Kobe zachwycił świat w kwietniu, ale Lakers już nie

Opublikowane przez , 16 kwietnia 2016 w Artykuły, Podsumowania, 0 komentarzy

Po ponad 13 dniach rozgrywek w kwietniu, Jeziorowcy wreszcie zakończyli swoją przygodę z sezonem zasadniczym 2015/16. Z jednej strony to dobrze, bo Lakers przegrali niemal wszystko, a z drugiej pewnie szkoda, bo po ostatnim występie Kobe’ego Bryanta (link), na pewno niektórzy zapomnieli o jego poprzednich meczach i chcieliby go nadal oglądać w lidze. Tak czy inaczej skupmy się na suchych faktach z tych dwóch tygodni w tym miesiącu i podsumujmy to, jak wypadli w nich 16-stokrotni mistrzowie NBA. No a tutaj oczywiście za dobrze nie było. Wygrali oni tylko jedno spotkanie i być może ku małemu zdziwieniu, zrobili to z Utah Jazz, a nie tak jak się spodziewałem – na wyjeździe z New Orleans Pelicans. Szkoda również było porażki z Bostonem Celtics na własnym parkiecie oraz niewykorzystanego potencjału w starciu z Houston Rockets, ale chyba i tak nikt się nie nastawiał na inny rezultat w tych konfrontacjach. Zresztą tak naprawdę w kwietniu chyba większość czekała właśnie na ostatni występ Mamby i nie zwracała zbytnio uwagi na pozostałe mecze i grę swojej ulubionej drużyny.

Ofensywa złota i purpury w tym miesiącu zdobywała średnio 97.5 oczek na 100 posiadań. Jest to wynik o ponad cztery punkty gorszy od ich końcowej średniej z sezonu zasadniczego, która swoją drogą dała im 29 miejsce w lidze. Lakers trafiali zaledwie na 39.5% skuteczności z gry (najgorszej wśród wszystkich miesięcy) i 31% zza łuku. Zawodnicy byli ewidentnie zmęczenie sezonem (fizycznie i psychicznie), a na parkiecie grali często ze sobą gracze, którzy wcześniej nie mieli okazji współpracować ze sobą w jednym unicie. To wszystko było właściwie do przewidzenia, a już tym bardziej po tym, jak Lou Williams i Brandon Bass (szczególnie ten drugi) wcześniej zakończyli swoje rozgrywki i udali się na odpoczynek.

Defensywa Jeziorowców z kolei pozostała na niezmienionym poziomie. Podopieczni Byrona Scotta tracili zazwyczaj 111.4 punkty na mecz, co niemal zrównuje się z ich osiągnięciami w całych rozgrywkach, które zostały sklasyfikowane na ostatnim miejscu w NBA. Na koniec sezonu już raczej nikt nie myślał o poprawie obrony. A właściwie to nie było żadnych postaw do jej usprawnienia, bowiem schematy szkoleniowca zespołu gdzieś przepadły już na samym początku rozgrywek 2015/16… Lub co bardziej prawdopodobne – w ogóle ich nie było.

Reszta statystyk była na podobnym poziomie jak w marcu, a Lakers mówiąc krótko – po prostu chcieli już dograć ten sezon do końca. Było to widać w ich nierównej grze na przestrzeni meczów, słabej egzekucji w ataku oraz oczywiście kompletnym chaosie w obronie. Nikt z nich nie zaliczył jakoś zdecydowanie lepszego miesiąca, choć oczywiście na pochwałę na pewno zasługuje bardzo stabilny w swoim debiutanckim roku gry Larry Nance Jr. (9.5 punktów, 8.6 zbiórek PER 36), a być może także i ofensywna gra Marcelo Huertasa, który zresztą już w marcu pokazał, że jako kreator wypada całkiem nieźle (6.9 asyst według 36 minut gry) i chyba niesłusznie został wyśmiany przez fanów, po jego rzucie tyłem do kosza w wyjazdowym spotkaniu z Miami Heat. Jest jeszcze jeden gracz, który miał swoje pięć minut w przeciągu tych dwóch tygodni – Metta World Peace. Mistrz National Basketball Association na chwilę przypomniał sobie stare czasy, zdobywając 18 oczek w spotkaniu z L.A. Clippers.

Kobe Bryant podczas oddawania jego jednego z ostatnich rzutów osobistych w karierze

O Kobe’em natomiast już ostatnio pisałem i tutaj nie będę się zbytnio powtarzał. Niewątpliwie jednak ostatni mecz z Jazz bardzo poprawił mu średnią punktową w kwietniu, która wyniosła ostatecznie 33.3 według statystyk PER 36 (choć nie zapominajmy także o dobrych występach w starciach z Celtics i Rockets). A więc taka, jak za najlepszych lat. Jedynie skuteczność za bardzo się nie zmieniła względem poprzednich miesięcy (37.3%). Głównym winowajcą tutaj jest jednak gra na dystansie, która ewidentnie Black Mambie w tym roku nie wychodziła. Lider Jeziorowców w kwietniu trafiał średnio trzy trójki na 9.9 prób. Na półdystansie i w polu trzech sekund z kolei, trafiał 42.5% swoich prób. Mówiąc więc krótko (i powtarzając kolejny raz) – Vino byłby zapewne zdecydowanie bardziej efektywny, gdyby częściej decydował się na grę low post.

To wszystko nie ma już jednak większego znaczenia. Lakers wygrali tylko jedno z siedmiu rozegranych spotkań, zakończyli rozgrywki na ostatnim miejscu w Konferencji Zachodniej z bilansem 17-65 i teraz czekać będą na loterię. Kwiecień nie był ich najlepszym miesiącem ale chyba wszyscy się tutaj zgodzimy, że ostatni mecz z Utah Jazz w pewien sposób zrekompensował nam wcześniejsze porażki i grę Jeziorowców m.in. z Celtics, Pelicans, czy też Rockets. Przynajmniej na sam koniec zawodnikom złota i purpury udało się wygrać po bardzo emocjonującym meczu i tym samym dać nieco radości w tym beznadziejnym sezonie. A właściwie radości i smutku, bo z jednej strony Bryant zaliczył świetny występ, zdobywając 60 oczek i prowadząc Lakers do zwycięstwa, a z drugiej wszyscy wiemy, że to był jego ostatni taki występ. I na parkietach NBA, pomimo często słabej gry w tym sezonie 2015/16, już więcej go nie zobaczymy…

 

Skomentuj