Jak to jest trenować z Kobe Bryantem?

Opublikowane przez , 30 listopada 2014 w Wywiady, Inne, 4 komentarze

Ten sezon dla Wayne’a Ellingtona jest na pewno bardzo trudny. Nie dość, że były zawodnik Cavaliers gra bardzo przeciętnie (7.2 punkty w 18.2 minuty spędzane na parkiecie, 3FG 34.6%), to na dodatek musiał ostatnio pogodzić się ze śmiercią swojego ojca i uporządkować parę spraw w życiu. Trudno jest też więc teraz oczekiwać, aby Wayne wskoczył na wyższy poziom i był solidnym role playerem w obecnej drużynie 16 – to krotnych mistrzów ligi NBA. Mimo to ten 27 – latek nie zamierza przestawać ciężko trenować i możemy być pewni tego, że na parkiecie, mimo trudności losu, daje z siebie wszystko. Prawdopodobnie jednak nie czułby na sobie takiej presji, gdyby nie Kobe Bryant, z którym codziennie przychodzi mu się zmierzyć. Jak to jest? Jak to jest rywalizować z pięciokrotnym mistrzem NBA? Jakie rady udziela gwiazda Lakers jednemu ze swoich partnerów z drużyny, który dorastał wzorując się na jego osobie? Na te oraz wiele innych pytań odpowiedział właśnie Wayne Ellington, z którym Mike Trudell rozmawiał jeszcze na początku listopada.

Mike Trudell: Jak to jest grać z Kobe’em?

Wayne Ellington: On jest po prostu najlepszy. Oglądałem go i naśladowałem, gdy dorastałem w tej samej dzielnicy co on, a później grałem przeciwko niemu. Będąc jednak w tej samej drużynie, widzisz go z bliska i to jak pracuje oraz gra przeciwko tobie. Myślę, że to pomaga stać mi się lepszym zawodnikiem każdego dnia, szczególnie po defensywnej stronie parkietu. Po prostu uczę się od niego. Jest jednym z najlepszych graczy, jeżeli więc jesteś na moim miejscu i nie przykładasz uwagi, nie obserwujesz go z bliska, to nie jesteś zbyt mądry. Ja jednak obserwują go z bardzo bliska. Każdą małą rzecz, którą robi.

Trudell: Co przykładowo widziałeś w nim, co robił na treningu, w zależności od tego, czy broniłeś przeciwko niemu, czy byłeś z nim w drużynie?

Ellington: Jeżeli chodzi o obronę, to nakręca zawodników, ustanawia tempo, ton gry. Odcina gości od piłki, poddaje ich presji itd. Nakręca całą drużynę. W ataku, gdy wszyscy przyśpieszają, on zwalnia, czyta defensywę rywali, ustawia wszystkich na parkiecie i mówi im, co widzi. Robi wiele rzeczy, które są po prostu niesamowite.

Trudell: Czy polepszyłeś się w czymś w szczególności lub zapytałeś go o coś?

Ellington: Wiele rzeczy związanych z pracą nóg. Pokazał im ich naprawdę dużo – również jeżeli chodzi o defensywną stronę parkietu. Np. jak lepiej bronić przeciwko rywalom na low post. Nawet pokazał mi kilka rzeczy związanych z grą tyłem do kosza. Te małe rzeczy, które pozwalają ci przejąć kontrolę nad broniącym cię zawodnikiem.

Trudell: Podasz jakiś przykład?

Ellington: To jak używać twojego ramienia przy kryciu zawodników pod koszem. Starasz się szybko zmusić go do gry na przeciwko ciebie. Patrzysz też na jego stopy i w zależności od ich ustawienia, decydujesz co robisz – np. robisz pompkę. Z kolei gdy jedna stopa przesuwa się do przodu, od razu wtedy atakujesz. Jeżeli przeciwnik jest cofnięty, to masz step-back jumper. To szalone, że potrafi dostrzec to wszystko, grając jednocześnie na parkiecie. On jednak nie tylko gra ale też czyta zachowanie innych, to jak grają, jak cała obrona się porusza.

Trudell: Zanim więc dostanie piłkę pod koszem, wcześniej robi wiele kalkulacji w głowie…

Ellington: Wszystko w jednym czasie. On odczyta twoje zagranie nawet zanim dostanie piłkę do rąk, a zawsze ją dostaje i nigdy nie pozwoli się obejść. Kiedy jesteś za nim, to jesteś za nim. Nie uda ci się zwieść go i przechwycić piłkę, odciąć od podania.

Trudell: A więc kiedy bronisz przeciwko niemu, to on używa swojego ciała do kontrolowania pozycji?

Ellington: Jeżeli stoisz za nim, to on cię wyczuje i spowoduje, że zanim zostaniesz. Będzie używał swoich stóp i ramion tak, aby piłka znalazła się w pozycji, w której chce aby się znalazła.

Kobe Bryant w starciu z Wayne'em Ellingtonem - kiedy ten grał jeszcze w Timberwolves

Trudell: Co się dzieje gdy starasz się odciąć go od otrzymania piłki?

Ellington: Oczywiście starasz się ale… jest to trudne. Nie uda ci się to. A jeśli już ci się uda, to ma przygotowaną odpowiedź na twoje zachowanie. Jest więc powód, dla którego jest jednym z najlepszych w tym sporcie.

Trudell: Czy coś mówi podczas gdy to robi?

Ellington: Teraz i później (po treningu) mówi wiele. Jednak w czasie jego trwania – nie. Jest skupiony na pracy, nad poprawianiem swojej gry i ćwiczeniem tego, co później robi w meczach. Jednak gdy wykona dane zagranie, to później go pytam: „Hej, co to było? Jak to odczytałeś?”, a on zawsze mi wszystko wyjaśni. Czasami z kolei widzi, że robię coś w pewien sposób i przy następnej okazji powie: „Hej, następnym razem spróbuj to zrobić w ten sposób”. Jest więc bardzo pomocny.

Trudell: O Kobe’em mówi się, że jest bardzo twardy dla swoich kolegów z drużyny ale od kiedy tutaj jestem, to ma bardzo dobre relacje z nimi w szatni, szczególnie z młodymi graczami. Jaki jest dla ciebie?

Ellington: Nie wiedziałem jak to z nim jest gdy tu przychodziłem. Oczywiście słyszy się wiele plotek ale spotkałem go wcześniej i był najlepszym facetem na świecie. Jestem takim typem, który nie słucha plotek innych ludzi. Najpierw muszę przekonać się o czymś na własnej skórze.

(Kobe) jest inny dla każdego, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nie traktuje każdego tak samo, jednak póki co dla każdego z nas jest bardzo pomocny. Stara się nas uczyć. Jest naszym Byronem Scottem na parkiecie. W końcu to jego 19 sezon już, prawda?

Trudell: Ile miałeś lat, kiedy Kobe był pierwszoroczniakiem w 1996 roku?

Ellington: Urodziłem się w 1987, więc miałem wtedy 9 lat. Obserwowałem go jak jastrząb. Dorastałem w tej dzielnicy co on (na przedmieściach Philadelphii), miałem mało afro (tak jak on) oraz inne podobne rzeczy do niego.

Trudell: Jest różnica widzieć jak robi coś, a zrobić to samemu. Jak więc aplikujesz jego lekcje do swojej gry?

Ellington: Nie jestem Kobe Bryantem, więc nie będę wykorzystywał pewnych zagrań w taki sam sposób jak on to robi. Nie uda mi się zdobyć punktów z tych samych miejsc na parkiecie co on. Muszę więc inaczej wykorzystywać jego metody. Bardziej skupiam się na tym jak lepiej bronić przeciwko mojemu rywalowi albo jak postawić zasłonę mojemu partnerowi z drużyny tak, aby przeciwnik nie był w stanie przeszkodzić mu w oddaniu rzutu.

Trudell: Jaki jest tego przykład?

Ellington: Być bardziej cierpliwym, szczególnie w ataku. Pokazał mi jedną sztuczkę: podbiega za zasłonę i czeka aż całe zagranie się skończy. Czeka za zasłoną, a zawodnik go broniący, musi zdecydować – czy wejść w drogę swojemu koledze z drużyny aby go pokryć (Kobe’ego), albo pomóc mu (koledze) przy obronie picka. Musisz więc wtedy podjąć decyzję. Jeżeli pomożesz przy picku, to on znajdzie się niepilnowany i odda łatwy rzut. Jeżeli z kolei zdecydujesz się za wszelką cenę być przy nim, to jego kolega z drużyny będzie miał cały parkiet do dyspozycji dla siebie.

Ellington świetnie się prezentuje w złocie i purpurze

Trudell: Od lat słyszymy o etyce pracy Bryanta ale jak ona wygląda dla ciebie?

Ellington: Trudno to wyjaśnić. Nie widzisz wszystkiego co robi, bo wiele rzeczy robi sam. Nie jesteśmy wtedy przy nim. Patrzysz na to wszystko więc nieco inaczej. Spoglądasz na niego i mówisz: „Skoro on jest jednym z najlepszych zawodników – Hall of Famerem i pięciokrotnym mistrzem NBA – i nadal ciężko trenuje każdego dnia, to co ja robię? Dlaczego ja tak nie postępuję? On tak ciężko trenuje, a ja nawet nie jestem bliski jego poziomu. Powinien więc ćwiczyć tak samo ciężko albo nawet ciężej”. Jego osoba właśnie w takiej sytuacji mnie stawia.

Trudell: Mówisz więc sobie: Skoro 19 – letni weteran może to zrobić, to ja nie mogę się obijać”?

Ellington: Dokładnie. On ustawia poprzeczkę, a ustawią ją naprawdę wysoko. Jako osoba rywalizująca, możesz tylko spróbować dorównać albo inaczej będzie wyglądał trochę dziwnie. To jest więc to, co on wnosi zawsze ze sobą do gry.

Trudell: Miałeś jakiś warty zapamiętania moment na treningu, w którym np. trafiłeś rzut nad nim lub coś podobnego?

Ellington: Nie i nawet mi na takim nie zależy (śmiech). Ale zdarzyło się kilka razy kiedy graliśmy 1 na 1 i na pewno w przyszłości coś takiego będzie miało miejsce. Taka jest natura tego sport. Czasami gramy przed treningami. Gra tyłem do kosza nie jest jednak moją silną stroną ale pracuję nad nią. Gdy Kobe gra 1 na 1 i mówi abym przyszedł, to dołączam do niego.

Trudell: Kobe nie przegrał zbyt wielu pojedynków jeden na jednego w swojej karierze. Jest to jedna z rzeczy, w której jest najlepszy. Czy grałeś od kogoś lepiej?

Ellington: Poza blokiem – nie. W okolicy bloku: ja, on oraz Julius (Randle). Jego praca nóg jest niesamowita. Nie widziałem by ktoś był lepszy pod jej względem.

Trudell: Nie było więc wam łatwo – tobie i Juliusowi…

Ellington: Do pewnego momentu była zacięta rywalizacja, później jednak wskoczył na wyższy poziom. Chyba zdobył siedem punktów z rzędu aby wygrać. Na początku zdobywaliśmy punkty, udawało nam się bronić przeciwko niemu itd. Ja zdobyłem kilka oczek, później on, a potem Julius. Pojedynek zbliżał się do końca i nagle wrzucił wyższy bieg.

Trudell: Co robi po wygranych?

Ellington: To tylko trening, więc mówi „dobra robota” i pokazuje nam coś, jakieś zagrania. Nie dogadujemy sobie czy coś takiego.

Źródło: Lakers.com (link)

4 komentarze

  1. DrJ

    Milestone Alert: Kobe potrzebuje jeszcze 9 asyst, żeby stać się jedynym zawodnikiem w historii z co najmniej 30k punktów, 6k asyst i 6k zbiórek.

    Dwa mecze

  2. E tam, jak wie, że rekord blisko, to może próbować nabić tyle asyst już w najbliższym meczu ;)

    Podstawowym problemem Scotta jest to, że Kobe jest jego kumplem. Sam dobrze wiem, że jest to zła sytuacja.

  3. DrJ

    Potrzebuje też 142 przechwytów,żeby osiągnąć pułap 2000 w karierze. Przy zdrowiu, powinien to zrobić do końca kontraktu.

  4. DrJ
    matek napisał(a):E tam, jak wie, że rekord blisko, to może próbować nabić tyle asyst już w najbliższym meczu ;)

    Miałeś rację Matek, respect

Skomentuj