Jordan Hill dołącza do listy kontuzjowanych

Opublikowane przez , 3 lutego 2015 w Newsy, Kontuzje, 14 komentarzy

W niedzielnym pojedynku pomiędzy Lakers i Knicks, Jordan Hill naderwał mięsień czworogłowy i po ponad 7 minutach spędzonych na parkiecie, udał się do szatni. Mówiło się jednak, że kontuzja nie jest jakaś poważna i raczej wszyscy liczyli na to, że Hill wystąpi w jednym z następnych meczów. Niestety jednak rzeczywistość okazała się być inna, a center Jeziorowców powrócił do Los Angeles aby zostać przebadanym przez miejscowych lekarzy. To oznacza, że nie wystąpi już w tegorocznym Grammy Trip. Sam zawodnik z kolei przyznał, że nie zdziwiłby się gdyby opuścił całkiem sporą liczbę nadchodzących spotkań, gdyż kontuzja bardzo daje mu się we znaki.

AKTUALIZACJA: Po wizycie w Los Angeles okazało się, że Jordan Hill naderwał mięsień w biodrze i z tego powodu opuści najprawdopodobniej dwa tygodnie, a przynajmniej tak donosi Adrian Wojnarowski z Yahoo Sports. Znając jednak szczęście Jeziorowców, jego absencja może się nawet przedłużyć, także wszystko dopiero się okaże. Jego minuty na parkiecie z pewnością przejmą Tarik Black i Robert Sacre, którzy ostatnio stali się ważnymi punktami w rotacji Byrona Scotta.

14 komentarzy

  1. DrJ

    Dwa tygodnie przerwy wg Woja

  2. Deadline jest chyba do 19 lutego, to może się wykuruje. Tak czy siak Black sobie więcej pogra. Jak tak patrzę na ten nasz roster, to nie wiem, jak myśmy te 13 zwycięstw zdobyli :)

  3. Mamy coraz większe szanse na 3 miejsce, Sixers mają już 11 zwycięstw ;)

  4. A do składu Wilków powrócił Rubio. Z nim już to lepiej powinno wyglądać. Ale znów z drugiej strony Orlando ma fantastyczny run na 9 porażek :roll: Oby z nami się odblokowali .

  5. To przeciwnicy Magic podczas tego streaku:

    Obrazek

    Nie ma go za bardzo co brać do głowy. Po prostu nie mieli tyle szczęścia co my, gdy zdarza nam się walnąć kogoś z czołówki. Ale po takiej serii powinni mieć kilka łatwiejszych spotkań, na czele z nami.

    Nasz skład jest śmieszny w tej chwili.

  6. Tak właściwie to pamięta ktoś z Was czasy, gdy Lakers byli tak bardzo na dnie, jak obecnie? Ostatnio to chyba po pierwszym odejściu Phila było kiepsko, chociaż nie aż tak jak teraz, bo Kobe był młodszy i potrafił sam wygrać mecz.

  7. Ja nie pamiętam takich czasów, bo moja pamięć sięga 2000/01 i to tak urywki. Chociaż pamiętam, że Kobe zainteresowałem się w 98, miałem z nim zeszyt 8-)

    Czasy po odejściu Phila to była inna historia, bo biliśmy się o PO, nie o pick.

    Ten skład jest historycznie słaby jak na LAL.

  8. Po pierwszym odejściu Phila mieliśmy w składzie Kobego, o którym było wiadomo, że można zbudować na nim zespół, że może być najlepszy w lidze.

    Teraz naszą największą nadzieją jest połamany J. Randle i to, że utrzymamy pick.

    Według mnie jest najgorzej w historii. Przynajmniej w tej, którą ja znam.

  9. Czyli jesteśmy świadkami historii :D Szkoda tylko że tak beznadziejnej dla naszego ukochanego klubu :roll:

  10. Jesteśmy na dnie, ale mam nadzieję, że się odbijemy powoli ;) . Nie ma się co oszukiwać, nie stanie się to szybko. Jesteśmy w procesie przebudowy i trzeba to brać na spokojnie. Nie da się utrzymać na topie przez nie wiadomo ile lat.

    Powolne dokładanie klocków do naszej układanki, które można już zacząć w tym roku. Konieczna obrona picku. I dalej pójdzie jakoś. Jakiś center z draftu i mamy całkiem fajną i tanią podstawę.

  11. LukiSacz napisał(a):Czyli jesteśmy świadkami historii :D Szkoda tylko że tak beznadziejnej dla naszego ukochanego klubu :roll:

    Nie ma co narzekać, w ostatnich latach i tak byliśmy świadkami mocnej drużyny, która sięgała po mistrzostwo ;)

  12. Jasne że tak ;) Ciężko się jednak przestawić, gdy jeszcze niedawno trzymało się kciuki za zwycięstwo w każdym meczu, a teraz liczymy na jak najdłuższy lose streak żeby być jak najwyżej w drafcie :P

  13. LukiSacz napisał(a):Jasne że tak ;) Ciężko się jednak przestawić, gdy jeszcze niedawno trzymało się kciuki za zwycięstwo w każdym meczu, a teraz liczymy na jak najdłuższy lose streak żeby być jak najwyżej w drafcie :P

    Wydaje mi się, że gdyby nie veto za CP3, o teraz bylibyśmy w znacznie innej sytuacji…

    Nie mówię, ze wygralibyśmy misia z CP3 ale na pewno walczylibyśmy o playoffy.

  14. No jasne. Nie wiem jakby w takiej sytuacji wyglądały nasze finanse w 2012, ale gdybyśmy wtedy dołożyli do tego Howarda, to ten na pewno tak szybko nie spierdoliłby do Houston i bylibyśmy teraz jedną z topowych drużyn, moim zdaniem. No ale gdybać sobie można w nieskończoność, a rzeczywistość niestety jest jaka jest.

Skomentuj