Jesse Buss i istota skautingu

Opublikowane przez , 25 czerwca 2015 w Wywiady, Inne, 0 komentarzy

Na kilka dni przed draftem, Mike Trudell postanowił przeprowadzić wywiad z dyrektorem ds. skautingu w Los Angeles Lakers – Jesse Bussem. Tematami rozmowy były między innymi proces skautingu w organizacji Jeziorowców, rozwój Jordana Clarksona oraz Juliusa Randle’a, a także sposoby oceny zawodników przed draftem. W końcu bowiem przed nami wielki dzień, w którym prawdopodobnie poznamy nowego zawodnika złota i purpury oraz przyszłego frachise playera (chyba że weźmie on udział w wymianie za DeMarcusa Cousinsa ale to temat na inną okazję). Dobrze jest więc zapoznać się z tym, jak wyglądają przygotowania do tego typu wydarzenia w ekipie 16-stokrotnych mistrzów NBA. Ci z kolei, którzy chcą dowiedzieć się nieco więcej, mogą zobaczyć jeden z ostatnich odcinków ostatniego sezonu Backstage Lakers (link), w którym głównym bohaterem był Ryan West – osoba również odpowiedzialna za skauting.

Mike Trudell: Jak zmieniała się Twoja pozycja na przestrzeni lat, od kiedy zacząłeś pracować dla Lakers jeszcze jako uczeń college’u?

Jesse Buss: Zacząłem pracować dla Lakers w 2006, jako asystent do spraw koszykarskich, zajmując się głównie statystykami i innymi projektami pod nadzorem Glenna Carraro, asystenta generalnego managera. W tym czasie byłem też skautem, ale skupiałem się głównie na lokalnych rozgrywkach. W 2009 roku zacząłem pracować, jako skaut na pełen etat. W 2011 dostałem możliwość pracy jako koordynator skautingu i niedługo później, bo w 2013 roku, zostałem dyrektorem skautingu. Obecnie moim zadaniem jest zapewnienie, aby wszystko w departamencie skautingu działało bezproblemowo, z głównym naciskiem na wyszukiwanie przez nasz departament każdego utalentowanego, młodego zawodnika na świecie i poznawanie jego plusów i minusów. Mam pełne zaufanie do mojego zespołu skautów i wierzę, że jesteśmy w tym najlepsi. Pracujemy wszyscy razem przy ocenianiu poszczególnych zawodników, aby mieć pewność, że podczas Draftu dokonujemy najlepszego możliwego wyboru. Jestem szczęśliwy, że mogę uczestniczyć w zebraniach i podejmowaniu ważnych decyzji.

Trudell: Czy mógłbyś opisać, na co najpierw kładziecie nacisk, podczas wyszukiwania zawodników?

Buss: Jest wiele różnych czynników, na które zwracam uwagę i ciężko jest wskazać dokładnie na jedną rzecz. Wydaje mi się, że cechy fizyczne, poziom umiejętności koszykarskich, instynkt i charakter są podstawowymi czynnikami, na które patrzymy w przypadku młodych talentów.

Trudell: Co cechuje dobrego skauta w NBA?

Buss: Powiedziałbym, że najważniejszą rzeczą dla skauta, jest umiejętność wynalezienia takiego zawodnika, jakiego inni nie zauważą. Bardzo ważna jest otwartość umysłu, przy ocenie zawodników. Koszykówka sama w sobie rozwinęła się i nadal się rozwija, więc skauci muszą być w stanie rozpoznać zawodników, którzy poradzą sobie w lidze i będą w stanie osiągnąć w niej sukces przez długi czas.

Trudell: Dorastałeś w otoczeniu Lakers, których Twój ojciec był właścicielem jeszcze przed Twoimi narodzinami. Kto miał na Ciebie największy wpływ do tej pory?

Buss: Wydaje mi się, że był to mój ojciec. To on był osobą, która umożliwiła mi pracę na tej pozycji i dała mi możliwość uczenia się od jednych z najlepszych przez całe moje dotychczasowe życie. Jest wiele innych osób, którym wiele zawdzięczam, które wiele mi dały, jednak spotkałem tych wszystkich ludzi, dzięki mojemu tacie i temu, że dał mi możliwość pracy na tym stanowisku.

Trudell: Ostatnio pojawił się w Bleacher Report artykuł, który opisywał umiejętność Twojego ojca, jaką było rozpoznawanie charakterów, zarówno młodych zawodników, jak i ludzi w ogóle. Jak byś podsumował to, czego nauczyłeś się o ludziach i jak ma się to w odniesieniu do organizacji koszykarskiej?

Buss: Według mnie, charakter zawodnika na boisku i poza nim jest równie ważny, jak każda inna umiejętność jaką posiada. Można mieć ogromny talent, ale jeśli nie jesteś zdeterminowany i nie pracujesz ciężko na treningach, aby polepszać swoje umiejętności, potencjał może nie zostać zrealizowany.

Trudell: Jeśli mógłbym jeszcze zadać parę pytań o Twoim tacie… Jak często o nim myślisz? Czy są wspomnienia związane z Lakers, wasze wspomnienia, które wyróżniają się spośród innych, których z pewnością jest wiele? Większość z nas zna go, jako najlepszego i najbardziej utytułowanego właściciela w historii sportów drużynowych, ale jaki był jako ojciec?

Buss: Nie ma chwili, żebym o nim nie myślał, albo za nim nie tęsknił, nieważne czy jestem w domu, w biurze, na meczu, czy gdziekolwiek. Najlepsze wspomnienia jakie mam związane z nim i drużyną to te, z czasów kiedy wygrywaliśmy kilkukrotnie mistrzostwo. To jego ulubione wspomnienia – promieniał potem radością jeszcze przez długi czas. Z tamtego czasu mamy wiele wspólnych wspomnień związanych z drużyną, które są dla mnie wyjątkowe. Był troskliwy, współczujący, kochający, był wspaniałym ojcem pod każdym względem. Nie mógłbym prosić go o nic więcej, dał mi wszystko. Cały ten czas, który spędziłem z nim i radość, jaką mi dał, są nie do opisania. Wszystko czego się od niego nauczyłem, zachowam w pamięci do końca swojego życia. Naprawdę, nie mógłbym prosić o nic więcej od niego, ponieważ to, że miałem takiego ojca, było czymś cudownym.

Jesse Buss i Mitch Kupchak wspólnie naradzają się podczas jednego z ostatnich workoutów

Trudell: Wracając do spraw koszykarskich, od początku minionego sezonu wydawało się, że Lakers mogą mieć w nadchodzącym drafcie wysoki wybór, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontuzje, które zdziesiątkowały drużynę w trakcie rozgrywek. Wiem, że spędziłeś wiele czasu, obserwując czołowych zawodników, którzy wezmą udział w tegorocznym naborze. Czy szukasz odmiennej charakterystyki, jeśli chodzi o zawodnika wybieranego z numerem 2, a tego wybeiranego w drugiej rundzie?

Buss: Niekoniecznie. Wszystko w lidze zmienia się bardzo szybko i chcę tylko mieć pewność, że znam dobrze każdego zawodnika w drafcie, w razie, gdyby scenariusz, jaki przewidujemy podczas Draftu, uległ zmianie. Z którym numerem byśmy nie wybierali, szukamy zawodnika, który pasuje do naszej definicji „Jeziorowca”. Chcemy kogoś, kto jest gotów pracować ciężko i postawić sobie wygrywanie za priorytet, jednocześnie czyniąc nas, fanów, dumnymi. Osobiście, zależy mi na wybraniu kogoś, kto będzie „Jeziorowcem” przez całe życie.

Trudell: Wiem, że Ty szczególnie byłeś bardzo zadowolony z Jordana Clarksona, który dostał się do All-Rookie First Team. Obserwowałeś go kilkukrotnie osobiście w sezonie 2013/14, gdy grał na uczelni Missouri. Co zobaczyłeś w nim, że pomyślałeś, że jest to „materiał” na dobrego gracza?

Buss: Jeśli patrzeć pod względem talentu, to uważam, że powinien zostać wybrany w Drafcie dużo wcześniej, niż został. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogliśmy wykorzystać kolejny wybór w drafcie (od Washington Wizards – przyp.red.), aby wybrać właśnie Jordana. W meczach, w których go widziałem, wyróżniał się świetną atletycznością, zwłaszcza szybkością i energią oraz umiejętnością wejścia pod kosz. Ma umiejętność przebijania się przez obroną i kończenia akcji wsadem. Myślę, że jeśli chodzi o szybkość, to był w czołówce Draftu 2014. Jest altruistycznie grającym zawodnikiem, z dobrą wizją boiska i umiejętnością podawania, które często są pomijane, ponieważ ludzie zwracają uwagę na jego umiejętność zdobywania punktów. Wydaje mi się, że jest on bardziej „dwójką”, niż rozgrywającym, ale tak naprawdę może grać na każdej pozycji obwodowej, co czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym, przez jego uniwersalność. Wydaje mi się, że poprawia się za każdym razem, jak tylko wychodzi na boisko. Zasługi trzeba przypisać jemu, ponieważ pracuje niezwykle ciężko i staje się lepszym zawodnikiem każdego dnia. Znalazł się w pozycji, w której trenerzy dali mu ogromny kredyt zaufania i on im się za to odwdzięczył. Wierzę, że będzie dalej się rozwijał i tak naprawdę jego możliwości są praktycznie nieograniczone.

Trudell: Jak Lakers zdobyli możliwość wybierania z 46. numerem, z którym właśnie wybraliście Clarksona? Czy jego występy przekroczyły nawet Twoje oczekiwania?

Buss: Przed Draftem w 2014 roku dyskutowaliśmy nad możliwością zdobycia dodatkowego wyboru, jeśli pojawi się taka szansa. Podczas nocy draftowej, kiedy kończyła się 1. runda, zaczynało wydawać się prawdopodobne zdobycie jeszcze jednego wyboru. Mitch ciągle siedział z telefonem i rozmawiał na temat ewentualnej wymiany, z kimkolwiek, kto byłby zainteresowany oddać swój wybór. Kiedy wybieramy w drafcie zawodników, każdy z nas ma swoją własną opinię dotyczącą każdego z zawodników, którą przedstawia w czasie przygotowywania się do draftu. Zwykle, w pewnym momencie, te nasze rankingi zazębiają się i dochodzimy do konsensusu. Jordan znajdował się dużo wyżej w naszym rankingu, niż numer, z którym go wybraliśmy. Osobiście byłem zdumiony, że nie został wybrany w 1. rundzie. Niekoniecznie powiedziałbym, że przekroczył moje oczekiwania, ponieważ od pierwszego dnia, kiedy do nas trafił i zaczął pracować na siłowni, wiedziałem, że będzie z niego świetny zawodnik.

Trudell: Jak duży wpływ może mieć Julius Randle? Czy przypadkiem nie zapominamy, jakim zawodnikiem on może być w tej lidze?

Buss: Uważam, że Julius zaskoczy wielu ludzi w tym sezonie i zaprezentuje swój nieprzeciętny talent, który doprowadził go do tego miejsca w jego karierze. Kiedy wybraliśmy Juliusa, mieliśmy wizję, że będzie grał w Lakers przez długi czas. Niestety, żyjemy w świecie, w którym liczy się to, co jest tu i teraz, ale myślę, że może to i dobrze, ponieważ Julius jest bardzo zdeterminowany, żeby pokazać ludziom, że będzie w tej lidze kimś znaczącym.

Trudell: Miałeś okazję poznać bliżej Clarksona i Randle’a poza boiskiem, szczególnie po sezonie. Czy jest coś w ich osobowości, charakterze poza boiskiem, co wskazuje, jacy będą w przyszłości na boisku?

Buss: Jordan i Julius są tytanami pracy. Mają ogromną wiedzę o samej grze i są jej prawdziwymi pasjonatami. Poza boiskiem są świetnymi chłopakami, twardo stąpają po ziemi. Przebywanie wśród nich, rozmowy z nimi o rzeczach niezwiązanych z koszykówką, to coś świetnego. Ale zdaję sobie sprawę, że wszyscy mamy jeden cel – wygrywanie. To napawa mnie pewnością co do ich przyszłości w tym zespole, tak długo, jak tylko będziemy razem się rozwijać i budować tę kulturę. Powiem wprost, oni kochają koszykówkę, a ja wierzę, że prezentują to, co każdy chciałby widzieć u „Jeziorowców”.

Źródło: Lakers.com (link)

Skomentuj