Krajobraz po drafcie

Opublikowane przez , 29 czerwca 2015 w Artykuły, Draft, 2 komentarze

25.06.2015 – to właśnie wokół tej daty od dłuższego czasu krążyły myśli wszystkich fanów Lakers. Wszakże jeszcze w poprzednim roku kalendarzowym legenda Lakers Magic Johnson stwierdził, iż liczy na porażki w każdym nadchodzącym spotkaniu do końca sezonu, by zwiększyć szanse na jak najwyższy pick w drafcie. Mimo kontuzji, osłabieni Jeziorowcy nie spadli na samo dno NBA, gdyż lepiej tankowały Minnesota Timberwolves, New York Knicks i Philadelphia 76ers, w związku czym 19 maja sympatycy szesnastokrotnych mistrzów NBA nie przeżywali spokojnej nocy. Szczęście uśmiechnęło się (wreszcie!) w tym kluczowym momencie do Lakers, o czym pisałem jeszcze w maju (link), ustawiając Jeziorowców w bardzo dobrej pozycji wyjściowej przed nadchodzącym draftem.

W ciągu ostatnich kilku tygodni, po sprawdzeniu w ośrodku treningowym kilkudziesięciu przystępujących do draftu zawodników, sytuacja przed draftem wydawała się klarowna, przynajmniej w sprawie wyboru z drugim pickiem. Timberwolves zdecydowali się na wybór Townsa, a do Los Angeles trafić miał Jahlil Okafor. Jednakże już po 20 czerwca do publicznej wiadomości przedostały się dwie kluczowe informacje związane z wyborem Lakers. Po pierwsze, D’Angelo Russell całkowicie zachwycił podczas workoutów włodarzy Jeziorowców, przez co wybór z drugim pickiem miał się rozstrzygnąć właśnie między nim, a typowanym wcześniej Okaforem. Po drugie, zaczęły się toczyć rozmowy z Sacramento Kings na temat wymiany z udziałem DeMarcusa Cousinsa. Informacje te, podawane przez solidne źródła, wykluczyły spokojną noc dla większości kibiców Lakers.

Osobiście najbardziej martwiłem się o przeszacowanie wartości Cousinsa i możliwość oddania za niego pakietu w rodzaju #2 pick + Clarkson + Randle. Nie byłem zwolennikiem oddawania za Boogiego prócz drugiego wyboru ani Jordana, ani Juliusa, a wizja jednoczesnej utraty ich obu i picku poważnie mnie niepokoiła. Co do dyskusji Russell vs Okafor przed draftem – uznawałem ich obu za podobnie wielkie talenty i wybór każdego z nich bardzo by mnie ucieszył. W wypadku tej, jakże trudnej, decyzji w pełni ufałem sztabowi Jeziorowców, którzy poza latami doświadczeń posiadają wiele niedostępnych szerszej publice informacji na temat potencjalnych wzmocnień. Co do dalszych numerów w drafcie, spodziewałem się jakiejś wymiany i podskoczenia kilka pozycji w górę, by wybrać dobrego w defensywie swingmana. Niezależnie od strategii jaką mieli przyjąć Lakers, liczyłem także na trade z udziałem Nicka Younga, którego obecność w rotacji na sezon 2015/16 i przyszłe lata, ze względu na specyficzną charakterystykę gry, uważam za zbędną.

Z wyboru D'Angelo Russella każdy fan Lakers powinien być zadowolony

Jak oczywiście wiecie, z dwójką Lakers zdecydowali się postawić na Russella. Jego sylwetkę szerzej przedstawił wam już Krystian Wąsik (link). Do ostatniej chwili (czyli odczytania twittera Wojnarowskiego) obstawiałem, iż w tym momencie poznamy nowego centra Jeziorowców – niezależnie, czy poprzez trade, czy wybór Okafora. Więc decyzja o picku D’Angelo jednak mnie zaskoczyła. Po namyśle ujrzałem wiele pozytywów. Przede wszystkim skoro Kupchak, zamiłowany przecież w grze klasowych wysokich (vide wybór Bynuma w swoim czasie), przeniósł Russella nad Okafora, to D’Angelo naprawdę musiał mu bardzo zaimponować. Raduje mnie także pozostanie w klubie Clarksona i Randle’a, którzy jak mam nadzieję, w przyszłości są w stanie współtworzyć skład contendera. Ciężko mi również uwierzyć, by Mitch odpuścił wybór centra, nie mając przekonania, iż uda się załatać dziurę pod koszem podczas offseasonu. No i wreszcie – była gwiazda Ohio State, przy pozostaniu w Los Angeles Clarksona, właściwie wyklucza sprowadzenie do klubu Rajona Rondo, czego poważnie się obawiałem.

Draftowa noc nie skończyła się na wyborze Russella. Jeziorowcy nie uczestniczyli w żadnych wymianach, w związku z czym wybierali zawodników z numerami 27 i 34. Pod koniec pierwszej rundy Kupchak zaskoczył ekspertów, decydując się na Larry’ego Nance. Z 34 pickiem wybrał z kolei Anthony’ego Browna. Ponownie, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o naszych rookies, zachęcam do zapoznania się z ich sylwetkami, przygotowanymi przez Krystiana – Nance i Brown. Larry mimo bardzo niskich pozycji w draftowych mockach, ze względu na świetny poziom, jaki prezentował podczas workoutów, był podczas draftu również w orbicie zainteresowań Raptors (20 pick) i Spurs (26), co pokazuje, iż mocki nie do końca oddawały jego wartość. Brown balansował w okolicach końca pierwszej rundy, więc jego wybór z pewnością jest mniej kontrowersyjny. Ciekawe jest pewne podobieństwo w tych dwóch wyborach. Zarówno Anthony Brown jak i Larry Nance Jr grali kilka lat w NCAA (Brown – 5, Nance – 4), obaj pokazywali się z dobrej strony w obronie (zwłaszcza Nance) oraz znani są z skupiania się na swoich zadaniach na boisku. Raczej nie ma co spodziewać się z ich strony fajerwerków na poziomie NBA w ataku, ale Anthony to jeden z najlepszych strzelców za 3 w NCAA, a i Nance w ostatnich dwóch latach zdobywał ponad 15 punktów na mecz. Patrząc więc na profile tych koszykarzy, można wnioskować, iż bardzo ważne dla Mitcha Kupchaka było dopasowanie ich umiejętności oraz wieku do obecnego składu Lakers. Zwłaszcza Brown ze swoim świetnym rzutem zza łuku z marszu może grać długie minuty jako niski skrzydłowy.

Skuteczność Anthony'ego Browna w NCAA z różnych miejsc na parkiecie

Teoretycznie po 34 picku zakończył się draft Lakers. Jednakże w związku z brakiem wyboru przez pozostałe kluby w drafcie Roberta Upshawa, szesnastokrotni mistrzowie NBA natychmiast złożyli mu propozycję gry w barwach Lakers podczas Summer League, na co ten przystał. Oprócz niego w Los Angeles testować będzie się pewnie wielu innych zawodników, ale właśnie na Roberta trzeba zwrócić baczniejszą uwagę. Po fantastycznych wynikach oficjalnych pomiarów Upshaw typowany był mimo swej historii (wyrzucenie z dwóch uczelni) nawet do czołowej dwudziestki draftu. Kolejne red flags (problemy z sercem oraz mocny pociąg do używek) spowodowały spadek centra w rankingach, ale i tak fakt, że nikt go nie wybrał wzbudził wielkie zaskoczenie. Wielki potencjał Upshawa, widoczny jeszcze w NCAA jest oczywisty, a Lakers sprawdzając go podczas Summer League przecież nic nie ryzykują. A gdyby mimo wielu znaków zapytania wypalił, byłby to fantastyczny przechwyt Jeziorowców.

Ledwie kilka dni po drafcie zespoły NBA rozpoczynają walkę między sobą o najlepszych wolnych (i zastrzeżonych) agentów. Warto przyjrzeć się więc jak wygląda startowa sytuacja Lakers przed pierwszym lipca. Przede wszystkim pozwoliłem sobie na pewne założenia – przykładowo Anthony Brown, jako wybrany w drugiej rundzie nie ma gwarantowanego kontraktu, ale na pewno zostanie podpisana z nim umowa.

Jeziorowcy w rosterze będą mieć na początku lipca 11 zawodników. Ciężko przewidzieć dokładny rozstaw graczy, gdyż kilku zawodników może balansować między grą na różnych pozycjach. Podział na obwodowych i podkoszowych:

Obwodowi: Kobe Bryant, D’Angelo Russell, Jordan Clarkson, Nick Young, Anthony Brown, Jabari Brown

Podkoszowi: Julius Randle, Larry Nance Jr., Ryan Kelly, Tarick Black, Robert Sacre

Na wymienionych graczy Lakers wydawać będą w sezonie 2015/16 około 45 milionów dolarów, co w połączeniu z room exception pozostawia Kupchakowi na ten moment około 24 mln $, które może wydać na wolnych agentów. Oznacza to oczywiście możliwość podpisania maksymalnej umowy z dowolnym wolnym agentem. Skład jasno wskazuje, iż największą bolączką jest obsada pozycji centra i według doniesień mediów właśnie tu (jak najbardziej słusznie) przede wszystkim Lakers już teraz intensywnie rozglądają się za wzmocnieniami. Nie zmienia to faktu, że w rotacji tak naprawdę brakuje nie jednego, a 2-3 zawodników (podstawowy center, zmiennik frountcourtu i defensywny swingman). W przypadku podpisania maksymalnej umowy z którymś z najlepszych podkoszowych (Marc Gasol, LaMarcus Aldridge, DeAndre Jordan i inni) pozostała kwota raczej nie wystarczy na jakże potrzebne solidne uzupełnienie składu.

Aldridge czy Gasol - kto z nich trafi do Lakers w nadchodzący okres FA?

Dlatego właśnie uważam, iż Lakers powinni rozejrzeć się za chętnymi na umowę Nicka Younga oraz być może i Ryana Kelly’ego. I jeden, i drugi naprawdę nie są obecnie niezbędni w Los Angeles. Young najlepiej czuje się z piłką w rękach, a świetnych ballhandlerów w ekipie już mamy, w dodatku odstaje na bronionej stronie parkietu. Kelly z kolei po wyborze Nance’a najpewniej straci miejsce w rotacji. Ich wymiana na jednego dobrego role-playera, bardziej pasującego do aktualnych potrzeb teamu Lakers (Taj Gibson z Bulls?), z marszu poprawiłaby sytuację Jeziorowców.

Wybór Russella to bardzo ważna decyzja zarówno pod kątem przyszłości, jak i na chwilę obecną. Aktualnie determinuje konieczność sprowadzenia przynajmniej jednego klasowego podkoszowego, nie dziwią więc informacje o zainteresowaniu Lakers LaMarcusem czy DeAndre Jordanem. 25 czerwca Mitch pickiem Russella wybrał drogę, którą mają podążać Jeziorowcy. Jednakże offseason dopiero się rozpocznie, a zawodnik, bądź zawodnicy, których Kupchak ściągnie do Los Angeles to absolutnie kluczowe zagadnienie. Mimo wzrastającego salary cap, złe ulokowanie większej ilości pieniędzy odbije się czkawką Jeziorowcom tak w dłuższej perspektywie, jak i w następnym, przypuszczalnie ostatnim sezonie Kobego Bryanta. Nie wolno wykluczyć, iż Mitch zaskoczy fanów jakąś potężniejszą wymianą, która miałaby na celu sprowadzenie choćby DeMarcusa Cousinsa, choć na chwilę obecną wydaje się to mało prawdopodobne. Na ten moment najważniejsze pytanie dla Lakers brzmi – którego z wysokich uda się ściągnąć z free agency, a liczyć trzeba na dobre decyzje Kupchaka oraz magię organizacji Los Angeles Lakers, niejednokrotnie w swej historii przyciągającej do siebie jak magnes najbardziej znanych koszykarzy.

2 komentarze

  1. Świetnie się czytało.

  2. Coraz bardziej podoba mi się Nance Jr. Wchodził z pełną obawą po swoich starych twittach i widać, że poradził sobie z sytuacją. Chłopak wygląda na ogarniętego, zero blichtru, widać szacunek do organizacji i świadomość jak dużo pracy przed nim. Dobra obrona, waleczność, okazjonalna trójka – wystarczy.
    Żegnam Kellego bez żalu, najlepiej w opisanym w art. pakiecie z Youngiem (Gibson byłby idealny).

Skomentuj