje się na obozie przygotowawczym na podobnym poziomie co w 2010 roku, to ma spore szanse dołączyć do składu. Jako obrońca Shawne znajduje się poniżej średniej ligowej ale jako stretch four na parę minut, być może mógłby skutecznie rozciągać obronę rywali w każdym meczu.

W znalezieniu pracy w NBA, Shawne’owi może jednak przeszkodzić jego nieciekawa przeszłość związana z narkotykami. Może to zniechęcić Mitcha Kupchaka oraz władze Lakers do podpisania mierzącego 206 centymetrów zawodnika . Były gracz Pacers, Mavs, Knicks i Nets był trzykrotnie zatrzymywany przez policję. Po raz ostatni miało to miejsce 13 grudnia 2012 roku.

Louis Amundson

Kolejnym zawodnikiem na liście jest 30 latek – Lou Amundson. Były koszykarz New Orleans Hornets (obecnie Pelicans) w NBA spędził do tej pory 8 sezonów, a jego średnie w karierze wynoszą 3.7 punktów oraz 3.6 zbiórek w 12.8 minut spędzanych na parkiecie.  Jego najlepsze lata gry przypadają, na okres spędzony w Phoenix Suns, kiedy miał przyjemność występować u boku Steve’a Nasha. Do swoich osiągnieć może zaliczyć nagrodę NBA D-League Rookie of the Year, którą zdobywał w 2007 roku.

Były koszykarz w sumie ośmiu zespołów w NBA jest całkiem dobrym zbierającym. Gdyby Lou grywał po 36 minut, to zbierałby w okolicach 10 piłek w każdym meczu w swojej dotychczasowej karierze. Jego spryt pod koszem, nieustępliwość, zaangażowanie i waleczność są jego największymi atutami. Dosyć dobrze rradzi sobie również w obronie. W zeszłym sezonie jego DRTg było wyższe od średniej Wolves o dwa oczka i o ponad 4 od New Orleans Hornets. Ponadto grając dla tych dwóch zespołów, Amundson zatrzymywał swoich przeciwników w sumie na 39% skuteczności.

Niestety wychowany w Boulde zawodnik, wypada dużo gorzej w ataku, gdzie właściwie nie jest żadnym zagrożeniem dla rywala. W ostatnim sezonie rzucał średnio na 40% skuteczności z gry, a prawdziwym koszmarem okazały się rzuty osobiste. Amundson trafiał co trzeci z wykonywanych. To co jednak jest w stanie wnieść do gry, to parę zbiórek, blok i trochę energii , która może ożywić zespół. Zalicza się on do grupy typowych zadaniowców, a swoim stylem przypomina byłego Jeziorowca – Marka Madsena.

Lamar Odom

Na sam koniec warto zastanowić się nad podpisaniem Lamara Odoma, dla którego powrót do Lakers mógłby okazać się strzałem w dziesiątkę. Odejście The Goods z drużyny w 2011 roku ewidentnie podcięło skrzydła dwukrotnemu mistrzowi NBA, który zaliczył dwa bardzo marne lata gry w Mavericks i Clippers. Mimo to Lamar pokazał, że ciągle potrafi zbierać i bronić. W barwach nowych drużyn, Odom zbierał 5.2 piłki na mecz, grając około 20 minut. Przeliczenie tej średniej na 36 minut gry, dałoby mu około 9.4 zbiórek na mecz. Jego DRTg z kolei, w ostatnim sezonie wynosiło 99 punktów na 100 posiadań – o cztery punkty mniej niż defensywa Clippers. Ponadto Najlepszy Rezerwowy z 2011 roku zatrzymywał przeciwników na 36% skuteczności, w tym zaledwie na 26% gdy grał w obronie jeden na jednego.

Problemem dla Lamara jest jednak ofensywa. Zarówno w Mavericks jak i w Clippers, Odom rzucał na słabej skuteczności (odpowiednio 35% i 40%). Jego celność trafień zza łuku spadła z kolei z 38% z ostatniego sezonu w Lakers, do 25% w sezonie 2011 – 12 i 20% w 2012 – 13. To samo tyczy się rzutów osobistych. The Goods trafiał ich ostatnio mniej niż połowę w barwach rywala Jeziorowców.

Z drugiej strony w jakim innym miejscu Odom może się odnaleźć, jak nie w Lakers? Ponowna gra u boku Kobe’ego Bryanta, Pau Gasola i Jordana Farmara może dodać mu nieco skrzydeł, a do tego jest jeszcze Steve Nash – zawodnik, który wielokrotnie pomagał innym wskakiwać na wyższy poziom. Ponadto obecność Lamara może pozytywnie wpłynąć na atmosferę w szatni. Za jego sprowadzeniem może być również Kurt Rambis, który doskonale go zna z lat 2005 – 09. Oby tylko problemy osobite Lamara, związane głównie z jego małżeństwem z Khloe Kardashian, nie przeszkodziły mu w grze na parkiecie.

Lamar Odom to były zwycięzca nagrody Sixth Man of the Year. Czy ma jeszcze szanse wrócić do NBA?

Który zatem z wyżej wymienionych zawodników ma największe szansę dołączyć do Jeziorowców? Ciężko jednoznacznie stwierdzić i prawdopodobnie wszystko zależy od decyzji Mike’a D’Antoniego. Wydaje się jednak, że z gry o miejsce w składzie można wykluczyć Chrisa Douglasa-Robertsa oraz Gary’ego Forbsa, którzy do tej pory nie wyróżnili się niczym specjalnym, a do tego brak ogrania w NBA jest sporym minusem dla tych zawodników. Pozostaje Shawne Williams, Louis Amundson oraz Lamar Odom. Jeśli D’Antoni postawi na ofensywę, to dużą szansę zatrudnienia ma Shawne Williams – ulubieniec trenera za czasów New York Knicks. Jeśli z kolei na defensywę, to na celowniku powinna być pozostała dwójka. Nie można jednak zapomnieć, że w gre mogą wchodzić jeszcze inni wolni agenci, których nazwiska nie przejawiały się do tej pory wśród plotek. W końcu Mitch Kupchak często pozyskiwał graczy, którzy nie byli wcześniej łączeni z drużyną.

Skomentuj